Semka dostrzega "wzburzenie blogosfery" i objaśnia je światu

Obrazek użytkownika Dama Pik
Kraj

Praca w mediach głównego nurtu szkodzi , nawet tak zwanym porządnym ludziom. Dowodem na to jest publicystyka niektórych tzw. prawicowych dziennikarzy, przepełniona jakąś zdumiewająca potrzebą mediacji miedzy światem „zwykłych ludzi” a światem ludzi ulepionych z jakiegoś innego tworzywa – polityków i dziennikarzy, aktorów i celebrytów, miedzy którymi zresztą granice pozacierały się ostatnio tak bardzo, ze tworzą dzisiaj w zasadzie jedna grupę. Tym ostatnim, a także czytelnikom (co ma nadto jeszcze walor edukacyjny) tłumaczy się od czasu do czasu, dlaczego „zwykłym ludziom” nie podoba się to i owo w wielkim świecie. . Technika jest na ogół ta sama: kilka sensownych uwag polanych zawsze tym samym szarym sosem poprawności, żeby dało się przełknąć, żeby nie stanęło antysystemową kością w gardle.
Ktoś przesłał mi link do Semki, który właśnie napisał na swoim blogu w „Rz”o sławetnej kolacyjce w „Tradycji Polskiej”. Zajrzałam. Co widzę? W tytule dylemat: co wypada a co nie wypada. A wiec będzie o dobrych obyczajach.
I zaraz okazuje się, ze red. Semka znów kontestuje w konwencji „kina moralnego niepokoju” . Stawia parę sensownych pytań, ale jak ognia unika odpowiedzi na nie, gdyby próbował ich szukać, jego tekst cechowałaby ryzykowna jednoznaczność, wieloznaczność jest jednak znacznie lepsza. To taki redaktorski nawyk, ale i żelazne prawo mainstreamowych mediów: odważne pytanie (retoryczne!) może się ewentualnie pojawić (ryzyko pytającego!), odpowiedź już nie, rzeczywistość pozostaje bowiem niezbadana, a bezpodstawne spekulacje właściwe są oszołomom.
Ci ostatni właśnie strasznie się wzburzyli doniesieniem o pewnej kolacji, zainteresowani powinni to zrozumieć, bo przecież trochę jednak przesadzili. Ich wieczór w ekskluzywnej warszawskiej restauracji z Moniką Olejnik tuż po tragedii smoleńskiej rzeczywiście może być uznany za coś niestosownego. Nie, żeby coś z góry przesądzać, że musi, ale m o ż e. Niech tylko się zastanowią, niech tylko pomyślą, dlaczego.
Przyczyna nie leży nie do końca po stronie bohaterów tej historii, choć byli przecież nierozważni. Ktoś zawsze może taką nierozwagę wykorzystać, na przykład Jarosław Kaczyński mógł tak skutecznie atakować rozłamowców z PJN właśnie dlatego, że o g ł o s i ł, że ukrywali oni przed wszystkimi spotkania z Palikotem. Więc nigdy dość rozwagi! (Zastanawiam się, czy zdaniem Semki Jakubiak i Kluzik powinny z Palikotem spotykać się jawnie, czy lepiej się ukrywać, żeby Kaczyński nie mógł ich później zaatakować skutecznie?)
Główna przyczyna dostrzeżonego przez Semkę „wzburzenia blogosfery” leży – jeśli dobrze czytam - po stronie „zwykłego internauty”, u którego w podobnych okolicznościach pojawia się dysonans, i chodzi rzecz jasna o dysonans poznawczy.
Siedzi taki zwykły internauta jeden z drugim przed telewizorem, ogląda przygotowany dla niego spektakl, wgapia się w ten ekran, i co widzi? Widzi konflikt. Widzi konflikt działaczy PiS „z politykami PO czy dziennikarzami znanymi z niechęci do partii Kaczyńskiego”, jak to red. Semka zechciał eufemistycznie określić. No i teraz ten internauta chciałby, żeby w życiu wszystko wyglądało tak, jak na ekranie. A wcale nie wygląda, ja to wiem, wy to wiecie, ale zwykły internauta nie - mówi Semka trochę między wierszami, trochę wprost, zwykły internauta nawet nie domyśla się (bo i skąd), że „relacje pomiędzy nimi czasem bywają ciepłe”.
Odpowiem Panu Redaktorowi językiem zwykłych ludzi. Mam naprawdę w d…, do jakiego stopnia ciepłe bywają relacje między tak zwanymi „znanymi z niechęci do PiS dziennikarzami” oraz tak zwanymi „politykami PO” (czytaj: J. Palikotem i resztą tego doborowego towarzystwa) a członkami – założycielami PeJoteN, bo o nich zdaje się mowa. Niech sobie będą ciepłe, nawet dziwiłabym się, gdyby było inaczej. Ale wszyscy ci ludzie byli kiedyś posłami Prawa i Sprawiedliwości , więc mieli wobec nas – zwykłych wyborców – poważne zobowiązania. Natury, powiedziałabym, moralnej. Wcale nie chodzi też o to, że Bielan, Kamiński czy Kowal pamiętani są z dość ostrych rozmów z Moniką Olejnik w „Kropce nad i”, i w związku z tym „coś tu nam nie pasuje” – Pan Redaktor nie dość uważnie wczytał się w nasze komentarze. Ja żadnych ostrych rozmów w tym składzie akurat nie pamiętam, ale mogłam sporo przeoczyć, zresztą przestałam maltretować siebie sama oglądaniem „Kropki nad i” już dość dawno.
My, zwykli internauci, nie jesteśmy tak głupi, , by mieć pretensje do rzeczywistości, że nie jest odzwierciedleniem ekranowego matrixu. My odrzucamy matrix. Interesuje nas rzeczywistość. Badamy matrix – jak ropuchę w laboratorium - na ile jest dostępny badaniu (brak nam narzędzi – mamy tylko siebie). Korzystamy z naturalnej skłonności umysłu do rozumowania. Połknęliśmy czerwona tabletkę, o ile coś to Panu mówi. Jeśli kiedykolwiek wrócimy przed ekrany , to tylko wówczas, gdy ekrany zaczną odzwierciedlać to, co rzeczywiste. Dlatego wolimy Internet. Łazimy po sieci. Nie interesuje nas teatr Moniki Olejnik, ani inne formy prania mózgów, nawet te najbardziej wysublimowane. Obrzydło nam to wszystko do imentu. Nawet „Uważam, rze” nie wywarło na nas stosownego wrażenia. Są lepsze tytuły, są lepsze teatry, jeśli już o nich mowa. Ale przecież nie o nich.
Wiec o co chodzi, żeby już kropkę nad i postawić, jak należy? Chodzi z grubsza o to, że żyjemy w systemie demokratycznym. Albo inaczej: próbujemy żyć tak, jakbyśmy żyli. Od czasu do czasu wybieramy swoich przedstawicieli. A ci w naszym imieniu powinni starać się zmieniać rzeczywistość, w pożądanym przez nas kierunku. Idea jest taka, żeby wiedzieć (a przynajmniej starać się wyrobić sobie jakiś pogląd w tej sprawie) kto jest kim na tym najlepszym ze światów. Kto ewentualnie daje rękojmię, że w naszym imieniu o coś jeszcze zawalczy. Ciągle mamy nadzieję, że 10 kwietnia 2010 nie przegraliśmy wszystkiego.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

