NIE SPROSTALI WYMOWIE GRAFOMANII

Obrazek użytkownika insurekcjapl
Kultura

W numerze 10. "Gazety Śląskiej" (8-14.03 b.r.) Jan Mieńciuk przytoczył wiersz pt. "Sturm und Drang" Czesława Markiewicza z Zielonej Góry – laureata konkursu poetyckiego "Sprostać wierszem", organizowanego przez Dom Kultury w Chorzowie Batorym.

Tekst jest rodzajem prozy poetyckiej rozpisanej w formie wersowanej. Nie ma budowy dadaistycznej, czyli awangardowej formy złożonej ze słów wyciąganych przypadkowo z kapelusza i zestawianych aleatorycznie. Autor posługuje się narracją wiązaną z zachowaniem – jak tylko potrafi – reguł logiki, składni oraz inerpunkcji. Zatem tego rodzaju wiersz uprawnia do jego interpretacji, postawienia szkolnego pytania "co poeta miał na myśli?", poszukania przesłania.

Niemieckojęzyczny tytuł "Atak i Napór" ma konotacje preromantyczne (zwane "Okresem burzy i naporu" Herdera, Gethego i Schillera), ale też może przywodzić na myśl nie tak odległe przecież "Parcie na Wschód" (Drang nach Osten). Autor posługuje się ironią, starałem się doszukać odniesienia tekstu do tytułu i za Boga nie mogłem znaleźć żadnego logicznego wyjaśnienia czemu miałby ten obcojęzyczny zabieg służyć. Encyklopedycznie przyjmuje się, że "Sturm und Drang".był to protest literacki przeciwko rozbiciu państwa niemieckiego na małe państewka feudalne, przeciw uciskaniu mieszczan oraz chłopów, przeciw upadkowi gospodarczemu i kulturalnemu.

Wydźwięk utworu (wg mnie powinno się raczej napisać "utworu") jest natomiast jednoznaczny: poeta obrazoburczo obraża Polaków (traktując nas jako JEDNĄ WIELKĄ rodzinę bęcwałów), kpi z historii, a zwłaszcza z wiary i kościoła (z aluzją do nieślubnych dzieci księży, jakże by inaczej?). Oto stosowne akapity:

"Nasi ojcowie i matki tak bardzo wierzyli w Boga, że zawierzyli własnej niekontrolowanej płodności. Było nas na tyle sporo, że nasze matki rzadko zwracały się do nas po imieniu [...].Czasami żałowaliśmy, że się w ogóle narodziliśmy; a niektórzy z nas życzyli śmierci swoim braciom i siostrom. Więc cały świat oglądał [...] niebieski kolor skóry tych z nas, którzy urodzili się po niedzielnej mszy; różne wigilie paschy i szabasy były tylko okazją do czegoś zjedzenia. Kiedy udawaliśmy się do kościołów, cerkwi i synagog udawaliśmy potrzebę liturgii, nie bardziej niż potrzebę fizjologiczną, bo za pieniądze poświęcone na tacę kupowaliśmy lody bambino;"

Polacy to durny naród, który autor tak charakteryzuje:

"Są wśród nas same ofiary, które natychmiast zostawały wszystkimi ze świętych. Ale to nie boli, bo i tak jesteśmy uświęcani przy zjadaniu kartofli. [...] W czas wielkiego potopu, rychło w czas, księgi uratowały nam życie. Podkładaliśmy je po kolei pod stopy. Po kolei i po kolei, aż poczuliśmy bród pod stopami."

Ku jakiej puencie ten opis kraju i społeczeństwa oparty na ciągu chorych skojarzeń pseudopoety zmierza? Ano, jak "filozoficznie" stwierdza Pan Czesio z Zielonej Gory, tak samo pretensjonalna jest wiara w Boga jak i w wynalazki naukowe. Dał temu wyraz wysyłając tekst do Chorzowa, gdzie go za ateizm i antypatriotyzm nagrodzili. Przeczytajmy jednak końcówkę, bym nie był gołosłowny:

"Jednak najokrutniejsze w naszym życiu jest to, że nikt od samego początku nie wymyślił nowej modlitwy, niż ta, która opowiada o ojcu, który jest w niebie. Daleko dalej, niż sięga nasza wielomiliardowa wyobraźnia [...]. Bo to Ojcze Nasz to takie (cytuję) "nasze uniesienia na Play Station gwarantują(ce) nieśmiertelność, liczoną nie od narodzenia bliskiego wschodu lecz wymyślenia krzemu w dolinie." I puentuje zestawiając naszą wiarę z osiągnięciami światowej inżynierii, architektów i urbanistów oraz ideologów z Kremla:

"Co jest tak samo obciążone pretensją, jak Most Brookliński, Wieża Eiffla, Plac Czerwony i Krakowskie Przedmieście".

