To były inne czasy Cz.1

Obrazek użytkownika jazgdyni
Blog

 

 

Lata 50-te, 60-te, 70-te .............. Stop. Wystarczy.

To moje dzieciństwo i młodość. To wtedy zostałem ukształtowany.

 

 

 

30 najważniejszych i najszczęśliwszych lat w życiu każdego.

Tylko, że wówczas było zupełnie inaczej. To były inne czasy. Wtedy, a teraz, to tak, jakby przenieść się z Arktyki na Karaiby,

Moje pokolenie dobrze rozumie, co mam na myśli.

 

 

Ci, którzy urodzili się po roku 1980 nie potrafią sobie tego w pełni wyobrazić, bo do momentu transformacji byli dziećmi, a potem przez całe lata dziewięćdziesiąte, uczyli się wraz ze swoimi rodzicami, oraz rówieśnikami, jak żyć w nagle zupełnie innym świecie, intrygującym i obiecującym, lecz pełnym nowych pułapek. Nie mieli punktu odniesienia i porównania w stosunku do starszych pokoleń. Bo oni tamtych lat nie przeżyli...

 

Czy ktokolwiek z nas, z pokolenia powojennego boomu demograficznego, gdy nasi rodzice musieli odreagować lata okrutnej i przerażającej wojny i z radością nadganiali stracone lata, przypuszczał wówczas, przez te trzydzieści młodych lat, że kiedykolwiek może być inaczej?

Oczywiście, że nie. Większość z nas zachowała zdrowy rozsądek, nie była zmanipulowana i zdobyła odpowiednią wiedzę. Prawdziwą wiedzę, a nie tę sowiecką. A sączono ją wszystkim nieustannie.

 

Czy młodsi wiedzą, co to były kołchoźniki? Wątpię. Większość miast, osiedli, a nawet wiele wsi, było osieciowane kablami, do których były podłączone wielkie metalowe głośniki (szczekaczki lub kołchoźniki), przez które władza, konkretnie – partia – wydział propagandy, nadawała swój program, czy ktoś chciał, czy nie, wyłączyć się nie dawało, zachwalający i uczący, jak piękny jest komunizm, jaki wspaniały raj będzie wkrótce, gdy u boku Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, wytężoną pracą dołożymy starań. Codziennie puszczano wszystkim pieśń - "Dziś lud roboczy wsi i miasta, W jedności swojej stwarza moc, Co się po ziemi wszerz rozrasta, Jak świt, łamiący wieków noc... Bój to będzie ostatni, Krwawy skończy się trud..."

Abyśmy przypadkiem nie zapomnieli.

 

Może, gdybyśmy nie byli Polakami, z naszym bagażem powstań, walki i oporu, z rozbiorami, które jednak nie pozbawiły nas narodowej tożsamości, to ci sowieci nasłani na Polskę uzupełnieni przez ich lokalnych pachołków, coś więcej by zdziałali z naszą świadomością i światopoglądem.

Lecz my zawsze wiedzieliśmy swoje.

Przeszliśmy w tryb, wykształcony już przez stulecie niewoli, w tryb przetrwania.

 

Chcieliśmy żyć normalnie, mieć swoje radości i mieć swoje małe sukcesy.

 

Ponieważ urodziliśmy się już pod sowieckim butem z cuchnącą, owiniętą onucami nogą w środku, to mieliśmy spore trudności z wyobrażeniem sobie jak może być inaczej.

Długie rodzinne opowieści o Złotym Wieku Jagiellonów, o odwadze i poświęceniu powstańców traktowaliśmy w młodych latach, nieco jak legendy i baśnie. Piękne i wzruszające, lecz teraz widzę, że jednak pozostały z nami na całe życie, a po 1989 stanowiły podglebie postaw życiowych i przekonań. Lecz wcześniej tego nie wiedzieliśmy. To była taka sama wiedza, wpajana przez rodzinę, jak należy się zachować, jak mówić, cały ten nasz rycerski szacunek dla kobiet, Naturalny szacunek dla starszych. Jak zachowywać się przy stole. Jak w szkole...

 

Czy dzisiaj ktoś zaobserwuje, że gdy na ulicy ksiądz spieszył do chorego z ostatnim namaszczeniem, to ludzie na jego trasie przyklękali, schylali czoło i odmawiali krótką modlitwę?

Nie pamiętam, by w moim mieście, w ostatnich dziesięcioleciach coś takiego można by zobaczyć. A przecież wtedy, gdy to było coś naturalnego, był komunizm. Był socjalizm. Boga nie ma! A religia to opium dla mas. Lecz nawet najwyżsi komunistyczni "przywódcy" Polacy, po cichu, często w tajemnicy, chrzcili swoje dzieci w kościele. Urządzali huczne przyjęcia z okazji pierwszej komunii. Śluby kościelne brali...

 

O właśnie! To jeden ważny rys czasów mojego dzieciństwa i młodości. Przeważająca większość Polaków żyła w stanie rozdwojenia.

Każdy miał poglądy oficjalne, oraz poglądy prywatne. Poglądy prywatne były demonstrowane głównie w kręgu zaufanego otoczenia. Gdy złe ucho pochwyciło nasze słowa, które nie były zgodne z linią władzy, to w najbardziej łagodnym przypadku można było stracić pracę, a w najgorszym, spędzić wiele lat w ciężkim więzieniu, jednocześnie skazując na ruinę swoją rodzinę.

Trzeba było uważać, co się mówi i do kogo się mówi.

Same archiwa komunistycznych służb bezpieczeństwa dokumentują, że stałych współpracowników, tak zwanych TW (tajny współpracownik) było około 100 000. Jednakże historycy twierdzą, że jest to liczba mocno zaniżona.

Tak więc byliśmy, czujni, ostrożni i skryci.

 

Nieprawdą jest, jak mówią dzisiaj "bohaterowie" tamtych lat, których teraz, gdy już można, namnożyło się tysiące, że istniała powszechna nadzieja na zmianę i upadek komunizmu. Znacznie bardziej wierzyliśmy w III Wojnę Światową i okropnie baliśmy się (słusznie) bomby atomowej.

Osobiście miałem długie etapy koszmarów sennych, w których przykryty białym prześcieradłem czołgałem się do najbliższego schronu, albo nieskutecznie poszukiwałem bliskich.

 

Tych, którzy mimo represji i zagrożeń siepaczy komunizmu, walczyli z otwartą przyłbicą, firmowali opór i sprzeciw wobec narzuconej rzeczywistości była dosłownie garstka. Nie było w Polsce ogólnie znanych dysydentów. Zresztą ci nieliczni, jawnie walczący z komunizmem, nie wrócili do kraju po zakończeniu wojny, lub też przemycili się za żelazną kurtynę.

Tak, przemycili się. Bo legalnie praktycznie można było po świecie podróżować wyłącznie za zgodą państwa, konkretnie służb specjalnych, po uprzednim prześwietleniu chcącego jechać, wraz z jego rodziną, na dwa pokolenia wstecz. Tak, to kim byli i co robili dziadkowie było ważne, czy mogłeś opuścić kraj. Choćby na parę dni...

Normalni obywatele nie mogli trzymać paszportów w domu. Po każdym powrocie z zagranicy miałeś tydzień, by paszport zwrócić w biurze Milicji Obywatelskiej. A jak nie zwracałeś, to przyszli po niego. I po ciebie też.

 

Co tam wyjazdy za granicę; poruszanie się po kraju też było utrudnione.

Istniał tak zwany obowiązek meldunkowy. Każdy Polak, nawet mały osesek, musiał być zameldowany. Co to znaczyło? Państwo musiało dokładnie znać miejsce twojego pobytu. W każdej chwili. Twoje mieszkanie, twój dom, to miejsce stałego pobytu. Lecz gdy wyjechałeś, czy to w celach wypoczynkowych, albo na delegację, lub do sanatorium, to musiałeś wylegitymować się swoim dowodem osobistym, który wtedy nie był plastikową kartą, tylko zieloną paru stronicową książeczką, z wszystkimi twoimi danymi osobowymi, oczywiście z każdym zameldowaniem, oraz z pustymi stronami, gdzie państwowe urzędy mogły umieszczać swoje adnotacje.

I taki hotel, pensjonat, czy sanatorium automatycznie meldowały ciebie na czas pobytu. A gdy wyjechałeś gdzieś do rodziny, lub przyjaciół, czy nawet u obcych wynająłeś pokój, czy całe mieszkanie, to ty miałeś, pod groźbą kary, obowiązek zgłosić władzy swoje aktualne miejsce zamieszkania. Tak zwany pobyt tymczasowy.

Istniał jeszcze jeden sposób kontroli i manipulowania ruchem obywateli. To był nakaz pracy.

Nie za bardzo podobałeś się służbom; z przeróżnych powodów podpadłeś – a to zbyt jesteś religijny i za dużo modlisz się w kościele; kolegujesz się ze złymi ludźmi, którzy już mają kartotekę w Urzędzie Bezpieczeństwa, albo twój ojciec przed wojną był radykalnym wrogiem komunizmu, to gdy na przykład ukończyłeś Uniwersytet Wrocławski, dostawałeś skierowanie do pracy w Mrągowie na Mazurach. Nie było dyskusji.

 

Oczywiście, tak jak dzisiaj, co jest chyba permanentnym elementem życia w społeczeństwie, była korupcja, był nepotyzm, były, oszustwa, kradzieże i morderstwa. Może inaczej były rozłożone akcenty i waga przestępstw była inaczej ustalona.

Korupcja, łapówka z ręki do ręki, była bardzo niebezpieczna i raczej mniej znaczyła, niż tak zwane układy, a konkretnie bardzo cenny element ewentualnego dobrostanu – protekcja. Jeden telefon właściwej, odpowiednio postawionej, nie koniecznie wysoko – na przykład kierowniczki sklepu mięsnego, więcej znaczył, niż parę tysięcy w kopercie pod stołem.

 

Tak się żyło...

