„Umrzem lub zwyciężym!” - Czyli III Powstanie rozpoczęte

Obrazek użytkownika Jadwiga Chmielowska
Historia

3 maja 1921r. o godzinie 5 nad ranem ppłk. Maciej hr. Mielżyński „Nowina Doliwa”, naczelny wódz, wydał rozkaz powstania – odezwę: „ Powstańcy ! Na zatratę ziemi, na dalszą niewolę, na germanizację i na odłączenie od wolnej Polski, na wyrzucenie z naszych warsztatów pracy pozwolić nie możemy.
Jeśli spokojnie przeprowadzone, pomimo terroru niemieckiego, głosowanie nie wystarczyło do udowodnienia wobec świata naszych praw, musimy poprzeć je siłą.
Z karabinami ukrywanymi w czasie niewoli, z bronią pozostałą z dwóch poprzednich powstań, zerwaliście się na mój rozkaz dzisiaj, zaskoczeniem obsadziliście szereg gmin i miast i gotowi jesteście bronić swej ziemi do ostatecznej kropli krwi.
Rozkazuję rozbrajać dalej z całą energią bandy stosstruplerów niemieckich, wobec spokojnie zachowującej się ludności niemieckiej okazać, na całym świecie znaną, polską tolerancję. Wszelki rabunek pod karą śmierci zakazany.
Wobec władz koalicyjnych zachowywać bezwzględną lojalność i nie dać się porwać pod żadnym warunkiem do zatargu z nimi.
Przez nasze ręce musi odzyskać lud górnośląski te części naszej świętej ziemi, które nam, się należą.
W tej myśli walczymy, a zwycięstwo pewne.”

Siły powstańcze były podzielone na III grupy. Każda grupa posiadała dowódcę, zastępcę i pomocnika dowódcy, szefa sztabu, Wydział I organizacyjno–materialny, Wydział II operacyjno–informacyjny, Adiutanturę i referaty: gospodarczy, broni, łączności i sanitarny.
Dowódcą Grupy I Zachodniej ( GO „Południe”) został mianowany ppłk. Bronisław Sikorski ps. „Cietrzew” Jego zastępcą i pomocnikiem został Mikołaj Witczak a szefem sztabu por. Roman Grześkowiak ps. „Brunhorst”. W skład tej grupy weszły powiaty rybnicki i raciborski oraz grupa pszczyńska pod dowództwem kpt. Rataja, która do opanowania Mikołowa podlegała bezpośrednio dowódcy.
Grupa II „Wschód” dowodzona była przez kpt. Karola Grzesika ps. „Hauke”. Jego zastępcą został Wiktor Przedpełski a szefem sztabu por. Michał Grażyński „Borelowski”, jego zastępcą ppor. Mieczysław Chmielewski „Grzymała”. Grupa ta liczyła niemal 16 tys. powstańców. Pułkiem katowickim dowodził Walenty Fojtis znany i zasłużony w II powstaniu dowódca.

Grupa III Północ pod dowództwem kpt. Alojzego Nowaka „Neugebauera” wspierana była przez kpt. Jana Wyglendę ps. „Traugutt” - szefa sztabu POW jeszcze sprzed I powstania. Grupa ta składała się z dwóch podgrup. I dowodzona przez kpt Konwerskiego ps. „Harden”, obejmowała powiaty strzelecki i kozielski a II por. Szajbrowskiego powiaty tarnogórski, lubliniecki, oleski. To był sam początek. Poszczególne grupy uzupełniały składy.

Wbrew obawom pesymistów do punktów zbornych stawili się nie tylko wszyscy zaprzysiężeni ale i wielu niezaprzysiężonych ochotników. Powstańcza straż przemysłowa na długo przed wybuchem powstania, czyli już podczas strajku generalnego rozpoczętego 1 maja obsadziła kopalnie, huty i fabryki bojąc się aktów sabotażowych ze strony Niemców. Zanim uderzyły oddziały liniowe, polscy policjanci jeszcze w nocy z 2 /3 maja obezwładnili policjantów niemieckich i internowali ich. W tym samym czasie rozpoczęto zdobywanie wszystkich śląskich miast. 3 maja były one już w rękach powstańców.

