Rząd o Polskę nie dba - muszą dbać Polacy

Obrazek użytkownika RP
Kraj

Miniony rok powiedział o stanie Polski bardzo wiele. Katastrofa smoleńska obnażyła słabość państwa. Po pierwsze – niską jakość państwowych służb, które nie potrafiły zadbać o bezpieczeństwo prezydenta, dowództwa sił zbrojnych, znacznej części elity państwa. Po drugie udowodniła, że rządzący Polską nie poczuwają się do troski o polski interes, że obca im jest idea podmiotowości Polski, że znakomicie odnajdują się w rolach wasali. Te przygnębiające wnioski zrównoważyło zachowanie Polaków – milionów potrafiących zachować się godnie, solidarnie, zdolnych do aktywności, choćby w postaci zamanifestowania swojego związku z ojczyzną i jej sprawami. Te miliony zwróciły uwagę świata. Bez wątpienia przywódca nie jednego państwa doszedł do wniosku, że „rząd mają do kitu, ale mają imponującą zdolność samomobilizacji”. I bez dwóch zdań – to ważne i wspaniałe, że miliony naszych rodaków potrafiły się bardzo dobrze zachować w obliczu tak dotkliwej narodowej tragedii.

 

Oprócz tych dwóch wniosków zasadniczych nasuwa się jednak jeszcze jeden. Mobilizacja patriotycznych sił nie doprowadziła jednak do politycznych zmian, przełomowych rozstrzygnięć. Większość mieszkańców naszego kraju nie zdołała jednak się wyrwać spod wpływów dominującej i wszechobecnej propagandy. Rządzą nami ci sami, którzy rządzili.

 

Pragnę jednak upierać się przy optymistycznej części moich wniosków. Wydarzenia minionego roku pokazały, że nie żyjemy już w Polsce lat dziewięćdziesiątych, w której byle miernota, nawet o ewidentnie ubeckiej przeszłości, mogła być wykreowana na moralny autorytet. Urabianie opinii publicznej nie dokonuje się już tak łatwo, jak kilkanaście lat temu. Okazuje się, że są jednak w Polsce szerokie kręgi ludzi młodych, którzy nie ulegli modzie na moralny permisywizm, lewactwo i kosmopolityzm. Dla wielu wartości takie, jak patriotyzm, ojczyzna, niepodległość, państwo – są jednak ważne. Dzięki temu dziś mam więcej nadziei na dobrą przyszłość mojego kraju, niż jeszcze kilkanaście miesięcy temu.

                                         Grażyna Adamska

Ocena wpisu: 
Brak głosów