Powstańcze dylematy

Obrazek użytkownika Redakcja
Historia

Prezentujemy kolejny tekst publicystyczny młodego historyka Pawła Zyzaka. 

Niedawno wspominaliśmy rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Aż do 1989 roku dyskusja wokół powstania toczyła się dwutorowo. Społeczeństwo polskie raczej in gremio utożsamiało się z ideą zrywu z 1944 roku. Armia Krajowa oraz zbrodnia w Katyniu stanowiły element tożsamościowy przeciwnika reżimu. Z kolei komuniści, którzy w okresie odwilży gomułkowskiej uznali status kombatancki AK-owców, z lubością podkreślali czynnik rozumu. Głosili tezy o naiwnej brawurze przywódców AK jako przyczynie zniszczenia Warszawy i „szastaniu życiem ludzkim”. Zależało komunistom na przykryciu dwóch spraw. Po pierwsze, współpracy własnego podziemia z funkcjonariuszami Gestapo i Sicherheitsdienst, czyli z niemieckimi służbami bezpieczeństwa. Po drugie, na usprawiedliwieniu Armii Czerwonej, która powstrzymała się od natarcia na Warszawę w dogodnym dla powstańców (i nie tylko) momencie. Zatem komuniści odwoływali się do pragmatyzmu ze względów samoobronnych, dając swej kolaboracji z okupantami pozór wyższej racji.

Spory na emigracji

Zupełnie innym torem toczyła się dyskusja o Powstaniu Warszawskim na emigracji. Tutaj nie trzeba było zwierać szeregów w obronie przed sowiecką propagandą. Spór o zasadność rozkazu rozpoczęcia powstania trwał od sierpnia 1944 roku. Z grona głównych autorytetów wojskowych, generałów: Władysława Andersa, Kazimierza Sosnkowskiego, Stefana Roweckiego i Władysława Sikorskiego, żyło wówczas tylko dwóch pierwszych (Stefan Rowecki został zabity w Sachsenhausen z rozkazu Himmlera na wieść o wybuchu powstania). Obaj zostali zaskoczeni rozwojem wypadków i obaj decyzję o podjęciu walki w stolicy mocno skrytykowali. Po śmierci Naczelnego Wodza (do czego rękę najpewniej przyłożyli agenci sowieccy) oraz Komendanta Głównego, obóz polityczny w kraju i na emigracji znajdował się w dekompozycji. Był jeszcze bardziej podatny na wpływy obce, zarówno alianckie, jak i sowieckie. A czas naglił, decyzje stawały się konieczne. W takim właśnie momencie porywano się na antyniemiecki zryw. Odtąd rozdźwięk w kwestii sensu powstania dzielił instytucje rządowe, jak i partie polityczne, od konserwatystów po środowiska piłsudczykowskie; niezależnie od miejsca: w Wielkiej Brytanii, we Francji czy w Ameryce. Wieloletnia dyskusja pozostawiła po sobie bogaty spadek w postaci materiałów archiwalnych, książek, broszur, stenogramów sądowych. Samej dyskusji nie można było uniknąć. Nie było zresztą takiej potrzeby. Gorączkowa debata podzieliłaby elity, nawet gdyby jakimś zrządzeniem losu wróciły do Polski. Splatałaby się z innymi kontrowersjami, krzyżując m. in. z dyskusją o przyczynach klęski wrześniowej. Jednak w wielu kwestiach elity emigracyjne pozostały zgodne. Zgodnie potępiły wyjazd Stanisława Mikołajczyka do Polski, uznając jego udział w komunistycznym Rządzie Tymczasowym za zdradę interesu suwerennej Polski.

Współcześni „racjonaliści”