„Zadanie opanowania terenu powiatu katowickiego oraz samych Katowic otrzymała grupa taktyczna dowodzona przez Walentego Fojtisa i kpt. Adama Kocura. Grupa składała się z 6 batalionów: Fryderyka Woźniaka. Karola Woźniaka, Marcina Watoły, Franciszka Sitka, Jana Lortza oraz Rudolfa Niemczyka. Kpt Adam Kocur dostał zadanie opanowania południowej części Katowic oraz rozbrojenia niemieckich funkcjonariuszy policji. Natarcie na teren obecnych Katowic rozpoczęło się od strony Dębu, Załęża, Ligoty i Brynowa. W walkach wyróżnił się batalion Rudolfa Niemczyka, składający się z 9 kompanii. W skład tego batalionu wchodzili ochotnicy z: Bogucic, Zawodzia, Karbowej, Katowic, Brynowa, Załęskiej Hałdy, Józefowca, Dębu, Nikiszowca i Giszowca” – podaje Michał Cieślak w swej pracy „Trzecie Powstanie Śląskie- Działanie zbrojne w Katowicach i udział pułków katowickich w walkach powstańczych. s. 22.

W Giszowcu powstańcy uformowali dwie kompanie: V. dowodził Jan Gałka a VI. Franciszek Koźlik. Pluton łączności dowodzony przez Jana Bartosza obsadził wszystkie budynki urzędowe. Powstańcy rozbroili też niemieckich funkcjonariuszy APO. Przed wymarszem powstańców z osiedla funkcjonowała już straż obywatelska i polscy policjanci strzegli porządku. Podobnie było w Ligocie. Powstańcy opanowali dworzec kolejowy, budynki urzędu gminy, poczty a nawet zakłady przemysłowe. Alojzy Kurtok, który pełnił równocześnie funkcję dowódcy 1. batalionu wchodzącego w skład 8. pszczyńskiego pułku piechoty w Grupie „Wschód” poprowadził powstańców z Ligoty na Katowice w celu zajęcia miasta. Batalion Kurtoka tworzyli powstańcy nie tylko z Ligoty ale też Piotrowic, Podlesia, Ochojca i Kostuchny.

W nocie wydanej 3 maja 1921r. przez W. Korfantego do rządów państw sprzymierzonych czytamy: „Rząd RP odwołał mnie ze stanowiska polskiego komisarza plebiscytowego na Górnym Śląsku, ponieważ nie przeszkodziłem zbrojnemu powstaniu ludu polskiego na Górnym Śląsku. Oświadczam uroczyście, że uczyniłem wszystko, co było w moich siłach, aby zapobiec zbrojnemu powstaniu i zakłóceniu porządku publicznego. Gdy jednak propozycje Wysokiej Komisji Międzysojuszniczej i Rządzącej i Plebiscytowej w Opolu co do podziału Górnego Śląska dostały się do wiadomości szerokich kół polskich robotników i chłopów, którzy od wieków są przedmiotem wyzysku i brutalnej polityki supresji ze strony Prus i Niemiec, ogarnęła te masy bezgraniczna rozpacz na myśl, że znowu mogą powrócić pod jarzmo prusko-niemieckie. Ludność zdecydowana na wszystko dowiedziała się o raporcie i propozycjach Komisji Międzysojuszniczej w Opolu w niedzielę, dnia 1 maja, po południu o godzinie czwartej, a w poniedziałek rano samorzutnie rozpoczęła strajk generalny. Wszystkie kopalnie i huty stanęły. Trzysta tysięcy robotników strajkuje, a włościanie górnośląscy zsolidaryzowali się z nimi. W 24 godzinach po otrzymaniu wieści hiobowej, że Komisja Międzysojusznicza w propozycjach dotyczących podziału Górnego Śląska pomiędzy Polską a Niemcami uwzględniła około 35% głosów oddanych za połączeniem Górnego Śląska z Polską, ludność samorzutnie chwyciła za broń, która w wielkich masach przywożona była na teren plebiscytowy przez Niemców i którą od tajnych niemieckich organizacji za tanie pieniądze można było kupować, i w przeciągu 12 godzin okupowała powiaty: Pszczyna, Rybnik, Katowice, Zabrze, częściowo Racibórz i Koźle, a olbrzymi ten ruch żywiołowy jeszcze nie ustał, lecz posuwa się coraz więcej na zachód.

