Bękarty okrągłego stołu

Obrazek użytkownika kokos26
Blog

 

 

 

 

 

 

III RP wytworzyła podobnie jak PRL pewien swoisty system uzależniania całych grup ludzi od swoich funkcjonariuszy tworzących tak zwany Salon. Doglądali oni ścieżek karier w bardzo wielu dziedzinach naszego życia. Przez całe lata dzięki opanowaniu mediów to właśnie salon decydował, kto ma być „autorytetem”, celebrytą, ekspertem w dowolnej dziedzinie. Marchewką były przeróżne nagrody, statuetki, promocje twórczości i sama możliwość pojawiania się w charakterze gadających głów na ekranach naszych telewizorów. Zaroiło się od różnych salonowych kamerdynerów czy kelnerów w całej gamie programów, w których nawet o sprawach ważnych dyskutowali przybierając postawę krynic mądrości, przeróżni usłużni komedianci nazywani artystami.

Tak to już jest, że aby marchewka smakowała musi w tej metodzie istnieć i skutecznie działać również kij. Tym kijem było zawsze etykietowanie krnąbrnych takimi słowami pałkami, jak antysemita, nacjonalista, szowinista, ksenofob, homofob, faszysta oraz spychanie ich w kompletny niebyt medialny bądź za pomocą nagonek wywierano takie naciski, że „zbuntowany” delikwent czy delikwentka tracili zajmowane stanowiska, pracę i często nie mieli możliwości zarabiania na chleb.

Istnieje jednak pewna grupa ludzi, która działa na Salon jak przysłowiowa czerwona płachta na byka i atakowana jest z nieukrywaną furią i nienawiścią. Chodzi o takie osoby, które to całe salonowe towarzystwo wzajemnej adoracji mają dokładnie gdzieś i nijak nie da się ich zmusić do ugięcia kolan i padnięcia na nie przed postkomuszą arystokracją.

Chodzi o takie osoby, które salonowi niczego nie zawdzięczają, a odnoszone przez nich sukcesy osiągane dzięki wyjątkowym zdolnościom i umiejętnościom są nie do zakwestionowania, podważenia czy zniszczenia przez tę sforę mieniącą się samozwańczo „elitą”.

Pierwszym przykładem takiej osoby, której salon mówiąc kolokwialnie, może skoczyć jest Agnieszka Radwańska. Jej niezależność finansowa i cała jej kariera to talent, ciężki trening, piękna gra i nic na to nie poradzi cała ta salonowa sfora doprowadzona do furii tym, że nasza Isia publicznie deklaruje swoją wiarę w Boga, a zamiast zgłosić akces do sekty „pancernej brzozy” oddaje hołd prezydenckiej parze i poległym pod Smoleńskiej zaś za kłamliwie oszczerstwa mówi dziennikarzom pewnej telewizyjnej stacji krótkie żołnierskie WON.

Cóż na to może Salon? Nic. Jedynie cieszyć się skrycie, kiedy izraelska dzicz zgromadzona na korcie nazwie ją „katolicką k…ą”, albo oddelegować do jej obszczekiwania i obszczywania takiego salonowego ratlerka jak Mikołaj Lizut, który powie:

 -„ Myślę, że tutaj jest jakieś drugie dno. W wielu wywiadach, zarówno Agnieszka Radwańska jak i jej tata, bardzo podkreślali kontekst polityczny. To jest rzeczywiście “Agnieszka Smoleńska”. Ona lokuje się właśnie w obrębie ludu smoleńskiego. Ja bym to czytał w tym kontekście, ponieważ ojciec Rydzyk nie lubi TVN-u, bo to jest siedlisko szatana. Być może chodzi o ten komunikat.”

Po tej wypowiedzi Lizuta posypały się po prawej stronie sceny politycznej głosy oburzenia, ale jednocześnie ich autora przypisano do działu dziennikarstwa zajmującego się rozrywką zapominając o jego „zasługach”.

I tu wypada przypomnieć drugą osobę, która od lat wywołuje wśród „elit” wściekłość i toczenie piany.

Mam tu na myśli Jana Kobylańskiego, wielkiego polskiego patriotę i byłego więźnia Pawiaka oraz obozów koncentracyjnych Mauthausen-Gusen, Dachau, Gross-Rosen i Auschwitz-Birkenau.

