POdłość ludzi małych w bajorze hipokryzji

Obrazek użytkownika foros
Kraj

Bajoro hipokryzji. Tak określić można wczorajsze wydarzenia, czyli zjazdy najważniejszych w Polsce partii. Nikt nie ustrzegł się obłudy:

- Jarosław Kaczyński, mający entree w ostrej rockowej nucie, której ani lubi, ani nie rozumie;
- Paweł Kowal, który starał się sprawiać wrażenie, ze odejście Kluzikowej nie bedzie miało większego wpływu na los PJN, a rozstanie nastąpiło w sposób przyjacielski;
- J. Kluzik Rostkowska, która twierdziła, ze z PiS odeszła bo sprzeciwiła się ewentualnej koalicji z SLD i w związku z tym wiąże się z PO, ktora jest po prostu spadkobiercą SLD-owskich układów (widac to dokładnie choćby po mapie poparcia);
- PO, leniwa, gnuśna, niekompetentna, kosmopolityczna partia, popierana przez estbliszmętów od lewa do prawa, przedstawiała się jako plejada pracowitych profesjonalnych patriotów i ludzi sukcesu,  nieugięcie walczących o prawa ludu z księżmi, bankierami, związkowcami. 
 
W sumie najmniej mam pretensji do Kaczyńskiego i Kowala. Pierwszy wypadł jak dziadek Józio, który miał wcielić sie w  Justina Timberlake'a, ale że dziadzio ulepiony z dobrego, przedwojennego materiału, to i tak wypadł ok. 
Co do Kowala, to gdy szefowa frondystów opuszcza ludzi, których skłoniła do frondy po to, by stać się podoficerem w obozie niedawnego przeciwnika, to nie jest to "pokojowe rozstanie".
 
Było jednak wczoraj jedno wydarzenie, które jest głównym powodem powstania tej notki. Dawniej mówiono o takiej sprawie: ubrał się diabeł w ornat i ogonem na mszę dzwoni. Osobiście nazwałbym to podłością małych ludzi (nie chcę pisać skurwysyństwem, bo mam nadzieję, że matki były lepsze od synów). 
Ta sama PO, której urzędnicy dopuścili do katastrofy smoleńskiej,  a która potem zaangażowała olbrzymi aparat, by zrzucić całą winę na poległych;  która robi wszystko by ukręcić łeb sprawie śledztwa smoleńskiego, m.in. zostawiając w Rosji kluczowe dowody do św Dygdy (końca procesu w Rosji) i zmieniając w równoprawną umowę na korzystną dla Rosji; PO, której ministrowie bezczelnie okłamywali sejm i naród odnośnie okoliczności katastrofy, którą odmówiła pomocy NATO, odmówiła polskiemu parlamentowi zajęcia się śledztwem i ustaleniami MAK; PO, która 2 dni przed kongresem wyrzuciła prokuratora, pod zarzutem rozmów o śledztwie z Amerykanami. Ta PO odwołuje się w swojej partyjnej imprezie do pamięci ofiar tragedii smoleńskiej. Na ich cześć odegrana zostaje pieśń. Do ich pamięci odwołuje się w przemówieniach. Co ciekawe nie do pamięci wszystkich, jedynie tych z PO.   
 
Jako główny podlec zaprezentował się marszałek Schetyna., . Facet, który który właśnie odmówił pozwolenia na umieszczenie w sejmie wystawy o tragedii, ponieważ jest ona polityczna mówił o pamięci Bochenek, Dolniaka, Karpiniuka, Rybińskiego i Płażyńskiego twierdząc, że kibicują oni teraz PO zza grobu. Zastanawia nie tylko obłuda Schetyny. Również płaskość i prosta debilność rozumowania. Tak ocenia marszałek umysłowość członków swojej partii? Już nawet we frazeologii nie liczy się "dobro kraju", "ojczyzna" itp. tylko po prostu obrona miejsca przy korycie? 
Daleką drogę przebył Radek. Syn AK-owca z grupy likwidacyjnej, w domu którego Polska stanowiła najwyższą wartość, bojowy działacz Solidarności Walczącej i NZS, zadymiarz, spiker Radia Solidarność, wydawca podziemnych czasopism, prześladowany przez PRL antykomunista stał się śliskim kolesiem kręcącym małe dile dla "kutasa" Sobiesiaka i jego kupli, lokajem rosyjskich interesów, protektorem postczerwonych układów, kneblem na wolność słowa.  Ma kasę, ma władzę, wzgardę dawnych towarzyszy broni, opinię szuji i, przynajmniej u niektórych, pogardę. Warto było Panie Marszałku?
Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

dobrze wyjaśnia G.Braun w wywiadzie dla TV "Trwam" ("Układ Wrocławski"). Właśnie na przypadku Schetyny Braun ukazuje mechanizm stosowany przez służby hodujące "rozwojowych" opozycjonistów, którzy uwiarygodnieni w "podziemiu" byli wykorzystani do budowania sceny politycznej po transformacji.
Nad takim opozycjonistą trzymano parasol ochronny - był on uodporniony na działania SB zwalczające opozycję.
Warto zwrócić uwagę na jego błyskawiczną karierę po 1990 roku - w wieku dwudziestu paru lat zostaje wicewojewodą, właścicielem rozgłośni radiowej, klubu sportowego...
Podobnych życiorysów jest więcej.
Proces wytwarzania polityka jest inwestycją długoterminową obliczoną na dekady. Możemy się tylko domyślać kto inwestuje w polityków i kto będzie z nich korzystał.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Leopold