Aby ten odruch rozdrażnionego ludu uzbrojonego nie zmienił się pod wpływem zbrodniczych jednostek w anarchię, stanąłem za żądanie powstańców i robotników strajkujących na czele tego ruchu, aby ująć go w ramy organizacyjne i zapobiec morderstwom, gwałtom i rabunkom i przywrócić co prędzej porządek publiczny i normalny tryb życia. Oświadczam jednakże, że ten lud, który w przeciągu ostatnich dwóch lat po raz trzeci chwyta za broń przeciwko Niemcom, nigdy już nie zniesie panowania prusko-niemieckiego. A ja ten lud znam, bo jestem synem tego ludu i od lat dwudziestu razem z nim walczę o prawa i wolność jego. Zaręczam, że lud ten zdecydowany jest raczej na to, by wojska alianckie go wysiekły co do jednego, niż żeby miał ponownie uchylić karku pod jarzmo pruskie. Lud ten raczej zniszczy wszystkie kopalnie i huty oraz inne warsztaty pracy, niż gdyby miał kapitulować. I dlatego proszę w interesie ludzkości i życia gospodarczego Europy o powzięcie co do losów Górnego Śląska decyzji zgodnej z wolą ludu polskiego na Górnym Śląsku, której tak dobitnie daje wyraz w interesie pokoju i ludzkości, proszę o natychmiastowe wyznaczenie linii demarkacyjnej.” - Dziennik Rozporządzeń Naczelnej Władzy na G. Śl. Nr1, poz.3 10.05.1921r.

Tekst tego listu wyjaśnia w jakiejś części dlaczego Korfanty tak bał się powstań, odwoływał je wielokrotnie a teraz też do ostatniej niemal chwili nie wyrażał zgody. Dopiero do podjęcia decyzji zmusiła go twarda postawa Grzesika, który zagroził, iż bez zgody Korfantego powstanie i tak wybuchnie. W Odezwie do Rodaków Korfanty pisze między innymi: „Zakazuję wszelkich gwałtów, grabieży, znęcania się nad ludźmi, bez względu na ich język, wiarę lub pochodzenie. Zachowanie się powstańców powinno być wzorowe, mienia, życia i zdrowia bezbronnych ludzi naruszać nikomu nie wolno. Zabraniam usuwania urzędników, a ich samych wzywam do sumiennego wypełniania obowiązków i wytrwania na stanowiskach.” – Dziennik Rozporządzeń Naczelnej Władzy na G. Śl. nr 1 poz.1 -1051921r. CAW, 130.I.33 To było już trzecie powstanie wiadomo było, że w poprzednich walczący Ślązacy nie popełniali przestępstw. To byli zaprzysiężeni bojowcy. Istniały sądy polowe. Być może bał się Korfanty, że powstanie przerodzi się w rewolucję. Czyżby tak daleko odszedł od swoich korzeni, że przestał rozumieć lud, z którego pochodził? Być może był to wpływ środowisk endeckich, z którymi od lat współpracował a te bały się socjalisty Piłsudskiego. Powstańcom rzeczywiście pomagali doświadczeni bojowcy PPS, ale była ich jedynie garstka. Dlaczego kłamał w nocie do rządów państw Ententy o tym, że Ślązacy, zniszczą przemysł a nie oddadzą go Niemcom, jeśli było zupełnie odwrotnie. To powstańcy zorganizowali straż przemysłową, bo znany i opublikowany przez prasę polską był dokument świadczący o zamiarach Niemców przeprowadzenia dywersji i zniszczenia przemysłu. Lęk Korfantego przed walką zbrojną Ślązaków był wręcz obsesyjny.