Nic dziwnego, że dyskusja o powstaniu warszawskim, o rządzie na wychodźstwie, o generałach toczy się w Polsce z różnym natężeniem po 1989 roku. Nie dziwi, że punkt odniesienia stanowi dlań literatura emigracyjna. Nie dziwi również, że obecna władza, skompromitowana we wschodniej, jak i w zachodniej polityce zagranicznej, wtrąca się do dyskusji historycznych, przywołując ów postkomunistyczny argument rozumu. Zapewne podświadomie wyznaje „racjonalną” uległość, przeciwstawiając ją domniemanemu „awanturnictwu”. Abstrahując od argumentów „racjonalistów”, świadomych, że stoją przed dylematami rodem z 1944 roku, dyskusji o kulisach powstania jest jednak niedobór, a nie nadmiar. Nie należy się jej bać. To, co może historyka czy publicystę zgubić, to pułapki intelektualne zastawiane przez dawnych i współczesnych „rewolucjonistów”. To nie przywódcy powstania zniszczyli Warszawę, ale okupant niemiecki. Najpierw we wrześniu 1939 roku, a potem po klęsce zrywu z 1944 roku. On to gnębił i eksterminował Polaków, budząc w nich rządzę odwetu. To nie przywódcy powstania wywołali powstanie, ale Niemcy je sprowokowali. To Niemcy byli naszym wrogiem.

Rozrachunek

Jeśli nawet w Komendzie Głównej AK doszło tu i ówdzie do konszachtów z Sowietami lub Anglosasami, zaszantażowano kogoś czy też wykorzystano jego naiwność, jest to problem indywidualnej odpowiedzialności, z której każdy suwerenny i honorowy polityk winien zdawać sobie sprawę. Jeśli ewentualnie zawiedzie, składa dymisję, idzie do więzienia lub, jak przed laty, strzela sobie w głowę. Uczciwy osąd po prostu mu się należy, także pośmiertnie. Pamiętać należy, że każda, nawet najbardziej przemyślana decyzja, obarczona jest ryzykiem błędu. Sojusznikami polityka są instynkt i sprzyjająca mu fortuna, a nie znajomość przyszłości. Paradoksalnie, to za tę przyszłość bierze pełną odpowiedzialność.

Ed.time SG org. time 2013-08-09 20:55:52

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

"Sojusznikami polityka są instynkt i sprzyjająca mu fortuna, a nie znajomość przyszłości. Paradoksalnie, to za tę przyszłość bierze pełną odpowiedzialność."
- przepraszam jak odpowiedzialność { nagroda lub kara } tak naprawdę ponoszą politycy za przyszłość lub przeszłość??
ŻADNĄ !
Nawet w wypadku klęski co najwyżej są usuwani ze stanowisk.....
Najlepszymi przykładami ostatnich lat są losy
Kiszczaka i Jaruzelskiego - emerytury sute pobierają
a za nic nie ponieśli żadnej kary
[ no może z wyjątkiem cegły, którą dostał kiedyś symbolicznie Jaruzel...ale nawet ta cegła to była samowola obywatelska a nie wyrok sadowy ! ]

Wracając do Powstania - Komorowski czy Okulicki nie zginęli jak Powstańcy tylko poszli żywi do niewoli , powstanie przeżyli, choć je wywołali...., dali rozkazy.
Zginęli młodzi Chłopcy i Dziewczęta - to oni i Polska
tak naprawdę ponieśli niezasłużona odpowiedzialność.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#374977

Pozdrawiam.
contessa

_______________
"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być".
Lech Kaczyński
_______________
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten aldd meg a Magyart

"Urodziłem się w Polsce" - Złe Psy :
http://www.youtube.com

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

contessa

___________

"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być". L.Kaczyński

 

 

#374992

czytaj uwaznie bo przekrecasz jak zwykle tresc.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#374996

treści. Wtedy nie wiem jak się z tego wywiniesz !
Odczep się ode mnie raz na zawsze ! Jasne ???
contessa

_______________
"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być".
Lech Kaczyński
_______________
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten aldd meg a Magyart

"Urodziłem się w Polsce" - Złe Psy :
http://www.youtube.com

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

contessa

___________

"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być". L.Kaczyński

 

 

#375049

Chyba mogli mieć dylematy, np. jak tu rozdzielic ten jeden pistolet na siedmiu.

Pozdrawiam

cui bono

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

cui bono

#375004

- czasem na 20-tu

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#375020

To się zgadza co piszecie.

Mi w komentarzu uciekło jedno zdanie - "dylematy powstańcze mają ci, którzy dziś na siłę wmawiają Polakom, że Powstanie nie miało sensu.".

Nie wiem jak to się stało, że komentarz poszedł bez niego.
Pozdrawiam.
contessa

_______________
"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być".
Lech Kaczyński
_______________
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten aldd meg a Magyart

"Urodziłem się w Polsce" - Złe Psy :
http://www.youtube.com

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

contessa

___________

"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być". L.Kaczyński

 

 

#375050