MROŹNA, WYBORCZA GRUZJA

Obrazek użytkownika Inicjatywa Solidarni z Gruzją
Świat

Ryszard Czarnecki

* Autor jest Posłem do Parlamentu Europejskiego. Reportaż o Gruzji jest jednym z wielu w przygotowywanej do druku książce, będącej zbiorem zapisków i owocem pasji znanego polityka.

MROŹNA, WYBORCZA GRUZJA

W Gruzji wybory...

Z New Delhi, przez Wiedeń, Paryż, po 19 godzinach podróży trzema samolotami docieram do Gruzji, do stolicy tego kraju od 1500 lat (!) - Tbilisi. Jutro będę tu - z ramienia Parlamentu Europejskiego - oficjalnym obserwatorem wyborów prezydenckich...

***

Gdy piszę te słowa jest po 21. czasu miejscowego (w Polsce 3 godziny wcześniej). Od ponad 14 godzin wykonuję pracę obserwatora wyborów prezydenckich w Gruzji. Jestem jednym z 7 deputowanych, którym Parlament Europejski powierzył takie zadanie - i jedynym Polakiem w tym gronie. Są też polscy posłowie, którzy przyjechali tu wykonując mandat Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy czy OBWE - dziś o świcie spotkałem choćby Marka Suskiego z PiS i jednego z senatorów. Nie ma, niestety, delegacji polskiego Sejmu - bardzo szkoda, bo akurat w tym kraju polska obecność jest szczególnie pożądana. Tę szkodliwą decyzję marszałka Komorowskiego Gruzini pewnie jakoś przeżyją, ale na 100 % ucieszyła ona Rosjan. Ot, taki noworoczny prezent dla Moskwy - wcześniej bardzo zaniepokojonej i szczególnie przyjaznymi relacjami prezydentów Polski i Gruzji, ale i mediacją, jaką w trzeciej dekadzie listopada podjął Lech Kaczyński między skonfliktowanymi obozami Saakaszwilego i opozycji.

Te wybory przypadły na czas dla Gruzji specjalny. Rosjanie nie tylko rozgrywają gruzińską opozycję przeciw prezydentowi, osłabiając pozycję Gruzji na arenie międzynarodowej, ale też robią wszystko - politycznie, dyplomatycznie i militarnie, aby oderwać od "antyrosyjskiej Gruzji" Abchazję i Osetię. W obu tych regionach stacjonują rosyjskie wojska, mają one własne władze deklarujące całkowitą odrębność od Tbilisi. Są za to całkowicie ekonomicznie uzależnione od Moskwy i wiszą na jej pasku politycznym. Pewien specjalista od Gruzji powiedział mi wczoraj otwartym tekstem, że obecna sytuacja tutaj przypomina... pierwszą połowę sierpnia 1939 roku w Polsce oczekującej na wojnę z Niemcami. Jego zdaniem konflikty militarne gruzińsko-osetyński czy gruzińsko-abchazki są nieuchronne... Z Rosją w tle, rzecz jasna.

Strzelają race. Auta z gruzińskimi flagami szaleją po ulicach Tbilisi. Wygrał - chyba - obecny prezydent z - chyba - niewielką przewagą. I dobrze. Bo Polska potrzebuje Gruzji nastawionej na realną niezależność od Moskwy. Bo na Zakaukaziu toczy się wielki polityczny mecz. A Polska gra w tym meczu w ataku...

Wojna na Zakaukaziu wisi w powietrzu

Wybory prezydenckie w Gruzji zakończone, ale jakby wciąż trwają. Opozycja kwestionuje ich wyniki, organizuje demonstracje, domaga się drugiej tury, choć -według obozu rządowego - obecny prezydent minimalnie, bo minimalnie, ale wygrał już w pierwszej.

82 % obserwatorów międzynarodowych nie wniosło zastrzeżeń do przebiegu wyborów, 18 % oceniło je jako "złe" lub "bardzo złe" - pytanie tylko, ile z tych 18 % to przedstawiciele rosyjskiej Dumy, będący tu pod szyldem bądź Rady Europy bądź Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE)? Akurat Rosjanie mają swoje powody, aby dorzucać do gruzińskiego kotła i destabilizować sytuację w kraju, który od paru lat staje im kością w gardle...

