Naczelnik przemawia: 11 listopada wczoraj i dziś

Obrazek użytkownika Thomas Jefferson
Kraj

      Józef Piłsudski powiedział na przemówieniu z Lublinie 11 stycznia 1920 r. : „Moi Panowie! Jednym z przekleństw naszego budownictwa państwowego jest to, żeśmy podzielili się na kilka rodzajów Polaków, że mówimy jednym językiem, inaczej polskie słowa rozumiemy, żeśmy wychowali wśród siebie Polaków z trudnością się porozumiewających, Polaków, tak przyzwyczajonych do życia według obcych szablonów, według obcych narzuconych sposobów życia i metod postępowania, żeśmy prawie je za swoje uznali, że wyrzec się z trudnością możemy”.

Czy słowa Naczelnika straciły na ważności? Wydaje się, że wręcz dopiero dziś nabierają pełnego znaczenia. W zasadzie można by jedynie odwołać się do dalszych jego słów: „(…) Polska, jeżeli chce być silną, nie na uroczystościach, nie przy kielichu wina, lecz w codziennej prawdy, w codziennych życiu, w codziennym słuchaniu ogólnych i zjednoczonych praw, Polska musi być zjednoczona, Polska musi być jednością.  A czy my na codzień wywieszamy flagi, czy tylko na meczach? Czy nie dyskutujemy o Polsce przy piwie w pubie, a na codzień podkreslamy jedynie "tradycyjne polskie kompleksy"?

(…) Mamy Orła Białego, szumiącego nad głowami(…) lecz uderzmy się w piersi! Czy mamy dość wewnętrznej siły? Czy mamy dość potęgi duszy? Czy mamy dość tej potęgi materialnej, aby wytrzymać jeszcze te próby, które nas czekają?

            Pytania Piłsudskiego są właściwi pytaniami o dzisiejszą Polskę. Owszem, można uznać, że w Polakach, tak jak 11 listopada 1918 r., tak i 11 listopada 2014 jest dużo energii i potencjału. Ale pytanie jest, czy ta energia jest nastawiona na osobisty rozwój w łonie państwa polskiego, czy zupełnie od Ojczyzny oddzielona? Znaczna, jeżeli nadal nie przeważająca część Polaków obiera sobie za rządzicieli ludzi, którzy wręcz bez nadmiernego skrywania swych czynów, zwyczajnie dokonują rabunku Polski. I nie chodzi tu o „drobnych cwaniaczków” z PIS rodem z Woody Allena. Jeżeli w Polakach istotnie jest taki potencjał, to dlaczego nadal ta klika ma tak znaczące poparcie?

A może trzeba sobie wyraźnie powiedzieć, że potencjał znacznej części Polaków napędza jedynie i wyłącznie szybki, i niekoniecznie uczciwy zysk, w którym myśl o Polsce i przyszłych pokoleniach jest – delikatnie pisząc – nieobecna? Czy to fascynuje część z naszych rodaków? T. Jefferson napisał niegdyś, iż handlarze nie mają przynależności państwowej. W Polsce mamy do czynienia obecnie z handlarzami na szczycie państwa polskiego. Przehandlowano właściwie resztki polskiego przemysłu i polskiej niezależności tak politycznej jak ekonomicznej, przy praktycznie bierności znacznej części rodaków!  

Jak można więc nawet marzyć o suwerennej Polsce, gdy nawet miedzy nami brak pozorów jedności nawet łonie nominalnie prawicowym, gdy miast próbować zjednoczyć siły na rzecz, nagle niż tego ni z owego osią sporu  zaczyna być stosunek do Powstania Styczniowego czy Warszawskiego!!!! Jakie to dziś ma znaczenie? „Idzie o to, aby kraj zrozumiał, że swoboda to nie kaprys, że swoboda, to nie jest „mnie wszystko wolno”,a drugiemu nic, że swoboda, jeżeli ma dać siłę, musi jednoczyć, musi łączyć, musi rękę sąsiadom i przeciwnikom podawać, musi umiec godzić sprzeczności, a nie tylko przy swoim się upierać”.

