Dwa cmentarze: Bolonia i Wrocław

Obrazek użytkownika RP
Historia

    Pierwszy z nich znajduje się w Bolonii, drugi we Wrocławiu. Jeden zapuszczony, drugi przyzwoicie utrzymany. Na jednym pochowani są żołnierze polscy (1432 osoby), na drugim włoscy (1036 osób). Oba odwiedziłem w odstępie jednego tygodnia (14 VIII i 21 VIII 2013 r.).

  Na stronie internetowej Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa (http://www.radaopwim.gov.pl/article_details/58/polski-cmentarz-wojenny-w-bolonii-san-lazzaro-di-savena/), której Przewodniczącym jest Władysław Bartoszewski, a Sekretarzem Andrzej Krzysztof Kunert można obejrzeć zdjęcia największego we Włoszech polskiego cmentarza wojennego w San Lazzaro di Savena (oficjalnie Bolonia). Z cytowanego artykułu na stronie ROPWiM można się dowiedzieć, że „od lat opiekę nad Polskim Cmentarzem Wojennym w Bolonii sprawuje Rada OPWiM, która sfinansowała w bieżącym roku prace porządkowe, przygotowujące Nekropolię do uroczystości 65 rocznicy wyzwolenia Bolonii”. Stwierdzenia „w bieżącym roku” nie należy odczytywać dosłownie, gdyż cytowany tekst został napisany prawdopodobnie w 2010 r. (a wspomniane porządki robiono może nawet w 2009 r.) W tej chwili mamy rok 2013… Brak daty zawieszenia tekstu na wspomnianej stronie daje wrażenie aktualności, jednak to tylko pozory.

   A jak wygląda cmentarz żołnierzy polskich w Bolonii (San Lazzaro di Savena) AD 2013? Moje refleksje na ten temat opieram na osobistym oglądzie tego miejsca w dniu 14 VIII 2013 r. (spoza ogrodzenia i bramy o czym więcej poniżej). Na maszcie smętnie powiewa w teorii biało-czerwona, w praktyce szarobura polska flaga ze złamanymi kolorami bieli i czerwieni. Na sąsiednim maszcie solidarnie powiewa równie szarobura flaga włoska. Widok smutny, wręcz żałosny… Teren cmentarza jest kompletnie zarośnięty trawą i chwastami (oprócz centralnego – wybrukowanego placu). Najprawdopodobniej nikt w tym roku żadnych porządków tu nie robił. A nawet jeśli jakiś ogrodnik zaglądnął np. około 21 kwietnia (w kolejną rocznicę wyzwolenia Bolonii przez żołnierzy polskich), to najwidoczniej cmentarz należy porządkować (np. kosić trawę) częściej! W każdym razie w połowie sierpnia 2013 r. większość krzyży była totalnie zarośnięta bujnie rozrośniętą roślinnością. Na szczęście krzyże mimo wszystko są widoczne, gdyż odznaczają się swoją bielą.

   Moją konsternację wzbudziła też próba zaparkowania. Przed cmentarzem jest co prawda sporo miejsca, ale ewentualny wjazd uniemożliwiają betonowe słupki połączone łańcuchami. Zatrzymanie się przy samym cmentarzu jest więc niemożliwe. Można co prawda podjąć próbę zaparkowania na stacji benzynowej po drugiej stronie drogi, ale z kolei nie mam pewności, czy personel nie zwróci uwagi, że stacja to nie miejsce parkingowe. Zresztą zaparkowanie na stacji też jest sztuką, gdyż po prostu praktycznie wszystkie miejsca nadające się na parkowanie w tym miejscu są zajęte.

   Z innych kwestii chciałbym poruszyć sprawę dostępności cmentarza. Myliłby się ktoś sądząc, że cmentarz ten i pochowanych na nim żołnierzy można po prostu odwiedzić. Jest to prawie niemożliwe. Z tabliczki na bramie (w języku włoskim i polskim) można się dowiedzieć, że (pisownia i ortografia oryginalna) „GODZiNY ZWiEDZANiA – OD GODZiNY 09,00 DO GODZiNY 12,00 WE WTOREK; OD GODZiNY 09,00 DO GODZiNY NiEDZiELA. ZAMKNiĘTE 1 STYCZNiA, WiELKANOC, 1 MAJA, 15 SiERPNIA i BOŻE NARODZENiE. OPIEKĘ SPRAWUJE SPÓłDZiELNiA SPOłECZNA „AGRIVERDE” Z SiEDZiBĄ W SAN LAZARRO Di SAVENA (BO) ViA SEMiNARiO nr. 1 tel. 051/6251314 - 3357705858”. W niedzielę godziny „zwiedzania” podane są tak jak zacytowałem. Z wersji włoskiej dowiadujemy się, że w niedzielę „zwiedzanie” możliwe jest do godz. 11.00. Innymi słowy cmentarz jest praktycznie niedostępny – zamknięty na głucho. „Zwiedzenie” cmentarza nie jest więc takie proste.

