rozterki wyborcy

Obrazek użytkownika Andrzej Tatkowski
Humor i satyra

 

Już sama wolność bywa trudna do zniesienia dla chłowieka nieprzyzwyczajonego, a gdy mu się jeszcze na łeb zwala odpowiedzialność, ręce mu opadają i zaczyna mieć tego wszystkiego dość.

Ja oczywiście bardzo się cieszę, Drogi Czytelniku,  że mamy w wolnej Polsce całkowicie a nie częściowo wolne wybory, ale jest to radość teoretyczna.

Efekty praktyczne cieszyły mnie jak dotąd tylko częściowo, więcej dostarczając powodów do zmartwienia albo nawet wstydu, i tu o radości nie może być mowy, a śpiewać też jakoś nie mam ochoty.

Kiedy wybory nie były wolne, a władza - jak teraz wiadomo - obca i wroga, zmartwień oraz powodów do wstydu miałem jako wyborca mniej, bo nie na mnie spoczywała odpowiedzialność (nie tylko za efekty wyborów); wstydzić mogłem się tylko za siebie - a  i to dopiero po Vaticanum II., kiedy do kanonicznego tekstu Confiteor ("...myślą, mową i uczynkiem.." ) dodano "zaniedbanie".

Rozterki przedwyborcze były mi obce; pojawiły się dopiero wówczas, gdy "skończył się w Polsce komunizm"  i  - niezależnie od tego, czy się skończył, czy nie - trwają.

***

Jak się dowiaduję z różnych źródeł, stoję w obliczu odpowiedzialnego zadania, polegającego na postawieniu krzyżyka w obrysie jednego z kwadracików wydrukowanych na jednej z list wyborczych; nie będzie to miało żadnego wpływu na moją wolność osobistą, nie te czasy, ale wpłynie (być może) na dalsze dzieje przeważającej obecnie części Europy, i (z całą pewnością) na poziom tzw. bezpieczeństwa socjalnego jakiejś znanej postaci z polskiej sceny politycznej.

Ponieważ, jak już napisałem, wybory są obecnie wolne, mam i ja wolny wybór - mogę postawić krzyżyk gdzie zechcę, nie ponosząc żadnych konsekwencj, mogę go też nie stawiać, nikt mnie nie zmusza, a życzliwi znawcy przedmiotu bezinteresownie informują, że  te wybory właściwie nie mają żadnego znaczenia, podobnie jak formowany w ich wyniku organ, posiadający wprawdzie własną strukturę, ale pozbawiony jakichkolwiek istotnych kompetencji, więc za nic nie ponoszący odpowiedzialności, którą z wyborcami mógłby dzielić (z podziałem środków budżetowych radzą sobie sami).

Eksperci dodają, że nie należy się spodziewać wysokiej frekwencji - i podają stosowne, zniechęcające szacunki.

Słynna dyrektywa etyczna pana Jerzego Owsiaka narzuca się potencjalnemu wyborcy sama przez się z wyjątkową mocą.

***

Od czasu odzyskania przez Polskę wolności, której ćwierćwiecze będzie za dwa tygodnie świętował demokratycznie wybrany w całkowicie wolnych wyborach pan Prezydent Bronisław Komorowski, wiele następuje u nas zmian; zaczęło np. zanikać i zmieniać sens pojęcie wstydu,  pozbawiając racji bytu pojęcie przeciwstawne : bezwstyd, nie występujące już  w potocznej polszczyźnie współczesnej.

Przestało być potrzebne gdy powszechnie używanymi zastępnikami słowa "wstyd" stały się kolokwializmy "obciach" lub "żenada", miewające różne odcienie znaczeniowe i nie zawsze zrozumiałe dla mojego pokolenia, więc i dla mnie, od czasu gdy przestałem czytywać "Gazetę Wyborczą".

W związku z tym nie potrafię w jasny i zrozumiały dla młodszych Czytelników sposób nazwać uczucia, którego doznaję w trakcie przedwyborczych rozterek, gdy pomyślę, że w Parlamencie Europejskim zasiada jako reprezentantka wolnej Rzeczypospolitej Polskiej pani posłanka Joanna Senyszyn,  wybrana i ponownie ubiegająca się o mandat w stołeczno-królewskim mieście Krakowie - i że mogą zająć obok niej miejsca  osoby równie godne jak pan poseł Armand Ryfiński czy pan profesor Jan Hartman.

Jak zwał tak zwał, jest to uczucie wystarczająco silne, bym zaniechał wszelkich rozterek i powlókł się w niedzielę tam, gdzie będę mógł postawić wspomniany wyżej krzyżyk i pozbyć się w ten sposób  podejrzenia, że jestem  współodpowiedzialny za to, co się porobiło z naszą odzyskaną wolnością.