Jak się wydaje, opozycja niespecjalnie wierzy w możliwość unieważnienia wyborów czy doprowadzenia do drugiej tury, ale domagając się tego, organizując swoich zwolenników już teraz w praktyce przygotowuje się do wiosennych wyborów parlamentarnych, traktując je jako swoisty rewanż za prezydenckie.

Swoją drogą, Saakaszwili świetnie wybrał termin przyspieszonych wyborów prezydenckich: niemal w wigilię prawosławnych Świąt Bożego Narodzenia, gdy ludzie myślą o zakupach, prezentach, a nie o polityce i gdy udział w ewentualnych protestach siłą rzeczy musi być znikomy. Temu politykowi jakoś zawsze sprzyja pogoda. Gdy po sfałszowanych przez poprzedniego prezydenta Eduarda Szewardnadze (ostatniego ministra spraw zagranicznych ZSRR) wyborach, organizował uliczne protesty i demonstracje przed siedzibą parlamentu, pogoda była znakomita - mimo późnej pory roku - a to oczywiście zwiększało frekwencje. Teraz w Tbilisi jest minus kilka stopni, spadł spory śnieg, co w stolicy Gruzji nie zdarza się często - to z kolei raczej uczestników wieców antyprezydenckich nie przysporzy...

Jednak tak naprawdę te spory gruzińsko-gruzińskie są mniej ważne. Ważniejsze jest to, co wisi w powietrzu: możliwość oderwania się od Gruzji Osetii i Abchazji. Rosja to poprze nie tylko politycznie: już szef Dumy Borys Gryzłow oświadczył, że jeżeli oba te regiony zadeklarują niepodległość to rosyjski parlament przyjmie to do wiadomości, czyli de facto Moskwa to uzna. Ale Federacja Rosyjska poprzeć to może militarnie i to nie tylko poprzez swoje wojska, które już tam są. Może też wręcz udzielić pomocy militarnej na prośbę np. Abchazji, choćby poprzez jedną dywizję czołgów...

Jedno jest pewne: jeśli - po casusie Kosowa (pierwsza po II wojnie światowej jednostronna decyzja o zmianie obowiązujących w Europie granic - o ile formalnie nastąpi...) - Osetia i Abchazja oderwą się od Gruzji to Tbilisi będzie musiało zareagować i to zbrojnie. I to obojętnie, kto będzie w Gruzji rządził. Wówczas Moskwa zapewne pośpieszy z tradycyjną "braterską" pomocą. A to oznacza wojnę - i ostrą reakcję USA, NATO, ale tez zapewne i Polski. To zaś równa się najostrzejszemu kryzysowi polityczno-militarnemu w Europie od czasów "bałkańskiego kotła" początku lat 1990...

Na Południowym Zakaukaziu wojna wisi w powietrzu. Nie dziś, nie jutro, ale w tym roku.

Prezydent Misza

W Tbilisi dziś jest prawosławne Boże Narodzenie. Już o świcie, przed 6. rano, tłumy ludzi wracały z porannych uroczystości w cerkwiach: tych podległych Cerkwi Gruzińskiej i tych podległych Cerkwi Rosyjskiej. Śnieg pada cały czas i jest bardzo mroźno, a szczyty gór wokół stolicy Gruzji wyglądają albo jak z bajki, albo jak z folderu nagrodzonego na konkursie materiałów turystycznych.