Szopienice zostały opanowane przez powstańców błyskawicznie i przez cały okres powstania stanowiły centralny ośrodek dyspozycyjny władz powstańczych. W Katowicach Niemcy stawiali silny opór lecz około godziny 6 rano już w pierwszym dniu powstania -3 maja powstańcy opanowali miasto. Godzinę później do Katowic wkroczyły czołgi francuskie i powstańcy wycofali się. W opanowanej hucie Baildon rozpoczęto budowę samochodów pancernych. Oddział ppor. Karola Gajdzika zajął Królewską Hutę ( Chorzów). „W Bytomiu do akcji ruszyli powstańcy pod dowództwem ppor. Paula. Grupa ppor. Szendzielorza, wsparta przez ludzi kpt. Pawła Cymsa, zaatakowała Zabrze. W Gliwicach do akcji ruszyła grupa ppor. Stanisława Mastalerza. Walki toczyły się także w powiecie pszczyńskim i rybnickim. Międzysojusznicza Komisja wprowadziła tego dnia stan oblężenia na Górnym Śląsku. Oddziały alianckie nie pozwoliły na zajęcie dużych miast, w tym Katowic. Z tego powodu przystąpiono do blokowania miast tzw. cernowania” – opisuje Michał Cieślak w swojej książce „Trzecie Powstanie Śląskie s.25. Cernowanie było szczelnym obleganiem miasta przez powstańców. Michał Grażyńcki twierdził, że ok 1/3 powstańców brała udział właśnie w cernowaniu. Grupa „Wschód” w nocy z 3/4 maja ponowiła próbę opanowania Katowic. Walenty Fojtis powierzył dowództwo Romualdowi Piterze nad wydzielonymi przez siebie oddziałom, które miały zając miasto. Wielkim bohaterstwem odznaczył się pododdział Karola Waleriusa. Polacy opanowali Katowice, ale na skutek interwencji wojsk koalicji ponownie opuścili miasto.
W drugim dniu powstania w rękach polskich znalazł się cały powiat tarnogórski – bez miasta oraz lubliniecki bez Dobrodzienia i Krupskiego Młyna. Korfanty powołał Naczelną Władzę, która była zarówno organem wykonawczym jak i ustawodawczym. W jej skład weszli przedstawiciele Narodowej Partii Robotniczej - Józef Rymer, Franciszek Roguszczak, Michał Grajek, z PPS Józef Biniszkiewicz, Adam Wojciechowski, Klemens Borys a z Chrześcijańskiego Zjednoczenia Ludowego - Józef Grzegorzek. Kierowali oni referatami: przemysłu, handlu, szkolnictwa, poczty, dóbr i lasów państwowych, sanitarnym, administracyjnym, aprowizacyjnym i Radą Kolejową. Roguszczak i Wojciechowski mogli występować jedynie pod nieobecność Rymera i Biniszkiewicza. Już 4 maja 1921r. Minister Spraw Wewnętrznych RP Leopold Skulski – endek, ogłosił, że zgodnie z międzynarodowymi zobowiązaniami państwo polskie musi zachować neutralność i nie może angażować się w trwające powstanie. Władze polskie zobowiązały się do zamknięcia granicy państwa z obszarem plebiscytowym i zakazały werbunku ochotników na terenie Polski. Trzeba pamiętać, że nie istniała żadna granica z Niemcami i ochotnicy mogli swobodnie brać udział w walkach. Jednym z takich ochotników był młody Adolf Hitler.
Dobrodzień po ciężkich 3. godzinnych walkach został zdobyty 6 maja. Batalion lubliniecki z Grupy „Północ” dowodzony przez Karola Lubosa z podgrupy „Butrym” wspierany przez batalion Teodora Mańczyka z podgrupy „Linke” zdobył miasto - twierdzę. Na nic się zdały specjalne umocnienia tej niemieckiej kolonii zbudowane przez trzech inżynierów z Wrocławia. Powstańcy odprowadzili 100 jeńców do Częstochowy. – (M. Wrzosek, Działania bojowe grupy „Północ” w czasie III powstania śląskiego 1921r. s.452 i wg wspomnień K. Lubos „Na szlaku bojowym od Bytomia do Olesna, s 149;. T. Mańczyk, w opolskim pułku powstańczym s. 181. )

Oddziały podgrupy „Bogdan dowodzone przez kpt. Teodora Kulika opanowały 7 maja Kalinów i podeszły pod Gogolin. 8 maja te same oddziały podeszły pod Górę Św. Anny zajęły osiedla Zalesie, Leśnicę, Zdzieszowice. W ten sposób lewe skrzydło grupy Północ oparło się o Odrę. Następnie opanowano Krępną, Obrowiec i dworzec kolejowy w Gogolinie.

Ppor. Stanisław Krzyżowski komendant powiatu pszczyńskiego szybko rozbroił Niemców w Jarząbkowicach i Goczałkowicach. Powstańcy zajęli Pszczynę i otoczyli Mikołów nie chcieli zdobywać miasta by nie drażnić stacjonujących tam Włochów.
Grupa Operacyjna (GO) „Południe” już w nocy z 2/3 maja opanowała Wodzisław Śląski. Jednakże dopiero 4 maja zakończyły się lokalne potyczki. Po zajęciu 3 maja Żor, Woszczyc i Rogoźnej, 4 maja o 4 nad ranem, powstańcy zaatakowali Rybnik od strony Brzezin i Ligoty a batalion rybnicki J. Płaczka atakował od strony Zamysłowa i rzeki Nacyny. W Rybniku stacjonowały w cywilnych ubraniach wojska Reichswehry. Szczególnie zacięte walki były w Orzepowicach i Paruszowcu, który zdobyto dopiero 4 maja po południu. Bitwy powstańcy musieli też stoczyć w Lyskach. Bierułtowicach, Rzuchowie, Jastrzębiu, Pilchowicach, Nieborowicach, Zwonowicach, Rudach i Czerwionce. Na lewym brzegu Odry powstańcy zaatakowali również Zabełków, Roszków i Krzyżanowice.

