Czyżby zatrudniono tego samego scenarzystę?
Poranny galop do kiosku. Jest Gapol i to w nakładzie 135.000 egzemplarzy. Czytam i rozczarowanie, bo zapewne wiele ciekawych rzeczy wypadło po wczorajszej konsultacji z prawnikami.
Poczekałem aż tekst mi się uleży i powraca pan K., który jest "dziwny". Hmm, żadna wskazówka, wielu takich w rządzie.
Bardzo ciekawa jest sprawa wykonywania telefonu przez Maksymiuka do Andrzeja Leppera, będącego przecież w pomieszczeniu obok. W przypadku umówionej na wywiad z Lepperem dziennikarki, aż prosi się zadzwonić w jej obecności i ewentualnie przekazać jej słuchawkę, bo przecież nie musiał go wywoływać z jakiejś ważnej narady, a tylko z prywatnego "apartamentu" i to już po umówionej godzinie.
Dlaczego? Nie będę spekulował, bo za mało podano informacji na ten temat.
Najciekawsza sprawa to ta anonimowa a mimozowata dziennikarka z TVN, która aż potrzebowała pośrednictwa Maksymiuka. Jeśli byłaby to jakaś mało znana dziennikarka, to zaistniałaby przy tej okazji w mediach i miała swoje 5 minut. Czyli chodzi o kogoś znanego, a chcącego nie być łączonym z tym zdarzeniem. Bądźmy realistami i kierujmy się własnym rozeznaniem, a nie szumem informacyjnym. Złe, a nawet bardzo złe notowania ma ostatnio Stokrotka, więc nie chciała...
A teraz zamknięcie sprawy i nawiązanie do tytułu. Nasuwa mi się daleko idące podobieństwo scenariusza zastosowanego w katastrofie w Smoleńsku i śmierci Andrzeja Leppera. Tam ginie zeszyt pokładowy Tu-154M, a tutaj dwa notatniki i zeszyt w których Andrzej Lepper notował tzw. wrażliwe dane, a powinny znajdować się w siedzibie Samoobrony. A druga sprawa, to stopklatka w telewizorze stojącym w pokoju denata, która zamroziła przekaz z Polsatu z godziny 13:15. Co ona oznacza? Oznacza tyle samo co syrena ze Smoleńska uruchomiona o godzinie 8:56.
- Blog
- Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz
- 4229 odsłon
Komentarze
To może kluczowe pytanie która dziennkarka tam
10 Sierpnia, 2011 - 09:55
AKURAT W TYM MOMENCIE BYŁA w biurze Andrzeja Leppera, tak jakby czekała na odpowiedni moment, bo o ile się nie mylę, to gdzieś wyczytałam, że Maksymiuk kazał jej czekać właśnie w pokoju Leppera!!
Skorelować zeznania z czasem śmierci Leppera
10 Sierpnia, 2011 - 12:13
A może mordercy Leppera czekali tylko na "cynk" z prokuratury gdzie zeznawał Jarosław Kaczyński, że należy zlikwidować Leppera, bo ma zamiar sypać? Może ktoś z prokuratury na podstawie zeznań Jaroslawa Kaczyńskiego zorientował się, że robi się niebezpiecznie, że teraz trzeba będzie wezwać Leppera na potwierdzenie jego słów i dopiero zrobi się bryndza?
Tajemnicza dziennikarka
10 Sierpnia, 2011 - 13:17
jest znana dziennikarskiej braci, bo udzieliła informacji "Faktowi"; blokada informacji dotyczy tylko czytelników czy widzów. Z pierwszych informacji wnosiłem, że w biurach Samoobrony był tylko Andrzej Lepper, nikt inny nie pracował, a tylko wpadali od czasu do czasu Tymochowicz i Maksymiuk. Dzisiaj już wiadomo, że przebywało tam więcej osób, w tym pracownicy biura. Dziwi mnie beztroska, że szef umówiony z dziennikarką nie wychodzi na jej spotkanie, nie odbiera telefonów, a reszta przyjmuje to spokojnie, choć Lepper nie pozostawił innych dyspozycji. W końcu wiedzieli czy nie, że był w tym pomieszczeniu, czy może jednak wyszedł. Dziennikarka czekała, ciekawe czy na jego obudzenie się czy też na jego powrót z miasta. Ciekawe na jakiej podstawie podjęła decyzję. Pomimo, że Lepper nie pojawił się, to nikt się nie zaniepokoił i sprawę pozostawili w gestii rodziny, która jak podają była zaniepokojona niemożnością skontaktowania się. Skąd taka rozbieżność w ocenie niemożności skontaktowania się, tym bardziej, że rodzina nic nie wiedziała, że nie stawił się na umówione spotkanie. Sposób wykonania telefonu do szefa przez Maksymiuka świadczy o tym, że jego rola może być podobna jest do roli Wiśniewskiego na lotnisku w Smoleńsku.