Gruzini strasznie się dziwią, bo śnieg pada i pada. Tak mroźnej, śnieżnej zimy nie było tu od bardzo dawna, przynajmniej w Tbilisi. Samochody posuwają się po ulicach stolicy w żółwim tempie, jest bardzo ślisko, a nikt tu nie używa zimowych opon. Kierowcy, którzy wybierają się w góry zakładają łańcuchy, ale reszta jeździ jak po szkle. Jestem tu czwarty dzień, a dopiero pierwszy raz widziałem jak posypywano ulice piaskiem…

Gruzińska państwowa telewizja triumfalnie ogłosiła, że gratulacje dla nowej-starej głowy państwa - mimo że formalnie nie policzono jeszcze wszystkich głosów - złożyło dwóch prezydentów: Polski i Kazachstanu. Poinformowano też, że Lech Kaczyński przyjedzie na inaugurację prezydentury Saakaszwilego w trzeciej dekadzie stycznia. Notabene, Gruzja to - obok Litwy i Ukrainy - kraj najczęściej odwiedzany przez prezydenta RP.

Gdy piszę te słowa Saakaszwili ma wynik niespełna 51 % głosów, ale będzie miał wyższy, bo na razie spływają głosy głównie z dużych miast, także stolicy, gdzie dość często wygrywała opozycja. Prowincja natomiast stanęła jak jeden mąż za Saakaszwilim. Ale podziały polityczne idą tak naprawdę w poprzek rodzin. Wczoraj, z prawdziwą gruzińską gościnnością, podejmowała mnie dwupokoleniowa gruzińska rodzina, mieszkająca w stolicy Gruzji od pokoleń. Ojciec, były trener kadry Gruzji w akrobatyce, głosował za Saakaszwilim, ale jego żona, córka i syn za głównym oponentem obecnego prezydenta. Ludzie, którzy głosowali przeciwko Michaiłowi Saakaszwili, jak choćby ta pani domu, niegdyś główna księgowa jednego z ministerstw za czasów pierwszego prezydenta niepodległej Gruzji Zwiada Gamsachurdii, czynili to głównie ze względów ekonomicznych. Podrożało i to i tamto. Miało być inaczej, obietnice były inne. Nawet od zwolenników "Miszy" Saakaszwilego słyszałem utyskiwania, że np. drastycznie podrożało metro. Ludzie jakby nie chcą pamiętać, że w ostatnich latach rzeczywiście zmieniło się tu bardzo wiele: wzrosło bezpieczeństwo obywateli, wyraźnie obniżono korupcję. Jeszcze niedawno zwykli przestępcy polskiemu charge d'affaire i jego rodzinie, w czasie kradzieży auta, przystawili lufę kałasznikowów do głów, a inni, także przy kradzieży samochodu, do nieprzytomności pobili zastępcę ambasadora Rosji. Mafia kazała opłacać się hotelom i restauracjom, a mafiozi zasiadali w parlamencie. Na początku dziennym - o czym opowiadał mi z oburzeniem młody absolwent "międzynarodowego biznesu" na państwowym uniwersytecie w Tbilisi, były bliskie kontakty świata polityki i mafiozów.

Z kolei Szkot mieszkający od 12 lat w Tbilisi, ożeniony z Gruzinką i mający tu własną restaurację i dyskotekę mówił mi, że dopiero od czasów Saakaszwilego mafia straciła wpływy i nie trzeba się jej opłacać.

Inteligencja nie przepada za starym-nowym prezydentem, ale prości ludzie popierają go. W pierwszych minutach mojego pobytu w stolicy Gruzji, w drodze z lotniska do hotelu, taksówkarz - wioząc mnie i pokazując rzeczywiście efektowne, kolorowe, świąteczne oświetlenie miasta, barwne neony i lampiony - powiedział z naciskiem: "Wsio eto Misza sdiełał" ("Wszystko to Misza zrobił"). Inny taksówkarz następnego dnia odpierając zarzuty, podniesione także w polskiej prasie m.in. przez dziennikarkę Anne Applebaum, żonę naszego ministra spraw zagranicznych - o licznych romansach prezydenta Gruzji, powiedział mi wzruszając ramionami i śmiejąc się: "I szto, szto on zenszczin liubit?" ("No i co z tego, że on lubi kobiety?") - "Wsie liubiat!" ("Wszyscy lubią!").