Już w trzecim dniu powstania widać było znaczną różnicę w zachowaniu się żołnierzy włoskich i francuskich. Francuzi siedzieli w koszarach i nie dopuszczali tylko do zajęcia dużych miast. „Natomiast Włosi wystosowali do powstańców ultimatum, żądając rozbrojenia powstańców w powiatach rybnickim, kozielskim, strzeleckim i pszczyńskim, grożąc w przeciwnym razie atakiem oddziału wojska włoskiego. Do tej ostateczności nie doszło, gdyż masowe demonstracje ludności cywilnej na rzecz powstania były zbyt żywiołowe, by można je było lekceważyć” – wspomina Jan Ludyga - Laskowski w swojej książce Zarys Historii Trzech Powstań Śląskich s. 254.

Dowództwo Grupy „Wschód” poruszające się szybko na zachód czuło się też powołane do zorganizowania administracji na zajętych terenach. Od 5 maja tworzono miejscowe rady ludowe. Miały one stanowić podstawowe ogniwa samorządowego porządku prawnego i administracyjnego na ternie miast i gmin. Miały one być wyrazicielem „rzeczywistej woli ludności polskiej” . Z nich można byłoby w przyszłości skompletować rady powiatowe i przygotować wybory do Sejmu. „Koncepcja odbiegała od rozwiązań przyjętych przez rząd polski, co przysporzyło jej twórcom trudności, sprzeciw bowiem wobec działalności rad zgłosił sam Korfanty. Nie był to odosobniony przykład odmienności planów wojskowych i komisarza plebiscytowego. Inny rozdźwięk powstał na tle sposobu finansowania powstania. Pewne fundusze napływały do rąk W. Korfantego i Naczelnej Komendy Wojsk Powstańczych (NKWP), jednak docierające do Grupy Operacyjnej „Wschód” kwoty nie pokrywały potrzeb, np. żołd wypłacono zaledwie za 10 dni. Funduszy wymagała również działalność rad ludowych, a także wydawanie własnej gazety „Powstaniec”.- podaje Wanda Musialik w książce Michał Grażyński s. 51.

W sztabie GO „Wschód” rozwiązanie problemu dalszego finansowania widziano w kontrolowanym uruchomieniu produkcji. Chciano też powołać konsorcja bankowe. „W. Korfantemu to rozwiązanie wydało się zbyt rewolucyjne.” – kontynuuje Wanda Musialik w swej książce s. 51.
5 maja linia powstańczego frontu przebiegała: Gorzów Śl.- Olesno- Zębowice- Myślina - Sławęcice – Stare Koźle i dalej Odrą aż do granicy Czechosłowackiej.

Właśnie 5 maja, gdy powstańcy osiągnęli tak wielki sukces Korfanty skontaktował się z Warszawą. „Tego dnia na skutek rozmowy premiera Wicentego Witosa z Wojciechem Korfantym rząd RP stwierdził, że powstanie na Śląsku powinno zostać wkrótce zakończone, ponieważ osiągnęło swoje cele.” – napisał Michał Cieślak w swojej cytowanej już książce s. 27. Rozważano również sprawę niechęci Anglii i Włochów do powstania.