Człowiek ten dzięki swoim zdolnościom i talentom nie tylko odniósł wielki sukces finansowy i biznesowy, ale dokładnie 20 lat temu zaczął jednoczyć Polonię zakładając Unię Stowarzyszeń i Organizacji Polskich w Ameryce Łacińskiej (USOPAŁ).  To właśnie Jan Kobylański nie wahał się by ujawnić haniebne zachowania i przekręty takich polskich pseudo-dyplomatów na stanowiskach ambasadorów jak Jarosław Gugała I Ryszard Sznepf.

I teraz wróćmy do specjalisty od bezradnego szarpania za nogawki niepokornych, czyli Lizuta. To właśnie on, dziennikarz Gazety Wyborczej, kilka lat temu został wydelegowany do Buenos Aires i Montevideo gdzie posługując się zmienionym imieniem i nazwiskiem i podając się za studenta zainteresowanego życiem Polonii próbował wkupić się w łaski Jana Kobylańskiego i zdobyć cokolwiek, co mogłoby skompromitować tego wielkiego Polaka.

Lizut został szybko zdemaskowany, lecz mimo to starym polskim zwyczajem Jan Kobylański udzielił mu gościny w swoim domu, nakarmił, napoił, a nawet dał „studentowi uniwersytetu na Czerskiej” kieszonkowe na drogę powrotną.

W dowód wdzięczności Lizut po powrocie napisał jeden z najbardziej haniebnych tekstów pełen kłamstw i pomówień, zatytułowany „Podwójne życie Don Juana”, który zapoczątkował wielką nagonkę salonowych burków na polskiego patriotę.

Posunął się nawet do zakwestionowania obozowej przeszłości Jana Kobylańskiego publikując w Gazecie Wyborczej kopię zaświadczenia o pobycie w Auschwitz gdzie figuruje Janusz, a nie Jan Kobylański oraz różniąca się o 4 lata data urodzin, co miał dowodzić fałszerstwa. Cały widz polegał na tym, że Lizut celowo nie opublikował wpisu na odwrocie dokumentu gdzie znajdowała się urzędowa korekta daty urodzenia z 21.7.1919 na 21.7.1923. Oczywiście nie wspomniał także Lizut o tym, że imieniem Jan (Juan), prezes Kobylański zaczął posługiwać się dopiero po wojnie emigrując do Ameryki Południowej.

Ale to jeszcze nie wszystko. Skoro bezczelnie zakwestionowano obozową martyrologię polskiego patrioty, to czemu nie pójść za ciosem i nie wsadzić ofiary w buty nazisty. Oto popis podłej manipulacji i insynuacji Lizuta:

„Po wojnie Kobylański trafił do Austrii, potem do Włoch, błyskawicznie dorobił się wielkich pieniędzy. W 1952 r. wyjechał do Paragwaju. Nie ma na to dowodów, ale wszystko wskazuje, że za pomocą siatki Odessa, wspomagającej ucieczkę z Europy nazistów i ich współpracowników. W tym czasie rządził krwawy dyktator gen. Alfredo Stroessner, który udzielał schronienia nazistowskim zbrodniarzom wojennym”.

Oto, do czego może posunąć się w poczuciu bezkarności człowiek kompletnie pozbawiony jakichkolwiek zasad i hamulców. Pomijam już kuriozalny zwrot „nie ma dowodów, ale wszystko na to wskazuje”. Wystarczy zajrzeć do pierwszej lepszej encyklopedii by stwierdzić, że Lizut posłużył się jednym z najbardziej prymitywnych kłamstw, które w każdym normalnym kraju wyrzuciłyby takiego kłamliwego pismaka na bruk.

On po prostu przyspieszył bieg historii i aby dostosować ją do własnego łgarstwa przesunął zamach stanu Stroessnera, który miał miejsce w 1954 roku o dwa lata wstecz, czyli w rok 1952, kiedy to Jan Kobylański przyjechał do Paragwaju.

Oglądając tego salonowego cyngla w telewizji czy słuchając w radiu pamiętajmy, że zanim Lizut został za swoje „zasługi” rzucony na odcinek rozrywki musiał się nieźle dla Salonu napracować.

To tylko dwa przykłady tego, do czego zdolne są samozwańcze „elity”, czyli okupujące nas bękarty okrągłego stołu, ale nie ma lepszej metody na ich demaskowanie jak podawanie takich właśnie przykładów.

