"Homoterapia" czy bandycki atak na prof. S. Zawadzkiego?

Obrazek użytkownika Thomas Jefferson
Kraj

„Więc ludzie z natury rzeczy nie są ani złymi ani dobrymi. Jakie zmysły odebrały ich uczucia, takimi oni myślą. Jak myślą, tak czynią. Edukacja myśleć naucza; edukacja złymi lub dobrymi uczynić ich może” – napisał niegdyś Stanisław Staszic napisał niegdyś w swych „Uwagach nad życiem Jana Zamojskiego, przyjmując pośrednie stanowisko miedzy opiniami Locka i Hobbesa. Jakie jednak stanowisko powinno się zająć w sytuacji, gdy dowiadujemy się, iż grupa studentów(?) poprzylepiała obelżywe hasła na drzwiach gabinetu prof. Stefana Zawadzkiego z Uniwersytetu Adama Mickiewicza, który ośmielił się być sygnatariuszem listu broniącego posłankę Pawłowicz? Można całą rzecz uznać za wybryk, ale…

Na oczach rośnie pokolenie zdeterminowanych i zdecydowanych na wszystko „młodych ludzi”, których mentalnym przywódcą stał się Janusz Palikot. Jeden z członków tego ruchu w Poznaniu miał zachęcać po tym wydarzeniu młodych ludzi do współpracy.Słowa użyte w oświadczeniu „studentów” przypominają najlepsze tradycje profanowania krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Co gorsza wyraźnie dają do zrozumienia, że będą monitorowali sytuację i akcje tego rodzaju będą się powtarzać: „Będziemy u Was w pracy, na przerwie, podczas spaceru, oczywiście także w łóżku, by zobaczyć jak to jest normalnie!” Dziś odwiedziliśmy Stefcia Zawadzkiego w pracy, na UAM, Wydziale Historycznym. Niestety tak się biedak przestraszył jak się o nas dowiedział, że się nam na oczy nie pokazał, nawet na swój dyżur konsultacji nie przyszedł. Zwykłego pedała się boi, a to przecież tylko "anomalia". W końcu "Profesor", co on wie o życiu, no nie?”.

Przekroczona chyba została pewna granica. Nie wiem, być może takie przypadki już były, choć ja nie pamiętam takich zachowań na moje Alma Mater – Uniwersytecie Warszawskim, gdzie politycznie ”jest jak jest”. Nawet jeżeli byli to zwykli chuligani, a nie studenci ( co jedno drugiego nie wyklucza), pokazuje to, do czego w sytuacji zagrożenia (od) bytu światopoglądowego, mury uniwersyteckie nie będą żadną przeszkodą, tak ja nie były w 1968r. Jak niezwykłe, swoją drogą bywają losy ludzkie: spałowani prze milicjantów tamtejsi „komandosi”, dziś dostarczają sporą dawkę paliwa dla ruchawek spod znaku Wandy Nowickiej gen derowych aktywistów.

Gdy wrzawa podniosła się po rzekomym „obsmarowaniu drzwi” sędziego Tuleyi w gronach „europejskich” zawrzało z radości maskowanej nienagannym oburzeniem: prawicowe grupy , trzaskające obcasami na imprezach z pochodniami podnoszą swoje głowy”. Nie szanują demokracji. Jak natomiast reagować, gdy dochodzi do faktycznej próby zastraszania prof. uniwersytetu? Gdzie jest policja, prokurator, media? Jedno co to wydarzenie pokazuje, inspirowane, jak się zdaje, przez te gremia polityczne, które pragnęły widzieć panią Grodzką na stanowisku Marszałka Sejmu, to fakt, iż łatwo nie złożą broni. Można podejrzewać, że grupy lewackie są formowane i chętnie zostaną sformowane, gdyby sytuacja w Polsce tego wymagała. Przesada, fantasmagoria? Ale przecież nie tak dawno temu nagle na ulicach Warszawy zagościły takie grupy w czasie święta Niepodległości. Jeżeli rząd Polski jest w stanie zgłaszać projekt ustawy, w którym zaprasza się obce służby specjalne do Polski w sytuacji zagrożenia, to nie ma szczególnych kłopotów, by formować grupy bandytów, nazywających się studentami, do rozprawienia się z nieprawomyślnością na nielicznych już ośrodkach nauki w Polsce.

To nie jest właściwie casus tylko grupy „homo-terrorystów”. W takich sytuacjach przychodzi myśl, jakie właściwie będzie to młode pokolenie, poddawane, jeżeli tak będzie dalej trwało, indoktrynacji ze stemplem Barbary Kurdyckiej i Premiera Tuska? W takich chwilach ma się najsilniej wrażenie, że taki właśnie będzie skutej długotrwałego odcięcia młodych ludzi od historii własnej ojczyzny, także historii literatury polskiej i wychowanie stado „wojowników Mordoru”, sfanatyzowanych bezpaństwowców . Tacy zawsze się przydawali.Przydają się szczególnie dziś.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Trzymając się tolkienowskiej metaforyki, młodociani bojówkarze z Poznania nie są "wychowanym stadem wojowników Mordoru" ;-). To "waleczni Uruk-hai" wyhodowani przez Sarumana ;-).

Dla mnie to coś gorszego od zwykłych orków...

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#332037

Koniecznie trzeba obmyślić jakieś wsparcie dla tak szykanowanych osób. Oni nie mogą czuć się osamotnieni, zaszczuci!
To jest bardzo ważna sprawa.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#332003