 

A mimo tego radowaliśmy się. Bawiliśmy... Więcej niż dzisiaj chodziliśmy do kina i do teatru. Telewizja nastała później. Znamy czasy bez telewizora. Wówczas liczyło się posiadanie dobrego radia. Mówiło się o heterodynie. Nie, nie, to nie było nic związanego z seksem, to była lampa elektroniczna, część radia, która zapewniała lepszy odbiór. A głównym celem posiadania domowego radioodbiornika, było nasłuchiwanie z poza Żelaznej Kurtyny, polskojęzycznych stacji – Radio Wolna Europa i Głos Ameryki. To był rodzinny sekret co drugiej rodziny, gdy wieczorem, przy spuszczonych zasłonach w oknach i zamkniętych drzwiach, kręcąc gałką strojenia, pewnie dzisiaj byśmy powiedzieli – wyszukiwania, delikatnie dostrajaliśmy się do tych zakazanych stacji. Nie było to wcale łatwe, bo władze zagłuszały te stacje, używając potężnych nadajników nadających wyłącznie paskudny łoskot.

My młodzi oczywiście też mieliśmy ukochaną stację. To było Radio Luxemburg. Faktycznie programy nadawane były ze stacji w tym księstwie, ale z przyczyn prawnych, była to pierwsza komercyjna stacja wielkiego monopolisty brytyjskiego BBC. Zresztą oni się z tym specjalnie nie kryli i z wczesnej młodości pamiętam zapowiedzi – Londyn bibisi, dablju dabju łan (London BBC 221). Oczywiście słuchaliśmy muzyki. Muzyki początkowo zwalczanej przez władze, jako imperialistyczny twór potwora (szatan raczej tu nie pasuje), tej samej kategorii, jak bikiniarze,kolorowe skarpetki i fryzura w "kaczy kuper" (a'la Elvis).

To był nasz powiew wolności i podróż do najbliższej galaktyki

Potem ci u góry, konkretnie ich spece od młodzieży,musieli młodym odpuścić i nawet sponsorowali to, co wówczas nazwano big beat.

Miałem to szczęście, że byłem Gdynianinem. Dzisiaj wyraźnie widzę, że to tu narodziła się polska muzyka młodzieżowa. Niebiesko-Czarni, Czerwone Gitary i dziesiątki innych.

Pewnie dlatego, że ojcowie, czy starsi bracia, albo wujkowie pracujący na morzu, przywozili z zachodu single i longpleje Elvisa, Armstronga, a potem Beatlesów, Kingsów, Animalsów, Rolling Stone'sów, Lulu, Troggsów... i co tam jeszcze było aktualnie na topie (Top 20 to ukochana audycja RL).

 

Mieliśmy więc swoje ulubione sprawy. Swoje fascynacje i marzenia. Nie byliśmy ponurzy i zgryźliwi, czy smutni lub przegrani.

Nie... wystarczyła pajda chleba z czymś tam w garści i gnaliśmy kopać piłkę, lub grać w palanta. Albo po prostu tłuc się namiętnie między "wrogimi" ulicami, lub po filmie Krzyżacy walić w zakute łby rycerzy z czarnym krzyżem.

Chyba to zostało najlepiej i najtrafniej uchwycone przez węgierskiego autora Ferenca Molnara w jego wówczas "kultowej" książce "Chłopcy z placu broni".

Tacy właśnie byliśmy. Czy bratanki Węgrzy, czy szczeniaki Polacy.

Teraz już wiem, że niczym nie różniliśmy się od wszystkich młodych na całym świecie. Czy to w Chinach, Brazylii, Syrii lub Nowym Jorku.

Mieliśmy swoje sprawy. Sprawy młodych na całym świecie.

Poszukiwania i odkrywania. Poznawanie życia. Burza hormonów... pierwsze miłości ,,, i takie tam.

 

Starając się żyć normalnie i przyzwoicie, a gdy o tym zapominaliśmy, lub wzięło nas na jakieś wybryki, to klaps matki, lub w poważniejszych sprawach pasek ojca, przypominały nam o właściwej drodze. Nie było (na szczęście) wtedy hodowania z nas stokrotek, co to palcem nie można dotknąć, nie było tolerowania dziecięcych wygłupów i złego zachowania. Kształtowano nas na porządnych ludzi. A co potem wyrastało, to już osobna sprawa. Ale mieliśmy szkołę życia – w domu, szkole i w kościele. I na ulicy...

Ulica to jest termin umowny. Mówiło się: - Idę na dwór. A w Małopolsce: - Idę na pole.

Żadne tam jak dzisiaj kluby, galerie, czy kawiarnie. Jak te młode głupki przesiadujące godzinami w Starbucksach nad kubkiem sojowego latte stukając w klawisze laptopów Apple MacBook (koniecznie – inne marki są obciachem).

I spędzając w gronie kumpli czas na tym "dworze" nikt nie zwracał uwagi w co jesteś ubrany, jaką masz fryzurę, czy ładnie przycięte paznokcie. Gdybyśmy wówczas zobaczyli gnojka z dzisiejszą fryzurką i śladem makijażu, spodniach jak rajstopy i w bucikach na gołe nogi, to miałby natychmiast przerąbane. Nie przeżyłby dnia.

My, od dzieciństwa młodzi buntownicy ( bo byli też nie-buntownicy, dzieciaki trzymane krótko za uzdę przez "starych", albo ci nieśmiali samotnicy, przeciw którym nie mieliśmy żadnej zadry), nienawidziliśmy unifikacji, standardów. Nienawidziliśmy"mundurków".

Oczywiście komuna nas, buntowników i indywidualistów usiłowała ogarnąć. Już niemalże od przedszkola. Były więc "Zuchy". Potem "Harcerze" i wreszcie Związek Socjalistycznej Młodzieży – najlepsza droga do kariery w Partii, a potem, jak cię sprawdzą, że na 100% jesteś swój, to kto wie, jak wysoko.

Niedawno opisałem pewien epizod z dzieciństwa, jak pewnego jesiennego wieczoru (Złota Polska Jesień to zawsze we wspomnieniach najwspanialsza pora roku), zaczailiśmy się i zaatakowaliśmy harcówkę przy szkole, gdzie harcerze w mundurkach mieli to swoje zebranie, czy jak tam to nazywali. Napisałem: - obrzuciliśmy kamieniami. Mój błąd. Rzucanie kamieniami było dla nas poważnym przestępstwem i bardzo niehonorowe. Obrzucało się wroga wyłącznie trawą, wyrwaną z grudką ziemi w korzeniach. Broń skuteczna, ale nie powodująca krzywdy.

Strasznie oburzył się jakiś młody idiota – patriota, jeden z tych śmiesznych ludzików, wściekłych na świat, że ominęły ich przygody i "przyjemności" tragicznych lat 1968, 1970 i 1980 – 1989. O 1956 nie wspominam, bo byłem nic nie rozumiejącym dzieckiem, a inne Radomie znam tylko ze słyszenia.

Więc ten młody idiota-patriota strasznie się oburzył na te moje sponiewieranie harcerzy (chłopcy zielone mundurki, dziewczynki szare (żadne spodnie, nie daj Boże)). Już złapał go na haczyk mit, jakie mozolnie zbudowało komunistyczne ZHP, jakoby było bastionem oporu wobec bolszewizmu. Ha, ha, ha. W harcerstwie, tak jak w ZMS robiło się fantastyczne kariery, jako młody komunistyczny narybek.

I my – chłopcy z ulicy – świetnie to wiedzieliśmy. Sami z siebie. No, może starsi koledzy przekazywali to młodszym.

 

Stale mieliśmy w sobie ten wewnętrzny, boski kompas. Większość Polaków go miała. Za wyjątkiem tych tradycyjnych, nieodwracalnie zarażonych wirusem bolszewizmu, oraz szubrawców – zdrajców, których niestety nasza nieszczęsna Ojczyzna miała w dziejach pod dostatkiem.

A komuna już hodowała następnych. Jak widać – wyhodowała.

Dzisiaj, 75 lat od nastania sowieckiej okupacji mamy tych Polaków-Niepolaków, zawsze gotowych sprzedać Polskę, za łyżkę kawioru albo kęs bratwursta, prawie 5 milionów. Na 38 milionów obywateli to chyba sporo. Czy ja wiem... 13 procent potencjalnych i aktywnych zdrajców.

 

 

 

CDN

 

.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.1 (głosów:21)

Komentarze

- Wyły syreny, pierdolniki i kołchozniki na ulicach Krakowa. "Stój skurwysynu ( do mojego Ś.P. Ojca), towarzysz stalin umarł" I walniecie w ramię. Mnie też. Miałem wtedy 9 lat.

- pamiętam oczekiwanie z Mamą na powrót Ojca z Poznania. Wróci, nie wróci, żyje, nie żyje. Wrócił.

- pamiętam apel karny w szkole, po celnym rzucie kałamarzem z atramentem w portrety marksa, engelsa, lenina i stalina,      wiszące w każdej klasie szkoły. 6 godzin na betonie posadzki ( takie wtedy były "kafelki). I nikt nie pękł, nie zdradził sprawcy(ów).

- pamiętam swoje pierwsze , "pełne" ubranie na maturę. I buty. I fajnie było.

- pamiętam do dziś " This is radio Luxemburg, your Station of the Stars" na odbiorniku kryształkowym

- pamiętam, pamiętam, pamiętam, i dziękuje za wspomnienia sprzed wieków.

Pozdrowienia

 

Podoba mi się!
11
Nie podoba mi się!
-1

yenom

#1607992

Witaj

6 lat jesteś starszy. Ja też pamiętam śmierć Stalina. Byłem w przedszkolu przy ulicy Kościelnej. Przedszkolanki ustawiły nas w szereg i coś tam zaczęły górnolotnie do nas gadać. Jak to dzisiaj sobie staram się przypomnieć, to usiłowały zmusić nas do spontanicznego płaczu i zawodzenia. Rozpłakała się tylko Joasia, biedne dziecko, której wystarczyło pokazać palec, albo się wyszczerzyć, by uderzała w ryk.

Tyle pamiętam. I już.

Z politycznych wypowiedzi wczesnej młodości, pamiętam tylko słynną odpowiedź mojego o 4 lata młodszego brata, który na pytanie: - Kim była Nadieżda Krupska? - sam się zgłosił i wypalił: - Kochanką Hitlera!.

Oczywiście poniósł surowe konsekwencje, a anegdota była przez kilka lat przebojem na imprezach u doktorostwa.

Pozdrawiam szczęściarza 75+

Podoba mi się!
11
Nie podoba mi się!
-2
#1608038

czerwona kanalia, która minusuje wszystkie komentarze. To jakiś chory z nienawiści "człowiek"(??). Że też Święta Ziemia Polska musi nosić na swych, poranionych przez wieki barkach, takie kanalie. Bez szacunku dla tych, którzy obok. Pozdrawiam powoli odchodzących. Trzymajcie fason do końca.