Nazajutrz 6 maja podgrupa GO „Wschód” pod dowództwem W. Fojtisa wyruszyła z Łabęd do ataku na Kędzierzyn. Pułk zabrski dowodzony przez kpt. Cymsa po pokonaniu Niemców w Ortowicach zajął Bierawę. Jeden z batalionów dotarł nawet do Starego Koźla, ale tam Włosi wspierali Niemców. Do Kędzierzyna naciągały posiłki nie tylko Selbstschutzu ale i ochotników z głębi Niemiec. Po klęskach w pierwszych dniach powstania, 6 maja Niemcy przystąpili do całkowitej reorganizacji swoich sił. Zaczęły się organizować grupy „Sȕd” (gen. von Hȕlsen), „Mitte” (płk von Holleben), „Nord”( płk Gruetzner). W tym samym dniu Wojciech Korfanty nie uzgadniając z nikim, wydał odezwę do robotników wzywając ich do przerwania strajku i podjęcia pracy. Miało to dotyczyć w prawdzie tylko tych, co nie brali udziału w powstaniu. Jednakże wtedy pracodawcy - Niemcy znali by dokładny spis powstańców czyli osób, które nie pojawią się w pracy. Odezwa ta zrobiła wiele złego. Część powstańców nawet z oddziałów liniowych wróciła do pracy. Myśleli, że Korfanty ogłasza zwycięstwo i wzywa do powrotu. Cześć po zrozumieniu nieporozumienia powróciła z powrotem z domów do oddziałów. Wróg by nie wpadł na taki pomysł dezorganizacji. „To co zwyciężyliśmy, walk już nie będzie” – pytali powstańcy. Trzymamy pozycje więc niektórzy mogą wrócić do pracy? Najwięcej bałaganu i rozterek było wśród powstańców oblegających miasta. Nie wszyscy mieli świeże informacje z frontu. Wierzyli natomiast Korfantemu, że ten wie co robi. „Na odprawie w kwaterze głównej dowódcy Naczelnej Komendy Wojsk Powstańczych płk M. Mielżyńskiego – Michał Grażyński i M. Chmielewski przedstawili swe obawy przed ugodowym stanowiskiem cywilnego kierownictwa. Podjęcie pracy mogło, ich zdaniem, przyczynić się do podcięcia powstania poprzez uszczuplenie liczebności szeregów walczących, co uniemożliwiłoby prowadzenie dalszych działań ofensywnych. Zdaniem „Borelowskiego” – wstrzymanie akcji zbrojnej byłoby katastrofalne dla polskiej sprawy na Górnym Śląsku. Opinie te podzielili uczestnicy odprawy, postanawiając o kontynuowaniu mimo wszystko, ofensywnych działań.” – napisała W. Musialik w swej książce s. 51.

Jakże akcja Korfantego przypomina gaszenie strajków przez Wałęsę w sierpniu 1980r. jeszcze władza nie podpisała zgody na 21 postulatów a rzuciła jedynie ochłap - kilkaset zł podwyżki a ten podkulił ogon i zakończył strajk w stoczni. W sierpniu 1988r. w Jastrzębiu Ślązacy strajkowali. Jeszcze niczego „Solidarność” podziemna nie wywalczyła, a Wałęsa kazał kończyć strajk. Na jednej z kopalń podjechała po niego symboliczna taczka. Wtedy się jeszcze udało a później ludzie dali sobie wmówić, że Wałęsa, Geremki wszelakie załatwią wszystko za nich. I załatwili Polskę całą. O gdybyż współcześni Polacy znali historię swych przodków – powstańców śląskich, może byłoby teraz w Polsce inaczej. Nie żylibyśmy w PRL-bis!
Podgrupy GO „Wschód” zbliżały się do Kędzierzyna. Podgrupa „Bogdan” 7 maja opanowała leżącą u stop G. św. Anny Leśnicę. Na terenach na zachód od Odry Niemcy stłumili powstanie a działaczy polskich dotknęły represje.

Tymczasem w Szopienicach wydano pierwszy numer „Powstańca”. Był to organ Wydziału Polityczno -Prasowego Dowództwa Grupy Wschodniej Wojsk Powstańczych Górnego Śląska. W tym biuletynie obok informacji i relacji z przebiegu walk, można było znaleźć różne komunikaty oficjalne.
Na probostwie parafii św. Antoniego w Dąbrówce Małej rozpoczęły się 7 maja, rozmowy dowódców wojsk powstańczych i rzeczników Komisji Międzysojuszniczej. Uczestniczyli w nich między innymi: kpt. Karol Grzesik i mjr Jan Ludyga - Laskowski. „Zebranie odbyło się pod kierownictwem Wojciecha Korfantego i gen. Paula Sauvage de Brantesa. Pertraktacje, które dotyczyły zakończenia powstania i wytyczenia polsko-niemieckiej linii demarkacyjnej, zakończyły się podpisaniem wstępnego porozumienia w dniu 9 maja” – napisał w swej cytowanej już pracy Michał Cieślak S.28. Ciekawe, że nie wspomina o tym w swej książce Ludyga - Laskowski i nie podaje tekstu tego porozumienia. Pisze on natomiast o pertraktacjach w sprawie uchodźców z Kędzierzyna - Koźla. Ale do tego wrócimy później.