   Warto jeszcze zwrócić uwagę na inną tablicę (w pięciu językach) zawierającą „Ogólne zasady odwiedzania miejsc pamięci żołnierzy poległych na wojnie”. Dowiedzieć się z niej można, że „nie zezwala się” na „palenie zniczy, umieszczanie zdjęć i plakietek lub innych przedmiotów na terenie cmentarza”. Jest to dla mnie trochę dziwne… Zakaz palenia zniczy? Z jakiego powodu zakazuje się? Trudno dociec. Spacerując wzdłuż ogrodzenia nie miałem wrażenia, by kogoś z mieszkańców Bolonii jakoś to miejsce obchodziło. Rozumiem, że lata mijają - mieszkańcy mają swoje własne sprawy na głowie. A skąd mają się dowiedzieć o pochowanych tu żołnierzach? Na ogrodzeniu cmentarza nie ma praktycznie żadnej informacji na ten temat. Nikt z przypadkowych przechodniów nie ma szansy by się dowiedzieć skąd się Ci żołnierze wzięli, dlaczego zginęli? Ze wspomnianej wyżej wielojęzycznej tablicy dowiemy się jedynie, że jest to cmentarz wojenny. I tylko tyle. Jest jeszcze co prawda przy bocznej bramie wjazdowej na cmentarz umiejscowiona owalna tabliczka informacyjna (podobna jak przy innych zabytkowych budowlach w Bolonii). Nie daje ona praktycznie żadnych informacji o pochowanych tu żołnierzach. Trudno zresztą cokolwiek konkretnego zmieścić w dwóch - dosłownie dwóch zdaniach informujących przede wszystkim o tym miejscu od strony historii sztuki i lakonicznej charakterystyki założenia architektonicznego. Tylko mimochodem jest wtrącona informacja, iż leżą tu polscy żołnierze „polegli w walkach o wyzwolenie Bolonii”. Kiedy polegli, z kim walczyli i dlaczego? Tego już się niestety nie dowiemy… A zginęło ich podczas wyzwalania tego miasta dwustu trzydziestu czterech (oraz dodatkowo 1228 zostało rannych). Jako pierwszy wkroczył do miasta 9 Batalion Strzelców Karpackich z gen. bryg. Klemensem Rudnickim na czele. Mimo wczesnej wtedy pory (była 6.00 rano) na ulice Bolonii wyległy wiwatujące na cześć Polaków tłumy. Prawdopodobnie żyją jeszcze naoczni świadkowie tych wydarzeń, ale czas robi swoje i jest ich coraz mniej. Oficjalnie cmentarz położony jest na terenie Bolonii. Znalezienie go nie jest jednak takie proste. Na terenie Bolonii nie dostrzegłem żadnego kierunkowskazu ułatwiającego dotarcie do cmentarza (może gdzieś jest taki kierunkowskaz, ale szczerze w to wątpię). Google zawiodły i nawigacja też. Przez wyszukiwarkę google.pl najprościej trafić na adres cmentarza poprzez notkę o cmentarzu w wikipedii. Tu znajduje się adres: „Via Dozza Giuseppe, 40139 Bologna (BO)”, który z pozoru prosty. Jeśli jednak nie wiemy, że cmentarz w praktyce znajduje się w San Lazzaro di Savena to odnalezienie go nie jest łatwe. Wejścia na cmentarz strzeże monumentalna wieloczęściowa brama, nad którą widnieje napis w języku polskim, informujący iż wybudowano ją (i cmentarz) „ŻOŁNIERZOM 2 POLSKIEGO KORPUSU POLEGŁYM NA ZIEMI WŁOSKIEJ W WALCE O WOLNOŚĆ POLSKI”. Z całą pewnością żołnierze polscy walczyli i umierali w myśl sentencji Horacego Dulce et decorum est pro patria mori (Słodko i zaszczytnie jest umrzeć za ojczyznę). Tym bardziej nie zasłużyli na takie traktowanie przez tych, dla których zginęli…

