…bo to jest już całkiem inny kraj

Obrazek użytkownika PiotrCybulski
Kraj

Są radości, których rozmiar o wiele przewyższa nasze umiejętności ich okazywania. Są tragedie, których rozmiar o wiele przewyższa wydźwięk słów, które do tej pory cywilizacja wymyśliła i wprowadziła do wszystkich słowników świata, a którymi moglibyśmy opisać to, co się stało i to, co czujemy w tej chwili.

Cóż można napisać, jeśli słowa: rozpacz, ból i smutek, to o wiele za mało by cokolwiek wyrazić?. Cóż znaczy strata dla Narodu, w całości i nas, pojedynczych trybików tej obywatelskiej machiny, kiedy ponosimy kolejną stratę, tym razem pomnożoną razy 96? Jakich słów można użyć, by opisać tę nagłą zmianę, którą niespodziewanie przeżyliśmy, gdy nagle, w jednej chwili, zaczęliśmy żyć w zupełnie innej rzeczywistości i zupełnie innym kraju?.

Bo przecież tragedie nie mają legitymacji partyjnych i nie siedzą po dwóch różnych stronach w Sejmie. Dlatego dziś tak samo płaczemy za Gęsicką jak za Dolniakiem, tak samo za Jarugą-Nowacką co za Natalli-Świat, tak samo za Szmajdzińskim co za Wassermanem. W jednej chwili przeciwnicy stali się towarzyszami niedoli, w jednej chwili wyśmiewani stali się podziwiani i gloryfikowani.

W ciągu jednego dnia, tuż po tragedii, usłyszałem o Lechu Kaczyńskim tyle dobrych słów, ile nie usłyszałem w ostatnich 5 latach jego prezydentury. Nagle się okazało, że to był człowiek fajny, dobry, dowcipny, patriota, że wiele zrobił dla Solidarności i Polski. Nagle wiele osób dowiedziało się o jego roli w obalaniu komunizmu, w jednej chwili wyszło na jaw że Wałęsa jednak nie sam to zrobił, że miał pomocników, że był wśród nich i Lech Kaczyński.

Już nie “kartofel”, nie “Kaczor”, już nie “kurdupel”, “cham” i “pijak”. W jeden dzień opluwany i wyśmiewany polityk stał się mężem stanu. Stał się politykiem europejskiego formatu. Nie, nie stał się w jeden dzień. On był zawsze patriotą, mężem stanu i politykiem europejskiego formatu, tylko że są ludzie, którym dopiero jego śmierć musiała objawić tę prawdę, którą wiele osób znało już od dawna.

W jednej chwili ziemia pochłonęła wspaniały kawałek naszej historii. Lech Kaczyński, Maciej Płażyński, Przemysław Gosiewski, Grażyna Gęsicka… Można by wymieniać dalej, bo każda z ofiar nosiła w sobie Polskę, którą polecieli zanieść zabitym tam 70 lat temu. A gdzieś tam wśród nich, pierwsza dama opozycji z czasów PRL, Anna Walentynowicz, niezłomna do samego końca.

W jednej chwili uzmysłowiłem sobie, że teraz Polska, mój kraj, to jest już całkiem inny kraj. To jest nadal Polska ale pozbawiona 96 jej wybitnych obywateli, których brak zuboży nas o wielką dozę honoru, prawomyślności, patriotyzmu i przyzwoitości. Leszku, Mój Prezydencie, spoczywaj w spokoju, wraz z tą którą kochałeś i która wiernie towarzyszyła Ci w chwili śmierci. Spoczywajcie wszyscy w pokoju.

Postaramy się nie zmarnować tej kolejnej lekcji pokory, której udzielono nam ponownie, bo poprzedniej nie odrobiliśmy do końca a może nie odrobiliśmy jej wcale. Bo przecież od wczoraj to jest już całkiem inny kraj. Mądrzejszy o jeszcze jedną naukę. Daj Boże, by ostatnią.

Piotr Cybulski

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Zbrodniarzy i potomków zbrodniarzy, dopóty takie zbrodnicze czyny będą towarzyszyły naszemu istnieniu. Bo to są ludzie dla których człowiek jest tylko ofiarą przeznaczoną na rzeź, nie znają miłosierdzia ni miłości. Pamiętajmy, że tacy ludzie są, i w tej nierównej walce narmalna dla nas moralność, jest z góry na straconej pozycji, jeśli nie zastosujemy bezwzględnej likwidacji.!!!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#54917