Seks od przedszkola, związek zamiast rodziny - nie potrzeba wojny nuklearnej

Obrazek użytkownika Zygmunt Zieliński
Kraj

Pojeździłem po Internecie, wywołując na Google słowo „strajki”. Nie macie pojęcia jakie mnóstwo tego. Od hotelarzy zakopiańskich chroniących się pod płaszcz p. Lempart i strajku kobiet, po wolne media, pielęgniarki, Greenpeace, a to tylko niektóre. Oczywiście celem strajku kobiet jest wywalczenie prawa do zabicia dziecka obojętnie na jakim etapie życia ono się znajduje. W gadaninę, że chodzi o płód, embrion, i podobne eufemizmy to one same nie wierzą, tym bardziej robiący skrobanki, bo przecież widzą co wyskrobują. Ale OSK nie tylko o to strajkuje, tak na prawdę chodzi im o obalenie rządu, czego wcale nie kryją. Dobrze kombinują, bo jakikolwiek rząd, ale złożony z ludzi obecnej opozycji zgodzi się na wszystkie ich postulaty.

Manifestacje te mają coś z groteski, ale na smutno, podobnie jak zachowanie osób niepełnosprawnych umysłowo tak na prawdę nie może być zabawne. Ale niektóre postulaty to na prawdę hity dla najlepszych nawet kabaretów. Oto, jak status bytowy p. Lempart widzi posłanka lewicy Anna Maria Żukowska: „Marta Lempart poinformowała, że jest w fatalnej sytuacji finansowej, co wg niej jest wynikiem działalności w "Strajku Kobiet". Słowa "aktywistki" zrobiły duże wrażenie na posłance Lewicy, która wymyśliła sposób na jej finansowanie. - Powinniśmy jako społeczeństwo wreszcie przyjąć jako coś naturalnego, że aktywizm to zajęcie na pełen etat i powinno być opłacane. (...) Marta Lempart powinna mieś pensję - uważa była rzecznik Lewicy”.

To bardzo ciekawe, bo w końcu te aktywistki zatruwają życie wielu normalnym ludziom, o rządzących nawet nie wspominając. Kto zatem miałby im płacić pensję? Chyba tylko ci, którym te istoty sprawiają szadenfrojde? Ale czy Lewica zechciałaby płacić? Bo przecież nie rząd, budżet. Ewentualnie szarpnął by się może Soros, ale wiadomo, że Żydzi nie wchodzą do złego interesu.

Sprawa Lambert nie jest czymś wyjątkowym. To samo, czyli mortus finansowy dotknął człowieka, który wyobrażał sobie, że wejdzie do historii jako ojciec demokracji, Mateusza Kijowskiego. Jego jeremiada skierowana do Michnika jest nie tylko interesująca, ale pokazuje jaki los czeka człowieka, który pozwolił sobie na więcej niż na to pozwalał zdrowy rozsadek i przyzwoitość.

„W liście do Michnika lider KOD wspomniał o czasach, gdy wiele osób chciało grzać się w jego blasku. „Dzisiaj nikt nie jest zainteresowany rozmową”. Były lider KOD: Od czterech lat nie mogę znaleźć źródła utrzymania. Redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej” spytał, czy zawsze staje w obronie wartości uniwersalnych, czy też przyzwala na wykluczanie pewnych osób z przestrzeni publicznej. Jako przyjaciel na pewno jesteś zainteresowany co się u mnie dzieje. Otóż od czterech lat nie mogę znaleźć żadnego źródła utrzymania – napisał Kijowski”. Dodał, że Maleszkę do redakcji przyjął choć był konfidentem SB, a jemu nawet nie odpowiedział na list..

Sic transit gloria mundi. KOD wprawdzie istnieje, gdyż niektórym siłom zewnętrznym i wewnętrznym zależy na tym, żeby bakcyl nie zginął całkowicie, bo zawsze może się jeszcze przydać, by szkodzić Polsce – organizmowi, w którym się rozwinął. Dlatego deklaracja tej kadrowej raczej organizacji jest atrapą, za którą nic się nie kryje: „Naszym celem jest propagowanie postaw sprzyjających rozwojowi demokratycznego państwa prawa. Chcemy upowszechniać i chronić wolności i prawa człowieka oraz swobody obywatelskie, działać na rzecz popularyzacji wiedzę o demokratycznym ustroju państwa prawa, a także budować społeczeństwo obywatelskie” – tak brzmi ich program. Rzecz jednak jest w tym, że jeśli demokracja potrzebuje obrony, to raczej przed takimi tworami, jak KOD. Jednak Kijowski jest o tyle osobiście uczciwy, że o wsparcie nie zabiega u rządu, ale u Michnika. I chyba dobrze celował, ale źle trafił.