   Tydzień później (21 VIII i ponownie 11 IX 2013 r.) odwiedziłem jeden z dwóch cmentarzy żołnierzy włoskich na terenie Polski – cmentarz we Wrocławiu przy ul. Grabiszyńskiej. W internecie można znaleźć informację, że cmentarz ten „stanowi ciekawy i całkiem urokliwy zakątek Wrocławia”. Rzeczywiście. Cicho, schludnie i refleksyjnie. Widać było, że zarówno przed 21 sierpnia (maksymalnie miesiąc wcześniej), jak i ponownie przed 11 września (zapewne kilka dni wcześniej) cmentarz wizytowali ogrodnicy i była koszona trawa. Nagrobki żołnierzy posadowione są więc w niewysokiej - kilkucentymetrowej, soczystozielonej trawie. Generalnie bardzo sympatyczne miejsce, jeśli można tak powiedzieć o bądź, co bądź cmentarzu. Cmentarz ten posiada solidne ogrodzenie. Wejść można poprzez trzy bramy, które otwarte są 24 godziny na dobę. Gdyby to ode mnie zależało to boczne bramki zamknął bym na stałe, by nieco utrudnić wejście zupełnie przypadkowych spacerowiczów np. z psem. Od czasu do czasu zaglądają tu przechodnie, przeważnie zdziwieni obecnością w tym miejscu włoskich żołnierzy. Nie ma jednak osób, które choć na chwilę się nad losem żołnierzy włoskich nie zadumali, czy pomodlili. Tu i ówdzie stoi znicz. W centralnej części umiejscowiony jest obelisk zaprojektowany przez Angelo Regrettiego (na stopniach obelisku wykuta jest sygnatura A NEGRETTI – być może kamieniarza), z napisem w języku włoskim: Pax – L'Italia ai suoi figli caduti nella guerra mondiale MCMXV-MCMXVIII (Pokój – Włochy swoim synom poległym w wojnie światowej 1915-1918). To jest wersja pierwotna napisu sprzed II wojny światowej. Najczęściej powielana jest informacja, iż pochowani są na tym cmentarzu żołnierze włoscy, którzy dostali się do niewoli po bitwie stoczonej 24 X 1917 r. pod Caporetto z wojskami austro-węgierskimi i niemieckimi. Napis na obelisku wskazuje jednak, że przynajmniej według twórców obelisku na cmentarzu mieli być pochowani żołnierze polegli w latach 1915-1918, a więc także zmarli przed rokiem 1917. Być może daty na obelisku nie miały oznaczać konkretnych dat śmierci pochowanych tu żołnierzy i były uniwersalnym hołdem żołnierzom włoskim walczącym w wielkiej wojnie (na cmentarzu nie ma najprawdopodobniej nikogo zmarłego w 1915 r.). Oględziny obelisku pozwalają dostrzec, że w 1945 r., lub później po jego prawej stronie zostały dodatkowo wykute rzymskie cyfry MCMXI – MCMXLV, które wskazują, iż pochowani są tu żołnierze zmarli pomiędzy 1911 a 1945 r. Rzeczywiście – dwa nagrobki upamiętniają żołnierza Arsangelli Popoli urodzonego 31 VII 1884, zm. 19 I 1911 r. oraz Antonio Priore, urodzonego w XI 1890 r., a zmarłego 7 XII 1911 r. Zdecydowana jednak większość żołnierzy zmarła w roku 1918. Pojedyncze osoby zmarły wcześniej (m.in. Paolo Benazzi zm. 6 IV 1916, Delmo Calanca zm. 31 XII 1917) i nieco więcej osób w latach następujących po roku 1918 (1919, 1920, 1921). Dwie pochowane osoby zmarły w 1922 r. (Pasquale Feola zmarły 2 IV 1922 r., i Antonio Mannara, który zmarł 21 V 1922 r.).

