Prawicowi(?) Dekonstruktorzy Historii Polski

Obrazek użytkownika Thomas Jefferson
Kraj

Przysłuchując się dyskusjom historycznym, szczególnie w odniesieniu do tragicznych okresów polskiego narodu, zadaję sobie to samo pytanie: o co chodzi pewnym publicystom gdy nawołują do „burzenia mitów”? Sformułowanie to zobaczyłem u jednego blogera, który uważa, że bez ich „zburzenia”, Polska zginie. Niszczenie jednak własnej przeszłości, pod pozorem „burzenia mitów” rozrywa Polskę i naród Polski od wewnątrz czasami o wiele skuteczniej, niż antypolskie paszkwile choćby pana Grossa. Dlaczego właściwie głownie tzw. „prawicowcy” jęli się tego zadania? Dlaczego nawet komuniści mogą uczcić w sejmie Polskie Powstanie? Odrzucam tutaj osoby o mentalności pani prof. Środy czy kabarecistki Olgi Lipińskiej czy aktora Marka Kondrata, których drażni z założenia Pomnik Małego Powstańca. Niezależnie, jak próbują to wytłumaczyć, moim zdaniem ich niechęć ma podłoże znacznie głębsze, niż starają się niezgrabnie tłumaczyć. Warto zauważyć, że właściwie korzystają przy tym z tych samych „argumentów”.

 Standardowe tłumaczenie jest takie: a) „czcimy klęski, błędy”; b) „nie chcemy ich powtórki”.  To tłumaczenie jest dość zabawne, gdyż pokazuje w dużym stopniu kompleksy części prawicowców, którzy chcą wyprzeć z psychiki fakt porażki. Może na to mieć wpływ obsesyjna chęć „bycia” lepszym na świecie i w Europie. Nie przyjmują natomiast do faktu, że mądra polityka historyczna zdziałałaby bardzo dużo na polu promocji Polski i narodu reklamą powstań narodowych niż próbą ich dewaluacji. Dewaluacja ich powoduje, iż sprawiamy wrażenie, ze się ich wstydzimy. Gdzie jest na świecie naród, który wstydzi się faktu podejmowania prób wyrwania się z rąk okupantów? Czy Izrael się tego wstydzi? Czy Węgrzy się wstydzą? Czy południe USA się wstydzi? Czy nie zrobiono z tego państwowych symboli  założycielskich?  

Druga „argument”, który zrobił wielką furorę, to „odkłamywanie historii”. Kiedyś jedna z osób powiedziała mi, iż jest przekonana, że historia Polski od 1863 do 1945 jest sfałszowana. Oczywiście nie dał żadnych wyjaśnień. Nie podał żadnych autorów, którzy jego zdaniem fałszowali. Po prostu wszystkich za załozenia trzeba odrzucić, aby budować „Nową Polskę”. Dla tej osoby odrzucenie PRL to odrzucenie także wszystkich historyków – jako niewiarygodnych. Jako z założenia wręcz zdrajców na usługach komunistów.

Sens takiego rozumowani pozostawiam do przemyślenia. Ta osoba tak po prostu czuła. Ja myślę, ze też chciała tak czuć. Dlaczego? Otóż wydaje się, że w ten sposób „ma swoje zdanie”( jakież to wazne dla poczucia własnej wartości) i jest przekonany, ze prowadzi walkę z „systemem”. Ponieważ w takim ujęciu każdy badacz historii z okresu PRL( nazwisk tradycyjnie nikt nie podaje)  jest zwolennikiem PO i fałszerzem z założenia. I niszczył polskość. W ten sposób taki bloger czuje się uprawniony do „naprawiania historii”. Ale oczywiście bez badań źródłowych.

O cóż więc tu chodzi? Głownie o zysk. Zysk ma dwojakie oblicze: polityczny i monetarno- osobisty. W zysku politycznym chodzi o promocję własnej koncepcji politycznej – często nawołującym do dawnych endeków z piłsudczykami. (Co ciekawe, prawie nikt nie reklamuje kwestii chłopskich – np. Witosa). W sumie takie spory to nic nowego: szkołą warszawska kłociła się z krakowską już w XIX w. Ale obecnie nakłada się na to niechęć do pewnych reprezentantów partii politycznych – głownie J. Kaczyńskiego.  Jego wizja polityczno-  historyczna nie może być wizją tzw. narodowców. Na to nakłąda się sprawa Smoleńska, maskirowki, itp.

Zysk monetarno – osobisty – łączy się z poprzednią. Pewni dziennikarze, blogerzy roszczą sobie sprawę do przewodzenia sprawie „sanacji Polski” w duchu takim, jaki uznali za słuszny. Aby przebudowa nastąpiła, trzeba „pozbyć się mitów” – m.in. głosić trzeba konieczność przyłączenia się. W odpowiednim czasie do Hitlera; wyśmiewać ruch irredenty; kpić ze słów Becka o honorze i uznawać go za „Żyda”. Drugi wazny element to oczywiście zysk monetarny: im większej liczbie osób  zamota się w głowie, tym może się sprzeda wiecej książek. Jeden z blogerów s24( coryllus)  napisał dziś o Łysiaku: „No, ale Łysiak zgromadził wokół siebie rzeszę wyznawców i to jest wartość najważniejsza, bo nie oszukana”. Tak naprawdę ów bloger czyni dokładnie to samo. Też wszak stara się mieć rzesze wyznawców, a reszta, wyrażajaca chocby cień wątpliwości, zostaje zablokowana.

 Czy jest szansa, że polskie powstania, w tym PW będzie pozostawione w spokoju, a jedynie będzie się czciło poświęcenie Warszawiaków? W chwili obecnej wątpię. Zaciekłość publicystów historyków- amatorów tak duża, że nie zamilkną, nawet posiadając odmienne zdanie. Zapominają, że ich działania sluża tylko stronie przeciwnej. Która kłopotów z  przeszłością nie ma. Ona ich albo nie interesuje, albo odrzucili ją całkowicie, na rzec statusu „europejczyka”. 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:9)

Komentarze

Obłuda polityczna nigdy nikomu nie wyszła na dobre

Każdy  polityk i działacz jest zobligowany najpierw naprawiać krzywdy poprzedników, a nie pogłębiać je. Chyba, że chce doprowadzić do zrywu społecznego, co zazwyczaj dla rządzących i dla polityków ignorantów kończyło się tragicznie. Czy tego chcecie? Czy do tego zmierzacie, żeby wywołać wojnę domową? Jeśli tak, to żal mi waszej przyszłości, bo czarno to widzę.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1433027

Chyba, że chce doprowadzić do zrywu społecznego,

Jeżeli tzreba będzie, to tak. 

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1433029

5 z plusem i 24

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1433036