No i tak "Misza" Saakaszwili, przyjaciel Lecha Kaczyńskiego, polityk niechętny Rosji, został ponownie prezydentem Gruzji.

***

Często z ramienia Parlamentu Europejskiego, ale także przedtem kontrolowałem wybory w wielu krajach świata, na czterech kontynentach (Europa, Afryka, Azja, Ameryka). Jakoś rzadko jednak odbywały się one zimą (choć w grudniu 2007 roku w Kosowie), a już prawie nigdy w styczniu (tylko wybory prezydenckie w Autonomii Palestyńskiej w 2006 roku i w Gruzji w 2008 roku). Takie wybory są ciekawe poznawczo, ale otoczka jest mało przyjemna. Jest zimno, wstaje się nie bladym, ale ciemnym świtem i trzeba telepać się w chłodzie, zwykle daleko od stolicy. Tak było i tym razem.

W pierwszej komisji w Tbilisi byliśmy niespełna 20 minut przed godziną 8., czyli przed rozpoczęciem wyborów. Jest jeszcze kompletnie ciemno - słońce wzejdzie dopiero o 8:27. Wybory odbywają się w pomieszczeniach Instytutu Naukowego Meteorologii. Komisja - jak wszędzie indziej - liczyła 13 osób, z czego większość - jak w olbrzymiej większości przypadków - stanowiły kobiety (8). Patrzyłem z podziwem na tych dzielnych ludzi, którzy w temperaturze 5°C (!) mieli spędzić, lekko licząc ok. 16 godzin (same wybory - 12 godzin, przygotowanie i liczenie głosów - kolejnych kilka).

Następnie udajemy się do północno-zachodniej Gruzji w okolice miasta Gori. Miasto to przeszło do historii ludzkości, bo urodził się tam jeden z największych zbrodniarzy w dziejach świata - Józef Wissarionowicz Dżugaszwili (partyjny pseudonim "Stalin").

Zaczynamy od miejscowości Zegduleti. Do godziny 10. głosowało tu zaledwie 58 osób na 1014 uprawnionych, a więc ok. 4,5 %, ale w ciągu kolejnego kwadransa głosuje kolejnych kilkanaście. Lokal wyborczy znajduje się w budynku szkolnym, ale już ubikacja… na zewnątrz. Przy temperaturze minus kilka stopni korzystanie z niej wymaga samozaparcia. Moją uwagę zwraca urządzenie służące do ogrzewania - piecyk typu "koza" z rurą do sufitu… Przewodniczący komisji - Nugzar Budagaszwili każe sprawdzić nam paszporty, aby na pewno wiedzieć, czy my to my. Akurat dzwoni Polskie Radio - staję przy "kozie", aby się choć trochę ogrzać. Komisja jest wyjątkowo mało sfeminizowana, bo mniejszość jej stanowią kobiety (6 na 13).

Kolejny komitet wyborczy jest w miejscowości Niski Sobisi, w nowoczesnej szkole odmalowanej na żółto, z dumnie łopoczącą gruzińską flagą. Przewodnicząca komisji Tsira Atskarunaszwili mówi nam, że do godz. 11:01 głosowało niespełna 10 % uprawnionych (70 na 775). Szkoła jest bardzo nowoczesna, ale i tak jest strasznie zimno. Członkowie komisji (10 kobiet na 13 osób) mogą się ogrzać jedynie… dwoma maszynkami elektrycznymi, na których grzeją herbatę.

Następny lokal, miejscowość Bershueti, znowu szkoła z gruzińską flagą. Przy wejściu lista wyborców przyklejona do ściany, a nad nią Chrystus i krzyż. Frekwencja poprawia się: o 11:30 głosowały 62 osoby na 602. Trzech europarlamentarzystów: ja, Czech i reprezentujący Słowację przedstawiciel mniejszości węgierskiej, robimy sobie sesję zdjęciową przy małym piecyku. Znaleźliśmy dobry pretekst, aby postać w ciepłym miejscu. Praktyczny Czech jest przerażony zarówno konstrukcją piecyka - o zaczadzenie tu nietrudno - ale też drutami elektrycznymi, które zwisają pod sufitem lokalu, do których przymocowana jest smętna, słaba żarówka. Ale przewodniczący komisji Tariel Glurjidze jest w dobrym humorze. Wiadomo - po zimie zawsze przychodzi wiosna.