Nie można jednak mieć złudzeń, czy to będzie KOD, czy Strajk Kobiet, czy jacyś tam obywatele RP, wszystko to zgodnie pod płaszczykiem obrony wolności, demokracji, konstytucji walczy z tradycyjnym porządkiem moralnym i społecznym. Niekiedy odsłaniają się, by z wyjątkową perfidią zakpić z tego co sercu człowieka jest najbliższe i drogie. Oto aborcjonistki na Dzień Matki wystąpiły z następującym hasłem: „Płaczemy ze wzruszenia i gratulujemy, że nie jesteś w ciąży”. A w tle transparent z napisem: Tak dla kaczej rodziny. Oczywiście rodzina w ich rozumieniu to pary homoseksualne. Zamiast merytorycznej treści zatem prymitywna kpina.

Zdawać by się mogło, że tego nigdy nie doświadczymy, a tu nagle okazuje się, że już doświadczyliśmy: „Prezes Głównego Urzędu Statystycznego na skutek nacisków lewackich organizacji dopuścił zadeklarowanie w formularzu Narodowego Spisu Powszechnego pozostawanie w związku małżeńskim przez osoby tej samej płci. To jednak nie zadowoliło „postępowców”, którzy domagają się w dalszym ciągu zmian dot. deklarowanej płci przez tzw. osoby niebinarne i transpłciowe”.„Po interwencji organizacji #GUS dopuścił małżeństwa jednopłciowe zawarte za granicą. Wciąż jednak nie uznał osób transpłciowych i niebinarnych nie pozwalając im na zaznaczenie rzeczywistej płci w formularzu”. GUS tylko częściowo zwariował, zatem jest okazja słać donos do KE.

Oczywiście interweniowało LGBT. Tak więc krok po kroku stanie się to, że normalność będzie nienormalnością, a nazywanie kogoś tatusiem czy mamusią będzie karalne. Bo istotą wszystkiego jest unicestwienie rodziny. Dopóki jako społeczeństwo nie zdamy sobie z tego sprawy nie posiadamy żadnej szansy obrony. „Okazuje się, że dla Ogólnopolskiego Strajku Kobiet każda normalna, białoskóra rodzina jest "modelem rodziny z faszystowskiej matrycy". Trudno zrozumieć, skąd w tej skrajnie lewicowej, agresywnej organizacji taka dyskryminacja wobec ogromnej części polskiego społeczeństwa?. A jednak wcale nie trudno zrozumieć. Wystarczy obserwować ludzi tej opcji jak traktują sprawę Polski na forum międzynarodowym. Curiosum może nie tylko zresztą polskie: reprezentanci Polski jej największymi wrogami. Albo zainteresujmy się jak wygląda troska owych trans i niebinarnych, czy jak się tam zwą, o szkołę i dzieci „Masz dzieci w szkolnym wieku? To na pewno zaglądałaś, zaglądałeś do ich książek. Im bliżej elementarza, tym stereotypy jaskrawsze. I na obrazkach, i w treści model rodziny z faszystowskiej matrycy – kobieta, mężczyzna, dzieci, wszyscy biali, polscy, pełnosprawni, hetero i cis, uprawiający religię objawioną, podporządkowani sobie w katolickiej kolejności. Taki "jedyny słuszny" świat to wyzwanie na wojnę. Rzucacie je pod nogi dzieciom”.

Jeśli te maksymy nie są dla wszystkich jasne, to zobaczmy co o rodzinie mówi minister Czarnek. Wiadomo, że dla tamtych usiłujących podpalić społeczeństwo, to Schwarzem Peter – czarny Piotruś, ale zobaczmy jak on widzi troskę o rodzinę. Stwierdził: „że nauki o rodzinie będą odrębną dyscypliną naukową (obecnie to kierunek studiów). Tłumaczył, że jest to potrzebne, żeby "naukowo badać rodzinę" i "przeciwstawiać się rozmaitym prądom, tezom, które są nieprawdziwe", a w Polsce jest "ogromny potencjał familiologów”. I dalej, „że rodzina obecnie przeżywa kryzys. - Kryzys wynika jak zwykle z jakiegoś niezrozumienia albo odejścia od prawdy o rodzinie. To odejście od prawdy o rodzinie obserwujemy na różnych płaszczyznach – prawniczej, aksjologicznej, systemowej”.