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0

yenom

#1608049

Był koniec marca. Przyglądałem się gdy Tata  "sprężynował" ziemię pod zasiew owsa. Przyszedł cioteczny Taty brat i oznajmił; "Władek, stalin nie żyje". Ta wiosna pozostała mi w pamięci. Nadeszło jakieś inne powietrze. Rodzice  stali się jacyś inni i przestali spoglądać w okno kto jedzie drogą. Dzisiaj po 66 latach nowa prawica zarekomendowała na stołki w samorządach byłych milicjantów. To postęp, podstęp czy zdziczenie?

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Kolejorz

#1608133

Radio Luxemburg... Two O eight... pamiętam :)

Co do "Chłopców z placu broni" był to komunistyczny element propagandy, mimo to czytało się z wypiekami historię Nemeczka. W tamtych czasach piło się mleko wprost z cycka babcinej mućki, na polach zbierało się stonkę za którą w nagrodę dostawałem zgotowaną na wodzie kaszę manną, posypaną cynamonem. I ta oranżadka w proszku... poślinionym palcem otaczało się w proszku, by potem zlizywać.

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0

...

#1607993

Witam

 

"Chłopcy z placu broni" [...] to komunistyczny element propagandy..." Ej! No... może... Lecz dla 12-letnich chłopaków Nemeczek był bohaterem. Po prostu oni byli do nas podobni, choć właściwie to my staraliśmy się być do nich podobni.

A z takich kulinarnych przeżyć tamtych czasów nie zapomnę, jak u kolegi z biednej, wielodzietnej i bardzo porządnej rodziny, zostałem poczęstowany kromką chleba, posmarowaną smalcem, gęsto posypanym cebulą, a na to wszystko jeszcze to mocno oprószone cukrem. To był szok i rozkosz. Dotąd nie jadłem czegoś tak pysznego

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
11
Nie podoba mi się!
-2
#1608040

I jak to się stało, że pod bokiem Gdyni i takich  jak Autor Gdynian, mogła się rozwijać i rosnąć w siłę "Mała Sycylia" z "capo di tutti capi" śp. Adamowiczem i sopockim guru Karnowskim?

Podoba mi się!
10
Nie podoba mi się!
0
#1607997

Witam

Kwasy między Gdynią, a Gdańskiem były zawsze i to duże.

To my, Arkowcy (Arka Gdynia) mieliśmy hymn - "Czy to prawda drogi ojcze, że Lechiści to folksdojcze..". (Lechia Gdańsk).

Kiedyś to były inne światy. Ale już po 1989 to jedna mafia niestety.

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
11
Nie podoba mi się!
-2
#1608041

 

 

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0
#1608006

Witaj

 

Wybrałeś Suzi? Późne 70-te.

Pierwsza, która nas zastrzeliła w 1965 to była jednak Lulu.

 

 

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-2
#1608042

 

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0

...

#1608048

- ja wychowałem się na rocku a dokładniej pop-rock czyli lekka , rytmiczna muzyka rockowa.

Tu dla przypomnienia jeden z przebojów który do dziś budzi emocje-pozytywne emocje  :)

https://www.youtube.com/watch?v=HxsNy4NoZUs

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0
#1608051

... to był chyba rok 1963, Festiwal w San Remo.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

...

#1608089

To moja młodość i klasyk, Bielszy odcień bieli

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-1

Jestem jakim jestem

-------------------------

"Polska zawsze z Bogiem, nigdy przeciw Bogu".
-------------------------

Jestem przeciw ustawie JUST 447

#1608052

Z twórczości Procol Harum wolę Salty dog czy Homburg Alan Price zapadł w mej pamięci szczególnie po obejrzeniu filmu "O!Lucky man" Dla przykładu tytułowy utwór. Cały film wstrząsną mną, co gorsza jego przesłanie jest aktualne po dziś dzień.

Lata szczególnie 60-te i 70-te zapisały się niesamowitą eksplozją twórczości muzycznej. W przywoływanym tu Radio Luxemburg najbardziej utkwiły mi utwory zespołów: Sweet1 Sweet2 Sweet3 , Garry Glittera , Nazareth ...To była muzyka, która królowała na prywatkach. Dyskotek czy dancingów wtedy jeszcze nie wymyślili, poza potańcówkami na festynach. Na tych festynach nie była dostępna taka twórczość. W tamtych czasach jeszcze nie znali Glittera z tej ciemnej strony, pedofilii.

Tymczasem w rozgłośni radiowej Polskiego Radia program 1 królowały: Koterbska , Sobczyk czy Stępowski. Powstawały polskie grupy o wysokich wartościach artystycznych np Breakout. Motyw utworu "Co się stało kwiatom" dziwnie przypomina mi muzykę z serii filmów o Vinetou puszczanych w latach 70-tych w kinach w całej Polsce.

Przydałby się osobny artykuł któregoś z blogerów tylko o tej tematyce.

 

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

...

#1608075

byłem.  W lutym 1976 r., jeśli wierzyć pamięci. Bilet na koncert kosztował.... równowartość butelki wódki. Mimo tego niektóre koleżanki patrzyły na nas z wyraźną dezaprobatą, że wydajemy tyle kasy na nic nieznaczący wg nich koncert. Do dzisiaj pamiętam Dom Muzyki i Tańca w Zabrzu, spokojnie siedzącą publiczność, klaszczącą po zakończeniu utworów, czasem tylko w trakcie.

Był oczywiście "Bielszy odcień bieli". Niestety, brak było możliwości kupienia płyty zespołu. Nadrobiliśmy to kupując Jana S. Bacha, z arią na strunę G, dostępną w księgarni. ;)

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-2
#1608099

... w niewoli właścicielskiej "Polskie Nagrania". Nazwa jest myląca. "Polskie Nagrania" nie są własnością Polski, niestety. Jest mi z tego powodu bardzo przykro. Wnikliwi niech poszukają źródła tego faktu w necie.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

...

#1608172

Jest to najgorsze z wrednych świństw tych prymitywnych gnoi, co za złotówkę matkę by sprzedali. Oddać w obce łapy narodowe archiwa. To się w pale nie mieści. Trybunał Stanu takiemu typowi. 

Kto to w ogóle był?

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1
#1608190

No to pojechaliście mi po wspomnieniach!! Miałem w 1965 20 lat, dwa lata studiów i szaleństwa w Gwarku ( Gliwice). Dziekuję.

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0

yenom

#1608053

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Jestem jakim jestem

-------------------------

"Polska zawsze z Bogiem, nigdy przeciw Bogu".
-------------------------

Jestem przeciw ustawie JUST 447

#1608056

Wchodziłem wtedy w wiek odpowiedzialności za innych. Koniec młodości i taki porywający, budujący moc utwór! Inny, tego zespołu:

Bozia kazała żyć tyle, a tyle i nie więcej. Mam nadzieję do końca swych dni nie zapomnieć swej młodości.

Pozdrawiam serdecznie wszystkich fanów dobrej muzyki.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

...

#1608081

...przypomnij sobie program 1 PR, godzina 6-ta. Rozpoczynamy gimnastykę poranną :"...stajemy w rozkroku, robimy skłony do przodu... raz, dwa, trzy...". W dalszej części programu obowiązkowy był "Rolniczy kwadrans" rozpoczynający się fragmentem tego utworu. Wieczorem, nienasyceni muzyką z Radia Luxemburg, kończyliśmy ich program piosenką na pożegnanie. Tak to było :)

Z innych utworów wspaniały Be My Baby wykorzystany lata później niecnie do szerzenia rozwiązłości w filmie "Dirty dancing". Podobnie postąpiono także z dorobkiem zespołu ABBA w filmie miękko gloryfikującym pedofilię (Mamma mia). Więcej takich kwiatków można wymieniać.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

...

#1608059

Puszczany, a krew się burzyła w młodym ciele, a adrenalina kipiała.

Ustrój był kacapski, a ta muza i inne utwory dawały namiastkę wolności, że będzie tak jak na zachodzie, oczywiste że w latach 60-tych, w tedy u nich było jeszcze normalnie.

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0

Jestem jakim jestem

-------------------------

"Polska zawsze z Bogiem, nigdy przeciw Bogu".
-------------------------

Jestem przeciw ustawie JUST 447

#1608060

Rozwaliło mnie całkowicie! A planowałem w ciszy i skupieniu wspominać jutro Zmarłych. Widać, należy wesoło,wspomnieniowo. Jeszcze raz dziękuje za linki.

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0

yenom

#1608064

Takie przeboje się nie zapomina, gdy przytulałeś dziewczynę, czy z nią tańczyłeś.

Po prostu czacha dymi, a łezki się kulają na samo wspomnienie.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Jestem jakim jestem

-------------------------

"Polska zawsze z Bogiem, nigdy przeciw Bogu".
-------------------------

Jestem przeciw ustawie JUST 447

#1608091

Ch. Aznavoura. Wtedy najlepiej wychodziły " kroki na ścianę" , jak pamiętam. A potem ...? Nie piszę, co bywało dalej, bo Gawrion mi tego nie przepuści ;-)).

Pozdrowienia

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

yenom

#1608151

Do ściany dopycha mnie inny utwór. raczej u nas mało znany. Ale na mnie działa.

Oto Lou Reed gwiazda trendu Blue Velvet

 

https://youtu.be/oG6fayQBm9w

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1
#1608160

Ten jeden, by zapoczątkował serię muzycznych wspomnień naszych doświadczeń z wrażliwością muzyczną.

Ten portal ma jeden, niewielki mankament. Nie jest podzielony tematycznie. Nie powinno być tak, że dzielimy się razami tylko i wyłącznie w politycznych tematach. Wiem, że dla admina to trudne zadanie, może niewykonalne... ale poczytajcie sobie przekrój wątków i postów. Pojawiają się, są komentowane, przewijane. Później znikają przykryte rolowanymi wątkami/postami, nie zawsze na poziomie i w wymaganym temacie. No chyba, że temu ma służyć ten portal. Nie zbliżaniu nas do siebie, tylko do waśni i dzieleniu. Tak sobie dywagowałem...

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

...

#1608171

Jezu Mrówka!

 

Dlaczego tak długo się ukrywałaś i tajniaczyłaś ze swoimi wspaniałymi wspomnieniami i przekonaniami?

