Jak Gramsci "do krzyża polazł"

Obrazek użytkownika Dariusz Zalewski
Blog

O tej ciekawostce z życia komunistycznego filozofa poinformował emerytowany biskup włoski Luigi De Magistris. Sprawę poznał z pierwszej ręki, tzn. relacji siostry zakonnej usługującej w szpitalu, w którym dokonał żywota myśliciel. Tuż przed śmiercią miał on poprosić o obrazek Dzięciątka Jezus i przyjął katolicyzm.

Gramsic był założycielem Włoskiej Partii Komunistycznej i jej teoretykiem. Zmarł w roku 1937. Jego przypadek nie jest szczególny czy wyjątkowy.

W czasach “oświecenia” ówcześni agnostycy i ateiści nawracali się na łożu boleści niemal hurtowo. Znana jest historia Woltera, o śmierci którego lekarz powiedział, że (cytuję z pamięci) “kto wie jak on umierał, ten nie będzie żył, tak jak on żył”. Doszło do tego, że piewcy wolności utworzyli specjalne “lotne brygady”, pilnujące, by do umierającego oświeceniowca nie dotarł księdz.

W kategoriach makabrycznej groteski można traktować wypowiedź jednego z takich strażników - świadka śmierci encyklopedysty J. Le Rond d’Alamberta. Po dokonaniu żywota przez filozofa miał on powiedzieć: “Gdyby nie my, byłby d’Alambert, jak inni do krzyża polazł”.

W czasach nam współczesnych nie tak dawno głośno było o ujawnieniu nawróceniu T. Kotarbińskiego. Świadkiem przyjęcia ostatnich sakramentów był ks. J. Bazarniak, kapelan w Instytucie Kardiologii w Warszawie w latach 1978-1982. Ogłoszenie tego faktu w Powszechnej Encyklopedii Filozofii wydanej przez Polskie Towarzystwo Tomasza z Akwinu wywołało prawdziwe wrzenie w środowiskach zwanych szumnie “racjonalistycznymi”.

Już na podstawie tych kilku przykładów widzimy, że przypadek włoskiego komunisty wpisuje się szereg podobnych zdarzeń. Dla postępowców, oświeceniowców, racjonalistów, komunistów (czy jak tam siebie nazywają), to niewątpliwie piar-owy kłopot. Jeśli bowiem ich “intelektualne guru” nie potrafi w decydującej chwili wytrwać przy swoich przekonaniach, to niby dlaczego mają przy niech ostać się jego wyznawcy?

W tym kontekście w nowym świetle można spojrzeć na lewicową propagandę na rzecz zalegalizowania eutanazji. Przecież gdyby “uczniowie” mogli odpowiednio wcześniej wymóc na lekarzach uśmiercenie “mistrza”, wówczas problem przedśmiertnych “rewolt” ateistów zniknąłby raz na zawsze. Dodatkowo zaoszczędzono by na “lotnych brygadach”, które nie musiałyby już chronić biednych dawkinsów przed księżmi.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Jak trwoga, to do Boga.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#8204

Kocham Cie, w sensie potocznym, amerykanskim. To zanczy masz racje i stoje po Twojej stronie! Piekne to bylo! Gramsci jest jedna z mzliwych postaci, gdzie rozne gniotki probuja znalezc slusznosc swoich racji. Ja bym lujka pod but! I nie byloby historycznego problemu pozornych intelektualistow.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#8231