Nie budujmy mostów - budujmy tamę

Obrazek użytkownika Dama Pik
Idee

Odkąd szaman z Lublina przepowiedział w profetycznym uniesieniu, że Jarosław Kaczyński jeszcze w tym roku będzie się żegnać ze światem, a Jerzy Urban rozpisał ankietę „Jak skończy Jarosław Kaczyński”, widać, że rozpętana przez Tuska śmiercionośna nawałnica dopiero nabiera rozpędu. Kolejne ataki na Jarosława należy uznać za wpisywanie się w tę narrację, i naprawdę nie można ich bagatelizować, zwłaszcza gdy przypomnimy sobie historię księdza Jerzego, i zaangażowanie Jerzego Urbana w tę historię. Nie wiem, czy jest na to paragraf, pewnie jest, musiałby się jednak znależć prokurator, który raczyłby dostrzec w czynach wspomnianych wyżej znamiona podżegania do zbrodni. Na społeczne potępienie nie ma co liczyć, bo animatorzy społecznych odruchów z tak zwanych środowisk opiniotwórczych zadbają o to, by jak najbardziej nikczemne nawet akcje medialne postrzegano jako „element politycznego sporu”
Dziś chciałam zatrzymać się na moment przy celebrytach, podążających ścieżką przetartą przez tygodnik „Nie”.
Notowania PO lecą na łeb na szyję. Sytuacja staje się poważna. Raport MAK co prawda nie podważył zaufania do premiera i prezydenta, które zdaniem CBOS utrzymuje się na tradycyjnie wysokim poziomie, ale słupki poparcia dla partii mogą trochę niepokoić. A przecież jeszcze w tym roku decydujące starcie. W tych warunkach trzeba sięgnąć po wypróbowanych przyjaciół. Taki np. Olbrychski. Pamiętacie, jak przed paroma laty właśnie Olbrychski – gdy nastała taka potrzeba - w stylu specyficznie sowieckim zaatakował w telewizyjnym studiu Wildsteina? Jest w takich sprawach naprawdę niezawodny, i można go podkręcić. Dawać go tu!
Tak… Jarosław nie wpadł we wnyki zastawione w smoleńskim lesie. Wymknął się. Mamy wiec problem. Do diabolicznego kręgu siewców nienawiści zgodził się dołączyć pan Daniel. Może nawet sam się zgłosił. Ktoś mu coś opowiedział, ktoś go zainspirował, ktoś coś sobie przypomniał. Że mianowicie Kaczyńskich za młodu bili. „Byli bici. Może niesłusznie, może prowokowali ludzi do agresji” - zastanawia się aktor Olbrychski w "Rzeczpospolitej". Gdy dziennikarz próbuje zmącić narrację rozmówcy, przywołując zgoła odmienną relację kolegi braci Kaczyńskich, Olbrychski mówi z naciskiem: „A ja mam inne informacje i będę się upierał, że byli bici.” Otóż to. Będę się upierał. A dlaczegóż to będę się upierał? Ano dlatego, że mi to pasuje. Do czego mi pasuje? Do mojej układanki, która tu sobie wespół z kompanią moją ułożyłem. Bo „zawsze uważałem Jarosława za człowieka szkodliwego. On jest człowiekiem głęboko nie nadającym się do reprezentowania Polski i Polaków, takimi, jakimi ja chciałbym ich widzieć. Wszyscy znamy jego osobowość, jego awanturnictwo, niezrozumienie świata”
Rzesze psychologów na usługach grupy trzymającej władzę od dawna zajmują się poniewieraniem jedynego liczącego się tej grupy oponenta, przywódcy największej partii opozycyjnej. Grasują po jakichś studiach telewizyjnych, gazetach, salonikach ciotek rewolucji. Jest to głęboko nieetyczne, ale kto się tym przejmuje? Cóż to jest etyka, zapyta ktoś wkrótce, jeśli jeszcze nie zapytał. Nawet gdyby istniało jakieś gremium, które miałoby pilnować standardów etycznych w obrębie tej grupy, działałoby pewnie tak samo, jak inne korporacyjne ciała tego typu. Tak czy owak: nie uczyniono by w tej sprawie nic. Trzeba jednak głośno mówić o tym, że są to wszystko metody i tradycje sowieckie. I trzeba jakoś postawić wreszcie tamę sowietyzacji naszego życia w jego wymiarze publicznym.
Przywoływany przeze mnie ostatnio rządowy psycholog Santorski, podążający do Smoleńska za Ewą Komorowską, by skarcić później w TVN Jarosława Kaczyńskiego, za niewłaściwy sposób radzenia sobie z żałobą, to tylko wierzchołek góry lodowej. Krzysztof Wyszkowski zwrócił kiedyś uwagę na działalność grupy psychologów na partyjno-rządowym zapleczu. Idąc tym tropem odnalazłam w sieci blog niejakiej Przygońskiej, który polecam. Działa jak gorzka sól na problemy z żołądkiem. Oto w 2007 M. Przygońska – psycholog, terapeuta, ale i kapłanka nowych czasów – stawia diagnozę. Przez ostatnie dwa lata było źle, bo „chory umysł zarządzał” (sic!). Jak się postaramy (wszyscy do wyborów!)to znów będzie dobrze, bo zwycięży „język miłości”. Potem już idą hołdy, inwokacje i zaklęcia, typu: „Niech stanie się cud!”, "wszystkich was błogosławię" . Proszę sprawdzić, kto nie wierzy. Można by to skwitować wzruszeniem ramion, ale warto przypomnieć sobie parę przemówień Tuska z tego czasu. Ależ on naprawdę musiał korzystać z pomysłów tych ludzi. Co to za grupa? Czy nie wygląda na słabą intelektualnie? Dlaczego udało się im zdewastować świat zbiorowej wyobraźni Polaków? Dlaczego udało im się zasiać ziarno nienawiści, które wydaje tak obfity plon? Dlaczego rudy chłopaczek z sąsiedztwa, na oko siedmioletni, powiedział kiedyś do mnie, zupełnie obcej mu osoby „Proszę pani, Kaczyńskiego to ja mógłbym zabić” ?
Czy ktoś ma pomysł, jak zatrzymać tę lawinę, zanim będzie za późno?

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#131218

-to pomysł "opozycji"

Lud pracujący miast i wsi nie wejdzie na salony.

Chamom wstęp wzbroniony -
Wejście służbowe do systemu władzy.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#131217