Rzecz o portkach

Obrazek użytkownika mona
Kraj

Znacie? To posłuchajcie!
Ponieważ zaś niżej wymienieni posługiwali się językiem żołnierskim, niech tak zostanie.
Jest stara anegdotka o Wieniawie, który spotyka żołnierza -legionistę, towarzysza broni i - jako znany "brat - łata" obściskuje go serdecznie, ciesząc się, jaką piękną Polskę sobie wspólnie wywalczyli. Były wiarus, wywijając się z uścisków, odpowiada:
" Taak, ale pan ją złapał za cycki, więc ma pan mleko, a ja - za dupę. I mam gówno."

Słucham tego czegoś wielce dziwnego, co ostatnio nazywa się dyskusją o obchodach 4 czerwca i wcale nie jestem oburzona. Jestem - zdziwicie się - rozbawiona.Póki co, naturalnie.

Co do decyzji premiera o przeniesieniu obchodów do Krakowa: wciąż widzę przerażonego Tuska za siatką wojskowego lotniska, w dniu słynnej ( w końcu z złowrogą "Miedzynarodówką", dawno nie słyszaną na ulicach) manifestacji nauczycieli. Więc ani przez chwilę nie miałam złudzeń, że facet odważy się stawić czoła sytuacji.

Tu musiałby zadziałać sam. W tej sprawie nie pomoże sztab kolesiów, pusta paplanina Chlebowskiego, telewizyjny uśmiech firmowy nr 2 Sławka Nowaka, pyskówka Niesiołowskiego. nie pomoże nawet sam Palikot. A ewentualne możliwości interwencyjne kolegi Schetyny i jego służb stoczniowcy już przerabiali, choć w innym wykonaniu. Mają wprawę.
Zresztą policja schetynowska jest jakby trochę inna - mocodawcy nigdy do końca nie będą pewni, po której stronie stanie. Nie wiem, czy w tej sprawie Kraków okaże się bardziej pomocny.

Jak to powiedział Jarosław Kaczyński, stoczniowcy (no, dobra, JK - powiedział "my") stoją wciąż w tym samym miejscu, a "oni" stoją tam, gdzie stało ZOMO.
Prorok jaki, czy co? - jak mawiał baca z dowcipu.
Nie założyłabym się, czy policja wybierze stronę ZOMO, obojętne: pomorska czy galicyjska.

Tusk nie poradził sobie - twarzą w twarz - nawet z własnymi kolesiami z Sopotu. I śmiem twierdzić, że oburzenie Karnowskiego i jego ludzi, skutkujące awanturą z samym Capo di tutti capi, było zupełnie szczere. Znalazł się natychmiastowy ratunek - łzawy spektakl wyreżyserowany przez wiernych walterowców - dla posłanki Sawickiej, która jasno przedstawiła "program partii" i za samą głupotę polityczną powinna zostać ciężko ukarana.
Więc czemu nie dla nich? Czemu Capo tym razem zabawił się w wredniaka?

Nie tak miało być! Nikt przy zdrowych zmysłach nie brał na serio exposee premiera, nie po to zmobilizowano studentów i emerytów Palikota i pailkotopodobnych, nie mówiąc już o "innych demonach", zaprzęgniętych do roboty w celu osiagnięcia epokowego zwyciestwa nad wstrętnymi, wymagajacymi elementarnej uczciwości Kaczorami, żeby teraz riebiata nie mogli paguliać! Póki można, póki kadencja trwa. Skąd wiadomo, ile będzie tego szczęścia?
Czysta niesprawiedliwość!

Słuchając konferencji prezydenta Adamkiewicza początkowo zaśmiewaliśmy się do łez: oto jeden z tych, którzy złapali wolną Polskę za biust, z pełnym oburzeniem rozprawiający o tych wstrętnych "związkowcach", którzy mają zamiar przeszkodzić jemu, Adamkiewiczowi w świętowaniu, na placu uświęconym krwią stoczniowców, należącym - niby "do wszystkich" - ale tak naprawdę do miasta, czyli do niego, Adamkiewicza...Który to Adamkiewicz od dawna - jak mówią stoczniowcy - był szczególnym" interesantem" w ich zakładzie.

Facet robi na serio wrażenie głąba, który nie potrafi powiązać faktów.Czemu mu nie wierzę? Czyje zwycięstwo chce świętować?
Jakoś szybko ucichł śmiech w moim salonie. To wszystko jest już zbyt cyniczne - i zbyt podszyte tchórzem, zbyt bezczelne - i zbyt infantylne zarazem, żeby było śmieszne.

Oczywiście stoczniowcy tam przyjdą - to ich miejsce.Nawet, jeśli stoczni już nie będzie. Zaiste, mają powody do świętowania...