Od strony prawnej sytuacja rodziny jest jasna, oczywiście dopokąd w sejmie nie zasiada większość o poglądach LGBT czy strajkujących kobiet: „Według Czarnka w dyskusjach o rodzinie powinien być zawsze pokazywany i przytaczany artykuł 18 Konstytucji RP, który mówi, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny, tworzący rodzinę, a macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną prawną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej Jego zdaniem jeżeli małżeństwo jest pod ochroną i opieką prawną, to żadne inne związki nie mogą być z nim zrównane w przepisach prawa. - Wyklucza to zatem promowanie w przepisach prawa i zrównywanie z małżeństwem związków partnerskich, w tym również związków homoseksualnych i rozmaitych innych związków”.

W wychowaniu więcej jest ważnych rzeczy niż nam na się może wydawać. Bo i szkoła i lektury odpowiednio dobrane, a przede wszystkim rodzina zdrowa, bez patologii. Ogromny wpływ ma otoczenie. Tutaj najczęściej dochodzi do wypaczeń, ale też nierzadko do obrania właściwej drogi. Jednak decydują często wzorce. Nie bez kozery starzy wymyślili przysłowie: verba volant, exempla trahunt – słowa ulatują, przykłady pociągają. Nie tak dawno temu pewien szacowny emeryt, kiedyś na eksponowanych stanowiskach, zdradził mi swój sekret pozwalający my być na bieżący w życiu. Powiedział: „wiesz, ja teraz oglądam prawie wszystkie seriale. Powiem zaraz dlaczego. Nie z powodu specjalnie ciekawej fabuły, trochę dla gry aktorskiej, ale głównie dlatego, że one mnie informują o kierunku w jakim idzie wychowanie społeczeństwa. I powiem ci, jest źle. Co tam różne ruchy, protesty, manify, mniej lub bardziej prostackie i pozbawione sensu? Seriale, prawie wszystkie, pokazują lekceważenie świata, w którym wyrośliśmy i który się sprawdził. Śledzę takie zjawiska jak marginalizacja rodziny, a zwłaszcza małżeństwa, które zastąpił związek, bycie razem, wprowadzenie się do kogoś. Przy tym często ta stara rodzina udaje dobrą minę do złej gry, albo kwituje: no cóż XXI wiek. Znikają prawie w ogóle takie słowa jak mąż, żona, a w użyciu jest jedno: partner/ka. Nieważne, że często nie chwytam czy w handlu, produkcji, czy wspólnym życiu. Jeszcze nie weszło całkowicie to kretyńskie nazewnictwo narzucane przez środowiska LGBT, ale i to się zjawi. Ale najgorsze jest to, że kiedy jeszcze pokazują ślub, zwłaszcza w kościele, to jest to parodia. Stary jestem, na niejednym ślubie byłem, ale czegoś takiego w kościele nie widziałem. Parodiowanie ważnych społecznie i ideologicznie stron życia ludzkiego, to trucizna, która wreszcie musi osiągnąć skutek”. I osiąga. Bo moda i naśladowanie takich wzorców u wielu zastępuje tradycję, moralność, fundament, na którym wznoszą swe życie. Sam oglądam dorywczo niektóre seriale, jak „Policjantki i policjanci”, Lombard. Życie pod zastaw, rzadziej Sprawiedliwi. Wszędzie jest to, o czym mówił mój rozmówca. I są te obrzędy kościelne mogące jedynie potwierdzić przekonanie wielu, że jest to przeżytek, anachronizm, w dodatku śmieszny. Jednego nie zauważył, że w tej nowej moralności XXI wieku zdarzają się przypadki godnego polecenia altruizmu. Moim zdaniem także z wyraźnie widocznym celem. Pokazać, że ludzie, którzy odrzucili chrześcijańskie zasady są lepsi niż cała reszta.

