Łaskawca otwiera bramki...

Obrazek użytkownika maciej1965
Kraj

Tusk łaskawca obiecał, że w sierpniu we wszystkie weekendy nie będą pobierane opłaty na bramkach na autostradzie A1. Motywuje to tym, że na autostradach tworzyły się korki.

Pomijając fakt, że za tą łaskę zapłacimy sami ze swoich podatków, to, jak przypuszczam, Tusk dodatkowo zwiększy korki na tej autostradzie. W końcu każdy lubi darmochę. Uczciwie przyznam, że ja też. A jeśli w weekendy autostrada będzie darmowa, to większość kierowców poczeka z wyjazdem na wolny dzień. Nie trzeba być prorokiem, żeby przewidzieć, że zamiast poprawy, korki jeszcze się zwiększą. W końcu bramek nie rozbiorą, zwalniać będzie trzeba, przejazd przez bramki ciasny... A samochodów zapewne przybędzie. I znów PO łata dziury półśrodkami tam, gdzie potrzebne jest rozwiązanie systemowe. Rozwiązanie, które powinni sami znaleźć już kilka lat temu (eksperci ostrzegali już dwa lata temu, że to się nie sprawdzi), a nie w chwili, gdy system się wali.

 

 

PS.

A może bramki są właśnie jedynym atrybutem naszych na szybko budowanych autostrad?

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:11)

Komentarze

robi dobrze dla Polski to by go zarz ze stanowiska premiera zdjela ta banda co go tam posadzila.

Dziecko wie zeby w sklepie nie bylo koliki to trzeba otworzyc nastepne kasy dokladnie z autostradowymi bramkami tak jest.

Zreszta co za idjota to zaprojektowal?Ilosc potrzebnych dzialajacych bramek latwo jest obliczyc i dac zatrudnienie lokalnym ludziom.

Ale do tego trzeba polskiego rzadu nie jakiegos pokacapskiego zydowskiego i szwabskiego talatajstwa.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-2
#1434088

Za ten głupi miliard (tak,tak, tyle kosztowało opracowanie systemu poboru !) to trudno zrobić coś rozsądnego, więc sprzedano stary system z lat pięćdziesiatych.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1


#1434100

..niech stoją w korkach, ja omijam tzw. autostrady szerokim łukiem...na polskich drogach trzeba mieć opracowana taktykę...wybieram drogi powiatowe, międzynarodówki też, ale po uprzednim zweryfikowaniu przejezdności przez CB-radio, dzięki temu jestem zawsze szybciej w miejscu docelowym, jak głupole chcą jeździć tzw. autostradami i wspierać polskich oligarchów typu kulczyk, to ja tam do zboczonych perwersji nic nie mam, jak ich to rajcuje, to mnie nic do tego..pozdrawiam niepoprawnie

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1

http://trybeus.blogspot.com/

#1434104

Spisek kelnerów potężnie osłabił Platformą Obywatelską i lewica, jak sępy padlinę, „zwęszyła krew”. Zaraz też biłgorajski filozof ze swym Ruchu-Ruchu („raz po... raz po brzuchu”) przerżnąwszy z kretesem wybory do PE poszedł do czerwonej Canossy czyli do SLD, uznając się za całkowicie pokonanego w rywalizacji o „jednoczenie lewicy”. Teraz będzie ją jednoczył Miller. Puszczono uroczyście w niepamięć niedawne kwalifikacje, którymi dwie lewice wzajemnie definiowały się jeszcze niedawno, kiedy to Miller był dla Hegla z Biłgoraja „człowiekiem o skrwawionych rekach”, a biłgorajski filozof dla Millera – szefem „naćpanej hołoty”. Ludzie o skrwawionych rękach i naćpana hołota nie będą przecież żywić do siebie uraz, jak to między „ludźmi honoru” bywa, gdy jest wielki szmal do wzięcia, tłuste synekury w spółkach skarbu państwa, w tubylczej pazernej biurokracji i w „strukturach UE”. Hm... Co innego jednak „resetować” wzajemne stosunki i „puszczać w niepamięć co było a nie jest” na prasowych konferencjach – a co innego dobrze pamiętać, skąd komu wyrastają nogi, w którą stronę tymi nogami przebiera i do czego jest zdolny.

