Motywy, jakimi kieruje się Tusk w sprawie Smoleńska

Obrazek użytkownika Porter
Kraj

Czy Donald Tusk jest kompletnym idiotą? Z pewnością nie. Nie znam go osobiście, więc mogę się mylić, ale przypuszczam, że dysponuje inteligencją zdecydowanie powyżej średniej. Czy Donald Tusk może uważać kwestię śledztwa smoleńskiego za nieistotną? Również nie przypuszczam. Dla Polaków jest to sprawa ważna, lekceważąc ją premier bardzo by ryzykował, a Kamikadze to nie jest raczej jego drugie imię. Jak zatem wytłumaczyć jego postawę w sprawie śledztwa smoleńskiego? Czy ktokolwiek niebędący kompletnym idiotą mógł liczyć, że pozostawienie śledztwa w rękach Rosjan doprowadzi do rzetelnego wyjaśnienia sprawy? Z pewnością nie. Oczywiste od początku było, że śledztwo prowadzone przez MAK zakończy się zwaleniem całej winy na polskich pilotów. Jeśli ktoś miał w tej kwestii jakiekolwiek wątpliwości, wystarczyło posłuchać co bezpośrednio po wypadku mówił Edmund Klich, z którym pan premier rozmawiał przecież osobiście w kwietniu 2010 roku. Trudno uwierzyć, by nie poruszyli tematu rzetelności rosyjskich śledczych. Dlaczego zatem strona polska zostawiła śledztwo w rękach rosyjskich? Dlaczego nie zrobiła nic, żeby wziąć w nim udział? Czyżby jednak szef polskiego rządu miał to śledztwo gdzieś? Jak już powiedziałem – bardzo mało prawdopodobne, choćby z powodów PRowskich. Wszak pozwalając zagospodarować temat opozycji pan premier pozwala jej nabijać punkty.
Reasumując – mamy do czynienia z następującą sytuacją: po pierwsze pan premier doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że jeśli zostawi śledztwo Rosjanom, to oni poprowadzą je dokładnie tak, jak wszelkie inne ważniejsze śledztwa mające wyjaśnić tamtejsze tragiczne wypadki, czy katastrofy. Albo jeszcze gorzej. Po drugie pan premier w pełni świadomy, jak to się skończy ułatwił Rosjanom niewyjaśnienie sprawy. Dla pewności minister Miller podpisał z MAK porozumienie, na mocy którego oryginały rejestratorów pozostaną w Rosji do końca postępowania sądowego (czyli uprawomocnienia się ostatniego wyroku). To gwarantuje niemożność podważenia wyników śledztwa MAK przez wiele lat. Pan premier się na to zgodził , mimo że doskonale rozumie negatywne tego konsekwencje. I tu pojawia się pytanie – dlaczego właściwie?
Proste odpowiedzi, że mianowicie pan premier jest kompletnym idiotą, że nie rozumie wagi wyjaśnienia przyczyn katastrofy, że ma je gdzieś, bo woli grać w piłkę i zwalczać dopalacze, odrzuciliśmy na wstępie. Wygląda więc na to, że pan premier godzi się, by Rosjanie prowadzili śledztwo tak, by nie wykryć przyczyn katastrofy, bo alternatywa, czyli ujawnienie prawdziwych przyczyn katastrofy jest jeszcze gorsza. Pan premier zachowuje się, jakby od początku miał głębokie przeświadczenie, że Rosjanie przeprowadzili zamach. Publiczne ujawnienie tego bardzo zaszkodziłoby Polsce i Polakom, dokładnie tak samo, jak zaszkodziło nam ujawnienie zbrodni katyńskiej. Unia Europejska, NATO, ani Stany Zjednoczone nie poszłyby za nas na wojnę i w konflikcie z Rosją zostalibyśmy całkiem sami. Nie moglibyśmy tego konfliktu wygrać. Dlatego właśnie pan premier kierując się polską racją stanu postanowił pozwolić Rosjanom na bezkarne wykręcenie się od odpowiedzialności.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

"Dlatego właśnie pan premier kierując się polską racją stanu postanowił pozwolić Rosjanom na bezkarne wykręcenie się od odpowiedzialności."
Tak możnaby przypuszczać przy założeniu, że ma (on i jego ludzie) czyste ręce. Ale tak nie jest!
Ich rola w przygotowaniu wizyty jest bardzo mętna! Więc część winy jest po ich stronie. Jak duża to część? Trzeba porównać z kosztami, o których piszesz (utrata popularności itp).
Masz rację z kosztami. Myślenie premiera, że lepiej tak niż ujawnić. Jednak nie wierzę, że kieruje się tutaj polską racją stanu. Moi zdaniem, to strach przed karą...
Jeszcze jedno - piszesz, że zostalibyśmy sami. Może. Ale osłabienie naszej pozycji to również skutek obecnej ekipy! Czyli znów trzebaby ponieść konsekwencje swych czynów w tym kontekście.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#123369

No to nie ulega wątpliwości poza tym, że jest zdeklarowanym cynikiem i zdrajcą polskiego interesu narodowego.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

miro

#123451

Alexola

CZEGO PANSTWO OCZEKUJĄ????NA KATASTROFĘ POZWOLENIE DAŁ TUSK!!
JEST ZAPLĄTANY PO USZY I W TYM TKWI CAŁY PROBLEM.NIE OCZEKUJCIE OD TUSKA NIC JEST W POTRZASKU!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Alexola

#123480

To znaczy, czy miał cokolwiek wspólnego z zamachem na Lecha Kaczyńskiego? Nie przypuszczam, a nawet jestem pewnien, ze nie. To byłoby przeciez polityczne samobójstwo: biorąc udzial w takim spisku, Tusk stałby sie na zawsze zakładnikiem Kremla, do tego bez żadnego zysku, bo przecież smierć Lecha Kaczyńskiego nie była mu (Tusku, nie Kremlu) do niczego potrzebna

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#123593

[quote=Porter][...] biorąc udzial w takim spisku, Tusk stałby sie na zawsze zakładnikiem Kremla[...][/quote]
A jeśli był zakładnikiem Kremla już wcześniej? I po prostu musiał wykonywać polecenia? Czy takie tłumaczenie jest niemożliwe?
Fakty, które znamy nie wykluczają takiego tłumaczenia. Wręcz przeciwnie: pokazują, że jest coś pod dywanem. Nie wiemy co. Możemy się jedynie domyślać.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#123646

czyli rezygnacja z kandydowania na prezydenta , rezygnacja na rzecz Komorowskiego i Sikorskiego czyli panów bardzo aktywnych i w przygotowaniu Smoleńska i w późniejszym wspólnym z Rosją chórku śpiewającym co dzień o tym co się stało. Możliwe więc ,że Tusk jest marionetką niewiele się różniącą rzeczywistą pozycją i władzą od Palikota.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#123605

Decyzja o niekandydowaniu na prezydenta była całkiem logiczna, a jej celem było utrzymanie całej władzy w rękach Tuska. Gdyby został prezydentem, musiałby zawiesic członkowstwo w PO i nie mgłby nią kierować. A tak - aparat partii został w rekach Tuska, a prezydentem został Bronek - popierdułka bez jakiejkolwiek realnej pozycji, nadający się w sam raz do pilnowania żyrandola. Do tego nygus, na którego można znaleźć dwa worki kwitów z czasów, kiedy pracował w MON, więc nie podskoczy. Oczywiscie, p. rezydent teraz może szukac poparcia poza granicami kraju, ale tego nie mozna było przewidziec kiedy wewnątrz PO zapadała decyzja, ze to on będzie prezydentem.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#123641