#164197

POlszewiki i inne sprzedajne prostytutki kompia sie w chwale uroionych przez siebie sukcesow.POlityka tej bandy POlszewikow jest taka dokladnie jak recenzje po meczu Polska Francja.Nic dodac nic ujac .Polska odniosla sukces w meczu z Francja.Oco tu chodzi? Takie sukcesy maja wlasnie POlszewickie pomioty.Kontrakt gazowy z ruskami,ktory jest porazka.Wysprzedawanie majatku narodowego.I to nazywaja sukcesami?Czerpia z unijnej kasy i to nieudolnie .To te sukcesy? POlszewiki sa lepsi w swej propagandzie sukcesu jak PZPR.Zreszta z tamtad sie ich wiekszosc wywodzi.Co to ma byc ? Moim zdaniem POlszewiki zaczynaja byc bardzo niebespieczni.I co gorsze ludzie wierza w takie brednie  i sa zadowoleni.Dokladnie jak z meczu. Pieknie przegrali.Widzial ktos piekna przegrana?,bo ja nie. Przegrana jest przegrana i nie ma okreslenia jak cos wiecej niz przegrana..POlszewiki jada na polsrodkach a ludzia wmawiaja gospodarczy boom.Zaczynaja byc naprawde niebespieczni.Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#164203

Gdańsk, 12 czerwca 2011 r.

Maciej Płażyński często powtarzał - to nieprawda, że nie ma ludzi niezastąpionych. Od dnia 10 kwietnia 2010 r. doświadczamy jak boleśnie prawdziwe jest to stwierdzenie.
W działalności publicznej podstawą była dla niego wiarygodność. Gdy w 2001 r. tworzył Platformę Obywatelską, chciał by było to ugrupowanie oparte na strukturach oddolnych, nie uwikłanych w politykę propagandy i zakulisowych rozstrzygnięć. Platformę opuścił, gdyż nie uznawał kompromisów wobec założycielskich zobowiązań, od których krok po kroku zaczęto odchodzić.
Jako niezależny poseł i senator rzeczowo i obiektywnie poddawał ocenie rozwój partii i działalność jej liderów. Bez względu na to czy była to ostra krytyka czy też słowa poparcia, swój osąd opierał na twardych argumentach.
Na konwencji Platformy Obywatelskiej 11 czerwca 2011 r. w hali Ergo Arena marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna stwierdził m.in., iż tam na górze ,,… Maciek Płażyński (…) kibicuje nam, ściska za Platformę kciuki i mówi wygrajcie to…” W nas - bliskich Macieja Płażyńskiego - słowa te wzbudziły sprzeciw. Nie godzi się instrumentalnie wykorzystywać imienia naszego Męża i Taty na potrzeby przedwyborczego happeningu.
Platforma Obywatelska jest dziś partią władzy. Jak wynika z medialnego przekazu jest to partia, która krzewi optymizm i miłość wśród naszych rodaków. Nam, którzy trochę ponad rok temu stracili ukochaną osobę, ten optymizm jednak się nie udziela. Pan premier Donald Tusk zachęcał wczoraj do bycia dumnym z naszego Państwa. W pierwszą rocznicę Tragedii Smoleńskiej staliśmy obok szczątków samolotu, w którym 96 osób spędziło ostatnie chwile życia. Oprócz bezmiaru smutku czuliśmy wstyd i poczucie opuszczenia ze strony władz państwowych, składając kwiaty przy wraku TU-154 częściowo nakrytym brezentem, który w sposób prowizoryczny przytrzymywało parę starych opon.
Po 10 kwietnia usłyszeliśmy od osób piastujących ważne państwowe stanowiska zapewnienia o determinacji w wyjaśnieniu przyczyn katastrofy. 19 marca 2011 r. na Radzie Krajowej Platformy pan premier zaprzeczył tej determinacji twierdząc, iż kwestia smoleńska, to jeden z tematów, nad którym trzeba przestać kwękolić.
Jako bliscy polityka, który wiedział co oznacza odpowiedzialność za słowo, pragniemy wyrazić swoją dezaprobatę w stosunku do polityki opartej na obietnicach bez pokrycia i zapomnieniu o sprawach trudnych.

/-/ Elżbieta Płażyńska
/-/ Katarzyna Płażyńska

http://jakubplazynski.salon24.pl/315281,oswiadczenie

pod tym linkiem na s24 można wyrazić poparcie inicjatywie

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#164307