Stamtąd wyruszamy pod granicę z Osetią. Ale to już całkiem inna historia…

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (1 głos)

Komentarze

Swoją drogą jestem niemal całkowicie pewien, że to z Kosowem bo była robota rosyjskich agentów sprzymierzonych z makiawelicznymi ojropejskimi cwaniaczkami, którzy wiedzą, że ojropejski ludek trzeba porządnie nastraszyć, żeby dał się przekonać o bezcennych korzyściach z "dalszej integracji".

W końcu traktat lesbijski tak czy tak trzeba przepchnąć - czy ktoś jest tak naiwny, by sądzić, że oni dali za wygraną? - a i to nie jest przecież ostatnim krokiem.

Pzdrwm

triarius

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Optymizm jest tchórzostwem. (Oswald Spengler)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

Pzdrwm

triarius

-----------------------------------------------------

http://bez-owijania.blogspot.com/ - mój prywatny blogasek

http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

#4496

Nie zamierzam czytać ani słowa wyprodukowanego przez Czarneckiego, chocby nagle zrobił się strasznie pozytywny. Polazł do Samoobrony, teraz niech spierdala na drzewo!
Jego próby udawania kogoś innego, przerabiania wstecz życiorysu, przypodobania się prawicy oraz "kaczystom" i utrzymania na powierzchni są obrzydliwe. Obrzydliwe. Nie tylko nie mam do niefo zaufania, ale wręcz nim gardzę.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#4499

... formacją w tym nieszczęsnym, przez Boga przeklętym kraju, od nie wiadomo ilu dziesięcioleci. Że to nie mogło wyjść (w takim podłym kraju), to już inna sprawa. Ruskie służby i postkomuna są praktycznie wszędzie. No, może poza PiS'em.

Polityka zaś, to jest polityka, a nie ustawianie się do komunijnego zdjęcia czy tea-party u prezydentowej Kwaśniewskiej. Kiedy nas atakują, to się bronimy albo, lepiej, kontratakujemy. Forsa jest w polityce niezbędna, więc skądsiś trza ją mieć. Jeśli ktoś jest naszym wrogiem, bo chce nas np. zniszczyć, to my staramy się go zniszczyć. Elementary, dear Watson. ;-)

Wolę tysiąc śliskich i pokrętnych (jak twierdzisz) Czarneckich od jednego fanatycznego i bez kontaktu z realem Korwina. I co najmniej stu Lepperów także wolę. Tysiąc Kamińskich i stu Lepperów nie zrobiło tyle złego, co jeden Korwin!

Bardzo fajnie jest sobie snuć utopijne plany, co to będzie, jak Bozia da nam władzę. (Oczywiście ironizuję - nie jest fajnie.) Bardzo fajnie jest oburzać się, szczególnie, gdy to się robi z takim wdziękiem, jak niektórzy tutaj w sprawie "Ketmana". Ale to nie jest polityka i lepiej by było, gdyby tego typu ludzie nawet nie udawali, że z polityką mają cokolwiek wspólnego.

Oczywiście, zgadzam się, że dzisiejsza polityka to bagno. A co niby dzisiaj bagnem nie jest, że spytam? Gospodarka? Kultura? Rozrywka? Sport? Nauka? Media? Wszystko jest syfem, i jeśli się chce cokolwiek realnego zrobić, to trzeba w tym szambie pływać - innej możliwości niet'!

I nie mówię tu o kompromisach z komuną czy inną ojropą, tylko o tym, że panieńska moralność w białej sukience jest przeważnie bardziej zgubna i bardziej szkodliwa od zdrowej porcji naturalnego u ludzi silnych cynizmu.