Patrz, jak dużo mamy do gadania. Z tej samej gliny ulepiono nas w naszej młodości.

..................

Już raz rozmawiałem z Gawrionem o tematycznych zakładkach. To nie takie proste przebudować skrypt. A on działa sam. Nie ma informatyka, który mu to zrobi za 10 tyś.

Na wypasionym i bogatym, wówczas Nowym Ekranie, Tomek Parol - Łażący Łazarz dał mi autonomiczną zakładkę Klub Dyletantów i władzę nad nią. Pięknie działała do czasów tego typa Ruszkiewicza. Ten wodzuś konkurencji nie toleruje. Kto tam w Klubie nie pisał! Klimat podobny, jak ci chodzi po głowie.

No cóż... Fajnie by było mieć kąt wspomnień dla starych zgredów. Bo nie tylko muzyka nas spaja.

Serdecznie pozdrawiam

Janusz

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1
#1608191

"na ścianę" . Między tancerzem a ścianą powinna  się znajdować ( i znajdowała się zazwyczaj) uwodzona podczas tego kawałka - dziewczyna luba, ukochana nad życie wtedy ;-)).

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

yenom

#1608285

Drogi Dziadku!

Bo jesteś o 6 lat starszy ode mnie ;-).

W tańcu zazwyczaj przyciskam dziewczynę mocno do siebie.

Ściana to ostateczność 8-)))

 

Zdrowia życzę najbardziej

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1
#1608310

 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

...

#1608095

Cyt: "Podobnie postąpiono także z dorobkiem zespołu ABBA w filmie miękko gloryfikującym pedofilię (Mamma mia)."

Miało być pederastię zamiast pedofilię, już nie mam możliwości edycji postu.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

...

#1608066

- to dobrze bo okazuje się że jesteśmy jednak cywilizowanymi ludźmi.
Przytoczę jeszcze jeden, ponadczasowy przebój znanego w tamtych latach zespołu Omega z polskim tekstem bo warto się zapoznać.
Tę muzykę odkrywałem po latach od premiery ale utrwaliła mi się na zawsze. Wystarczy włączyć link i przymknąć oczy a muzyka cofnie nas o ładnych parę lat:) chopaki zrobili kawał dobrej roboty - jedziemy:

https://www.youtube.com/watch?v=QhQdIAj70ec

 

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0
#1608062

Ukryty komentarz

Komentarz użytkownika a nie mówiłem został oceniony przez społeczność negatywnie. Jeśli chcesz go na chwilę odkryć kliknij mały przycisk z cyferką 2. Odkrywając komentarz działasz na własną odpowiedzialność. Pamiętaj że nie chcieliśmy Ci pokazywać tego komentarza..

"Napisałem: - obrzuciliśmy kamieniami. Mój błąd. Rzucanie kamieniami było dla nas poważnym przestępstwem i bardzo niehonorowe. Obrzucało się wroga wyłącznie trawą, wyrwaną z grudką ziemi w korzeniach. Broń skuteczna, ale nie powodująca krzywdy."...

Panie jazgdyni, to jak to w końcu było, kiedy Pan kłamał ?.

Pisze Pan: "Kształtowano nas na porządnych ludzi."...
I jak Pan uważa,w Pana przypadku udało się ?.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-11
#1608008

Proszę konkretnie napisać - GDZIE JEST KŁAMSTWO?!

Zarzucanie komuś kłamstwa to pospolite qu*estwo.

Wiec czekam na odpowiedź

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-3
#1608043

To w końcu czym Pan rzucał, kamieniami, czy trawą, bo nie wiem co jest prawdą ?.

Ps. Pan i paru Pańskich kolegów z upodobaniem używacie wobec innych internautów inwektyw i knajackiego języka. Oskarżacie innych Bogu ducha winnych, uczciwych ludzi o rzeczy i sprawy, z którymi ludzie ci nigdy nie mieli do czynienia. Dla lepszego zrozumienia przez Pana tego, co chcę Panu przekazać, użyję ulubionego przez was języka: To jest dopiero QU*ESTWO Panie jazgdyni, to jest dopiero QU*ESTWO...

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-6
#1608057

Brak jednak panu wyczucia.

Zarzucenie komuś kłamstwa pan bagatelizuje, a kiedyś za to były pojedynki, natomiast użycie ciężkiego słowa pana tak uraża jak pensjonarkę w zakonie sióstr pobożnych.

No dobra - co z tym kamieniem...

Jak pan sądzi - jak by to wyglądało w tekście - z kolegami obrzuciliśmy harcówkę trawą...

Co by wtedy czytelnik pomyślał?

Nie strzelaliśmy, nawet z wiatrówki do budynku. Krzywdy też żadnej nie czyniliśmy. Nawet gdybyśmy użyli kamienie (tu rozmiar i wagę należało by sprecyzować) to nie było by większej szkody niż zbita szyba. Lecz my niczego nie niszczyliśmy. Hałas, zaskoczenie i w nogi, bo harcerze nas gonili zawsze (tak a propos, oni mieli 13 - 17 lat, a my 9 - 12).

Chuligani, to byli inni i my trzymaliśmy się od nich z daleka. Byli niebezpieczni, lecz wielu ich nie było.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-2
#1608061

Powiem Panu tak:

Nigdy nie należałem do harcerstwa, ale wielu moich kolegów i koleżanek należało.
Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, żeby rzucać w ich kierunku nawet trawą.
Nie wiem, jaka wiedzą ma Pan o harcerstwie z tamtego okresu, ale sądząc po tym co Pan pisze, nie miał i nie ma Pan żadnej wiedzy.
Z tego co ja pamiętam, harcerstwo było wtedy jedną z niewielu organizacji w której choć w ograniczonym zakresie przekazywano młodym ludziom autentyczny, polski patriotyzm.
Powiem Panu więcej. Wielu działaczy opozycyjnych , tych prawdziwych działaczy i prawdziwych dzisiejszych patriotów , uczyło się patriotyzmu i miłości do Polski właśnie tam, ubrani w zielone i szare mundurki.
Tam po raz pierwszy przysięgali wierność ojczyźnie. Nie Związkowi Radzieckiemu Panie jazgyni, oni przysięgali Polsce...
Pan i Panu podobni, wykreowani przez samych siebie wątpliwi patrioci, tak jak kiedyś, tak i dziś uprawiacie zwykłą łobuzerkę, fałszywie nazywając to patriotyzmem.
Tak jak kiedyś , porządnych ludzi obrzucaliście zza węgła błotem, tak robicie to tu na "Niepoprawnych"!!!.
W jednym się z Panem zgodzę, odebraliście wychowanie od ulicy, czego skutki widzimy na załączonym obrazku.
Znałem kilku dorosłych wtedy działaczy harcerskich, którym pod względem uczciwości , kultury i niewyobrażalnego jak na tamte czasy patriotyzmu, nie dostaje Pan nawet do pięt Panie jazgdyni. Podciąganie pod patriotyzm bezczelnych, łobuzerskich ekscesów, jeSt Panie jazgdyni (jak sam Pan to celnie określił) QU*STWEM ...
Nadal Pan i Pańscy koledzy, ci z portalu również, macie ten "wewnętrzny, boski kompas.", który każe wam lżyć i obrażać uczciwych ludzi...

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-8
#1608063

 ...był wynikiem życia "większości Polaków w stanie rozdwojenia.. Każdy miał poglądy oficjalne, oraz poglądy prywatne."

Efektem tego jest dzisiejsza "religijność" mieszkańców Polski, którzy nie odróżniają sakramentu namaszczenia chorych od wiatyku...i kiedy należałoby przyklęknąć.

Co do  rzucania trawą czy kamieniami w harcerzy...to był pewnie taki "psikus" jak dzisiejszy pogański "przebieraniec dyniowatych", niby nic...a satanistyczne skutki trwają do dziś. 

Lepiej trzymaj się Pan "a nie mówiłem" jak najdalej od tego diabelskiego  q......

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-9

Verita

#1608068

Jest pan o dobre 20 - 30 lat młodszy. Więc o jakim harcerstwie pan się wypowiada?

W ogóle nie powinien pan się tu wypowiadać i chyba widzi pan potężny dysonans między tym, co pan mówi, a nami starszymi, którzy osobiście przeżyli to, co opisuję. Pan wyraża poglądy z drugiej, trzeciej ręki, a nie osobiste obserwacje.

Jest pan hochsztaplerem i pokazał się pan tu wyłącznie by jątrzyć.

Drużynowym we wspomnianej drużynie był nauczyciel PW, pierwszy sekretarz PO PZPR.

On niewątpliwie wpajał patriotyzm i miłość do Polski bez bolszewickiego jarzma.

Po co pan to robi. Na dodatek obrażając innych dyskutantów.

Niech pan stąd znika EOT.

Proszę zabrać też paskudną koleżankę, czcicielkę szatana pod płaszczem religijności.

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0
#1608080

Miałem cichą nadzieję, że jest Pan człowiekiem który błądzi...
A jak się okazało, jesteś tylko tym czymś, bez odrobiny honoru...
Pożegnam się sposobem i w języku twoich przodków... "Poszoł won"...

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-7
#1608083

Poszoł won, to ja jako gospodarz mam prawo do pana powiedzieć. Jest pan przybłędą, złym gościem na moim terenie.Jednak ja nie powiem. Po prawdzie nie pamiętam, bym tak kiedyś komuś powiedział.

Ale jak widać, klasyczny ruski sznyt - to pan mówi do gospodarza poszoł won ze swego domu. Jak te kacapskie przybłędy z ruskich tanków w 1945. Albo ci żydzi z Przedsiębiorstwa Holocaust co z POLSKI chcą zrobić POLIN.

Zdemaskował się pan tymi słowami. Jest pan elementem obcym. Nie pasuje pan w Polsce.