... super!

Pzdrwm
triarius
-----------------------------------------------------
http://triarius.pl - mój prywatny blogasek
http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pzdrwm

triarius

-----------------------------------------------------

http://bez-owijania.blogspot.com/ - mój prywatny blogasek

http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

#145300

Polecam wywiad z Pawłem Kowalem na portalu wpolityce.pl:

Natomiast nie ulega wątpliwości, że decyzje nie zapadały na prywatnym spotkaniu w niedzielę, ale w następnych dniach w relacji rodzina - władze kościelne- państwo. Po naprawdę gruntownej analizie wszystkich za i przeciw, i po dyskretnym zasięgnięciu opinii osób, ciszących się także i Pana szacunkiem. Natomiast zawarty w książce opis wydarzeń powstał jak rozumiem na podstawie rekonstrukcji złożonej z analizy wypowiedzi różnych innych osób czy z fragmentów także i moich wywiadów, wypowiedzi. Z mojego punktu widzenia nie musi być prawdziwy każdy szczegół czy interpretacja zawarta w książce i jest to absolutnie zrozumiałe. Trzeba tylko rozumieć te zależności. Na świecie powstaje sporo podobnych rekonstrukcji ważnych wydarzeń historycznych, dobrze, że będzie i taka.

----
Paweł Kowal tłumaczy, że w wielu sprawach "dyplomatycznie milczy", a nie każdy szczegół jest zrozumiały.
Wydaje się, że sprawa jest bardziej skomplikowana, niż to przedstawia Pan Kowal.
Pozdrawiam.

http://wpolityce.pl/view/8838/Nasz_wywiad__Pawel_Kowal_o__slynnej__kolacji_z_Monika_Olejnik___Decyzje_o_Wawelu_nie_zapadaly_na_prywatnym_spotkaniu_w_niedziele_.htmlPozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#145311

Pozdrawiam Damę.
.......!!!!!Triariusa też!
Mam tylko nadzieję, że Dama jest płci właściwej damie!
Z tego wrażenia nie odniosłem się do rzeczy samej poruszonej przez Damę!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#145313

"(...) odważne pytanie (retoryczne!) może się ewentualnie pojawić (ryzyko pytającego!), odpowiedź już nie, rzeczywistość pozostaje bowiem niezbadana, a bezpodstawne spekulacje właściwe są oszołomom."

