Dlaczego Europejska Konwencja Praw Człowieka jest dla mnie ważna?

Obrazek użytkownika Jaku
Idee

Komuna się skończyła, Polska, szczególnie po wprowadzeniu Traktatu Lizbońskiego, rośnie w siłę, a ludziom żyje się lepiej. Z kolei na niezaleznym i apolitycznym UJ studenci politologii otrzymują na zadanie napisać pracę na wymieniony przeze mnie w tytule temat, który pamiętającym czasy panegiryków na cześć partyjnych watażków z pewnością wyciśnie z oczu niejedną łzę ciepłych wpomnień o czasach wolnej i nieskrępowanej twórczości intelektualnej.

 

Oto moja praca. Od razu zaznaczę, że ze względu na wysoką rangę dzieła nie chciało mi się szukać przypisów a i tezę nagiąłem nieco, by móc ze spokojem po zakończeniu pisania spojrzeć w lustro.

Dlaczego Europejska Konwencja Praw Człowieka jest ważna w moim życiu

ze szczególną dedykacją dla wolnej myśli akademickiej ciągle żywej, szczególnie na zajęciach z prof. xxx

 

 

W życiu społecznym Rzeczpospolitej od lat znane są tradycje swobód obywatelskich, których przestrzegania koronnym przykładem były wolności szlacheckie. Tak jak wszelkie zjawiska, które wymykają się spod kontroli, w dobie anarchii szlacheckiej piękne idee przerodziły się w fundamentalne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Dysonans pomiędzy uszanowaniem praw jednostki a bezpieczeństwem państwa zawsze był i zawsze będzie widoczny, jednak w moim przekonaniu, żadne tworzone według nawet najlepszych intencji prawo pozytywne nie ureguluje tej kwestii dobrze.

Dlatego też iście pozytywistyczny dokument, jakim jest Europejska Konwencja Praw Człowieka wraz ze wszystkimi protokołami jest dla mnie aktem prawnym, o tyle ważnym, o ile godzi on w prawo naturalne, czyli ostateczną sprawiedliwość w rozumieniu moim oraz wielu ludzi, już od czasów pozytywizmu hitlerowskiego, nie godzących się na tworzenie fundamentalnych praw na papierze, zamiast opierania się na istniejących od zarania dziejów prawideł boskich czy jak kto woli naturalnych.

Okazuje się, że nieścisłe, pełne okrągłych i dających możliwość dalekich nadużyć interpretacyjnych słówek zapisy Konwencji są nie tylko nieostre, ale także w prawie każdym przypadku wymieniają wyjątki od stosowania prawa na zasadzie negacji – tzn. ,,każdy ma prawo do(…)’’ w pierwszej części, a w drugiej ,,poza sytuacjami godzącymi w bezpieczeństwo państwa(…)itd.’’.

Tak samo Konwencja w tak zwanych zapisach o Terytorialnym Zakresie Stosowania daje możliwość regulowania przez państwo – sygnatariusza regionalność obowiązywania praw Konwencji. Dzięki temu przykładowa Rosja dla zabezpieczenia swoich interesów może wyjąć spod jurysdykcji region Czeczenii i dalej palić, gwałcić oraz eksterminować tamtejszą ludność na oczach rozkładających ręce sędziów Trybunału w Strassbourgu, nie potrafiących znaleźć żadnej sankcji dla Rosjan w Konwencji.

Zatem Europejska Konwencja Praw Człowieka obowiązuje jednocześnie wszystkich i nie wszystkich. Wszystkich obowiązują prawa Konwencji, poza tymi których te prawa nie obowiązują. Tak właśnie kończą się próby tworzenia sztucznych fundamentalnych praw od zera, bez odniesienia do rzeczywistych, a nie wydumanych praw naturalnych.

