Czy pamięta ktoś jeszcze posła Gruszkę?

Obrazek użytkownika kokos26
Blog

Nazajutrz, 9 marca 2005r. po niestawieniu się Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego przed Sejmową Komisja Śledczą ds. PKN Orlen w radiu zet gościem Moniki Olejnik był zastępca prokuratora generalnego Kazimierz Olejnik. Niejako tłumacząc tą nieobecność stwierdził, że „asystent jednego z ważnych członków komisji śledczej" może być współpracownikiem obcego wywiadu”. Achy i ochy zaskoczenia wydawała wtedy z siebie niezastąpiona Pani Monika.

To była dopiero sensacja. Po 1989 roku, bowiem nie było w Polsce rosyjskich szpiegów, a tu nagle taki głośny i spektakularny sukces generała Macieja Huni, który schwytał brawurowo tego jednego jedynego, który się jakimś niewyjaśnionym cudem zawieruszył.

Wszystko to nastąpiło w momencie, kiedy prace komisji niebezpiecznie przybliżyły się do tajemniczej spółki dwóch ukraińskich muzyków pośredniczącej w handlu ropą z Rosją, a zeznania Kuny i Żagla zaczęły rzucać niekorzystne światło na głowę państwa. Aresztowany Marcin Tylicki okazał się społecznym asystentem przewodniczącego komisji posła Gruszki, co prawda byłym, ale zawsze to coś.

Józef Gruszka to taka dziwna i nieobliczalna postać w PSL-u. Zerwał się z łańcucha Waldemarowi Pawlakowi i często goszcząc na antenie radia Maryja i TV Trwam zapewniał o swojej determinacji w dojściu do prawdy. Dziwnym zbiegiem okoliczności miesiąc po aresztowaniu groźnego szpiega, zaszczuty przez media Józef Gruszka doznaje nagłego wylewu krwi do mózgu i kończy na zawsze swoją polityczną karierę.

Nikt już nie wraca dzisiaj do tamtych wydarzeń. Mało kto pamięta zrozpaczoną, płacząca i roztrzęsioną matkę „rosyjskiego szpiega” błagającą przed kamerami o uwolnienie syna.

27 letni wówczas Marcin Tylicki jest dzisiaj na wolności, a po dętych zarzutach nie pozostał ślad. Mało kto wie, że jego matka, której w ciągu kilku tygodni przybyło dwadzieścia lat, nie dożyła dnia oczyszczenia syna z zarzutów i zmarła.

Józef Gruszka jest inwalidą i zamieszkuje w rodzinnym Kwiatkowie.

Po co to dzisiaj przypominam? Ano po to, aby "najwybitniejsi dziennikarze śledczy”, którzy ochoczo uczestniczyli w tamtej intrydze służb, kiedy spojrzą w lustro zaczynali odczuwać obrzydzenie do samych siebie.

Po dojściu PiS-u do władzy i odsunięciu Macieja Huni zaatakowano nową władzę, że pozbywa się najlepszych i wypróbowanych fachowców.

Bardzo aktywny w obronie Huni był wówczas redaktor Czuchnowski z GW

Dziś, kiedy patrzymy na prowokację wobec Wojciecha Sumlińskiego i komisji weryfikacyjnej WSI, miejmy świadomość, że na czele wojskowego wywiadu stoi ponownie przyjaciel od wysokogórskich wspinaczek Konstantego Miodowicza niejaki Maciej Hunia, a do agencji powrócili jego zaufani współpracownicy.

Przypomnijmy sobie jak dziennikarzom tym normalnym i śledczym miesiącami spędzała sen z powiek wanna Wassermanna, a podejrzana przeszłość i jawny konflikt interesów Bondaryka nie zaprząta dziś ich głów.

Większość naszych tak zwanych nie wiadomo czemu, dziennikarzy śledczych, to takie małe jednoosobowe, wyspecjalizowane firmy pośredniczące w wykańczaniu niewygodnych ludzi w zamian za pieniądze i nimb nieustraszonych i niestrudzonych tropicieli prawdy.

Czy zastanawiają się oni chwilami do ilu ludzkich tragedii i nieszczęść się przyczynili uprawiając ten zawód w tak haniebny sposób?

Ich nazwiska znamy, a zleceniodawców się domyślamy. Nie wiemy tylko czy dopadnie ich kiedyś własne sumienie.