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0
#1608107

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika a nie mówiłem nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

Zostałeś przyłapany na "podbarwianiu" niby własnych wspomnień, dla lepszego odbioru przez czytelników.
Tak okłamujesz "Niepoprawnych"i pewnie nie tylko "Niepoprawnych". Takie niehonorowe działania każą wątpić w prawdziwość twoich wszystkich tekstów, bo kto raz kłamie, zawsze kłamie.... Jesteś kłamcą bez honoru, który dla osiągnięcia lepszego efektu i zbudowania u czytelnika pozytywnej oceny własnej osoby , posuwa się do tak niegodnych manipulacji.
Powiem jedno... Za te kłamliwe insynuacje dotyczące mojej osoby, w bezpośredniej konfrontacji dostałbyś zwyczajnie w pysk.
Ps. A jeśli myślisz że twoje 100 kg i 190 cm mnie przeraża, to jesteś w wielkim błędzie. Znam takich jak ty i z niejednym dawałem sobie radę. Kłamcy i oszczercy, to z reguły tchórze, bez odrobiny woli walki. Jedyne co mogę się spodziewać po takich jak ty, to to, że mogą mnie obrzucić kamieniami lub trawą zza węgła...
Twoje 100 kg i 190 cm nie daje ci prawa nazywać siebie mężczyzną. Honoru nie liczy się w kilogramach i centymetrach... prostaku...

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-7
#1608114

-6Punkty komentatora2 Listopada, 2019 - 20:48Negatywna ocena mojego komentarza (6)Zatwierdzoneview -6Punkty komentatora2 Listopada, 2019 - 20:48Negatywna ocena mojego komentarza (6)Zatwierdzoneview -6Punkty komentatora2 Listopada, 2019 - 20:48Negatywna ocena mojego komentarza (6)Zatwierdzoneview -6Punkty komentatora2 Listopada, 2019 - 20:47Negatywna ocena mojego komentarza (6)Zatwierdzoneview -6Punkty komentatora2 Listopada, 2019 - 20:47Negatywna ocena mojego komentarza (6)Zatwierdzoneview -6Punkty komentatora2 Listopada, 2019 - 20:47Negatywna ocena mojego komentarza (6)Zatwierdzoneview -6Punkty komentatora2 Listopada, 2019 - 20:47Negatywna ocena mojego komentarza (6)Zatwierdzoneview -6Punkty komentatora2 Listopada, 2019 - 20:47Negatywna ocena mojego komentarza (6)Zatwierdzoneview -6Punkty komentatora2 Listopada, 2019 - 20:47Negatywna ocena mojego komentarza (6)Zatwierdzoneview

Tak wygląda hurtowe pałowanie w waszym wykonaniu portalowa hołoto bez honoru.
To dzięki takim jak wy komuna miała szansę funkcjonować w Polsce przez tyle lat.
To na takich jak wy opierał się ten system. To dzięki takim jak wy sprzedano Polskę po kawałku.
Zero honoru, zero patriotyzmu.
Polityczne, społeczne i ludzkie zbydlęcenie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-4
#1608318

Czy wiecie, że dzisiaj przypada Święto Napojów Wyskokowych ?

Pytanie wieczoru brzmi:

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-3
#1608009

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika a nie mówiłem nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

Mam wrażenie, że twoim pierwszym napojem alkoholowym był ten fioletowy specyfik, którym moja matka w czasach kryzysu myła okna. Sądząc po twoich tekstach, upodobanie do tego wykwintnego napoju pozostało u ciebie do dziś, bo jak wytłumaczyć to ciągłe majaczenie degenerata ?...

Zgadłem ?.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-11
#1608016

Ja nie mam wrażenia ale jestem pewny że twoim ulubionym napojem do dziś jest ekologiczna ....gnojówka, byleby miała więcej niż 3%

Tak to jest jak się zostało "wychowanym"..... w stajni

Zgadłem?

Podoba mi się!
11
Nie podoba mi się!
-4
#1608017

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika a nie mówiłem nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

Nie zgadłeś :).

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-9
#1608018

Jam jest rocznik 1968 więc lata 70-te to były raczej dziecinne, ale rok 80-ty dla mnie był przełomem i okresem szybkiego dojrzewania społecznego-poiltycznego. Już wtedy w wieku 12 lat rozczytywałem się w biuletynach Solidarności i zakazanych książkach (dzięki mojej cioci, która byla we wladzach Solidarności w jednym z wiekszych miast w Polsce. Tak więc dla mnie te 30 lat to lata 80-te, 90-te i 2000 -tysięczne. Jako dorosły już człowiek i będąc na studiach doświadczyłem tegoż przełomu w 1989 roku...

Dziękuję za wspomnienia, choć jestem trochę mlodszy, ale wiele rzeczy też pamietam.

Pozdrawiam

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
-2

krzysztofjaw

#1608023

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika a nie mówiłem nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

Mógłby Pan wymienić choćby kilka tytułów "zakazanych książek" w których "rozczytywał się" 12 letni "krzysztofjaw"?.
Pytam tylko o kilka, bo słowo "rozczytywałem",świadczy o tym, że książek tych było wiele.
Czytając Pańskie teksty, odnosze wrażenie, że jest Pan ekspertem od wszystkiego i był Pan uczestnikiem większości ważnych dla Polski wydarzeń historycznych. Ma Pan brzydką manierę wypisywania obszernych elaboratów "o wszystkim i o niczym", po czym porzuca Pan temat i biegnie w te pędy "rozpisywać się" pod innym wątkiem, nie udzielając odpowiedzi na poruszony temat.
Mój ojciec, który był prawdziwym fachowcem w dziedzinie którą się zajmował, mówił, że ludzie , którzy znają się na wszystki, tak na prawdę nie znają się na niczym...

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-8
#1608033

Np. takie: "Rewolucja bez Rewolucji" Moczulskiego, "Folwark Zwierzęcy" i "Rok 1984" wiadomego autora, "Katyń" (nie pamiętam autora), "Historia Polski" Roszkowskiego (pseudonim Andrzej Alfred), "Wolne Wybory 1947 - wybór tekstów", "W imieniu Kremla" S. Korbońskiego, "Na 30 lecie wyborów w Polsce" S. Wójcika, książki Sołżenicyna (m.in. słynny "Archipelag Gułag"), broszury wydawane przez Solidarność i NZS, niepublikowane sztuki i powieść "Nienasycenie" Witkacego, itd.

I to się działo od 1980 do 1983, kiedy zacząłem naukę w Technikum, ale to były już czasy, gdzie Solidarności już nie było i wtedy czytało się wszystko zakazane. 

O moim zaangażowaniu niech też świadczą np. takie "niewinne" akcje w Stanie Wojennym jak: zaśpiewanie Roty na języku rosyjskim w 1982 roku (oj, co się działo wtedy - o mało nie wyleciałem ze szkoły), uczestnictwo w tajnych kompletach w katedrze katolickiej, uczestnictwo w Marszach 13 Grudnia (oj dostało się nieraz pałą ZOMO po plecach), wieczorne wybijanie szyb w komisariatach milicji, noszenie "opornika" na obowiązkowej defiladzie 1 majowej, drukowanie podziemnych ulotek słuchanie namiętnie Głosu Ameryki RWE a później nocne rozmowy o historii i polityce z ojcem, pisanie patriotycznych wierszy, ktore nieraz udało mi się opublikować pod pseudonimem Jotek.

Trochę tego było, nieprawdaż?

Pzdr

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0

krzysztofjaw

#1608102

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika a nie mówiłem nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

Czytam to co Pan napisał i mam pytanie...
Kiedy Pan jadł, spał, chodził do szkoły, odrabiał lekcje, miał czas na rozmowy z rodzicami, spotkania z kolegami i choćby wizytę w kinie ? :).
Też sporo przeczytałem książek w swoim życiu, a w dzieciństwie nawet pokaźną liczbę tych, przeznaczonych dla znacznie starszego czytelnika, i w związku z tym, trudno mi uwierzyć, że w wieku 12-stu lat z wypiekami na twarzy wczytywał się Pan w "Nienasycenie" Witkacego :).
Choć mogę się też mylić :).

Pozdrawiam :).

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-7
#1608127

I jeszcze... Staram się brać czynny udział w dyskusjach i odpowiadać na komentarze. A co do mojej podobno wszechstronnej wiedzy... ona właśnie wynika z tego, że dużo czytałem (nie tylko pozycje zakazane) i uczyłem się dużo od podstawówki aż do ukończenia studiów. Np. kiedyś były egzaminy do szkoły średniej. najważniejsze były dwa przedmioty: matematyka i język polski. Dostałem się bez egzaminów z tych przedmiotów ponieważ byłem laureatem wojewódzkich olimpiad w ostatniej klasie podstawówki. A i studia ekonomiczne onegdaj rozwijały bardziej wszechstronnie niż dzisiaj i ze studiów wyniosłem jedno: trzeba cały czas się uczyć nowych rzeczy bo inaczej się uwsteczniamy...

Pzdr

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

krzysztofjaw

#1608103

Tak to jest. Nie w każdym temacie można się wypowiadać. Nie ma w tym nic zdrożnego. Jeśli są rozminięcia czasowe w wydarzeniach życiowych, trudno się dziwić. I nie należy na siłę generować swą aktywność w tematach nieznanych. Dotyczy to każdego, mnie również. To dlatego, nie wypowiadam się we wszystkich wątkach. W moim życiu zawsze staram się kierować zasadą - więcej słuchaj/czytaj, mniej się wypowiadaj. Czasem jednak mnie ponosi, no ale w odróżnieniu od Pani Senyszyn, nie pochodzę od małpy. Pozdrowienia...

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

...

#1608182

- "posłuszni i grzeczni" to w nagrodę komunizm, gdzie wszystko miało być nasze i za darmo i nawet żony miały być wspólne, sowiecki ludobójca zaprowadził nie w celu poprawy bytu robotnika bo do nich to czerwoni bandyci i mordercy chętnie strzelali.

Jedynym celem zaprowadzenia socjalizmu w okupowanych przez moskala krajach Europy środkowo-wschodniej było ich zniewolenie a potem ogłupienie ideologiczną pałą i maską na ryju bandyty w celu pasożytowania na nich przez dziesięciolecia.

Zbrojna, sowiecka d**a pasożyta rosła w siłę bo wszyscy go żywili i miał coraz więcej mocy aby trzymać nas coraz mocniej za twarz w zniewoleniu.

Do dziś wielu uczonych głupców (bo zwykłemu człowiekowi nawet to do głowy nie przyjdzie aby to porównywać bo wie) - rozważa który system był lepszy, socjalizm czy ten straszny kapitalizm którym nas straszyli od maleńkości.

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
-2
#1608034

Wspomnienia z dzieciństwa są dla nas wszystkich takie niezwykłe.