Prawo naturalne w sposób ścisły reguluje każdy odosobniony przypadek i jest omnipotentne. Prawo pozytywne jest ułomne i może być narzędziem zbrodni w rękach złego prawodawcy, co idealnie pokazały lata 1939-1945. Dlatego też zgadzam się z sędziami Norymbergii, którzy bez wahania zastosowali zasadę Radbrucha wobec chorego i pokpiwającego sobie z praw natury hitlerowskiego prawodawstwa, które stworzono w sposób na wskroś pozytywny, a efekty takiej zabawy w Boga zobaczyliśmy w Auschwitz, płonącej Warszawie ’44 i innych miejscach, w których Niemcy realizowali legalne w duchu pozytywnym prawo.

Jeden przykład. Dlaczego w prawach człowieka nie ma zapisu o zakazie lub pozwoleniu na dokonywanie aborcji? Powód jest prozaiczny – sędziowie Trybunału od lat nie są w stanie ustalić czym jest człowiek w okresie prenatalnym i czy staje się nim w magiczny sposób po opuszczeniu macicy, czy też jest osobnym, nowym człowiekiem od początku na co wskazywałby kod genetyczny. Dlatego też kwestię tę reguluje prawo każdego kraju i w ten oto sposób autorytet Konwencji zostaje podważony.

To tylko jeden z przykładów na to, że żadna Konwencja nie będzie w stanie regulować w sposób właściwy podstawowych praw rządzących społeczeństwem oraz jednostkami (takimi jak prawo do życia). Z resztą o niebo lepsze konwencje pod innymi nazwami pisano jeszcze w średniowiecznej Anglii (Magna Carta Libertada) nie wspominając o doskonałej Synajskiej Konwencji Praw Człowieka pod lepiej znanym tytułem ,,Dekalog’’.

Próby tworzenia fundamentalnych praw przez europejskich urzędników zakrawają o śmieszność i póki co nie przypominają jeszcze hitlerowskiej arogancji w dziedzinie prawodawstwa, choć ostatnie zabiegi Trybunału na rzecz usunięcia krzyży z kościołów dają wiele do myślenia na ten temat. Nie tylko hitlerowscy Niemcy, w tak barbarzyński sposób stosowali prawo pozytywne które daje się modelować na własne potrzeby, niczym glinę – dokładnie taki sam zakaz w 1983 roku wydały komunistyczne sądy PRL-u i, jak zawsze, przegrały z tradycją, kulturą i religią, bo przynajmniej na terytorium Polski krzyże, jak wisiały, tak wiszą. I dopóki będzie to sankcjonować naturalny porządek rzeczy, doputy żaden brukselski świstek inaczej tego nie ureguluje. Chyba, że na ulice znów wyjadą czołgi, a do domów wejdzie nowe euro-NKWD wlepiające mandaty za krucyfiksy, tudzież cytaty z Biblii zawieszane nad kominkiem.

Oprócz tego, że prawo zapisane w Europejskiej Konwencji Prawo Człowieka jest podważalne, nieautorytatywne, niejasne, pełne wyjątków i śmiesznych zapisów, w kontekście porządku prawnego państwa jest tworem obcym i inwazyjnym. W moim przekonaniu, jest to wstęp do ustalenia ogólnoeuropejskiego prawa, które będzie tworem sztucznym w obliczu braku ogólnoeuropejskiego konsensusu ideologicznego, nie mówiąc już o politycznym. Nie było i nie będzie socjalistycznego raju w postaci superpaństwa europejskiego, tak samo jak nie istniał i nie powstanie laicki, postępowy moloch, dopóki istnieje suwerenność narodowa oraz szacunek dla prawa naturalnego w Europie.

Tylko tępa siła utrzymuje utopijne twory, a, jak uważał Machiavelli, władza utrzymywana bagnetami kruszeje bardzo prędko. Dlatego też po ogólnym zaakceptowaniu Konwencji następny krok upatrywałbym w opcji optymistycznej, w wycofaniu się z tego dokumentu, lub w pesymistycznej, we wkroczeniu unijnych sił porządkowych na terytoria siłą rzeczy nie godzące się na kolejne pozytywistyczne pomysły brukselskich urzędników.

Sam jestem zwolennikiem idei państwa narodowego, uznaję suwerenność RP za jeden z fundamentów tożsamości Polaków, a tę tożsamość uznaję za sobie przyrodzoną i obiektywnie cenną, dlatego też opisywane przeze mnie mechanizmy, w tym Konwencja, są dla mnie co najwyżej powodem do obaw o bogactwo kulturalne, dziedzictwo łacińskie i chrześcijańskie, które Europa, a z nią Rzeczpospolita, mogą sobie niebawem same odebrać.