Tymczasem 7 maja wydany został też rozkaz operacyjny dowództwa grupy wschodniej ustalający dalsze zadania bojowe dla oddziałów podległych. Czytamy w nim: „Pierwszym naszym staraniem musi być w tych kilku jeszcze dniach niepewności jak najwięcej taktyczno-administracyjnych faktów dokonanych, zadających kłam kursującym opiniom, że tylko Niemcy miałyby być zdolne do zorganizowania regularnego kierownictwa we wszelkich dziedzinach życia. Uniknięcie wszelkich gwałtów i ekscesów, ład i sprawność w oddziałach i zarządach jedynie dowodnie wykażą słuszność i powagę naszego powstania oraz nieprawdopodobieństwo pozbawienia praw naszych.” – (org.,mps.CAW,130.I.264,)

Dzięki wydawanemu biuletynowi „Powstaniec”, bojowcy i ochotnicy zajmujący się zabezpieczaniem zakładów prze niemiecką dywersją, członkowie oddziałów walczących na różnych odcinkach frontu a także ludność cywilna, mogli być informowani o przebiegu walk. Zamieszczano w nim z niewielkim opóźnieniem komunikaty dowództwa. Na przykład w numerze 1., z dnia 7 maja czytamy meldunki z 4 i 5 maja GO „Wschód”: „Sytuacja rozwija się korzystnie. Napływ ochotników imponujący, wskutek czego utrwaliliśmy się ostatecznie w posiadaniu powiatów: katowickiego, zabrskiego, bytomskiego, podsuwając równocześnie silne grupy pod Gliwice. Od zdobycia Gliwic odstąpiliśmy ze względu na Francuzów, otoczyliśmy je jednak potężnymi oddziałami, które gwarantują nam spokojne władanie powiatem gliwickim. Wojska kolejowe uruchomiły kilka linii, umożliwiając nam szybkie przerzucanie sił i środków technicznych. Grupy nasze, operujące na północy i południu, opanowały powiat tarnogórski, toszecki, lubliniecki, znaczną część oleskiego, pszczyńskiego, rybnickiego, znaczna część raciborskiego i kozielskiego. W walkach tych wzięliśmy kilkuset jeńców, członków wojskowej organizacji niemieckiej.” W kolejnym numerze (2) „Powstańca” z 10 maja czytamy komunikaty z 6 i 7 maja 1921r. „Sytuacja w powiatach katowickim, bytomskim, zabrskim i gliwickim bez zmiany. Dziś w sobotę urządzili Niemcy w Królewskiej Hucie napad na ludność polską, przy czym zniszczyli budynek Polskiego Komitetu Plebiscytowego. Na skutek tego oddziały nasze zajęły miasto. Grupa Cymsa w zwycięskim pochodzie zajęła po półtoragodzinnej walce wieś Birawę i obsadziła dworzec kolejowy oraz miejscowości Stare Koźle i Brzeziec, odcinając w ten sposób tor kolejowy w kierunku Kędzierzyna. Jeden baon tej grupy urządził zwycięski wypad na lewy brzeg Odry, zdobył po walce wieś Szypowice, po czym wrócił na swoje stanowisko. Oddziały powstańcze witane są przez ludność z niesłychanym zapałem. Siły nasze wskutek ogromnego napływu ochotników wzrastają.”

Warto zwrócić uwagę na fakt, że istniał od początku olbrzymi rozdźwięk pomiędzy władzami politycznymi – cywilnymi a wojskowymi. Rząd Wincentego Witosa, w którym kluczowe stanowiska zajmowali członkowie Narodowej Demokracji, przeciwny był powstaniu. Nie chciał jego wybuchu a później pragnął jak najszybciej je zakończyć. W sprawach Śląska dla sfer rządowych w tym czasie autorytetem absolutnie niepodważalnym był Korfanty, również endek. On z kolei uważał, że jeśli był Komisarzem Plebiscytowym, to w jego rękach jest cała władza cywilna – polityczna. Dlatego powoływał przedstawicielstwo o nawet sam mianował się dyktatorem powstania. Doprowadził do tego, że władze wojskowe na czele z dowódcą powstania płk. hr. M. Mielżyński jemu podlegały, choć on sam nie miał nawet bladego pojęcia o strategii. Natomiast w odróżnieniu od sfer rządowych, władze wojskowe RP związane z Piłsudskim cały czas pomagały powstańcom. Robiono to w największej konspiracji.