Pamiętam nasze wyprawy nad „rzekę” w upalny, lipcowy czy sierpniowy dzień kiedy aby dotrzeć nad wodę czyli małą podwarszawską rzeczkę i spotkać się z piaskiem na plaży i cieplutką i pachnącą na płyciźnie wodą musieliśmy najpierw pokonać teren wrogi dla naszych małych dziecięcych i delikatnych stópek a było to około 100 metrowy pas pola po ściętym zbożu tzw. rżysko i skoszona łąka z ostrymi i krótkimi źdźbłami trawy. Dwa rowy melioracyjne po drodze uważaliśmy tylko jako dodatkową atrakcję terenu a przeskok przez nie to jeden z elementów sprawności harcerza i nieskrywana duma z pokonania przeszkody terenowej.
Chodziliśmy boso bo każdy dodatkowy sprzęt to niepotrzebny i łatwy do zgubienia balast.

Rżysko dało się sie pokonać stawiając stópki między skoszonymi łodygami zboża ale piach był tak rozgrzany że trudno było wytrzymać postój i trzeba było cały czas iść uważając jak „na polu minowym” bo spotkanie z twardą , ściętą łodygą zboża było bardzo bolesne.

Na skoszoną trawę znaleźliśmy inny sposób i stopki stawialiśmy „po skosie” prawie szurając po niej ale wtedy byliśmy narażeni na pracującą pszczołę zbierającą nektar czy osę akurat odpoczywającą po długim locie co też nie było przyjemne i co i raz ktoś miał bąbel po ukąszeniu jadowitym żądłem.
Towarzyszyła nam przy tym „orkiestra” świerszczy i cykad oraz towarzystwo przelatujących coraz to nowych, nie odkrytych jeszcze przez nas gatunków motyli.
Z oddali już było słychać gwar i wrzask bawiących się nad wodą innych dzieci co nakręcało w nas atmosferę super zabawy i ewentualnych projektów budowy zamków z piasku.

W ramach rodzinnych RWPG (Rada Wzajemnej Pomocy Gospodarczej) - nasi rodzice wymieniali sie czasem z ciotkami i wujkami dzieciakami, czyli nami i tak mnie przydzielili do rodziny w Warszawie na Żoliborzu gdzie często chodziliśmy w lecie nad Wisłę na plażę lub do Warszawskiej Cytadeli.
Ciocia cały czas się opalała aby nie zmarnować żadnego promyka słońca i niewiele się różniła od czarnoskórej women z afryki. Wtedy nie rozumiałem dlaczego wzbudza takie zainteresowanie innych przechodzących jegomości ale w końcu to była – była miss Warszawy :)

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-2
#1608035

Witaj

 

Starajmy się jakoś utrwalać te wspomnienia. Pisać, opowiadać bliskim. Nie zabierać ze sobą.

Każde takie wspomnienie to fragment świata w pigułce. Utrwalany w kwantach świadomości.

I pewien jestem, że nie pamięta się wyłącznie tego rżyska, lecz także słońce, powiew wiatru, zapachy, brzęczenie owadów, kolegów i jeszcze tysiąc innych detali. Cały mikroświat.

Przypominajmy sobie takie chwile nieustannie.

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
11
Nie podoba mi się!
-2
#1608044

Ja jestem z Warszawy, rocznik 1959.

Po lekcjach rzucało się tornistry, coś tam szybko z bratem zjedliśmy (babcia się wściekała, że nic nie jemy a gotowała świetnie) i na boisko - żużlowe w LO Reytana (słynne Wembley) -  i gra do wieczora. Po powrocie mama się "wściekała" i wrzucała nasze czarne piłkarskie "stroje" do Frani, robiła kolację i pytała się "kto dziś wygrał?". A potem było ODRABIANIE LEKCJI na następny dzień. I w szkole było ok, potem liceum (właśnie Reytan), potem studia. 

Dziś boisko Reytana to standard przez nas wtedy wymarzony a teraz stoi puste (sic!).

Nie było smartfonów i internetu ale jak ktoś z ekipy rzucił, że za dwa dni na Żoliborzu w Megasamie będzie piwo, to wszyscy punktualnie się zebraliśmy - każdy z plecakiem typu "komin". Potem jazda Maluchem z butelką benzyny za oknem i rurką do tyłu do silnika (coś schrzaniło się z zasilaniem paliwowym). Trzy godziny w kolejce, "kominy" wypełnione i znów przez pół miasta (my z Mokotowa) z benzyną za oknem  - i dojechaliśmy! A jak potem piwo smakowało!!!

W 1981 roku pod koniec sierpnia wracając z Holandii pociągiem (miałem niestety sesję poprawkową we wrześniu), NRD-owcy pod bronią już mnie wyprowadzali do drzwi wagonu, bo nie chciałem przesuwać nie moich tobołów z korytarza (ja podróżowałem w przedziale ale wyszedłem na korytarz na fajkę). W końcu przesunąłem jakąś walizkę, Niemcy rzucili stek bluzgów i poszli a Amerykanin z mojego przedziału miał szeroko otwarte oczy i nie wierzył w to, co się dzieje.

Po studiach w 1984 roku załatwiałem odroczenie wojska o cztery miesiące (oczywiście oficjalnie ale moje argumenty były oczywiście  "studenckie", czyli nie miałem rąk, nóg, byłem ślepy i głuchy i w ogóle byłem zagrożeniem dla otoczenia, czyli nie wolno mi było brać broni do reki). Będąc na żaglach w sierpniu dzwoniłem do mamy, czy przyszło pismo z WKU - stałem w kolejce do telefonu na poczcie w Mikołajkach cztery (!) godziny i w końcu się dodzwoniłem.

I było świetnie, bo zamiast we wrześniu pójść do Wrocławia, to poszedłem w styczniu do Bemowa Piskiego. A tam rzeczywiście było wesoło ale daliśmy radę (ja i inni z Polski). To temat na inną opowieść.

Dziś młodzi mają paszporty, kasę, internet i świat stoi przed nimi otworem ale chyba brak tego dreszczyka emocji i przygody.

Pozdro

Podoba mi się!
11
Nie podoba mi się!
0

Piter1

#1608069

- są podobne lub prawie takie same tylko bodźce je wywołujące inne.

Pierwszy core-duo smartfon pod choinką też robi niezapomniane wrażenie i za 25 lat nie jednemu zakręci się łezka w oku gdy sobie przypomni ten zabytkowy sprzęt ;)
Uważam że jest to związane z odkrywaniem świata przez młode umysły.
Dziś młodzi słuchają innej muzyki - ale dobra muza nie jest zła nawet gdy grają ją samochody na klaksonach.

Despacito w wersji auto:)

 

https://www.youtube.com/watch?v=ra97QcEdfqw

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0
#1608094

Temat piwa w tamtych latach był dla nas tematem nr 1. ;) Szczególnie u nas (Śląsk, zwany tez Górnym Śląskiem) piwo było traktowane jako napój narodowy. Nie mogło go nie być. Do dzisiaj pamiętam cenę butelki "żywca" (0,33, tzw. tańcowanej) - 10,50 zł. Kufel piwa w knajpie, do której dziś zaden z nas by nie wszedł - 4,50 zł. Ale "żywiec" wcale nie był najlepszy. Najlepsze piwo produkował wtedy browar w Zabrzu - słynne "Zabrze - Beer" z Górnikiem. Ile razy jechałem do Warszawy (expresem "Górnik" odjazd 4.40 z Gliwic) zawsze miałem przy sobie 20 piw dla chłopaków z "politechnika". Dobre było, aczkolwiek zauważalnie gorsze od "zabrzańskiego", warszawskie piwo "królewskie". Pamiętam, że jeden z najbardziej obiecujących wtedy dziennikarzy, ksywa "Zipas" planował wtedy nawet mały esej o piwie i regionach w PRL-u. Jak bardzo byliśmy wtedy naiwni świadczył zjazd młodych dziennikarzy studenckich, organizowany przez SZSP w Krynicy Morskiej w marcu 1980 roku. Pamiętam, jak nieżyjący już Michał S. stwierdził publicznie, że jeśli coś u nas drgnie, to raczej nie przed 1990-tym rokiem. Wtedy właśnie narodziła się oficjalnie teoria mozaikowa. Pisać, że PRL jest do dupy? Cenzura nie puści. Trzeba więc opisywać Polskę fragmentami. A czytelnik potem złoży sobie w jedną całość. Co najlepsze - cenzura na takie fragmentaryczne opisy nie reagowała.

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-2
#1608159

@jazgdyni

Aleś poruszył temat! Teraz, za karę dopilnuj, by powstała z tego co najmniej trylogia.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

...

#1608097

W niedzielę będzie część druga.

Staram się ograniczać, bo materiału i przemyśleń mam już na 30 stron. Może, gdybym nie był tak leniwy i nerwowy, to nawet trylogia by powstała.

To co piszę, to pewnego rodzaju podręcznik, obraz, który chcę pokazać i który jest w pełni dzisiaj zrozumiały dla tych, co przeżyli, jak arbitralnie założyłem, 30 lat komuny i 30 lat po transformacji. Bo tylko oni są uprawnieni do szczerych, osobistych porównań.

Dlaczego chcę ten pomysł rozwijać? Bo jesteśmy po uszy zasypywani kłamstwami i manipulacjami. Ciągle się lawiruje. Ci, co jeszcze wczoraj byli bandytami, dzisiaj są narodowymi bohaterami. Jaruzelski z krwią na rękach jest "człowiekiem honoru". A prezydent, uwielbiany trybun ludowy okazał się współpracownikiem tajnych służb.

Tylko my, pokolenie 30/30 na podstawie osobistej wiedzy i wspomnień, jesteśmy w stanie w tym niesamowitym chaosie przywrócić równowagę i zapoczątkować solidne rozdzielanie prawdy i kłamstwa.

Taki mam zamysł, a co z tego wyjdzie - zobaczymy.

Serdecznie pozdrawiam

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0
#1608108

Bardzo się ucieszyłem, gdy zobaczyłem, że zaczęliście wrzucać swoje muzyczne wzruszenia z dawnych czasów.

Postanowiłem więc też się przyłączyć. Zdradzę wam tajemnicę - chciałbym, by na moim pogrzebie zagrali właśnie to.

Porusza mnie ten utwór tak bardzo, że nie mogę go publicznie słuchać, bo broda mi lata i mam mokre oczy. Ale jak już będę sobie spokojnie leżał, to proszę bardzo.