Feci quod potui, faciunt meliora potentes - powiem sobie pod nosem, i powrócę do swoich rozterek, do których powodów i po wyborach nie  braknie. Do wstydu, prawdopodobnie, też.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.4 (głosów:7)

Komentarze

Nie chciałbym Pana martwić ale od pewnego czasu nawet słowa  "obiach" i "żenada" stały się jakby mniej atrakcyjne ( nazwijmy to : wytarły się, wyblakły)  więc zastapiono je (ktoś, coś ?) pospiesznie  wymownym, silnie oddziaływującym na wyobraźnię, mocnym,  świeżym  słowem "MASAKRA".

Masakra jest teraz wszędzie, w domu, zagrodzie , kościele i polityce, a  nawet w głowach i gaciach.

Na pytranie : Czy idziesz głosować ? Słychać : Masakra. Czy masz swojego kandydata ? Coś ty, masakra.

Tak masakra, co się z tymi ludźmi porobiło,  już całkiem im odbiło.

 

A poza tym szczęściarz z Pana Panie Tatkowski.  Pan narzekasz na Senyszyn z okręgu krakowskiego, a tak naprawdę to  w Wielkopolsce jest dopiero "masakra". Sam skur...yn Siwiec raczył swoją mordą oplakatować całą Wielkopolskę i każe mi estecie, człowiekowi wrażliwemu i wzrokowcowi,  patrzeć na siebie  na każdym skrzyżowaniu i rogu ulicy.

Nawet na TOY - TOYach kazał się rozwiesić.  

Inna sprawa, że na tych ostatnich to akurat pasuję. Wystarczy spojrzeć na jego mordę i od razu zatwardzenie mija.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

NIEPOPRAWNY INACZEJ

#1425525

Jakieś uczucie pozostało.

Nie potrafiliśmy skorzystać z szansy, a może z wielu szans, jakimi nas Ktoś obdarzył. 

Patrzeliśmy jak wybierano Jaruzelskiego na prezydenta, a potem Wałęse, Kwaśniewskiego, czy w końcu Komorowskiego. Patrzeliśmy wiedząc, że to jednak Polacy dokonują tych wyborów i nie ma tu najmniejszego znaczenia, czy owe były sfałszowane, czy też odbywały się w duchu demokracji, bowiem tak, czy owak pozwoliliśmy na to wszystko. 

Wielką szansą dla nas była postać św. Jana Pawła II. 

Co zrobiliśmy z tą szansą?

Klaskalismy w rączki podczas gdy Dziwisz rozlał kwas w papa-mobile. To był zamach niewiele różniący się od tego z udziałem Ali Agcy, a jesli już jakaś róznica była, to tylko taka, iż ten był udany, bowiem Kwaśniewski został ponownie prezydentem.

Pozwoliliśmy junakom na pracę w pocie czoła na nocnych zmianach, co w efekcie doprowadziło do zabicia nadziei, jaką dawał rząd Jana Olszewskiego. Może nie wszystkim, ale mi dawał.

Pozwoliliśmy zabić swojego Prezydenta i pozwalamy na to, ażeby nikt nigdy się dowiedział kto Go zabił.

Pozwalamy nikczemnikom rządzić Polską, cokolwiek słowo "rządzić" miałoby oznaczać.

Pozwalamy na to, ażeby szczano na krzyż, a także na pomniki naszych bohaterów, bowiem Powstańcy Warszawscy z pewnością do takich należą i to niezależnie od tego, czy Ziemkiewicz, albo inny "intelektualista" nazwie ich samobójcami.

Pozwalamy w końcu na to, aby rządziły nami pedały i jakieś dziwolągi podobne do Kiełbasy, tyle, że ogolone.

Pozwoliliśmy okraść się ze wszystkiego i swoimi wyborami pozwalamy nadal.

W obliczu tego wszystkiego nie wiem, czy jestem bezwstydny, czy płonę ze wstydu.

 

Pozdrawiam Pana!

 

 

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-2
#1425537

No, no Jinksik, wreszcie konkretne rozważania i celne  wnioski.  Odkryłeś przyczyny porażek obozu patriotycznego, którymi są :   zniewolenie, tchórzostwo, bierność, rezygnacja i niezorganizowanie.

Oby te cenne uwagi otrzeźwiły wreszcie niektórych ludzi wierzących  nadal głeboko w to, że nasze  społeczeństwo jest mądre, odważne, rycerskie, wolne, zdecydowane i dobrze zorganizowane i stały sie przyczynkiem koniecznych  zmian mentalnościowych.

 

W takim przypadku nie mam innego wyjścia,  jak dać swój skromny punkcik, dodatni oczywiście.

 

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

NIEPOPRAWNY INACZEJ

#1425539