Szczególnie brutalny był atak na młodzież, jakiego dopuściły się osoby organizujące demonstracje tzw. strajku kobiet i ci, którzy w nim uczestniczyli. To nie były nieprzeliczone tłumy, jak usiłowała propaganda to rozpowszechniać, ale uczestników było wielu i byli wśród nich rodzice nawet z dziećmi. To jest hańba nie do zmazania i coś powinno być rozliczone ze szkód jakie wyrządzono wielu młodym ludziom, którzy z natury rzeczy żadni są przygód, a nie mają dość rozumu, by oddzielić ziarno od plew. Pewnie wielu z nich pójdzie swoją drogą, płacąc za to swą wiarą, naturalną skłonnością do uczciwości i biorąc za to jakąś wielobarwną szmatę i faszystowski symbol SS. Zanim ci młodzi uwiedzieni dziś przez ordynarne hetery zrozumieją w co wdepnęli dla wielu będzie za późno.

Tak więc frontalny atak na chrześcijaństwo i towarzysząca mu indoktrynacja wszystkimi środkami – na co wyżej wskazano – odgrywają bardzo istotną rolę, a w połączeniu z natrętnie wlewaną w ludzi rozwiązłością, to coś groźniejszego niż broń jądrowa. Ktoś dziś pyta na Internecie: jaka będzie III wojna światowa? Ona się już właśnie toczy.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:10)

Komentarze

Prezes GUS poddał się lewackiemu terrorowi i zgodził na zaznaczanie, że pary, które zawarły tzw. "małżeństwo" jednopłciowe za granicą, mogą zarejestrować się jako małżonkowie. To przykre, jeśli instytucje państwowe zgadzają się na taki dyktat. W końcu powinny obowiązywać przepisy zgodne z naszym systemem prawnym. Tu stworzono sztuczny twór, który stanowi na razie szczelinę, ale ta szczelina może spowodować większe pęknięcie w przyszłości.

Przyznam, że zastanawiałem się, jak GUS podszedł do muzułmanów, którzy w jakimś kraju arabskim zgodnie z tamtejszym prawem poślubili kilka kobiet? Czy można spisać się z 3 żonami? Czy system komputerowy to przyjmie? Bo jeśli się zastanowić, to po pierwsze są to legalnie zawarte związki (w świetle prawa państwa, w którym je zawarto), a poza tym w kontekście tła historycznego i antropologii znacznie bardziej naturalne od związków jednopłciowych. W końcu wielożeństwo brało się z odpowiedzialności za np. żonę zmarłego krewnego, która w krajach arabskich przed wiekami była by jako osoba samotna skazana na biedę, jeśli nie za śmierć. 

Pisze ksiądz też o serialach. Fakt, często przedstawione tam praktyki religijne są bardzo dalekie od realiów. Podam przykład z serialu właśnie o policjantach, którego fragment odcinka kiedyś miałem okazję zobaczyć. Bohaterowie muszą szybko zostać małżeństwem, żeby jedno z nich mogło adoptować porzucone dziecko. Idą do kościoła, gdzie proboszcz najpierw studzi ich zapał stwierdzając, że ma zarezerwowane terminy na najbliższe pół roku, ale po chwili wybiega z kościoła i dogania ich, mówiąc, że właśnie zwolnił się termin na dziś po południu! Pomijając wszystkie aspekty organizacyjne, przecież w Kościele obowiązują pewne procedury, jak choćby zapowiedzi, zaświadczenia o chrzcie, czy nauki przedmałżeńskie. Serial opowiada o chwili obecnej, a nie np. czasie wojny, który ewentualnie usprawiedliwiałby  takie szybkie małżeństwa. Absurd goni absurd, a choć nie siedzę w prawie kanonicznym, to przypuszczam, że takie załatwienie sprawy złamało by co najmniej kilka jego paragrafów. 

Niby cel szczytny - dziecko ma mieć rodziców. Ale co powiedzą autentyczni zakochani, którzy trafią w rzeczywistym świecie na "nieżyciowego" proboszcza, który każe im postępować zgodnie z regułami, co jak wiem, służy przecież nie perspektywie kilku najbliższych miesięcy, ale życiu w małżeństwie "puki śmierć ich nie rozłączy", czyli na całe życie. Jednak wychowani na serialach, mogą poczuć się oszukani przez Kościół i proboszcza biurokratę.

To jeden mały przykład. A patrząc na podawaną nam w mediach papkę widzimy, że pokazywane tam "związki" często przypominają bagienko, a nie trwałą skał jaką powinny być. 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

M-)

#1672329