Źródła:

http://www.archiwum.wyborcza.pl/Archiwum/1,0,4104792,20040628RP-DGW_D,Podwojne_zycie_don_Juana,.html

http://rozrywka.dziennik.pl/plotki/artykuly/426814,mikolaj-lizut-nazwal-agnieszke-radwanska-agnieszka-smolenska.html

Artykuł opublikowany w ogólnopolskim tygodniku Warszawska Gazeta

Polecam moją nową książkę, "Polacy, już czas" ozdobioną rysunkami śp. Arkadiusza "Gaspara" Gacparskiego, jak i poprzednią, „Jak zabijano Polskę”.
Sprzedaż: www.polskaksiegarnianarodowa.pl, United Express, Warszawa, ul. Marii Konopnickiej 6

Najnowszy numer ogólnopolskiego tygodnika Warszawska Gazeta już w kioskach

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

z władzy zbrodniarzy, uwolnić zmanipulowaną świadomość; zmanipulowaną także poprzez częściowe milczenie opozycji PIS-owskiej, która nie chce narazić się swoim mentorom z USA i Izraela.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#359424

W książce ABW na temat współpracy SB z KGB figuruje Bronisław Lizut s. Michała ur. 29.12.1935 r. I sekretarz ambasady PRL w Moskwie zatrudniony na niejawnym etacie "Grupy Wisła". Może ktoś ma wiedzę na temat czy łączą go jakieś więzy krwi z Mikołajem Lizutem?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jacxk

#359434

Proste : )

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

#359596

Tak wybitny dziennikarz, jak Lizut Mikołaj, powinien wiedzieć, że "siatka ODESSA" to legenda.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#359450

Jak widać (nie tylko tutaj) bardzo pozyteczna i przydatna legenda. Zresztą chyba nie jedyna legenda II WŚ.

Pozdrawiam

cui bono

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

cui bono

#359464

Frederick Forsyth i Bogusław Wołoszański twierdzą inaczej. Mikołaj Bronisławowicz czytał to wie.
;)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

#359609

Należy o takich burkach pisać wprost i bez litości demaskować ich manipulacje!

pozdrawiam

Zaścianek

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#359451

pisaninę lizuta,mozna z całą pewnością powiedziec że; nie ma na to dowodów ale lizut jest pederastą i donosicielem esbeckim z tamtych czasów.Idąc dalej tym tokiem lizutowego myślenia mozna stwierdzić że ;nie ma na to dowodów ale lizut to naprawdę wielka swinia rodem z pegeeru wygrzebana przypadkiem podczas wywożenia obornika z samego środka kupy.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jeszcze zaświeci słoneczko

#359458

To ten, który razem z Kazimierą Szczuką "prowadził" "Kolorową Niepodległą" 11 listopada 2011, kiedy "zaprosili" Niemców do rozbicia Marszu Niepodległości.
Pamiętajmy o tym. Na zawsze. Takie gnidy jak oni nie powinny mieć więcej prawa do publicznego wypowiadanie się.
I wierzę, że takiego praw anie będą miały w Wolnej Polsce.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#359484

Jaki ojciec, taki syn. Mikołaj Lizut miał "dobrą szkołę" w GW. Teraz czuje się niemal mistrzem, jak jego poprzedni szef. 
Nie mogłem się powstrzymać, żeby przypomnieć szanownym Blogerom i Czytelnikom fragment sarkastycznego w swej wymowie felietonu, który między innymi opublikowałem na Niepoprawnych 30 czerwca minionego roku pt. "Syndrom szabas-burka".

  "W całej Wyborczej nikt tak jak Lizut na zawołanie nie ujada, nie podgryza łydek, nie szarpie za nogawki, nie toczy piany z pyska... Rabin Michnik rozkaże – Lizut waruj...! – Lizut waruje... &‐ Lizut bierz...! – Lizut atakuje... To jednak nie wszystko... Lizut, gdy wymaga tego od niego jego pan i władca, potrafi się doskonale wcielić w rolę psa myśliwskiego, który tropi wskazaną mu zwierzynę nawet na bardzo dalekie odległości... 
   Przypomnijmy sobie niedawny w końcu czas, kiedy to pojawił się red. Lizut w Buenos Aires i Montevideo i udając studenta zainteresowanego życiem tamtejszej Polonii i podając fałszywe dane personalne, próbował wywieść w pole Prezesa Unii Stowarzyszeń Organizacji Polonijnych Ameryki Łacińskiej, – pana Jana Kobylańskiego, oraz prezesa Związku Kombatantów w Buenos Aires, pana Leopolda Biłozura. Ach, ... te nasze polskie zasady starej daty, polska gościnność i dobre wychowanie. ...To zapraszanie obcych do naszego domu tylko po to, aby nam potem napaskudzili po kątach i opluli po wyjściu... Przecież zarówno pan Jan Kobylański, jak i pan Leopold Biłozur od razu rozpoznali z kim mają do czynienia i wiedzieli, jak się ta wizyta szabas-burka – Lizuta-myśliwskiego zakończy, a jednak nie wygnali go za drzwi i nie poszczuli dobermanem, a wręcz przeciwnie – przyjęli, nakarmili i na koniec wizyty pan Kobylański dał burkowi kieszonkowe na drogę... A przecież wiadomo było od początku kto zacz, czego się można po nim spodziewać i jakie intencje ma taki szabas-burek, który antypolonizm wyssał był z mlekiem matki i utrwalił go w ramach michnikowej tresury.