Żadne międzynarodowe prawa nie są ważniejsze od prawa stanowionego przez suwerenne państwo. Jeśli nie potwierdza tego teoria prawa międzynarodowego, to potwierdzi to praktyka relacji między państwami. Casusy Rosja vs. Czeczenia, Gruzja, casus Chiny vs. Ujgurzy, Tybet czy wyjątki od praw Konwencji sankcjonowane bezpieczeństwem państwa, to dowody na fikcyjność takich międzynarodowych zapisów, których najświeższym i najśmieszniejszym przykładem jest Europejska Konwencja Praw Człowieka. Obowiązuje ona co najwyżej słabych politycznie, za to jest nierzadko narzędziem w rękach silnych. To drwina ze zdrowego rozsądku i sprawiedliwości.

Tak samo jak tak zwany obowiązujący w Unii Europejskiej multicentryzm prawny, który zakłada nadrzędność prawa unijnego nad krajowym, chyba, że jest akurat inaczej. To tego samego typu relatywizacja jak wspomniane przeze mnie zapisy o wyjątkach od obowiązywania praw człowieka w Konwencji. Jeśli prawo nie obowiązuje zawsze, to nie obowiązuje w ogóle i nie jest prawem tylko czymś na kształt zbiegu okoliczności.

Państwa istniały od wieków i dziwnym trafem wraz z rozpoczęciem przez bolszewików promocji oraz eksportu praw człowieka na świat rozpoczął się najkrwawszy i najbardziej haniebny wiek w historii ludzkości. Od zakwestionowania prawa naturalnego rozpoczął się wiek dwóch totalitaryzmów i na nich dwóch się nie zakończył. Nowa forma tworzy się dziś w Brukseli i dzięki Bogu póki co nie jest to nowotwór złośliwy. Jednak pozostaje nowotworem i inaczej go nazwać nie można, jeśli symptomy przerzutów widać w każdej dziedzinie życia społecznego w Europie, w klasach włoskich szkół w których Trybunał zakazał wieszać krzyże, w pokojach szwajcarskich hoteli w których na prośbę krewnych można półlegalnie zabijać ludzi czy w firmach aborcyjnych, które agitują do zabijania nienarodzonych dzieci dla wygody.

Kiedy myślę o Europejskiej Konwencji Praw Człowieka nie widzę nic co kojarzyłoby się z jej sympatyczną nazwą. Kiedy myślę o Konwencji widzę starą, żałosną cywilizację Zachodu, która z przejedzenia i odwyknięcia od korzystania z rozumowania zdroworozsądkowego produkuje coraz to nowsze fanaberie dekadencji, których koronnym przykładem jest Konwencja Praw Człowieka z raczkującą już Kartą Praw Podstawowych.

Z gorzką satysfakcją patrzę na młodych Anglików konwertujących się na Islam i szykujących zamachy, na hiszpańskich Arabów dezintegrujących Hiszpanię, czy na niemieckich Turków mających coraz więcej do powiedzenia w Niemczech – oni już wybrali. Europa dała im dom, zabezpieczenie socjalne i możliwość rozwoju. Ale to Islam dał im tożsamość. Do wyboru mieli oczywiście jeszcze prawidła Europejskiej Konwencji Praw Człowieka ale naturalną koleją rzeczy taki słaby ekwiwalent im nie wystarczał. Europejska tożsamość to pustka i upadek człowieczeństwa a prawa człowieka z Konwencji to pustosłowie potwierdzające ów stan rzeczy.

Dlatego też, gdybym był złośliwy, zechciałbym na pewno powołać się na wyjątki od stosowania praw człowieka zawarte w Konwencji w odniesieniu do wszystkich postępowców, eurofili i beneficjentów obecnej degeneracji Europy, którzy w moim przekonaniu godzą w sposób zdecydowany w bezpieczeństwo każdego poszczególnego państwa europejskiego, ale i Europy, jako całości. Oczywiście złośliwy nie jestem, w przeciwieństwie do wspomnianych entuzjastów europejskiej degrengolady, którzy prawem pozytywnym zabezpieczyli się przed piewcami prawa naturalnego, takimi jak ja.