Pzdrwm

triarius

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Optymizm jest tchórzostwem. (Oswald Spengler)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

Pzdrwm

triarius

-----------------------------------------------------

http://bez-owijania.blogspot.com/ - mój prywatny blogasek

http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

#4501

... zanim się nie dorwał do władzy.
Samoobrona miała rewolucyjną frazeologię i rewolucyjne metody, czym mamiła i ściągała do siebie nezadowolone "sieroty po komuniźmie". Popatrz na mordy działaczy, na ich styl, o zyciorysach nie mówiąc. Stare aparatczyki. Nawet mnie nie zdziwiły afery seksualne, bo jak ktoś powiedział w dokumencie robionym w Rosji: "w KC codziennie rano wszystkie sekretarki robiły loda". W polsce panował identyczny feudalizm, czy to w Centrali, czy, a moze zwłaszcza, w "terenie".
Mogę podać przykład. Moja szwagierka zaczynała jako dziennikarka radiowa i trafił jej się wywiad z działaczem Samoobrony chwilę po tym, jak weszła ona po raz pierwszy do sejmu. Otrzymała natychmiast jednoznaczną propozycję z komentarzem : "Trzymaj sie mnie mała, to daleko zajdziesz". Nie sądzę, a historia potwierdza, że był to jednostkowy przypadek.
Wszyscy wiedzieli, co to jest Samoobrona, więc niech teraz Czarnecki nie udaje Wallenroda, bo takie motywacje są już nudne
Koalicja z Samoobroną była konieczna, żeby PiS utrzymał sie u władzy chocby przez te dwa lata, ale smierdzaca i rozpaczliwie kosztowna. Mam nadzieję, ze jedynym zyskiem okaże sie przejęcie tej części niezadowolonego z III RP elektoratu, który nie poleci w ramiona SLD.
Tyle o koalicji, ale żeby zapisać sie do partii Leppera, mając o nim doskonałą wiedzę (a Czarnecki lubi sie chwalić, jaki jest zorientowany i domyślny, załapując się w ten sposób do mediów), trzeba było nie tylko zatkać nos, ale wręcz zanurkować w gównie. Po co? Żeby się dostać do Europarlamentu i żyć nadal dobrze na cudszym utrzymaniu.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#4502

Więc jednak tego i owego można by się i od niego nauczyć. Warto by było. Na pewno ja nie zostanę pod jego wpływem bolszewikiem, choć niekórzy mogą, mając gurów całkiem w istocie podobnych (minus polityczna skuteczność).

Pzdrwm

triarius

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Optymizm jest tchórzostwem. (Oswald Spengler)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

Pzdrwm

triarius

-----------------------------------------------------

http://bez-owijania.blogspot.com/ - mój prywatny blogasek

http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

#4504

... jakim i czyim kosztem. Dziekuję, postoję.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#4506

- sukces. Czyż nie?

Czy to oznacza, że mamy czcić Lenina? Oczywiście że nie, ale sukces by nam się przydał. My zaś próbujemy udawać kastrowanych ministrantów. I to śniących z tego wszystkiego o kastrowaniu innych. Dla mnie paranoja.

Pzdrwm

triarius

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Optymizm jest tchórzostwem. (Oswald Spengler)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pzdrwm

triarius

-----------------------------------------------------

http://bez-owijania.blogspot.com/ - mój prywatny blogasek

http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

#4509

Doprawdy? Zbudowal bezklasowe spoleczenstowo, w ktorym wszyscy zyja szczesliwie i dostatnio? Przeciez po to siegal po wladze - nie?

Ciekawe, triarius, wg ciebie sukcesem jest zdobycie wladzy dla wladzy. Tuskujesz, mily.

Kaska

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#4514

Lenin, jak to typowy lewak, myślał tylko o dorwaniu się do koryta i o niczym więcej. A co będzie potem, to już rybka. Lewica myśli tylko o korycie i o jak najdłuższym utrzymaniu się przy nim. Dlatego tak dobrze radzi sobie w systemie demokratycznym.