Zauważyli to rasiowcy powołując się na Kazimierz Kutza i na wybranych historyków, że III powstanie, które poprzedziło utworzenie autonomicznego województwa śląskiego, było majstersztykiem służb specjalnych i Józefa Piłsudskiego”.- Dziennik Zachodni z 17.02.2012r. art. Agaty Pustułki „Rduch: Powstańcy Śląscy nie są godni czczenia”. Mylą się jednak wyciągając wniosek, że to Piłsudski i jego ludzie dowodzili powstaniem. Ślązacy parli do powstań już od końca 1918r. Zwracali się wielokrotnie o pomoc w Poznaniu do NRL, która chłodziła zapały. Ślązacy prosili też Piłsudskiego o pomoc jeszcze w 1918r. Obiecał im, że dopiero jak zaczną walczyć to da im „to co ma najlepszego”. Dał bojowców PPS. Pomógł w ten sposób, że starzy doświadczeni konspiratorzy uczyli śląskie POW konspiracji. Ślązacy prosili też o pomoc doświadczonych sztabowców. Chcieli walczyć, ale rozumnie by zwyciężyć. Zdawali sobie bowiem sprawę z tego, że „W ogóle główna siła organizacji niemieckiej polegała na znacznej ilości oficerów byłej armii niemieckiej. Pod tym względem stosunek był odwrotny niż w organizacji polskiej. Niemcy mieli nadmiar oficerów i inteligencji zawodowej przy braku szeregowców, Polacy mieli nadmiar szeregowców przy wielkim braku dowódców wyszkolonych i zupełnym braku inteligencji zawodowej.” – stwierdził J. Ludyga Laskowski w swojej książce s.242.

Niemcy traktowali bowiem Polaków na zagarniętych w połowie XVIII w. terenach jako tanią siłę roboczą. Ślązak miał pracować jako robotnik w kopalni czy hucie a nie kształcić się. Nie dopuszczali także Niemcy Polaków do stopni oficerskich. Tacy jak Zgrzebniok czy Chrobok byli wyjątkami. Piłsudski wysłał więc swoich towarzyszy partyjnych – bojowców PPS by szkolili Ślązaków i wspierali ich swą wiedzą taktyczną i strategiczną. Wg Encyklopedii Powstań Śląskich na ogólną liczbę 65 tys. Powstańców, ilość ochotników z Polski nie przekroczyła 10%. No cóż niemieckim generałom i pułkownikom przyszło przegrywać z śląskimi podpułkownikami, kapitanami porucznikami, sierżantami a nawet kapralami. Jaka podłość i buta przemawia przez tych co do dziś twierdzą, że Ślązak to głupi robol niezdolny do buntu. Niemcy i komuniści się na takim myśleniu zdrowo przejechali!
Powstanie dopiero się rozpoczęło. Polakom przyjdzie jeszcze przez wiele tygodni walczyć. Popularna w szeregach powstańczych była pieśń z 1919r.ułożona przez powstańca- robotnika śp. Aug. Świdra i śpiewana na melodię Marsylianki

„Silesianka”
Do walki hej! Niebo się zniża,
Czas podnieść, ludu śląski głos!
Patrzcie, jak dzień sądu się zbliża.
Od którego nasz przyszły los.
Od którego nasz przyszły los

Słyszycie jak krzyżackie hordy
Gruchocą struny naszych dusz,
Nie chcą pozwolić żyć nam już,
Lecz w koło sieją zdrady, mordy!
Do walki cały Śląsk!
Z nim polski, wolny mąż!
Na bój, na bój,
Bo leje się krew
Krzyżacki podły waż!

Pamiętasz świecie nasze jęki,
Pamiętasz łzy i naszą krew?
Czyż jeszcze tej nie dosyć męki,
Czyż nie czas na wolności śpiew?
Czyż nie czas na wolności śpiew?

Hej! Z tego serca i z tej duszy
Co ziemi bronią z całych sił –
Nie będzie krwi nam obcy pił,
Chociaż się całe piekło ruszy!
Do walki cały Śląsk!...
Z nim polski, wolny mąż!
Na bój, na bój,
Bo leje się krew
Krzyżacki podły wąż!

Nam wyrok Boży, wyrok znany:
Nam wolnym żyć na ziemi swej!
Chociaż lud męką już złamany.
Polsko nie puścim ziemi swej!
Polsko nie puścim ziemi swej!

A jeśli krwią zaleje droga
I my się musim trupem stać –
To wtenczas niechaj nasza brać
Po naszych trupach goni wroga!
Do walki cały Śląsk!...

Jadwiga Chmielowska

Tekst ukazał się w Gazecie Śląskiej z 24.02.2012r.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

...powiem krótko...myśmy jeszcze nie skończyli...AZWP...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

zimny drań
 

#229771