Jeśli rząd Tuska jest w tej sprawie czysty niby lilia biała - nie ma żadnych powodów do strachu, także przed gośćmi zagranicznymi. Angela Merkel już widywała płonące opony, przerobiła na własnym grzbiecie nie tylko komunę, ale również trudności rządzenia. Jednak ona walczy o swoje państwo, o swoje zakłady, o interesy swoich współobywateli.Czy nam to wyszło na zdrowie, czy nie - Angela Merkel przynajmniej się stara.

Polska Tuska coraz wyraźniej dzieli społeczeństwo na salon i "bydło" Bartoszewskiego, czy "gawiedź" Czumy. Nigdy nie używano takiego słownictwa, nikt - od czasów Rzeczpospolitej Szlacheckiej nie śmiał używać publicznie takich słów wobec obywateli.
Tyle, że zawsze mówiłam: nie wszyscy pasują do salonów, na które się wepchnęli. Nobilitacja nie polega wyłącznie na rozpaczliwym obejmowaniu w ramionach raz zdobytego krzesła ( nawet w Brukseli). Salon ma także drugą stronę: wymaga poczucia honoru, odwagi cywilnej, odpowiedzialności za słowo. Ogółem - dotrzymywania obietnic złożonych Narodowi. Naród zaś to coś wiecej, niż Karnowski, Palikot, Misztal & co.
I w tej sytuacji trudno wyczuć, komu do tej gawiedzi bliżej; czy tym, którzy natychmiast zapomnieli o pustych obietnicach, czy tym, którzy przypominają o nich paleniem opon.

"Rozumie osoba?" - pytał Żorżyk Ponimirski. Pytana "osoba" zrozumiała - wszak pracowała niegdyś u pana Boczka na poczcie, a co do honoru - nawet na wojnie bywała. "Osoba" nie wiedziała tylko, z czym to się je.

Czy czasem nie o to chodzi, czy nie dlatego premier podkulił ogon, że mu wstyd? Może nie przed narodem - ale przed Europą, która - w przeciwieństwie do tego czegoś, zwanego rządem Tuska - rozpaczliwie walczy o swoje interesy n a r o d o w e? Człowiek zrozumiał, że wyszedł w oczach Europy na coś, na co bynajmniej nie planował wyjść, wierząc świecie w kolesiostwo i prywatę, w tę szczególną, "liberalną wolność" dla siebie i swoich?

Swoją szosą Tusk po kaszubsku wcale nie oznacza "kła". Oznacza zwykłego, podwórzowego burka.Coś w tym jest...Ale już nie sięgajmy do genezy nazwisk, wyjdzie na "dziadka w Wehrmachcie".

Może tylko przypomnijmy:

GDY WIEJE WIATR HISTORII,
LUDZIOM JAK PIĘKNYM PTAKOM
ROSNĄ SKRZYDŁA, NATOMIAST
TRZĘSĄ SIĘ PORTKI PĘTAKOM.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

[quote=mona]Swoją szosą Tusk po kaszubsku wcale nie oznacza "kła". Oznacza zwykłego, podwórzowego burka.Coś w tym jest... [/quote]
Ostatnio moja kaszubska część rodziny uświadomiła mnie, że nie tylko "burek" ale i "szczeniak"... Tak, coś w tym jest... Tzw. "cała prawda"... ;) Pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#19468

w "wiki" brzmi to "piesek podwórzowy, burek" - jakoś tak.Napewno nie brytan, napewno nie rasowy, nic z tych rzeczy.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mona

#19474

Podejrzewasz, że Tusk nie zdawał sobie sprawy, z roli którą odgrywa? Ciekawa koncepcja, jednak tak głupi chyba nie jest. Raczej nie zdaje sobie sprawy z kosztów, jakie płacimy za wykazywanie się za granicą gównożerstwem. Może właśnie ktoś mu wystawił rachunek...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#19470

Podejrzewam Tuska, że chce tym prezydentem zostać z czystej zawiści wobec LK, bo przecież nawet w piłkę kopaną nie pogra.
Małe, chude, rude ( wiem, że to nieładnie)- zawsze musiało szukać "podwórkowych sponsorów", bo takiemu przywalają. Zaczął urzędowanie od szukania sponsorów...na Kremlu. Już o tym pisałam: prawie nikt nie skojarzył, że premierzy nie jeżdżą bez zaproszenia do prezydentów, że wizyty na tym szczeblu przygotowuje się miesiącami.
Czyli ktoś go zwyczajnie posłał,załatwił mu "wejście" - ale Putin go zapytał, czego Polska sobie od niego winszuje - bo Rosja nie ma do Polski żadnych interesów.
Zarówno ten, który mu kazał jechac, jak Putin - szybko wskazali mu właściwe miejsce w szeregu.
No to niby co mam podejrzewać? Głąb i tyle.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mona

#19478

"Użytkownik mona napisał" świetny tekst, za który serdecznie dziękuję. Bowiem jest to tekst demaskatorski do cna, a ja takie właśnie odkrywanie spraw z powłoki fałszu lubię najbardziej. Zarysowana sytuacja pociąga wiele bolesnych skutków, ale jeden wydaje się oczywisty - słowno-językowy. Określenie "salon" na długo ma schrzanioną reputację i to nie z własnej winy. Biedny język.