A właśnie: brakuje nam idealistów. Dziś idealiści są uznawani za ludzi, którzy głupio rozlali swoją krew. Wzywa się do „realistycznego pojmowania polityki”. I znów na przeszkodzie staje nam Naczelnik, do którego – o zgrozo odwołują się nawet tacy patrioci jak pan Olbrychski: „W dzieciństwie moim ciągle mi szeptano w uszy tzw. mądre przysłowia: „nie dmuchaj pod wiatr, Głową mury nie przebijesz. Nie porywaj się z motyką na słońce. Doszedłem później do tego, ze silna wola, energia, zapał mogą te zasady załamć. I obecnie kiedy stoimy wobec wielkich zasad dalszej budowy państwa polskiego, właśnie potrzeba nam ludzi, którzy potrafią się tej starej mądrości tych przysłów przeciwstawić”.

             A czy w Polsce rozliczni ludzie, dziennikarze, także prawicowi, nie szepczą nam do głów takich przysłów, jak w młodości Piłsudskiemu? Jeżeli szepczą, to jak mają się narodzić młodzi idealiści, dla których Polska nie będzie jedynie pojęciem geograficznym? To idealiści kiedyś byli solą tej ziemi, a na ich odwadze ( dziś mówi się: bezsensownie wylanej krwi) budowano potem silne fundamenty państwowości. Kto dziś ma budować? Nie będzie idealistą biznesmen, który nie zaryzykuje konfliktu, nawet słownego, z obecną władzą. Nie będzie nim ten, młody człowiek porwany jedynie obłędną wizją BMW. Nie będzie Polak, który z lenistwa umysłowego będzie z wypiekami na obliczu śledził „aferę Hofmana”, a z lekceważącym wzruszeniem ramion uznawał za wręcz normę wielomilionową „info-aferę”, konstatując: „wszyscy kradną”, albo jak znajomy pan na targu w moim miescie, który mówi: „Ja lubię panią Kopacz”. Dlaczego? „Bo ją lubię”. Koniec dyskusji. Lubi i już.

            Żeby budować Nową Polskę, trzeba sobie uświadomić, jaki jest jej obecny stan. Choć nikt nie lubi słyszec gorzkich słow. Ale pobieżny rzut oka na polską gospodarkę i pozycję Polski w Europie już napawa wręcz przerażeniem, jeżeli myślimy w kontekście przyszłych pokoleń. Nie możemy mamić się jedynie tym, że w ciągu 25 lat coś nam się udało. Bo gdy się przyjrzeć, to co się właściwie udało? Nie możemy ciągle się pocieszac na wzór sportowych komentatorów, którzy nam przypominają ad nauseam piłkarski rok 1973 czy Małysza.

            Nie będzie Polski stać na wielkość, jeżeli Polacy nie zdadzą sobie sprawy, że nie jesteśmy zbiorem jednostek, ale wspólnotą. I że Polski nie zbuduje się, nie dokonując wyrzeczeń na długie lata. Czy jesteśmy do tego przygotowani? Ja sądzę, ze nie. Chcemy poprawy natychmiastowej, nie rezygnując często w własnej ambicji, mojego zdania”, fałszywie pojmowanej wolności,  na rzecz tych,, którzy mają teoretyczną choćby szansę tę nowa przyszłość budować

Józef Piłsudski, Pisma Zbiorowe, t.5, Warszawa 1935.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:16)

Komentarze

Głupota czy działanie przemyślane? Ciekawe, jak to było naprawdę?
 
Moim zdaniem to na moście Poniatowskiego mógł być dzisiaj wystrugany znacznie lepszy numer niż w Smoleńsku. Mógł się on sprowadzić do egzekucji wszystkich bądź prawie wszystkich młodych narodowców.
Zatrzymanie 100 tys. ludzi na wyjściu z gardzieli mostu przed Rondem Waszyngtona i "dopychanie" ich przez godzinę od strony Powiśla (od tyłu) w celu osiągnięcia większej gęstości na moście może - choć nie musi - świadczyć, że ktoś chciał zarwać cały most będący pod obciążeniem dynamicznym około 10 tys. ton czyli przekraczającym przynajmniej 5 krotną nośność mostu i wiaduktu pozbywając się w ten prosty sposób wszystkich bądź prawie wszystkich młodych narodowców.
 
Ciekawe, jak to było naprawdę? Do sprawdzenia potrzebne są dane konstrukcyjno-wytrzymałościowe mostu i zdjęcia z góry, co do oszacowania wypełnienia jezdni i chodników (stąd zakaz dronów?)
 
P.S. wg znaku z 1971r. nośność wiaduktu to tylko 30t a dł. przęsła to niecałe 50 mb.

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-3

panMarek

#1450191

szkoda mi tego czlowieka

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

Strefa wolna od LGTB
Strefa wolna od sekty 447

Howgh

#1450241