Wychodzi na to, że
10 Sierpnia, 2011 - 13:42
Wychodzi na to, że świadomość tego co się stało, to był taki gorący kartofel, którego nikt obecny w biurze nie chciał podjąć, aż przyszedł ktoś z rodziny i zdjął im wszystkim problem z głowy.
To jest niewiarygodne, żeby policja i prokuratura przy tak niespójnym, nieadekwatnym do sytuacji w biurze, zachowaniu obecnych tam różnych ludzi stwierdzała od razu na wstępie, że to było samobójstwo!
To niewiarygodne, żeby to dziwne rusztowanie nie wzbudziło w prokuraturze podejrzenia, że mogło to być morderstwo
A co Autorze sądzisz o moim drugim komentarzu? Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że zaznawanie w prokuraturze i śmierć Leppera, to nie oderwane od siebie zdarzenia
Tadman
10 Sierpnia, 2011 - 14:57
Tak, to bardzo prawdopodobne jeżeli chodzi o współtowarzyszy, a zastanawiające jest stwierdzenie Maksymiuka, który chciał porozmawiać z posłem Czarneckim:
W czwartek, dzień przed tragedią, do Ryszarda Czarneckiego, europosła PiS zadzwonił Janusz Maksymiuk.
- Byłem ogromnie zaskoczony tym telefonem. Nie rozmawiałem z nim parę lat i nagle on do mnie dzwoni. Mówił bardzo ogólnie, chciał się ze mną natychmiast spotkać. Odpowiedziałem, że nie teraz jest to niemożliwe, że może w przyszłym tygodniu. „To może być już za późno”- usłyszałem – mówi nam Ryszard Czarnecki.
http://niezalezna.pl/14370-stenogramy-zza-grobu
Właśnie w tym momencie wypowiadał się Ćwiąkalski, że nie ma żadnych podstaw by twierdzić, że to nie było samobójstwo. Jeżeli to mówi Ćwiąkalski, to zapala mi się wielka czerwona żarówa.
A tak przy okazji, to czyim obrońcą był ostatnio i dawniej Ćwiąkalski?
Czy między innymi , całkiem oczywiście przypadkowo nie był to ktoś z bohaterów afery gruntowej albo ktoś komu sypanie Leppera mogło bardzo zaszkodzić
Tadman
10 Sierpnia, 2011 - 14:58
Tak, to bardzo prawdopodobne jeżeli chodzi o współtowarzyszy, a zastanawiające jest stwierdzenie Maksymiuka, który chciał porozmawiać z posłem Czarneckim:
W czwartek, dzień przed tragedią, do Ryszarda Czarneckiego, europosła PiS zadzwonił Janusz Maksymiuk.
- Byłem ogromnie zaskoczony tym telefonem. Nie rozmawiałem z nim parę lat i nagle on do mnie dzwoni. Mówił bardzo ogólnie, chciał się ze mną natychmiast spotkać. Odpowiedziałem, że nie teraz jest to niemożliwe, że może w przyszłym tygodniu. „To może być już za późno”- usłyszałem – mówi nam Ryszard Czarnecki.
http://niezalezna.pl/14370-stenogramy-zza-grobu
Właśnie w tym momencie wypowiadał się Ćwiąkalski, że nie ma żadnych podstaw by twierdzić, że to nie było samobójstwo. Jeżeli to mówi Ćwiąkalski, to zapala mi się wielka czerwona żarówa.
A tak przy okazji, to czyim obrońcą był ostatnio i dawniej Ćwiąkalski?
Czy między innymi , całkiem oczywiście przypadkowo nie był to ktoś z bohaterów afery gruntowej albo ktoś komu sypanie Leppera mogło bardzo zaszkodzić