Engelmayer: tylko liberalny Zachód może zagrozić Orbanowi

Obrazek użytkownika portal.arcana
Idee

Miliony Polaków kibicują premierowi Węgier Victorowi Orbanowi w jego konserwatywnych reformach. Na dzień 15 marca, z okazji Święta Narodowego Węgier tysiące Polaków jadą do naszych „bratanków” wesprzeć ich w zmaganiach z nieżyczliwym Zachodem. Portal ARCANA we współpracy ze Stowarzyszeniem Studenci dla Rzeczypospolitej przygotował specjalny wywiad z byłym ambasadorem Węgier Ákosem Engelmayerem o sytuacji nad środkowym Dunajem. Jeśli Budapesztu mamy doczekać w Warszawie to poznajmy punkt widzenia życzliwych Polsce Węgrów.

Jak rozpoczęła się przygoda pana Ambasadora z Polską? Przyjaźń pomiędzy tymi dwoma narodami często rozpoczynała się w momencie rewolucyjnych przewrotów, gdzie Polacy i Węgrzy mimo trudności potrafili się wspierać.
Ákos Engelmayer: Przed II Wojną Światową mieszkałem blisko placu Piłsudskiego w Budapeszcie, gdzie znajdowała się płaskorzeźba Marszałka z wystającymi wąsami, w trakcie spacerów z mamą lubiłem pociągać za wąsy Wujka Piłsudskiego. Pamiętam, że jak uświadomiłem sobie, że jestem Węgrem wiedziałem też, że istnieją Polacy.
Literatura odgrywała również taką rolę?
Á. E.: Zdecydowanie. Ulubioną moją książką była powieść pt. „Chłopcy bohaterzy” Victora Rákosiego o trzech braciach, którzy walczyli pod dowództwem Józefa Bema w Powstaniu Węgierskim z 1848-1849 roku. Drugą, która wywarła na mnie wielkie wrażenie była książka „Orlęta Lwowskie” Jenő Szentiványi-ego. István Kovács - polonista, historyk, pisarz i poeta, autor kilku książek o związkach polsko-węgierskich w okresie Wiosny Ludów (tłumaczonych również na język polski) też mówił, że lektura tych dwóch książek wpłynęła na jego zainteresowanie się Polską.
W czasie powstania był pan młodym mężczyzną. Czy powstańcy dostrzegali pomoc płynącą od bratniego narodu?
Á. E.: Powstanie Węgierskie rozpoczęło się 23 października 1956 roku od solidarnościowej demonstracji z Polską pod pomnikiem Józefa Bema. Wiedzieliśmy, że Warszawa jest otoczona czołgami radzieckimi. Tego samego dnia ukazało się w dziennikach dramatyczne przemówienie Gomułki na VII plenum PZPR. Najpopularniejszym hasłem demonstracji studentów było hasło „Wszyscy Węgrzy chodźcie z nami, pójdziemy za Polakami”. W archiwach znajdują się zdjęcia spod parlamentu, gdzie przy Imre Nagyu widnieje transparent z hasłem „Przyjaźń polsko-węgierska”. W czasie powstania nie spotkałem Polaków, o tym że stypendyści polscy brali udział w powstaniu dowiedziałem się później, jak i o tym, że 1/3 światowej pomocy dla nas płynęła z Polski.
W latach 60-tych po represjach na Węgrzech dla mojego pokolenia Polska była oknem na świat i „rajem wolności”. Jeździliśmy po Polsce autostopem, na Węgrzech było to zabronione. Żyje jeszcze na Węgrzech pokolenie nazywane przeze mnie, ale nie tylko, pokoleniem autostopowiczów.
Od kiedy Victor Orbán stał się osobą publiczną i jakie nadzieje budził wśród ludzi?
Á. E.: 16 czerwca 1989 roku na właściwym pogrzebie Imre Nagya i innych straconych na podstawie wyroków wydanych po Powstaniu Węgierskim. Uczestniczyłem w tej uroczystości jako członek delegacji Solidarności. Student V roku prawa Viktor Orbán, przewodniczący istniejącego już Fideszu zażądał wycofania wojsk radzieckich z Węgier, był to moment historyczny. Miałem takie poczucie, że może poruszyć społeczeństwo. Wierzyłem, że uda mi się przeżyć ten ustrój, choćbym musiał żyć 150 lat! W Victorze Orbánie widziałem osobę, która może odegrać wielką rolę.
Okres dojścia do władzy Orbána trwał kilkanaście lat, jednak jego postać nie znikała z życia publicznego. Jak go postrzegali rodacy?
Á. E.: Widziano w nim zdolnego liberała. Jednak po rozmowie na łożu śmierci z byłym premierem Józsefem Anatallem dokonała się w nim zasadnicza przemiana. Po tym wydarzaniu nastąpił rozłam w Fideszu, część członków przeszła do liberalnych Wolnych Demokratów. Natomiast Orbán stał się politykiem konserwatywnym, podkreślającym patriotyzm. Chciał w Węgrach budować poczucie dumy narodowej i zdaniem wielu z nich za te działania należy mu się pomnik.
Fala krytyki, często histerycznej nienawiści płynącą z zachodu Europy komentowana jest również w Polsce. Na Węgrzech obóz skupiony wokół socjalisty Ferenca Gyurcsány próbuje odbudować swoją pozycję?
Á. E.: Po wyborze Orbána mówiłem, że jedyną grupą która może go wykończyć jest właśnie liberalna Europa Zachodnia. Gyurcsány stworzył nową partię i próbuje mobilizować swoich aktywistów. Inna parlamentarna siła próbująca wpłynąć na obecne rządy to skrajnie prawicowa partia Jobbik. W jednym z wywiadów powiedziałem, że za tą partią stoi Rosja. To jest niebezpieczeństwo, szczególnie gdyby doszło do sojuszu socjalistów z tą ultraprawicową formacją.
Czy możliwe jest stworzenie rządu z osobą tak skorumpowaną jak Gyurcsány, przyznającą się w rozmowach ze współpracownikami: „Spier...iśmy . I to nie coś, ale wszystko. Przez ostatnie półtora roku kłamaliśmy rano, wieczorem i w nocy”?
Á. E.: W Polsce, po aferach w 2005 roku SLD wróżono koniec. I co mamy teraz? Powracającego na salony premiera Millera. Możemy tę sytuację porównać do sztuki „Pluskwy” Władimira Majakowskiego, gdzie pluskwa przed długi czas śpi, by w pewnym momencie odżyć.
Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Sebastian Kęciek, Stowarzyszenie Studenci dla Rzeczypospolitej

