Ostatnia deska ratunku

Obrazek użytkownika Okowita
Kraj

Nie ma dowodów na to, że śp. gen. Błasik był w kokpicie.

Zastanawia mnie ta konstrukcja myślowa. Zastanawia o tyle, że na jej podstawie już buduje się narrację – skoro nie ma dowodu to NIE OZNACZA, że Go (Generała) w kokpicie nie było.
Znaczy – mógł być. Oczywista oczywistość. A mógł znaczy był! To aktualna wersja tych wszystkich, którzy bronią MAK-owego kłamstwa powtarzanego przez Millera.

Mnie specjalnie nie dziwi, że chwyta się opcji „mógł być” jak tonący brzytwy. Tefałenów czy gazwybów nie interesuje opcja, że śp. gen. Błasika po prostu w kokpicie nie było. Wersja ta nie interesuje również przedstawicieli Platformy Obywatelskiej. Nie interesuje przedstawicieli rządu, z Donaldem Tuskiem na czele.

Stara rzymska zasada mówi „in dubio pro reo”. Generał Błasik był wielokrotnie oskarżany o to, co potem okazywało się nikczemnym kłamstwem. I ani PO, ani wierne jej media, NIGDY nie wydały z siebie nawet głoski w obronie haniebnie pomawianego człowieka. Kłótnia na Okęciu okazała się kłamstwem. Obecność Generała w kokpicie również. Poseł Halicki (PO) stwierdza, że nie jest ważna obecność bo ważne jest to, że łamano procedury. Pan Kazana, przedstawiciel obecnego rządu, był w kokpicie. Poseł Halicki zapomina o tym, że tuż po katastrofie w TVN był wywiad z b. dowódcą 36 specpółku, który jasno i wyraźnie stwierdził, że WIELOKROTNIE, również za czasów rządów Partii Miłości, odbywały się wycieczki do kabiny pilotów. Gdzie wówczas było halickie „łamanie procedur”?

Czego można spodziewać się po środowisku, które uczyniło wszystko by np. aferę hazardową w PO szybciutko zamieść pod dywan? Rzetelnego wyjaśnienia największej katastrofy w historii nowoczesnej Europy? Nigdy. Ważniejsze są dobre „stosunki z Rosją”, choć one polegają głównie na tym, że rząd polski nadstawia się jak może byleby zostać dobrze „popchniętym”. Minister rządu nazywa wrak „pamiątką” choć chwilę wcześniej prokuratura nazywa go „dowodem”. Stan „zabezpieczenia” wraku jest znany. I jego niszczenie również. Uzasadnionym jest twierdzenie, że wrak trafi do Polski. Na greckie kalendy. A miejsce, w którym się go złoży, zostanie przekopane na metr.

Pytanie, które będę zadawał do końca świata, a nawet dzień dłużej, brzmi – jak bardzo można zakłamać własne sumienia by bronić kłamstwa, manipulacji i fałszyzmu? „Wyjaśnianie” okoliczności katastrofy, serwowane nam przez PO i wierne jej media świadczy o tym, że zakłamywanie sumień tych…debeściaków końca nie ma. Są zdolni do każdej podłości, nikczemności, haniebnych pomówień, fałszywych oskarżeń. W imię PO-prawności, którą dziś nazywają „normalną demokracją”.

Złodziej złodzieja zawsze nazwie „uczciwym”. Oszust oszusta również. Kłamca zawsze nazwie kłamcę „prawdomównym”. Fałszysta zawsze będzie bronił fałszu i jego twórców. Łżemedia zawsze będą bronić łżeelit - do dziś stojących tam gdzie stało ZOMO. Wbrew faktom – bo wiadomo, że „jeśli moja teoria nie zgadza się z faktami, tym gorzej dla faktów”.

Panie Generale Błasik! Prawda wygrała! Zawsze wygrywa. Ci wszyscy, którzy nikczemnie kalali Pańską Osobę, przegrali. Z Prawdą nie da się wygrać. Niech Pan spoczywa w Pokoju.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Po drugie - jeżeli nie można powiedzieć gdzie był, to należy go chociaż pokazać na zdjęciach wykonanych bezpośrednio po katastrofie.
Po trzecie - trzeba przeprowadzić natychmiastowa ekshumację pilotów, by odpowiedzieć na pytanie w jakim stanie musiał być
kokpit skoro ciała wyglądają tak jak wyglądają.
Niech Parulski i Seremet najpierw odpowiedzą na te proste pytania.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#216157

Argumenracja "poprawnych" polityków i dziennikarzy, po ujawnieniu nowych odczytów z rejestratorów, daje nam do ręki świetne (jednocześnie groźne) narzędzie. Analogicznie do wypowiedzi, że JEŻELI NIE MA JEDNOZNACZNYCH DOWODÓW, że gen. Błasika nie było w kokpicie, to znaczy, że mógł być, można dla przykładu spokojnie twierdzić, że jeżeli nie odkryto jednoznacznych dowodów, że nie było zamachu na Prezydenta, to mógł być. Idąc tym tropem, można powiedzieć, że jeżeli nie ma jednoznacznych dowodów na to, że nie było zmowy między Tuskiem i Putinem, że "Polacy" wystawią Prezydenta, a Rosjanie już będą wiedzieli jak to wykorzystać, to nie znaczy, że takiej zmowy nie było. A w ramach wytycznych dotyczących skracania wszystkich procesów karnych, też da się to zrobić. Łapie sie pierwszego z ulicy faceta i jeśli nie udowodni jednoznacznie, że nie było go na miajscu zbrodni, to znaczy, że był i można go skazać. Tą zasadę stosuje się zresztą od 5 lat w stosunku do czołowych działaczy PiS. Dopóki nie udowodni jednoznacznie, że nie jest przestępcą, to nim jest. ODWRÓĆMY TEN KIJ W DRUGĄ STRONĘ I DZIAŁAJMY TAK SAMO. Nic nam nie grozi, ponieważ żeby być niewinnym, najpierw trzeba to jednoznacznie udowodnić. ŻYWI MAJĄ CIEŃ SZANSY.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Anka1

 

#216252

RomanS >http://www.obrazky.pl/2311 -Pozdrawiam wszystkich

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

RomanS

#216403