 

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0
#1608109

Rozprowadzane były znaczki solidaryzujące się z walczącym Wietnamem. Każdy musiał taki znaczek nabyć, a w mojej szkole dystrybucją i dyscypliną w nabywaniu zajmowała się wychowawczyni klasy. Obowiązkowym przedmiotem był m.in język rosyjski. Prowadzący ten przedmiot, zatwardziały rusofil wymuszał nawiązywanie korespondencji z rówieśnikami z "bratnim" narodem. Udostępniał adresy młodzieży rosyjskiej, a wyrywkowo nakazywał udowadniać, że taką korespondencję się prowadzi.

Zlinkowałem adres znaczka pomocy dla Wietnamu z zasobem w internecie, nie wiem jak długo będzie on tam dostępny.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

...

#1608113

Tak, tak - pomoc dla Wietnamu. A dzisiaj chyba mają się świetnie i u siebie i u nas.

A ja pamiętam

  • uchodźców z Grecji
  • uchodźców z Indonezji
  • pomoc i uchodźców z Chile
  • Libia - dozgonna przyjaźń
  • Wsparcie dla Palestyny
  • Uchodźcy i pomoc dla Czeczeni
  • Ukraina......

Trend zaszczepiony w ramach akcji - Proletariusze wszystkich krajów ....

 

Pozdrawiam

 

 

 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0
#1608124

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Jestem jakim jestem

-------------------------

"Polska zawsze z Bogiem, nigdy przeciw Bogu".
-------------------------

Jestem przeciw ustawie JUST 447

#1608137

Z naszych szalonych gniewnych młodych lat

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Jestem jakim jestem

-------------------------

"Polska zawsze z Bogiem, nigdy przeciw Bogu".
-------------------------

Jestem przeciw ustawie JUST 447

#1608173

... jakoś źle mi się kojarzy. Wyzwolony, buntowniczy i umoczony w propagandę "maryśki" amant z pociągiem do młodziutkich fanek zespołu. Jeden utwór tylko mnie zastanowił, nie wiem do dziś, czy dotyczył buntu przeciwko wojny w Wietnamie.

 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

...

#1608179

Kurcze!

Jakie mamy zbliżone poglądy. Jagger nigdy nie był moim idolem. Po prostu inna bajka. On nie należał do "nemeczkowców" tylko do "chuliganów" z którymi nie chcieliśmy mieć nic wspólnego.

 

A szalę RS przeważyli tym utworem:

 

https://youtu.be/ZRXGsPBUV5g

Ps. Dlaczego przestało mi się wklejać foto z YouTuba????

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1608188

Moim niepodważalnym liderem wówczas był The Animals (zaliczyłem koncert!) i nie Jagger, a Eric Burdon.

A hymnem był House of the rising sun.

Lecz tutaj mój ulubiony kawałek z Burdonem już w LA z The War

 

 

Ps. Już sobie przypomniałem, żeby wklejać nie link, a film

 

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1608189

Ja już o tym pisałem, że były przeciwstawne "obozy" Beatlesów i Rollingstonsów, Deep Purple i Zeppelinów.

Wszyscy grali extra muzykę, tyle, że trzeba było wychwycić to, co najlepsze!

Przy Beatlesach dziewczynom robiły się miękkie oczy, przy Stonsach były czujne (sic!). Ja w końcu wybrałem Stonesów (jeżeli chodzi o styl), bo ich przekaz był konkretny i ostry i dawał moc. Lennon i McCartney? Sorry, ale Lennon poszedł w lewacką nirwanę ("Imagine") a McCartney dał czadu z The Wings. 

Deep Purple, Led Zeppelin, Budgie, Black Sabbath, Nazareth, Uriah Heep, The Doors, Smokie, Slade, Animals, Fleetwood Mac, Free, Iron Butterlfly, Wishbone Ash, Procol Harum,  John Mayall, Santana, BoneyM, Cat Stevens (jeszcze jak był w naszej kulturze), Dżem, Krzak, Omega, Bijelo Dugme + stu innych......... - wszyscy zapisali się złotymi głoskami w muzycznej historii!!!

Teraz jest po prostu papka...

Pozdro,

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Piter1

#1608280

No to ja byłem bardziej progresywny.

W swej liście nie umieściłeś mojego objawienia - ze Troggs - to był emocjonalny czad. Wyprzedzali resztę o 20 lat.

W takiej wyliczance niestety wiele można pominąć, bo pozostają tylko najważniejsi.

A taki The Moody Blues to co?

Przecież to kwintesencja dziecięcego marzenia.

 

Mam tak przez 100 godzin wymieniać ;-) ?

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1608311

... takie małe stworzenie, co to mocno stąpa po ziemi. Tak mocno, że z każdym krokiem ziemia dudni :) Paradoksalnie jestem jednak melancholikiem:

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

...

#1608313

Moja ulubiona grupa, z lat młodości.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Jestem jakim jestem

-------------------------

"Polska zawsze z Bogiem, nigdy przeciw Bogu".
-------------------------

Jestem przeciw ustawie JUST 447

#1608192

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1608211

Mieliśmy nieco inny, NRDowski zestaw.

Ale tylko na 45-tki, single, które wsuwało się do szczeliny, jak VHS.

 

Większość singli przepadła. Ale starzy już przy tym szaleli. 40 - letnie stare pryki. Lekarze, prawnicy, profesorowie, pisarze i inni.

To był NUMERO UNO dla nich. Chyba pierwszy w pełni "murzyński" hit, który podbił Europę i starszych Państwa Kamińskich.

Mnie też zresztą.

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1608312

 

 

A teraz ....

 

Ale ten szkolny fartuszek to miałeś super i cala ta reszta

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1608314

 Była wiosna 1969 roku. Na terytorium Polski, Czechosłowacji, Węgier i zachodnich obszarach Związku Radzieckiego rozpoczęły się manewry pod kryptonimem „Odra – Nysa 69” wojsk obrony przeciwlotniczej z udziałem lotnictwa, jednostek radiotechnicznych i łączności państw Układu Warszawskiego. Jako nastoletni chłopak mieszkałem wówczas z rodzicami w jednym z większych miast na Mazowszu. W odległości około 25 metrów od naszego domu na terenie obiektu strategicznego PRL-u, jakim była Stacja Wzmacniakowa Telefonii Nośnej – ruskije sołdaty we wczesnych godzinach porannych postawili ponad 30-metrowej wysokości maszt z anteną do radiostacji i nie pozwalali nam chłopakom, a tym bardziej dorosłym zbliżać się na odległość 20 metrów od ich „sztabówki” na kołach z radiostacją. Wracając ze szkoły zauważyłem u Ruskich ożywiony ruch kilkunastu żołnierzy. Krzyczeli bełkotliwie coś po rusku, biegali jak kot z pęcherzem, w pośpiechu czyścili „sztabówkę” szmatami i krzątali się przy rozbitych w pobliżu „sztabówki” czterech wojskowych namiotach. Jednym słowem: – ogarnęła ich jakaś panika. Wkrótce wyjaśnił się powód tej wcześniejszej paniki.

Około godziny szesnastej zajechała czarna „Wołga” na ruskich "blachach". Wysiadł z niej niski, tłuściutki, grubiutki i czerwony na twarzy… tawariszcz jenerał. W towarzystwie ruskiego i polskiego oficera udał się do „sztabówki”. Ja, mój brat i kilku moich kolegów obserwowaliśmy ich z naszego podwórka. Po chwili z „Wołgi” wysiadł kierowca w stopniu lejtnanta i podszedł do nas mówiąc:
– tawariszczi! – Choczecie pakupić radiopriomniki „Okiean”? Pradaju pa piaćdziesiat złotych za sztuku.
A my na to: – przynieś i pokaż, co to za radio.
Po chwili wyciągnął radio z bagażnika „Wołgi”, przyniósł, włączył i podał nam je do rąk.

 Oglądaliśmy je z zainteresowaniem, bo było zbudowane na 17 tranzystorach, a nasze „Kolibry”– o ile pamiętam – tylko na pięciu. W tym momencie nadszedł mój Tata, który po krótkich oględzinach „Okieana”, natychmiast zapłacił ruskiemu lejtnantowi 50 złotych, wziął "Okiean" pod pachę i poszedł do domu.

Jak się okazało, mój Tata zwrócił uwagę nie na ilość tranzystorów, a… na 5 zakresów fal krótkich. Aż pięć! Później dowiedziałem się, dlaczego dla mojego Taty była tak ważna ilość zakresów fal krótkich. To właśnie wysoka selektywność i spora moc wyjściowa wysokiej częstotliwości detektora fal krótkich pozwalała na niemal idealny i bez zakłóceń odbiór programów nadawanych z Rozgłośni Radio Wolna Europa, Głosu Ameryki z Waszyngtonu czy Radia BBC z Londynu. Także dało się słuchać dość dobrej jakości – jak na tamte czasy – muzyki z Radia Luxemburg.

 I tak oto ruski lejtnant chcąc zarobić „na lewo” na przemyconych radioodbiornikach, nawet nie wiedział, że daje nam Polakom narzędzie, za pomocą którego wzrastała nasza świadomość i zaowocowała… wyzwoleniem się spod sowieckiego jarzma. Co prawda dopiero na początku lat 90’, ale… lepiej późno, niż wcale.

Satyr

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

___________________________
"Pisz, co uważasz, ale uważaj, co piszesz". 

© Satyr


 

#1608302

Dla tych, którzy by chcieli odnaleźć swe ulubione utwory, proponuję przegląd mych perełek z różnego okresu czasów odległych i późniejszych, kolejność przypadkowa.

Na wyciszenie i relaks, gdy nerwy zszargane: Bethoven , Chopin, Morricone  , Schubert  , Bach. 4 pory roku niech każdy sobie znajdzie :)

Gdy nie potrzena jest codzienna adrenalina: Stevens  , Goldsboro  , Brenda Lee  , McLean  , Piaf  , Extreme  , Bee Gees  , Rafferty  , Lobo  , Kansas  , Lesley Gore  , Ronstadt  , Lucio Dalla  , Metalica  , Cascades  , R Steward  , Sue Thompson  , Simon&Garfunkel  , zwracam odrobinę honoru Jagerrowi  , Seekers  , Adamo  , MacGregor

Całkiem z innej beczki, moje ulubione dzieła rocka symfonicznego, nie każdy to trawi: Yes  , Pink Floyd  .
Na pobudzenie, gdy potrzebna energia: Guns-y  , Guns-y  , a nawet Fredie  choć niegodny naśladowania w życiu prywatnym.