Szczerze wątpię.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (1 głos)

Komentarze

Sytuacja asystenta Gruszki byłą zdaje się taka, że dostał propozycję współpracy z obcym wywiadem i... nie odmówił wyraźnie!
Typowa prowokacja. Tymczasem nasz wspaniały wywiad nie złapał żadnego rosyjskiego szpiega. Nigdy. Może dlatego, że łapanie samego siebie nadaje ssię tylko do filmu (zob. "Harry Angel").

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#1030

Udało Ci się z tym Harry Angel:). Zadziwiające jest to, że nikogo nie dziwi ten fakt, że od roku 1989 nie ma w Polsce rosyjskich szpionów. Skoro służby działają, to znaczy, że szpiegów nie ma. Proste jak drut. Ciekawe...
Pzdr.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#1051

POlskie Służby były w oczywisty sposób podległe swoim sowieckim odpowiedznikom. O patriotyżmie, to agenci mogli sobie opowiadać po pijaku, dla polepszenia samopoczucia. Co więcej na Polskę przenosiła sie rywalizacja między służbami politycznymi i wojskowymi. To wyjaśnia tak wiele spraw, że az nie chce mi się pisać (a okrągły stół do nich należy), zeby nie wyjść na zwolennika spiskowej teorii dziejów :):):)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#1052

Do nieszczęsnego posła Gruszki i jego asystenta dodać trzeba aktorkę napastowaną przez "nieznanych sprawców". Podobnie, jak w poprzednich wypadkach, obsmarowaną przez TVN i GW.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#22957

Przedtem podobno nie chorował, ba! cieszył się dobrym zdrowiem. Jakoś nikt nie zadał sobie trudu zabezpieczyć np filiżanki, z której napił się ..."kawy"!
Zbyt mocno parł aby dojść prawdy!
A czy pamiętasz ten przypadek posła Gabriela Janowskiego?, który nie stąd nie zowąd zaczął w sejmie brykać, podskakiwać jak koziołek!!!
A na te sprzedajne bladzie dziennikarskie to nawet nie licz!
Sumienie!? Oni by swoją matkę opluskwili dla pieniędzy, dla "reporterskiej"sławy.
pzdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#22959

Miałam przyjemność znać pana posła Gruszkę. Był to serdeczny, życzliwy ludziom człowiek. Nie salonowiec, wywodził się ze wsi i nosił w sobie najlepsze cechy polskiego chłopa. Był prawy, dociekliwy i uparty.
Przy okazji dodam, że prof. Antoni Kępiński, nieżyjący już niestety, psychiatra z Krakowa w jednej ze swoich książek, zdaje się, że w "Psychopatologiach" dał znakomity opis polskiego społeczeństwa. Lud i ci, którzy się z niego wywodzą są pracowici, spokojni i cierpliwi i trzeba bardzo wejść im za skórę by dostali szału. Wtedy może się dziać jak za czasów Szeli. Natomiast elity mamy histeryczne, wiecznie rozprawiające i zupełnie nie zdolne do prawdziwego wysiłku. Profesor wysnuł wniosek, że widocznie obie warstwy tak się uzupełniają. Jedni gadają, a drudzy pracują.
Byłam w Warszawie na wiecu Jarosława Kaczyńskiego pod Teatrem Wielkim. Dopadła mnie tam jakaś warszawianka, gdy zorientowała się, że jestem z Wielkopolski. Prosiła by pozdrowić wspaniały Poznań.- Wy tam potraficie działać, pogoniliście Wyborczą, a u nas to się spotkają, pogadają, pogadają i na tym koniec - powiedziała.
Sprostowałam, że to zasługa nie poznaniaków ale kibiców Lecha. Niedługo potem stanęły obok mnie grupki warszawiaków z opaskami na ramieniu, chyba z Solidarności Walczącej.
Myślę, że nie ważne gdzie, ważne by się jednoczyć, wstępować do tworzących się organizacji i działać. WSPÓLNOTA MOŻE WIĘCEJ DLA SWOJEGO BLIŻSZEGO OTOCZENIA I DLA POLSKI.
Komusze służby specjalne dlatego nas tak nadal rozrabiają, że są wspólnotą, bo zakładają oficjalnie organizacje typu SOWA. A my?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#66276