Przewodniczącym jury w konkursie "Sprostać wierszem" był krytyk literacki, redaktor katowickiego radia, Maciej Szczawiński, któremu pomagała miejscowa szara eminencja kręcąca się wśród wierszokletów, Czesława Pajewska, znana z wulgaryzmów w swoich "strofach". Sprawozdając z prac komisji wyznała buńczucznie, że spierała się ze Szczawińskim, więc jeśli o ten wiersz poszło, to zawinili pospołu, przez sam fakt jego wypromowania. Bo takiego nagromadzenia dyrdymałów, zbitek pseudmyślowych, uogólnień bez pokrycia, niechlujstwa składniowego, koniunkcji przypominającej ciągnięcie logiki na zachwianym orczyku - dawno nie czytałem.

Doświadczony poeta-dziennikarz, jakim jest Maciej Szczawiński, powinien bowiem wiedzieć, że nawet w prowincjonalnych konkursach, gdzie kasę, którą dają lokalne władze, by dodać sobie splendoru, trzeba w zasadzie wydać i jakoś rozdzielić, zdarza się po prostu nieprzyznawanie nagród ze względu na niski poziom artystyczny konkursowiczów.

Czesław Markiewicz

Sturm und Drang

W rodzinie było nas sporo dzieci. Nasi ojcowie i matki
tak bardzo wierzyli w Boga, że zawierzyli własnej
niekontrolowanej płodności. Było nas na tyle sporo, że nasze
matki rzadko zwracały się do nas po imieniu, a nasi
ojcowie nie nadążali zabierać nas na rozgrywki ligi
okręgowej. Czasami żałowaliśmy, że się w ogóle narodziliśmy;

a niektórzy z nas życzyli śmierci swoim
braciom i siostrom. W telewizji nie było tego widać, bo pokazywano
nas na co dzień z lotu ptaka. Więc cały świat oglądał nasze
gołębie serca, bocianie gniazda, klucze, którymi otwieraliśmy
drogę do ciepłych krajów oraz niebieski kolor skóry tych z nas,
którzy urodzili się po niedzielnej mszy;

różne wigilie paschy i szabasy były tylko okazją do czegoś
zjedzenia. Kiedy udawaliśmy się do kościołów, cerkwi i synagog
udawaliśmy potrzebę liturgii, nie bardziej niż potrzebę
fizjologiczną, bo za pieniądze poświęcone na tacę
kupowaliśmy lody bambino;

Udało się nam tylko przegrać wszystkie wojny, ale mamy
w zamian samych bohaterów i ani jednego oprawcy. Są
wśród nas same ofiary, które natychmiast zostawały wszystkimi
ze świętych. Ale to nie boli, bo i tak jesteśmy uświęcani przy zjadaniu
kartofli. I to zawsze w ciemnych barwach kuchennego tła;

W czas wielkiego potopu, rychło w czas, księgi uratowały nam
życie. Podkładaliśmy je po kolei pod stopy. Po kolei i po kolei,
aż poczuliśmy bród pod stopami. Jednak najokrutniejsze w naszym

życiu jest to, że nikt od samego początku nie wymyślił nowej
modlitwy, niż ta, która opowiada o ojcu, który jest w niebie. Daleko
dalej, niż sięga nasza wielomiliardowa wyobraźnia i że nasze
uniesienia na Play Station gwarantują nieśmiertelność, liczoną
nie od narodzenia bliskiego wschodu lecz wymyślenia krzemu
w dolinie. Co jest tak samo obciążone pretensją, jak Most
Brookliński, Wieża Eiffla, Plac Czerwony i Krakowskie Przedmieście

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

wiersza mogę tylko powiedzieć, że ten wiersz mnia obraża jako Polaka, jako Katolika i jako mieszkańca Polski. Ten pan Markiewicz to tylko mieszkaniec  Polski, który nie wiedzieć czemu obraża Polaków. Podobne odczucia mam do jury ,które przyznało temu paszkwilowi nagrodę. Moją propozycją jest aby wyjechali do kraju w którego języku jest tytuł. Zapewniam ,że tam taki wiersz nie zaistniałby. Ponadto jeżeli ten pan Markiewicz wmawia nam wszczynanie wojen i ich przegrywanie oraz nadmiar niby brakująych nam bohaterów to mogę o nim powiedzieć tylko jedno, że jest analfabetą ,który wprawdzie pisze i czyta ale nic nie rozumie a o historii Polski to już w ogóle nie ma pojęcia. To właśnie my Polacy mamy jednego z największych przywódców jaki urodził się na tej Ziemi a nazywał się Hetman Żółkiewski. To, że o nim nie mówi się zbyt dużo i nie gloryfikuje jego zwycięstw jest zasługą lobby rosyjskiego. Niech pozna dokonania tego wodza a może wtedy zrozumie a jednocześnie dowie się ,że było wielu wspaniałych wodzów w historii Polski , zaczynając od Mieszka I a kończąc na gen. Maczku.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

lupo

#344896

Obśmiać, i tyle...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#344902

Za gwałt na kulturze, ze szczególną brutalnością.

