Kiszyniów w ogniu

Obrazek użytkownika kryska
Świat

Kiszyniów - stolica Mołdawii w ogniu,ulice zapełnione tysiącami demonstrantów ,wśród których masa ludzi młodych.

Ponad 10 tysięcy ludzi demonstrowało w centrum Kiszyniowa przeciwko zwycięstwu komunistów w wyborach parlamentarnych. Demonstranci wdarli się do parlamentu, skąd zaczęli wyrzucać przez okna meble i je podpalać. W starciach z policją rannych zostało ponad 30 osób.

Demonstranci zebrali się w pobliżu parlamentu, na głównej ulicy miasta, bulwarze Stefana Wielkiego. Skandowali hasła: "Precz z komunistami", "Wolność, wolność". Tłum domagał się nowych wyborów parlamentarnych, twierdząc, że poprzednie zostały sfałszowane. Młodzi ludzie nieśli flagi Unii Europejskiej, Mołdawii i Rumunii. Przełamali szpaler policji.

- "Wybory były kontrolowane przez komunistów, przekupili wszystkich. Pod rządami komunistów nie mamy przed sobą żadnej przyszłości, gdyż oni myślą tylko o sobie" - powiedział jeden z młodych uczestników demonstracji.
Według wstępnych danych, w niedzielnych wyborach rządząca Partia Komunistów Republiki Mołdawii zdobyła ok. 50% głosów. Daje to komunistom 61 miejsc w 101-osobowym parlamencie.

Dzięki wygranej w wyborach komuniści uzyskali wprawdzie większość w parlamencie, jednak będą potrzebowali poparcia innych partii, by przeforsować wybór swojego prezydenta. Szefa państwa wybiera parlament.

http://wiadomosci.onet.pl/1948776,12,item.html

http://fakty.interia.pl/swiat/news/moldawia-atak-na-parlament-i-prezydenta,1287311

http://www.tvn24.pl/-1,1594549,0,1,precz-z-komunistami-i-falszerstwami,wiadomosc.html

Mołdawia daje nam przykład jak należy traktować komunę i partie postkomunistyczne.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Protesty tam to nic nowego (nawet do 100 tysięcy ludzi). W Mołdawii istnieje silny konflikt ludności rumuńskiej i rosyjskiej, który przekłada się na wszystko inne. W polityce oczywiście ludność prorosyjska na ogół ma sympatię komunistyczne, a prorumuńska - chadeckie. Kilka lat temu (pomieszkiwałem wtedy w Mołdawii) komuniści wrócili do władzy na fali sowieckich sentymentów, mocno potęgowanych koszmarną biedą. Jedyne, co mogli zaoferować, to rusyfikacja, która spowodowała masowe protesty, jednak nie zrobiły one na władzy wrażenia. W kolejnych wyborach komuniści znów wygrali, tym razem pod hasłami prounijnymi i proeuropejskimi. O Mołdawii prawie nie słychać w naszych mediach, ja sam nie wiem, jak to wygląda obecnie. Kilka lat temu sytuacja była niebezpieczna o tyle, ze obie strony były wychowywana przez swoich przywódców w nienawiści i strachu wobec siebie. Prowadziło to do takich absurdów, jak to, ze gdy spacerowałem po Kiszyniowie w dniu wielkiej demonstracji zwolenników opozycji, moja rosyjskojęzyczna znajoma prosiła mnie, byśmy rozmawiali po angielsku, gdyż bała się, że po prostu oberwie. I to nie było odosobnione zjawisko - Rosjanie i Rumuni chodzą do innych knajp, słuchają innej muzyki, nie rozmawiają praktycznie ze sobą. W dniu wspomnianej demonstracji nie słyszeliśmy w mieście ani jednego przechodnia mówiącego po rosyjsku.

Tym razem znów piłka jest po stronie Mołdawian o sympatiach prorumuńskich, jednak naprawdę należy pamiętać, ze w tym kraju nie jest to tylko sprawa polityczna, lecz także narodowościowa.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#17418

to ja popieram rumuńskich Mołdawian, a nie ich komunistycznych władców o rosyjskich nazwiskach. Mam nadzieję, że zrzucą komunistyczne jarzmo i albo będą sobie niezależną Mołdawią, albo - jeśli zechcą - przyłączą się do Rumunii i zrobią sus wprost do Unii Europejskiej. W każdym przypadku życzę im jak najlepiej.

Piotr W.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#17430