Świętujemy Powstanie Warszawskie?

Obrazek użytkownika Shork
Kraj

Od poniedziałku trwa atak mediów głównego nurtu na świętujących Powstanie Warszawskie.
Dokładnie tak. Nie obchodzących, nie wspominających tylko świętujących. Jakbyśmy mieli tańczyć i wiwatować.

Krytykowana jest celebra, podniosłość. Wyjące syreny o 17. Prośby o chwilę zadumy.
Natychmiast pojawia się stereotyp Polaka czczącego tylko przegrane bitwy i upadki.
Na parówkowym portalu powstaje na zamówienie artykuł, który śmiało można by było zatytułować „rzygam już tym powstaniem”.
Ba. Pan Bartoszewski, już nie profesor posunął się do nazwania obchodów powstania, politycznymi.
Bo będą gwizdać i tupać na przedstawicieli koalicji rządzącej.
Nie z tego powodu panie Bartoszewski.

Zawłaszczamy powstanie. Wszystkie powstania, wojny, czyny bohaterskie i bitwy. Zawłaszczmy jak pamięć o bliskich, którzy odeszli.

Co interesujące i po prawej stronie pojawiają się krytycy powstania, którzy mimowolnie stają się sojusznikami lewactwa.

Latwo się krytykuje dowódców za głupotę teraz, kiedy wiemy że Stalin zatrzymał wojska po wschodniej stronie Wisły. Kiedy wiemy, że nie pozwalał aliantom skorzystać z lotnisk. Kiedy wiemy, że Sosabowski, którego oddziały szkolone były właśnie do walk powstańczych został tej możliwości pozbawiony, po czym zrobiono z niego kozła ofiarnego nieudanej operacji Market Garden. Kiedy wiemy, że Niemcy zniszczyli Warszawę i dokonali eksterminacji ludności cywilnej. Dopuścili się bestialstw nie znanych w historii nowożytnej Europy.
Teraz się świetnie pisze opracowania na temat głupoty. Ale czy wtedy była to głupota?
Czy dowódcy wydający rozkaz o rozpoczęciu powstania spodziewali się takich rozwiązań. Decyzji skazujących na śmierć setki tysięcy ludzi. Czy wierzyli, że ktokolwiek dopuści się zbrodni wobec cywilów?

Zróbmy eksperyment.

Istnieje w literaturze wielokrotnie ograny dylemat. Ojciec dostaje do ręki pistolet z jednym nabojem i propozycją zabicia jednego z dwóch synów, wraz z obietnicą że drugi przeżyje.
Straszny dylemat prawda? Uderza w emocje i nakazuje wręcz utożsamienie się z bohaterem.
To bezczelna manipulacja, na którą daje się nabierać 99% społeczeństwa kultury europejskiej.
Chciałem wam zwrócić uwagę na to, że pisarz, czy reżyser nawet nie musi prowadzić specjalnie akcji w sposób łamiący relacje oprawca-ofiara. Według czytelnika, to ojciec zawsze będzie oprawcą, niezależnie od tego jakiego wyboru dokona. Tymczasem ojciec jest ofiarą, a oprawca nie jest nawet wymieniony. Nie musi, gdyż czytelnik, czy widz natychmiast widzi w nim personifikację losu.
Co powinien zrobić ojciec? Zabić syna, aby ocalić drugiego, czy pozwolić zginać obu?

Powinien spróbować walczyć!
A dlaczego? Przecież ma wybór. Jak zabije jednego to ocali drugiego syna! Nieprawda. Wybór ma tylko pomiędzy byciem człowiekiem a byciem bydlakiem.

Pytanie główne brzmi. Czy bydle, oprawca, najgorszy typ spod ciemnej gwiazdy, który zmusza ojca do zabicia dziecka dotrzyma słowa? Uwierzyliście oprawcy? Więc proszę nie krytykować dowódców powstania.

Na fotografiach archiwalnych i filmach widzimy ludzi prowadzonych na rozstrzelanie. Idą bardzo spokojnie. W głowie pojawia nam się informacja: „Pewnie zrezygnowali z walki”.
Nie moi drodzy. Oni nawet nie walczyli. Im się po prostu w głowie nie mieści, że mogą zostać zabici bez winy. Liczą, że to jakaś pomyłka. Tak jak ten wariat z dowcipu, który przestaje uciekać przed lwem, bo to nie on sypnął mu piaskiem w oczy. Jest jeszcze druga kategoria. Ci którzy uwierzyli w swoją winę i poddają się karze.
Nie na darmo też żołnierzy wyklętych rozstrzeliwano związanych lub niespodziewanie strzałem w tył głowy. Oni walczyliby do końca.

Uczcijmy ofiary powstania. Pamiętajmy o jego katach.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Doskonałe porównania.
Są tak klarowne, że powinny trafić nawet do do zakutych łbów.
Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#373433

wne politycznie dziś jest, ma zły wpływ na modne pojednania. Natomiast ci, którzy o katach pamiętają i przypominają, są odsądzani od czci i wiary.

Tak na marginesie - np. Zydzi pamiętają o katach ale im nikt tego nie bierze za złe, nawet chwali. Dlaczego ? Bo taka jest "koniunktura" i trend polskość to nienormalność.

Chyba HdeS wczoraj pisał - nie byłoby Powstania Warszawskiego gdyby Niemcy nie napadli na Polskę.
Dlatego wszelkich krytykantów Powstania i dywagantów czy miało sens itd. uważam za głosicieli tezy, że Niemcy 1 września 1939 przyjechali do Polski z przyjacielską wizytą. Czyli... jak napisał Poeta - klepka im wisi !

Pozdrawiam.
contessa

_______________
"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być".
Lech Kaczyński
_______________
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten aldd meg a Magyart

"Urodziłem się w Polsce" - Złe Psy :
http://www.youtube.com

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

contessa

___________

"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być". L.Kaczyński

 

 

#373561