___________________________
spodziewaj się wszystkiego.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

___________________________
spodziewaj się wszystkiego.

#344910

Seiko.Debilizm,zbitki nic nie znaczących znaczeń,pojęć.
A skoro konkurs,niech autor wyrecytuje te bżdziny publicznie.....

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

Seiko

#344916

Wizja świata pana Markiewicza jest smutna - ale dajmy mu do niej prawo; prawdopodobnie nie miał lekkiego dzieciństwa: w zlaicyzowanym świecie, na Ziemiach Odzyskanych (sądząc po tekście). Literacko nie jest najgorszy, mógł wygrać w konkursie o takiej randze, choć - jak sam autor przyznaje pod koniec "obciążony pretensją" lub - sparafrazujmy - "pretensjonalny".
Być może klucz do przyznania nagrody jest jeszcze inny; pan Markiewicz prowadzi w Radiu Zachód w Zielonej Górze audycje literackie i wiecznie porzebuje kasy. Może kolega z radia wsparł kolegę z radia - i takie rzeczy się zdarzają w nawet bardziej prestiżowych konkursach (także literackich).

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#344964

Dziękuję. I wspólczuję słuchaczom w Zielonej Górze. Bo choć Szczawiński ma za uszami z okresu stanu wojennego, to audycje ma jednak na poziomie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

insurekcjapl

#344969

Szkoda czasu na jego czytanie. Takie teksty nie odgrywają żadnej roli, co najwyżej są świadectwem niemocy autora (i jurorów), bo są niestrawne już ze względu na warsztat literacki, nie mówiąc o głupawej treści.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

Muldi

#345125

   Otrzymalem drogą mejlową "ewangeliczny" komentarz do mojego wpisu od poety, który, trzeba przyznać, pisze dobre wiersze. List ten pozwalam sobie tutaj umieścić (gdyż autor nie bloguje, i by zachować na pamiątkę swoistą integralność dyskusji). Cytuję, byście sami ocenili, m. in. czy polityk może pisać wiersze?

   "Cóż mi po tym, że Pan się zna na poezji?

   Politycy (dlaczego autor tak o mnie myśli? - przyp. insurekcjapl) nie powinni pisać wierszy. I czy wolno być im wyrocznią? Czy wolno im dyktować, o czym i jakie wiersze należy pisać?

   Zawód Polityk: czyli osoba, która usiłuje wykreować sposób bytu najlepszy z możliwych. Stworzyć odpowiednie warunki do poprawy standardu życia czy rozwoju kultury. Polityk usiłuje wymóc odpowiednie postawy pozwalające stworzyć dobre warunki rozwoju, poprawić jakość życia.

   Według poety pozytywne nastawienie do życia samo stworzy zmianę sytuacji. Powtarzam: polityk nie może dyktować poecie, co ma pisać. Owszem - niech pokazuje swoje niezadowolenie, wolno mu zanegować nieetyczne wypowiedzi, postawę... Dobre słowo tworzy dobro, rozwija, pomnaża je.

   Nie wolno jednak nakazać poecie, jakie ma pisać wiersze. Bo poeta widzi dalej, głębiej.

   Politycy z poetą się nie liczą. Czyż nie w sejmie najwięcej ordynarnych postaw się widzi !?

   Czy nie dzięki rządowi zostały wypaczone pojęcia rodziny, związki partnerskie, homoseksualizm?

  Ustalają prawa ludzie, którzy są na świeczniku. Oni powinni być wzorem do naśladowania.

   (Tutaj widzę jakiś logiczny hiatus: czyli co? Tylko poeci są etyczni? A stalinistka Szymborska to dobra czy zła poetka? - przyp. insurekcjapl)

  Poeta pisze to, co przeżywa w głębi swojej jaźni.

  Poezja jest bardzo delikatną materią. Polityk nie powinien chodzić w przyłbicy ani w kominiarce.

   Serdecznie pozdrawiam - Jan Mieńciuk "

 

 

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

insurekcjapl

#345338