  Lizut po powrocie do Polski wylał na prezesa Kobylańskiego wiadro pomyj. Ale tak między Bogiem a prawdą, – to nawet nie można mu mieć tego za złe, wszak burkowi nie można mieć za złe, że ...ujada. Pretensje kierować należy do jego pana, który nim szczuje. W sumie to współczuję Lizutowi tak, jak wilk stepowy współczuje kundlowi podwórzowemu... Cóż on bowiem pocznie, gdy mu pana zabraknie, a musi pamiętać, że historia składa się nie tylko z okresów dla imperiów złotych, ale także, a może przede wszystkim z tychże okresów załamań i upadków...

  Skoro padł Rzym, to tym bardziej i tym szybciej może upaść nie tylko imperium michnikowej Agory, ale także to imperium, dla którego pracuje Michnik i Agora wraz z przyległościami... Symptomy nadchodzącego upadku już widać i w powietrzu czuć trupem. Co pocznie wtedy Lizut oraz pozostałe szabas-burki takie, jak Gugała, Morawski, Maleszka czy Dolecki i inni...? Gdzie pójdą, u jakiej klamki się powieszą...? U jakiej budy przywiązać się pozwolą i na kogo szczekać będą...? Gdzie złoży swą koszerną głowę sam tytan trockistowskiej rewolucji w Polsce – rabin Michnik...???!!!

  Krąg został zatoczony i zamknięty przez redaktora Lizuta z żelazną wprost konsekwencją. Najpierw bowiem znieważył i oczernił pana Jana Kobylańskiego w ramach akcji zorganizowanej przeciw wszystkiemu, co polskie i patriotyczne, a dziś broni wroga Polski. … Hipokryta, czy co? – Nie. Wszystko co robi, robi na zlecenie..., płatne zlecenie...!!!

  Szabas-burki mają to do siebie, że służą temu, kto lepiej wyposaży im budę, założy obrożę z krokodylej skóry i przypnie do niej złoty łańcuch, napełni michę... I pójdę o zakład, że jeśli któregoś dnia Lizut, Morawski, Maleszka albo Gugała, lub inny szabas-burek, których ci u nas dostatek, zostanie bezpańskim kundlem, to jeśli znajdzie się ktoś, kto uprzedzi hycla i zaoferuje im budę z michą w zamian za zmieszanie z błotem… Adama Michnika, to zrobią to... I nie drgnie im powieka, bo szabas-burki służą tylko za budę i michę. I w błędzie jest ten, kto będzie szukał u nich honoru. No bo szabas-burki już takie są... bez honoru". 

Pozdrawiam,    
________________________ 
"Stan skrajnej niewiedzy czasem potrafi doprowadzić
do stanu skrajnego ogłupienia". (Satyr)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#359496

Pozdrawiam.
contessa

_______________
"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być".
Lech Kaczyński
_______________
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten aldd meg a Magyart

"Urodziłem się w Polsce" - Złe Psy :
http://www.youtube.com

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

contessa

___________

"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być". L.Kaczyński

 

 

#359607

... "Od Mazowieckiego do Tuska" aż świeżbi mnie, aby uruchomić następny cykl zatytułowany: "Dziennikarskie gnidy". Myślę, że jedną z pierwszych gnid powinien być w tym cyklu właśnie... Mikołaj Lizut. Co Ty na to? Pomożesz?

Pozdrawiam,   
________________________ 
"Stan skrajnej niewiedzy czasem potrafi doprowadzić
do stanu skrajnego ogłupienia". (Satyr)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#359610