Zapewne nie całą naćpaną hołotę dopuści więc teraz jednoczyciel Miller pod skrzydła SLD – co to, to nie. Bęgowski na przykład już profilaktycznie zszedł z linii strzału i poszedł do Zielonych, ciekawe, co Palikot zrobi z posłem-pederastą, na którego krzywić mogą się co bardziej pryncypialni towarzysze z osłony, z b.WSI i SB („Jakiś generał bardzo się żalił: Pederaści, panie, na sali”... ). Generalnie osłabienie PO przez spisek kelnerów podniecać musi szalenie lewactwo wszelkiej maści, widzące się już w przyszłej koalicji z wykastrowaną PO, i to kto wie, czy nie w roli niezbędnej i dominującej. PSL, co to ma „100-procentową zdolność koalicyjna” i jak ta dziewka „może z każdym” osiąga ostatnio notowania popularności maksimum 5-procentowe. „Partia chłopska” nie ma perspektyw gdy tak śmiało kroczą ku świetlanej przyszłości baby-feministki („Kroczem do eurosocjalizmu”). Bez względu zatem na to, kogo uda się Millerowi „zjednoczyć” (czy kryjące się dotąd za plecami biłgorajskiego filozofa lobby żydowskie też dopuszczone zostanie do zjednoczonej lewicy? I w czyich osobach?...) – lewica zwiera szeregi i pośladki. Przypomina to trochę rok 1957, kiedy to Gomułka musiał godzić ze sobą „chamów” i „Żydów”, natolińczyków z puławianami, w chwiejnym kompromisie.

Gdyby podobny proces uruchomiony został po drugiej stronie (PiS, KNP, narodowcy) i doprowadzony do stanu względnej przedwyborczej jedności – być może jednoczenie lewicy zdałoby się psu na budę. Toteż konfidenci ulokowani w merdiach głównego ścieku dostali już – co „widać, słychać i czuć” – stosowne rozkazy by przeciwdziałać możliwej „Kontrze”.

Koalicja PO-SLD (zjednoczona lewica?) też byłaby swoistym kompromisem na szczeblu rządu jako „nosiciela zewnętrznych znamion władzy”: PO pełniłoby nadal role „stronnictwa pruskiego”, a SLD – „stronnictwa ruskiego”.

W ten oto prosty sposób strategiczne partnerstwo Berlina i Moskwy znalazłoby wreszcie pełne odzwierciedlenie w polskiej administracji tubylczej, a interesy strategicznych partnerów byłyby załatwiane cicho-sza, w łonie takiego koalicyjnego rządu, bez gorszących opinię publiczna podjazdów, seryjnych samobójstw, podsłuchów i katastrof: „między swemi”.

Wydaje się, że w takiej sytuacji żydowskie lobby polityczne umościłoby się w jeszcze większej mierze, wygodniej i przyjemniej niż dotąd w pałacu prezydenckim, u Komorowskiego i Pierwszej Mamełe spodstolnej III RP.

W takiej nowej koalicji PO-SLD Palikotowi wyznaczą zapewne rolę głównego zaganiacza elektoratu antykościelnego, głównego pyskacza, na podobieństwo Niesiołowskiego z PO trzepiącego jak zdarte płyta swą nudną mantrę: „PiS szkodzi Polsce”...

Na razie nowy wielki zgryz podsłuchowy ma premier Tusk, bo podległy mu wojewoda podlaski Maciej Żywno zdjął ze stanowiska panią Zofię Cybulko, zastępcę wojewódzkiego konserwatora zabytków za to, że w prywatnej rozmowie powiedziała do koleżanki a propos „Golgota Picnic”: „To awangarda finansowana z Fundacji Batorego. Czyli żydostwo”. Rozmowę podsłuchała tym razem „Gazeta Wyborcza”... Dał im przykład Adam Michnik jak podsłuchiwać mają!

