Pojmowanie lemingów

Obrazek użytkownika Smok Eustachy
Kraj

 

 
 

Naprawdę lemingi nie wiele rozumieją z tego, co czytają. Przywołam jeszcze raz wywiad prof Cieszewskiego:

http://smocze.opary.salon24.pl/543276,prof-chris-cieszewski-w-polsat-news

Pada tam pytanie: jak można złamać drzewo na wysokości 6 metrów? I to jest pytanie ogólne. Osoba pełniąca funkcję dziennikarza nie pyta się o konkretne drzewo, tylko o szeroką wiedzę dotyczącą rzeczywistości. Leminżeria natomiast myśli, że to szczególne. Jakby Kacprzak zadał pytanie o konkretną brzozę, to by się dowiedział, że nie było to przedmiotem badań. Oczywistym jest, że jeżeli konkretna brzoza była złamana to jakieś przyczyny tego stanu muszą być. W tamtych kręgach popularne jest takie dowodzenie:

  1. Skoro brzoza została złamana przed piątym kwietnia a nie wiemy jak to znaczy, że została złamana dopiero dziesiątego.
  2. Brzoza została złamana przed piątym kwietnia, ale ponieważ są jakieś inne złamane drzewa to znaczy, że została złamana dziesiątego.

Kto pamięta taką akcje wklejania fotografii różnych złamanych drzew  z intencją, że też musiały być złamane przez Tupolewa? Niestety ten przykład okazał się zbyt abstrakcyjny i nie mógł trafić. Podobnie jak inny oczywisty przykład:

Prześwietlenie rentgenowskie pokaże złamaną kość, ale nie powie, w jakich okolicznościach została złamana.

Mamy tu pokazane ograniczenie metody badawczej: to co możemy ustalić dzięki niej to możemy, a czego nie możemy to nie możemy. Jest to uniwersalna zasada poznawcza, która dotyczy się również badań prof Cieszewskiego. Badań pirotechnicznych, sekcji zwłok itp. Wszystkich w ogóle badań na świecie. Przy śledztwach powołuje się biegłych, którzy właśnie wg tej zasady procedują: dostają konkretną rzecz do ustalenia, np grafolog: czy podpis i text został przez tą samą osobę napisany, toksykolog - o jakieś trucizny. I wypowie się biegły tylko w takim zakresie, w jakim przeprowadził badania.

Podobnie jest z prof Cieszewskim. Emocje trochę opadły, można obiektywnie ocenić jego badania: I tu mamy do czynienia z pewną elitą, która zapoznała się z trzema prezentacjami profesora, pokazującego coraz dokładniej swoje badania, odnoszącego się do uwag krytycznych itp. oraz tłuszcze, opierającą się na manipulacjach proreżimowych mediów. Nie dziwi, że pełniący funkcję prowadzącego Marek Kacprzak nie dopuścił do pokazania wyników pracy prof. Cieszewskiego, tylko próbował pogrywać w egocentrycznym stylu: "jak ja, redachtor, czegoś nie rozumiem to jest to głupie". Wyniki te bowiem wyglądają na rzetelna, dodatkowe wyjaśnienia - na  przekonujące. Widz, jakby to zobaczył odczułby dyskomfort poprzez zestawienie meritum  z jazgotem medialnym.

Nie ukrywam natomiast, że większość pracy prof Cieszewskiego byłą niepotrzebna. Zamiast szukać brzozy powinien móc skorzystać z dokładnego szkicu okolic brzozy sporządzonego przez Komisję Millera. A że nie ma to już funkcjonariuszy medialnych Polsatu nie interesuje.

Ocena wpisu: 
Brak głosów