W kwestii formalnej:

"Pytanie retoryczne - figura stylistyczna i retoryczna; pytanie zadane nie dla uzyskania odpowiedzi, lecz w celu skłonienia odbiorcy do przemyśleń na określony temat, podkreślenia wagi problemu; ewentualnie pytanie, na które odpowiedź jest oczywista."

Tak więc jak ktoś zadaje pytanie retoryczne, to nie po to, by na nie odpowiadać. Ale to tak na marginesie...

Pozdrawiam
-------------------------------
Samotny wilk w biegu

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#145326

Wyraziłam się nieprecyzyjnie. Stawia się czasem pytania, ale nie poszukuje się odpowiedzi na nie, nadając im przez to charakter pytań retorycznych. Nie są to figury stylistyczne sensu stricto, a bardziej dziennikarski taniec na lodzie. Zwłaszcza gdy temat śliski.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Dama Pik

#145334

Damo Pik, celnie określiłaś nibylandię i bajki tzw mediów:" My odrzucamy matrix. Interesuje nas rzeczywistość".
Pozdrawiam.

edward
"Pan miłuje prawo i sprawiedliwość".
Psalm nr 33,5.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

edward
"Pan miłuje prawo i sprawiedliwość".
Psalm nr 33,5.

#145330

dobreeee!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#145360

Bardzo gładko mi się go czytało.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#145399

Jeśli nawet prawdą jest że Monisia nie organizowała tej kolacji a ino sie dosiadła to naturalna reakcją jest opuszczenie tego spotkania.

Zwłaszcza że Kowal był w Smoleńsku, widział ciało prezydenta, widział i wiedział jak zachowano się wokół delegacji Jarosława Kaczyńskiego.

Chocby mydlił to nie wymydli istoty rzeczy.
To jest nie do pomyślenia, akurat takie towarzystwo.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#145421

Twoja - Damo Pik - 100 wattowa żarówka celnej pointy jak zwykle rozświetla mroki niedomówień i stawia (to nie prowokacja) kropkę nad i . Dziwi mnie tylko , czemu ,być może jedynie ja to tak odebrałem, taka lekka nostalgia i żal pobrzmiewają za tym , że Semka pisze tak a nie inaczej? Na moje - to jest ich całe mnóstwo. Dziennikarzy konfekcjonowanych, produktów masowego rażenia , spoiwa między rzeczywistością a światem wirtualnym. Aż przebierają nogami , ręce im się pocą - już mają wysmarować TAAAAAAAAAKI tekst , co wyrąbie prawdę w oczy , już mają wywalić z głębi duszy wszystko , co ich boli od dawna. A tu klops ! Kaganiec ! Sciana! Z jednej strony poprawność polityczna gryzie w dupę , z drugiej ręka chlebo(i nie tylko)dawcy zaciska się na nieużywanych od dawna (kto wie , czy kiedykolwiek w ogóle) jajach.
(Jak napiszę to mnie wywalą a co ja potem zrobię , gdzie się znajdę - z pracy ajenta na stacji CPN się nie utrzymam a co z moimi wielbicielami - zapomną o mnie!?????!!!!)
Mało mnie cieszy, wręcz jest przewidywalne , że jakiś X lub Y z dnia na dzień doznał iluminacji i wreszcie napisał coś lub powiedział z tzw podniesionym czołem. W końcu, jak długo można wytrzymać okrakiem na barykadzie?I siłą rzeczy , któregoś towaru zabraknie - albo świeczek albo ogarków. Prędzej czy później to będzie zjawisko masowe . Przy zmianie opcji politycznej liczba nawróceń przewyższy produkcję klęczników i konfesjonałów. I mogę postawić dolary przeciwko orzechom , że ci , którzy się "ockną" najpóźniej zaczną krzyczeć najgłośniej , najdonioślej, raz po raz wybiegając przed orkiestrę i liżąc rękę dyrygenta. Pytacie zapewne , co bedą krzyczeć? Ano to samo - tyle , że w drugą stronę. Dlatego nie traktuję zbyt poważnie słów w gazetach papierowych, nie do końca wierzę wróżom i wieszczom , wyniki sondaży traktuję jako grafikę a wyplatany koszyk wiklinowy cenię bardziej niż wyplatane mądrości ekspertów .
Wystarczy mi do swobodnego oddychania poczucie , że tu na tym forum spotkać mogę ludzi podobnie myślących i czujących. Pozdrawiam serdecznie - dodając dyszkę za tekst.:)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#145453