Jeśli jeszcze zostało coś z europejskiej tożsamości, tradycji i naturalnego prawa fundującego te byty, i jeśli są jeszcze ludzie, którym na tym dziedzictwie zależy, pierwsze co powinni oni uczynić to zastosować wspomniane przeze mnie wyjątki z Konwencji, a następnie zasadę Radbrucha. Jeśli takich ludzi już nie ma, a Europa została już zalana na wskroś dekadencją, to jej przeznaczeniem jest upaść i nikt tego procesu nie cofnie. Choćby sama demografia, na którą wielki wpływ ma postęp w rozumieniu europejskim, załatwi tę sprawę za brukselskich pozytywistów prawnych.

Czekam tylko na odrodzenie się kar za nieprawomyślność, wstecznictwo i szerzenie reakcjonizmu, które ostatecznie i idealnie upodobnią system europejski, co do mechanizmu, już teraz bardzo zbliżony do sowieckiego. Już teraz prawa homoseksualistów do wolnej wypowiedzi ważą więcej, niż prawa katolików do ewangelizacji. Teoretycznie powinny być równe i nie zderzać się w żaden sposób. Doktryna liberalna załatwiła tę sprawę już dawno. A jednak, rzeczywistość nie poddaje się regulacji. Szczególnie jeśli ta regulacja nie ma żadnych fundamentów.

Nie w książkach science-fiction, a w prawodawstwie Hiszpanii próbowano zapisać, że małpy też mają prawa przynależne człowiekowi. To jest właśnie potęga pozytywizmu prawnego obecnego i w Konwencji. Nadajmy prawa małpom, gorylom, mandrylom i skorupiakom, a na końcu zabierzmy je ludziom – droga wolna, jeśli zażyczy sobie tego Jego Ekscelencja brukselski urzędnik.

Ludzkość, a w najszybszym tempie Europejczycy, wyzbywają się przyrodzonej busoli w postaci prawa naturalnego i zamieniają je na żyroskop prawa pozytywnego z którego wyrastają kolejne postępowe pomysły na wzór wymienionych wyżej. Królestwo relatywizmu, jakim staje się Europa zostało ufundowane na pozytywistycznych fundamentach, z których prawdopodobnie jednym z najważniejszych jest Europejska Konwencja Praw Człowieka.

Z tego powodu, oraz innych przedstawionych wcześniej, ów dokument jest dla mnie bardzo ważny, a przede wszystkim niebezpieczny. Choć prawa wielu państw, w tym Polski, nie uznają zasady precedensu, to praktyka uznaje tę zasadę w sposób absolutny. Tak samo jak zło zawsze stosuje taktykę buta w drzwiach - najpierw but, potem kolano, cała noga i już jest w środku. Tak właśnie dzieje się z Europą m.in. dzięki Konwencji. Jeśli tendencje polityczno-prawne się utrzymają, czeka nas koniec Cywilizacji Zachodu.

Jednak, tak jak wspominałem, prawo naturalne jest omnipotentne. To pocieszenie i nadzieja.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Chyba Ci nikt tego nie zaliczy, a i z innych przedmiotów będziesz miał kłopoty jeśli wzmiankowany(a) profesor xxx się pochwali jakiego ancymonka ma za studenta. Będziesz tropiony równiutko nie ma dyskusji. No chyba, że sobie robisz jaja i nie dałeś tego, lub podobnego w wymowie, tekstu jako swojej pracy.

Andrzej.A

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Venenosi bufones pellem non mutant Andrzej.A

#37546

Myślę, że pracę oddałeś. I dostaniesz zaliczenie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#37622

Dopiero oddam w piątek. Ale z pewnością poinformuję o wyniku;)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#37717

Przecież to jest "nieprawomyslność" (tak troszku z rosyjska).
Trzymaj się i powodzenia.
Pozdro.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#37858