Na koniec chciałbym, by wszystkie dzieciaki tak doceniały swych ojców  . Niezależnie czy ojciec ma talent czy nie... :)

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

...

#1608322

Budka suflera, Dżem, Perfekt, Daab, i tym podobne.

Nie słucham tylko Jazzu.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Jestem jakim jestem

-------------------------

"Polska zawsze z Bogiem, nigdy przeciw Bogu".
-------------------------

Jestem przeciw ustawie JUST 447

#1608324

Wiesz Marek... Te lata też mogłyby być wspaniałe, ale parafrazując słowo Marszałka, cóż z tego, kiedy ludzie k...rwy...

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-4
#1608328

"Im kury szczać wyprowadzać"

Już mam bliżej niż dalej, ale może Pan Bóg pozwoli doczekać, kiedy rząd Polski będzie rządem Polskim, a sprawy Polskie wraz z Panem Bogiem będą na pierwszym miejscu.

A powspominać to nie grzech, bo czasem nostalgia i mnie dopada, jak szybko uciekły te młode lata.

Pozdrawiam.

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

Jestem jakim jestem

-------------------------

"Polska zawsze z Bogiem, nigdy przeciw Bogu".
-------------------------

Jestem przeciw ustawie JUST 447

#1608331

Podziwiam  twoją samokrytykę

To ważny i odważny krok na drodze zrozumienia ,kim byłeś w tamtych czasach

Szapoooo baaa.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0
#1608334

Widzę, że dotarło do najbardziej "zainteresowanego". Skoro zabolało, to dobry znak...

Ps.Widzę , że "tłuczesz" świąteczne nadgodziny .
Kiedy centrala z Tel Awiwu płaci wam żydowskie pachołki wynagrodzenie ?.
Tak pytam, to tylko ludzka ciekawość...
Płacą wam od akcji, bluzgu, czy od zdobytego plusika ?.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-3
#1608340

Biznesmeni o kasę nie pytają bo oni  ją najzwyczajniej....mają

I tylko żebraków mi żal.....

8-)))))

shalom bracie

shalom

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1608342

A cóż to za biznesmen i biznes ?...
Porządni ludzie, taki biznes jak twój, nazywają kurewstwem, a biznesmena ... no wiesz...
No cóż, każdy prowadzi taki biznes, w jakim jest najlepszy...
Kundlu :).

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-4
#1608346

Ja ciebie obrażał nie będę.
Oj nie !!
Bo zawsze miałem (i nadal mam) szacunek dla niepełnosprawnych,ułomnych i .....upośledzonych
shalom bracie
shalom

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1608351

Podziwiam  twoją samokrytykę

To ważny i odważny krok na drodze zrozumienia ,kim byłeś w tamtych czasach

Szapoooo baaa.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1608335

... to mała profanacja oryginału, ale utwór jak najbardziej!

Dorzucę jeszcze jedną perełkę...

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

...

#1608329

Wiem, ale wolę wykonaniu Metaliki, jest bardziej ostrzej, bo mimo że jestem prawdziwym dziadkiem i wiekiem i mam trzech wnuków i jedną wnuczkę, to metalu lubię słuchać, Led Zeppelin, ACDC, Metalika, TSA, czy Ozzy Osbourne ze swoją kapelą

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Jestem jakim jestem

-------------------------

"Polska zawsze z Bogiem, nigdy przeciw Bogu".
-------------------------

Jestem przeciw ustawie JUST 447

#1608338

PROTEST !

Jako wielki fanatyk Whiskey in The Jar zwracam uwagę, że ten hit rozpropagowali Iraldczycy - Thin Lizzy.

Metallica zrobiła cover... i dobrze. Ale tu jestem za Irlandią

 

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1608330

Wiem, lubię i Thin Lizzy  i Metalikę, wybrałem akurat Metatalikę bo bardziej jest ostrzejsza w przekazie.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Jestem jakim jestem

-------------------------

"Polska zawsze z Bogiem, nigdy przeciw Bogu".
-------------------------

Jestem przeciw ustawie JUST 447

#1608332

... i polubiony, jest zawsze tym oryginałem. Tak to działa chyba u wszystkich. Każde inne wykonanie, interpretacja jest profanacją, przynajmniej dla mnie. Niech każdy z nas słucha zatem tego swego oryginału. Nie ma o co kopii kruszyć.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

...

#1608336

A to?

 

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1608339

Najlepsze zestawienie dwóch instrumentów muzycznych, ludzkiego głosu i smyczków.

Inne, podobne zestawienie głosu i m.in skrzypiec:

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

...

#1608345

Dajcie się oderwać od komputera! Za chwilę obiad w rodzinnym gronie.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

...

#1608352

- twórczych zespołów rockowych o nazwie - Slade.

Rockowy sznyt zawsze towarzyszył ich brzmieniu nawet przy świątecznym wykonaniu "Merry Christmas".
Mam nagrany na kaseciak a potem na szpulowy magnetofon cały pamiętny koncert tego zespołu który wystąpił pod koniec lat 70-tych na warszawskim Torwarze . Po koncercie do podwarszawskiej miejscowości wracaliśmy potem całą ekipą - pieszo ! - bo nie było już komunikacji ze stolicą.

To był powiew zachodniego świata. W zasadzie byłem chyba na wszytkich koncertach takich zaspołów rockowych które miały występy na warszawskim Torwarze. Są do dziś nagrane pyskówki z ZOMO-wcami :) którzy pilnowali wtedy porządku.
Nie pamietam ceny biletu ale i tak zawsze kupowaliśmy taniej u "bramkarzy" przy wejściach i była to około 3 do 4 razy cena niższa niż oficjalnie.

Dla przypomnienia:

https://www.youtube.com/watch?v=BpfHSqLXePI

 

https://www.youtube.com/watch?v=BpfHSqLXePI

 

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1608356

Oczywiscie - moglo tak byc, jak Autor opsuje i zapewne tak bylo, jednak nie mozna generalizowac na podstawie odczuc jednostki.

Nie zgodze sie tu z wieloma tezami Autora.

Po pierwsze harcerstwo - ja nalezalem do Zuchow (do 4 klasy szkoly podstawowej), potem bylem harcerzem (4-8 klasa SP), bylem takze w tzw. HSPS - chociaz nienawidzilismy (jako czlonkowie) tej nazwy i jej nie uzywalismy. Podobnie: nosilismy mundury tradycyjne (nie HSPS-_owskie z czerwonymi krawatami). W moim przypadku harcmistrzami byli... przedwojenni harcerze i nauczyciele (nie ci od "czerwonego" harcerstwa Kuronia...).

W harcerstwie dowiedzielismy sie wielu faktow historycznych (o Katyniu, wojnie polsko-bolszewickiej, 17 wrzesnia 1939 r. o "zolnierzach wykletych" i wiele innych. Tworzylismy wspolnote harcerska - wspolne obozy i rajdy, pod opieka naszych (nie czerwonych) nauczycieli... ktorzy czesto mieli klopoty, byli wzywani na SB na "rozmowy prewencyjne", nawet kilku nauczycieli- harcerzy zostalo zwolnionych z pracy (ale dalej byli harcerzami i uczestniczyli np. w letnich obozach). Tak wiec bylo i "za komuny" inne - niekomunistyczne harcerstwo. Pewnie nie wszedzie, pewnie w wielkich miastach bylo bardziej "czerwono" wszak "drobnomieszczanstwo i kulactwo" zawsze bylo ostoja reakcji... Pewnie tacy jak ja "idioci-patrioci" istnieli nie tylko w jednym miejscu, ale pewnie nie bylo ich w poblizu Autora...

Druga sprawa - zupelnie niezauwazona przez Autora - to istnienie enklaw komunizmu w rodzaju "zatoki Czerwonych Swin" - czyli wydzielonych osiedli z mieszkaniami dla dzialaczy komunistycznych, SB-ecji, Milicji i wojska. Osiedla te mialy wlasne sklepy (slawne Konsumy), wlasne szkoly - w takich enklawach zylo kilkaset tysiecy - jesli nie pare milionow czlonkow "przedodniej sily narodu". To z nich wywodzi sie dzisiejsza polska lewica i totalna opozycja. Wielu z nich bylo przyslanych do Polski ze wschodu...

Nie zawaham sie powiedziec, ze ostoja polskiego patriotyzmu w latch 40-tych, i pozniej byla polska wies. To rolnicy byli najwiekszym zmartwieniem komunistow - nie dosc, ze wspierali walke zbrojna z "czerwonymi" to pozniej nie zgadzali sie na tworzenie PGR-ow, czesto przeganiajac kosami i widlami komunistycznych agitatorow. 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

mikolaj

#1608423

Drogi Panie Mikołaju

 

Powinien Pan zrozumieć, jak należy pisać, gdy to są własne subiektywne wspomnienia.

Co z tego, że teraz wiem dużo o "zatokach czerwonych świń". W czasach które opisuję nic o tym nie wiedziałem. Ciekaw jestem, kiedy Pan się dowiedział. Popularne wówczas wyrażenie to było "sklepy za żółtymi firankami".

Dlaczego mi Pan zarzuca generalizację potępienia harcerstwa? Gdzie Pan to wyczytał? Napisałem wyłącznie o mojej nienawiści w czasach wczesnej młodości do mundurów (w sensie  - ja w mundurze), a zatem również do lokalnej drużyny harcerskiej. Innych harcerzy nie znałem.

Robi pan zasadniczy błąd jako czytelnik - swoją dzisiejszą wiedzę usiłuje pan transferować do czasów dawno minionych.

Proszę sobie przypomnieć, co wtedy Pan wiedział. Na pewno o tej "zatoce świń"?

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1608428

Wielokrotnie obserwuję w komentarzach projekcję  i ocenę dawnych wydarzeń  z dzisiejszego, szerszego naturalnie, punktu widzenia ( bez uprzedzenia ew. czytelnika lub adwersarza !). Staram się tego pilnie unikać w swoich komentarzach i proponuję to wszystkim, z którymi da się dyskutować. Wymaga to krytycznej oceny własnej pisaniny, a to trudne, jeśli nie najtrudniejsze zadanie autora.

Pozdrowienia

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

yenom

#1608554