Nie wiadomo, czy wojewoda podlaski Maciej Żywno jest antysemitą i słowo „żydostwo” uważa za obelgę, czy też nadużył swej władzy wobec Zofii Cybulko z innych powodów. Ja w każdym razie składam niniejszym publiczne zawiadomienie do Prokuratury Okręgowej w Białymstoku o popełnieniu przestępstwa przez wojewodę Macieja Żywno i oczekuję wszczęcia stosownego postępowania.

Tymczasem w dalekiej strefie Gazy znaleziono ciała trzech młodych Żydów, o których zamordowanie władze Izraela oskarżyły Hamas. Zaraz potem – jakby w odwecie - zamordowano młodego Palestyńczyka... A mnie przypomina się wywiad nieżyjącego już Jasera Arafata ( o którego zamordowanie oskarżano tajne służby Izraela) udzielony przed laty „Polityce”, w którym powiedział w obecności szefów izraelskich tajnych służb, iż „Hamas kontrolowany jest w całości przez tajne służby Izraela”, i żaden z Izraelczyków nie zaprzeczył. Ten Hamas przypomina nam organizacje rewolucyjne w carskiej Rosji, zakładane przez carską ochranę, dokonujące nawet krwawych zamachów na najwyższych dygnitarzy państwa, żeby mieć pretekst do jeszcze większej inwigilacji obywateli. Taki Hamas potrzebny jest niebywale Izraelowi jako pretekst do podtrzymywania swej faszystowskiej polityki wobec Palestyńczyków. Mordowanie dzieci też nie zaskakuje: już w 1957 roku zamordowano przecież syna Bolesława Piaseckiego, 16-letniego Bogdana i wszystko wskazuje, że dokonali tego bezpieczniacy podwiązani pod żydowską frakcję w PZPR – pod „Puławy”.

A tu we Francji organa ścigania jakby przestały się bać pomówień o antysemityzm (czyżby rosnąca popularność Frontu Narodowego dodawała urzędnikom cywilnej odwagi?) i zaaresztowały „ukorzenionego” b. prezydenta

Mikołaja Sarkozy pod dwoma zarzutami: korupcji i nadużywania wpływów (ten drugi zarzut polecamy Prokuraturze Okręgowej w Białymstoku!). Sarkozy jako prezydent – wykorzystując swe wpływy - wywinął się już od jednego poważnego zarzutu korupcji, związanej z przyjmowaniem łapówek; sędzia śledczy „nie potrafił” wówczas ustalić najprostszego faktu: czy na liście beneficjentów korupcyjnych przelewów na indywidualne konta pewnego banku we Włoszech znajdowało się nazwisko Sarkozy, czy też nie... Tym razem wpadł jak śliwka w g... Zwłaszcza pobieranie tajnej kasy na swój fundusz wyborczy od Muamara Kadafiego, prezydenta Libii, zamordowanego potem w sposób haniebny przy całkowitym milczeniu tzw. obrońców praw człowieka (w tym Sarkozy’ego...) – budzić musi zwyczajne obżydzenie, pardon: obrzydzenie. To chyba koniec kariery politycznej tego fircykowatego czyżyka?

Kto wie, czy w ogóle nie nadchodzi „czas większej powagi” w polityce, gdy zastępca sekretarza Rady Bezpieczeństwa Rosji powiada publicznie, że „skończył się czas hegemonii amerykańskiej i potrzebne jest nowe rozdanie kart w skali globalnej”.
Marian Miszalski

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1434118

Spokojnie. To tylko zbliżajace się wybory. "... Po wyborach niech bedzie q...  nawet i po siedem zlotych..."

Porozumienie Oszustów zaczyna kampanię walenia jeleni po rogach.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1434148