Jak przegrać wybory? - suplement do notki Rewidenta

Obrazek użytkownika Chłodny Żółw
Kraj

Po lekturze notki Rewidenta pt. "Kaczyński chce przegrać wybory" doszedłem do wniosku, że Autor może mieć rację...

Mimo potężnych błędów Platformy Obywatelskiej, opozycja stara się rządzącą partię wspomagać i wyciągać z opresji, choćby własnym kosztem! Ten trud przynosi efekty.

Zachęcam do lektury!

XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

Na wypadek gdyby najwększa partia opozycyjna chciała dalej propagandowo wspierać rządzących - jej politycy powinni zastanowić się, co jeszcze można zrobić, aby Platformie  (w warunkach kryzysu!) rządziło się bardziej komfortowo.

Akcję można rozpocząć bez długich i uciążliwych przygotowań.

Poseł Mularczyk mógłby z marszu opowiedzieć kilka ckliwych historyjek o nieludzko dręczonych i stygmatyzowanych posłach zajmujacych się biznesem. 

Poseł Gosiewski na pewno chętnie podzieliłby się z widzami swoim obrzydzeniem wobec wszelkiego rodzaju rozwodników i alimenciarzy.

Poseł Jasiński mógłby opowiedzieć o bezkompromisowym antykomunizmie swojej partii i postulacie zakazu kierowania ministerstwami przez członków byłej PZPR.

Posłanka Rokita coś o Adamie Michniku... właściwie, to posłanka Rokita (podobnie jak panie z kancelarii Prezydenta) mogłaby wypowiedzieć się na każdy temat...

Podsumowując: dotychczasowe wyniki pracy polityków PIS nie są złe. Ale może być jeszcze lepiej!

 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Narzuca się sam! Należy zacząć budować partię bez naleciałości magdalenkowo-okrągłostołowych. Warunkiem przyjęcia, wstąpienia, tworzenia, (niepotrzebne skreślić) byloby nienależenie do żadnej partii w ostatnich 20 latach, że nie wspomnę tu o statnich 62 latach.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

"...dopomóż Boże i wytrwać daj..."

#16299

To nie jest tak, że Kaczyński chce przegrać wybory. On po prostu nie chce wpaść na wielką minę. W Polsce są dwie zupełnie rozłączne tradycje społeczne. Jedna - nazwijmy ją Noriwdowska zakładająca, że państwo to zbiorowy obowiązek- powstaje więc z darów ( obowiązkowych, ale darów!) złożonych przez obywateli i druga hellenistyczna mówiąca, że państwo to rzecz powstała w toku ewolucji stosunków społecznych. W tradycji norwidowskiej jest oczywiste, że państwo ma być takie jak tego sobie życzą donatorzy a w tej drugiej tradycji panuje przekonanie, ze żadne działania indywidualne nie są w stanie istotnie wpłynąć na bieg wydarzeń publicznych, bo istnieje zarówno "niewidzialna ręka rynku", "logika (konieczność) historyczna, czy wreszcie "proces postępu". W tej drugiej tradycji państwo to łowisko wszelkich dóbr i to jest naturalne. W tej tradycji dobrym obywatelem jest ten kto ma najwięcej jakiegoś dobra nabytego zasłużenie. Kto na to dobro zasługuje - oczywiście człowiek najwspanialszy. U Platona byli to filozofowie, u masonów są to mędrcy, w komunizmie byli to specjaliści. Zawsze jednak są to ludzie, którzy dużo zrobili dla siebie. Przeczytali dużo książek, więc dużo wiedzą, zachowali wysportowaną sylwetkę, bo ćwiczyli w jakimś współczesnym gimnazjonie itd. Oczywiście w tym czasie nie mogli zajmować się sprawami publicznymi.
W tradycji norwidowskiej jest inaczej. O zasługach człowieka nie decyduje ani wygląd, żadne jego cechy trzeciorzędna a podstawowe znaczenie ma to, co zrobił i to czego można się po nim spodziewać w przyszłości.
Partią odnosząca się w swym programie do tradycji norwidowskiej jest PiS. Pozostałe odwołują się do jakiejś wersji hellenizmu i dla tego można je wszystkie wrzucić do jednego worka i nazwać Antypisem.
Podobne podziały obserwujemy również w społeczeństwie. Są to podziały wynikające z tradycji i dla tego są tak trwałe. To jest powód, że Tusk choć jest wyjątkowo kiepskim premierem to jednak nie powoduje jak na razie utraty poparcia dla PO.
Nie ma też analogicznie takiego zachowania Kaczyńskiego, które mogło by zrazić do niego osoby z tradycji norwidowskiej. Czy więc jesteśmy skazani na wieczyste rządu PO. Oczywiście że nie. W Wyborach 2007 roku nadzieja na rządu Tuska , była tak silna w środowisku hellenistycznym, że zmobilizował się ona prawie całe. Nie prowadziłem na ten temat żadnych badań, co najwyżej weryfikowałem hipotezę o tym, że prawie wszyscy helleniści w Polsce poszli do wyborów a jednocześnie więcej niż połowa norwidowców została w domu. Weryfikacja tej hipotezy była pomyślna. Ponieważ już obecnie głosowanie na Tuska to "obciach" więc poparcie werbalne (sondażowe) dla PO nie musi przekuć się w wynik wyborczy- co widzieliśmy w Olsztynie. OCZYWIŚCIE JEST KWESTIA JAK ZMOBILIZOWAĆ NORWIDOWCÓW DO DARU W POSTACI UCZESTNICTWA W WYBOACH-ALE TO ZUPEŁNIE INNA SPRAWA
niepoprawny

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

uparty

#16310