O 15 marca na Węgrzech i o ambasadorze Engelmayerze więcej na Portalu ARCANA:
http://www.portal.arcana.pl/Mialem-takie-poczucie-ze-victor-orban-moze-poruszyc-spoleczenstwo-wywiad-z-bylym-ambasadorem-wegier-akosem-engelmayerem-o-premierze-orbanie-patriotyzmie-i-przyjazni-polsko-wegierskiej,2469.html

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Myślę, że raczej chodziło o inne pojęcie!
Potocznie faktycznie kojarzymy zachód z tzw. liberalnym systemem gospodarczym i światopoglądowym.
W praktyce, warto aby do świadomości społeczeństw zaczęło się przebijać pojęcie międzynarodowego systemu lichwy.
Systemu który przejął kontrolę nad demokracjami zachodu i powoli, acz nieubłaganie prowadzi te kraje w stronę wtórnego niewolnictwa.
Dla Niemca, Holendra jest to jeszcze prawie niezauważalne.
Dla Polaka, Czecha czy ostatnio Greka i Węgra staje się to coraz realniejsze.
Diagnozę sytuacji trafnie przeprowadził w tygodniku Solidarność pan senator Grzegorz Bierecki ze SKOK (http://tysol.salon24.pl/399118,gdyby-tusk-wiedzial-skoczylby-do-wisly).
Scalając ten tok rozumowania z drugim, dotyczącym geopolitycznych interesów Niemiec i Rosji jako krajów realizujących bądź jak to ma miejsce w przypadku Niemiec, interes obywateli (jeszcze) bądź głównie interes oligarchii jak to ma miejsce w przypadku Rosji, dochodzimy do wniosku, że jedynym remedium na obie te formuły zagrożeń jest dla nas silne, narodowe państwo z autentyczną gospodarką wolnorynkową osadzone na gruncie nieprzemijających wartości chrześcijańskich.

Państwo mocno podobne do tego które wraz z nadejściem komuny utraciliśmy!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#235666

Cywilizacja bez tożsamości musi upaść.
Wie to większość tych "europejskich" lewaków, ale pokusa bycia demiurgiem albo milionerem wygrywa.
Ideolodzy i realizatorzy tego totalnego ciemnogrodu wiedzą, że mega-oszustwo nie jest tak widoczne, jak małe kłamstewko, dlatego większość z nich stara się nie pokazywać swojego majątku (przykład polskiego Nadredaktora Tysiąclecia).

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

ixi band

#235713