   Według przepisów polskiego prawa bezpośrednią opiekę nad grobami wojennymi sprawują gminy. Jeśli nie mają na ten cel środków, to koszty opieki ponosi wojewoda. Wrocławski cmentarz żołnierzy włoskich wygląda na dobrze utrzymany. Jest systematycznie porządkowany. Trudno wskazać jakieś poważniejsze uchybienia. Inaczej wygląda sprawa cmentarza polskich żołnierzy w Bolonii. Jest zarośnięty i niedostępny. Trudno dostrzec czyjąś opiekuńczą rękę. Prosi się, by więcej zainteresowania okazała Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz Ambasada RP w Rzymie. Co więcej: w samej Bolonii istnieje polski konsulat! Jest wystarczająco dużo instytucji, które powinny zadbać o cmentarz polskich żołnierzy w Bolonii, ale nie dbają. Oprócz zwykłych porządków, do których zobowiązuje prawo międzynarodowe powinny pojawić się na cmentarzu w dostępnym od zewnątrz miejscu informacje w kilku językach (w tym włoskim) o okolicznościach, w których polscy żołnierze znaleźli miejsce ostatniego spoczynku akurat w Bolonii. Nie ma co liczyć, że mieszkańcy Bolonii będą pamiętać o Polakach sami z siebie. Zadbanie więc o pamięć o swoich żołnierzach jest powinnością polskiego państwa. To, że Włosi powoli zapominają jestem w stanie zrozumieć (choć tego nie akceptuję), ale że Polacy zapominają, to już znacznie gorzej. Józef Piłsudski powiedział: „Naród, który traci pamięć przestaje być Narodem – staje się jedynie zbiorem ludzi, czasowo zajmujących dane terytorium”. Mam nadzieję, że w Polsce nadal nie brakuje ludzi, którzy nie są tylko czasowymi mieszkańcami ziem między Odrą a Bugiem.

                             Robert Pieńkowski

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Przydałyby się zdjęcia choć i bez nich można sobie wyobrazić...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo

#381407

Spróbuję wrzucić po południu. A cmentarze wyglądały jak je opisałem.
pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#381444

Napisał Pan piękny tekst o pamięci i zapominaniu.
I w ostatnim zdaniu zapomniał Pan o nas, Polakach którzy nie mieszkają miedzy Odrą a Bugiem a jednak mieszkają w Polsce. A jest nas ponad 2 miliony.
To takie typowe.
A opisany przez Pana cmentarz żołnierzy włoskich też nie leży pomiędzy Odrą a Bugiem.

Pozdrowienia z Dolnego Śląska.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
 
 
Lance do boju, szable w dłoń
Bolszewika goń, goń, goń
#381459

Carmina

przeczytałam z dużym zainteresowaniem.

Czy nie warto aby Pan go przesłał także do władz , a konkretnie do Pana Kunerta?

Ma obowiazki na zajmowanym stanowisku, jest wynagradzany z naszych podatków.Myśle,ze należaloby poprosić go o zajęcie stanowiska we wszystkich poruszanych przez Pana kwetiach.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Carmina

#381504

Witam,
wysłałem mój tekst i zdjęcia do Pana Kunerta i w kilka innych miejsc.

Przy okazji chciałbym się jeszcze podzielić wrażeniami z próby odwiedzenia innego polskiego cmentarza we Włoszech w Loreto. W Loreto byłem 31 VII 2011 r. (niedziela). Tam też niestety nie "wstrzeliłem" się w godziny otwarcia. Według wydrukowanej komputerowo - umieszczonej w gablotce informacji w języku włoskim (a dlaczego nie ma polskiej wersji?) cmentarz jest dostępny (podaję w tłumaczeniu):

"Godziny otwarcia
od 1 VII 2009 do 30 IX 2009

W soboty i święta
od g. 9.00 do 12.00
i od g. 15.00 do 19.00

od wtorku do piątku
od g. 15.00 do 19.00
W poniedziałki zamknięte"

Ja byłem na cmentarzu w Loreto w 2011 r., a informacje odnosiły się do roku 2009. Prawdopodobnie w kolejnych latach godziny otwarcia cmentarza się nie zmieniły, ale pewności nie mam. Z tej informacji wynikało też, że (jeśli ją brać dosłownie) cmentarz otwarty jest (był) w lipcu, sierpniu i wrześniu. A co w pozostałych miesiącach? Zamknięty na głucho?

Poza tym, na szczęście cmentarz w Loreto jest tak położony, że można go w miarę obejrzeć obchodząc dookoła. A jeśli chodzi o stan tamtego cmentarza (2011 r.) to dało się zaakceptować, ale też nie widać było ręki gospodarza, który na bieżąco go dogląda.

pozdrawiam
Robert Pieńkowski

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#381756