Piotr W.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#19473

Ależ proszę bardzo - to w sprawie podziękowań. A nawet - proszę częściej!
Piotrusiu, te gamonie odkrywaja się same, czegoś tak głupiego nie zrobił jeszcze nikt. Wystarczy opisać - i już.

No! "Salon" po polsku brzmi coraz bardziej głupio, a juz najgłupiej wypada Żakowski, który tak się zapętlił z kolegą Wałęsą, że zaraz sobie zwichnie paskudny jęzor.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mona

#19482

Świetny wpis, który zasługuje na 11 gwiazdek. Pytanie, co zrozumiał, a czego nie premier Tusk?
Mam wrażenie, że premier Tusk przypomina w swoim zachowaniu Mieczysława Rakowskiego, który jak pamiętają gdańszczanie, w roku 1988 postawił Stocznię Gdańską w stan likwidacji. Po tym wydarzeniu Rakowski bał się pokazywać na wybrzeżu. Ciekawe za co tak dotkliwie karze Gdańsk Donald Tusk, przenosząc obchody do Krakowa?
Taka kara dla Gdańska, że nie zachowuje się tak jak powinien, a uroczystości z europejską śmietanką odbędą się na Wawelu. Gorycz dla Gdańska i fałsz dla Krakowa...
Podłe i w stylu Tuska.
Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#19477

pamiętam historię z kopalniami, które postanowiono likwidować konsekwentnie ze względów politycznych. Dopiero co o tym pisałam ( "Kirker i Aleksandra"), z danymi statystycznymi. Najważniejsze było to, że ŚLąsk może wywalić każdy rząd. Jak chcesz, to tam zajrzyj.

Nie mogę przysiąc - bo też jestem zdania, że poprzednie rządy jednak nie zrobiły wszystkiego - że c a ł a wina w sprawie stoczni leży po stronie Chemicznego Donalda, ale...lepiej takich "wytrenowanych" zakładów nie mieć za plecami.
Bo komu chodzi o Polskę?
Ale na złodzieju czapka zwykle gore, na Donaldzie zwykła goreć z byle powodu - a to nie jest "byle powód".Przeciez padną nie tylko stocznie.
Rakowski musiał uzyskac zgodę "radzieckich", przecież wiesz, że oni byli potężnym klientem - za przysłowiowy psi grosz. On pyskował w stoczni, ale chyba jednak względy polityczne były tak ważne, że Moskwa się zgodziła ( jeśli wręcz nie kazała), mimo utraty wyraźnych korzyści.

A obchody będziecie mieć. Tyle, że bez Donalda.Zobaczysz.I naprawdę nie sądzę, żeby zostały splamione rozróbą.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mona

#19484

Myślę, że tym kim zawsze był. Drobnym sfrustrowanym pijaczkiem, który odreagowywał się na żonie, okładając ją ile tylko wlezie.
Ciekawe natomiast jest to, że ten jego liberalny kongresik, pozostający pijacką kanapą przez bardzo długi okres czasu, w pewnym momencie wystartował na dopalaczach. Czytaj, zastrzyk bardzo dużych pieniędzy. Skąd? Kto dał? Dlaczego? Co w zamian? Myślę, że odpowiedź na to pytanie wyjaśni wszystko.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

"...dopomóż Boże i wytrwać daj..."

#19487

przeciez bardzo starannie i wnikliwie pisał o tym Rewizor.Tu, na "niepoprawnych".A ja to puściłam na "salon24", gdzie Rewizor nie bywa.
Tam jest od A do Z.
U mnie chyba p.t. "Czytajcie Rewizora", zapomniałam jak w oryginale.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mona

#19492

... i chwała Ci za to...
Rewizor jest bardzo ciężko chory i nie wiemy czy kiedykolwiek napisze jeszcze na niepoprawnych. :(((
Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#19518

Sprostuję tylko jedną rzecz: nie Adamkiewicz tylko Adamowicz

Masz rację - dziś ekipa Tuska obraża Polaków nazywając ich bydłem, gawiedzią i nie ponosi z tego powodu żadnej odpowiedzialności. Wyraża swój brak szacunku do Polaków na każdym kroku. Zadufana w sobie, świadoma ochrony ze strony mediów ekipa oszustów. Nic dziwnego, że Tusk nie pojawi się w Gdańsku i nie skonfrontuje z prawdziwymi Polakami.. Woli zamknąć się w wirtualnym matriksie, na Wawelu odizolowany od Świata. Przekaz dadzą nam tylko media, które starannie pokażą nam to co mamy widzieć i zinterpretują nam w sposób, na ktory mamy wiedzieć..

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Ratujmy Nasze Polskie Lasy!
AIM(S) - Artificial, Intelligent Moderation (System) © Gawrion

#19520