Słynna jest jego klasyfikacja, gdzie ideowi komuniści nazywani są "pożytecznymi idiotami", którzy nie wiedzą, po co to wszystko robią i czemu to służy. Sam zaliczył siebie do "uświadomionych".

W Państwie i władzy Lenin pisał, że w przyszłości w państwie komunistycznym nie będzie potrzebna nawet policja kryminalna, bo wszystko między sobą załatwi proletariat. A co z tego wyszło to wszyscy wiemy. Ergo: Włodzimierz Iljicz zramolił robotę...

[quote="Kaśka Pyzol"]Ciekawe, triarius, wg ciebie sukcesem jest zdobycie wladzy dla wladzy. Tuskujesz, mily.[/quote]

No i tutaj się zgodzę z Tobą. Tygrys chyba rozumuje nam makiawelicznie, że władza jest celem samym dla siebie. Ale tak nie rozumuje prawica. Ta chce realizować swój program.

pozdrawiam

Kirker prawicowy ekstremista

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Kirker prawicowy ekstremista

#4517

I Machiavelli to była lewica, tak?

Program to chciał realizować właśnie Lenin, Robespierre i cała reszta lewizny. Prawica chce po prostu rządzić, żeby nie rządzili gorsi i żeby samemu być podmiotem, a nie przedmiotem.

"Prawicowość to raczej dać w dupę, niż w nią wziąć."
Triarius the Tiger

Pzdrwm

triarius

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Optymizm jest tchórzostwem. (Oswald Spengler)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pzdrwm

triarius

-----------------------------------------------------

http://bez-owijania.blogspot.com/ - mój prywatny blogasek

http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

#4521

pozwolę sobie wyjaśnić.

[quote="Tygrys"]I Machiavelli to była lewica, tak?[/quote]

Machiavelli stworzył formułę rządzenia. A to jest niestety brutalna i bezwzględna sprawa. I nie ma co tutaj wiele się rozwodzić.

[quote="Tygrys"]Program to chciał realizować właśnie Lenin, Robespierre i cała reszta lewizny. Prawica chce po prostu rządzić, żeby nie rządzili gorsi i żeby samemu być podmiotem, a nie przedmiotem.[/quote]

Ale najpierw trzeba zrealizować program. Jak się zaprowadzi ład w społeczeństwie i przy okazji sprywatyzuje wszystko, co państwu niepotrzebne do przetrwania jakiego niepodległego bytu), to faktycznie można tylko rządzić. Ewentualnie patrzeć, czy ktoś nie nadstawia tyłka, żeby mu zająć jakąś krainę lub zwasalizować. Cóż, na tym świecie nie ma sentymentów. Imperializm to normalka, jak już się załatwiło sprawy wewnętrzne w stopniu należytym.

To zadam takie pytanie: jak to jest, że w demokracji tylko rządzą i nic nie robią. Co gorsza, rozmywają się coraz bardziej, no i myślą praktycznie o jednym, jak to najdłużej się utrzymać przy korycie.

[quote="Tygrys"]"Prawicowość to raczej dać w dupę, niż w nią wziąć."
Triarius the Tiger[/quote]

Tak również myślę. Wyjaśniłem to wyżej.

pozdrawiam

Kirker prawicowy ekstremista

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Kirker prawicowy ekstremista

#4531

... był bez wątpienia. Społeństwo bezklasowe to mrzonka i nie bardzo wiadomo, jak na nim naprawdę Leninowi zależało.

Pokaż mi kogoś w ostatnim półwieczu w Polsce, kto odniósł sukces polityczny porównywalny z sukcesem Lenina, a się zdziwię.

Najfajniej to się o wszystkim gada z pozycji metroseksulanego ministranta, od którego zdania nic absolutnie nie zależy. Prawda? A sukces? Dla nas? Orłów białych, czystych i niewinnych?

Puknijcie się w główki.

Pzdrwm

triarius

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Optymizm jest tchórzostwem. (Oswald Spengler)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pzdrwm

triarius

-----------------------------------------------------

http://bez-owijania.blogspot.com/ - mój prywatny blogasek

http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

#4520