Głos zza ściany chętniej słuchany

Obrazek użytkownika Zygmunt Zieliński
Kraj

                       

                Na portalu wPolityce ukazał się tekst poświęcony wypowiedzi Charlesa Crowforda, ongiś ambasadora  Wielkiej Brytanii w Polsce i, jak można mniemać, przyjaciela Radosława Sikorskiego. Ta ostatnia wiadomość jest o tyle ważna, że wyklucza możliwość zaszeregowania Crawforda do rzędu kibiców PiSu.

„Były dyplomata odniósł się w ten sposób (stwierdzając, że "Europejskie elity zostały do tego skłonione przez były rząd i ich kumpli w mediach") do krytycznego artykułu na temat reform przeprowadzanych przez rząd PiS, opublikowanego w brytyjskim, lewicowym dzienniku „The Guardian”.

Oto wypowiedź Crawforda sparafrazowana czy dosłownie przytoczona  w portalu wPolityce”

„Prawdopodobnie zostali do tego (interwencji czynników UE) skłonieni przez byłych członków polskiego rządu, którzy dziś piastują wysokie stanowiska w UE i ich liberalnych kumpli w mediach. Trudno sobie wyobrazić cokolwiek co mogłoby być mniej skuteczne w przekonaniu Kaczyńskiego aby zmienił swoje stanowisko”.

„(PiS) chce dokonać pewnej korekty, aby ci Polacy, którzy nie pochodzą z tej egoistycznej tradycji komunistycznej (lub którzy zostali skrzywdzeni przez historię), otrzymali swoją szansę. Dlatego (PiS) zaczął robić porządki w mediach publicznych i sądownictwie”.

 

            A o cóż to bój się toczy u nas w Ojczyźnie i za granicą? Właśnie o media i o sądownictwo – miejmy nadzieję, że nie tylko o nie, ale o uleczenie chromego prawa – a w pierwszym rządzie o mocno zardzewiałą maszynę, jaką jest Trybunał Konstytucyjny – źródło sutych apanaży i żadnej odpowiedzialności, bo jakże o takowej mówić, skoro zaległości w rozpatrywanych sprawach podobno mierzy się latami.

            Trybunał wszakże można byłoby wydobyć z uśpienia (znamy to  pojęcie skądinąd, z minionej epoki i procedur tzw. służb)  i zrobić z niego armatę, która by rozbijała wszelkie inicjatywy rządu. Bo, powiedzmy sobie szczerze, w apolityczność Trybunału jako instytucji wierzyć trudno. Co innego poszczególni jego członkowie. Ale pamiętamy przysłowie: senatores boni viri, senatus mala bestia.  Tak więc jasne jest, że większość parlamentarna ma prawo wybrać członków takiego ciała, albo je zgoła zlikwidować, wpierw zmieniając konstytucję. O to ostatnie podnosi się więcej głosów, nie tylko te z PiSu.

            A co do mediów, to pytanie zasadnicze brzmi: komu one podlegają, komu służą, kto za nie płaci i czy to co czynią jest klasycznym zadaniem mediów, czy też raczej pracą najemną?  Nie tylko rząd, ale  całe społeczeństwo ma prawo do obiektywnego obrazu rzeczywistości przedstawianej w mediach i do komentarza adekwatnego do rzeczy komentowanej. Po prostu tyle i nic więcej. Dziennikarz w roli propagandysty pomylił tu adresy, może pracować w mediach komercyjnych, chociaż też nie we wszystkich. Bo są także takie, które się szanują.  Czystka   w mediach, to nic więcej, jak tylko adieu dla propagandystów.  Kim oni są?  Ano, przypomnijmy sobie „minioną epokę”, za zwłaszcza kampanię przed wyborami.

            Jeśli politycy, powiedzmy, europejscy czy jacykolwiek oficjele z tamtej strony chcą zabierać glos w tej sprawie, to nikt nie jest ani temu przeciwny, ani tego ciekawy, gdyż i tam tylko na wrzaskach się to wszystko kończy. Co innego, gdy jest podejrzenie, że rodzimi przegrani zabiegają o takie manifestacje. A ono, jak przypuszcza Crawford, zachodzi.  Ma to swą bardzo jasną kwalifikację i każdy rząd miałby tu prawo domagać się, delikatnie mowiąc, wyjaśnienia takiej sprawy. Czy rząd PiSu z tego skorzysta, to jego sprawa. Ale powinien, żeby uświadomić  różnym krzykaczom, którzy z demokracji chcą sobie robić biznes, że to kosztuje i pokazać ile kosztuje.

            Europejskich gremiów  nie trzeba się lękać, gdyż one w końcu popierają tylko tych, którzy coś znaczą. Ta krzykliwa opozycja nic nie znaczy. Są słyszalni i widzialni tylko głosowo i nieco na wizji, a poza tym są nieobecni, a,  jak wiadomo, nieobecni  nie mają racji.

            Wszystko to w taki czy inny sposób znalazło się w wypowiedzi Crawforda. Mała to satysfakcja, bo w końcu czy zawsze ktoś obcy musi nas pouczać o naszych sprawach, odwoływać się do naszego rozsądku? Ale dobre i to, bo zbyt wielu Polaków słucha dziś byle kogo, po prostu z ulicy.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:16)

Komentarze

nie ma na świecie drugiego takiego narodu, który miałby tyłu zdrajców, przeciwko swojej ojczyźnie co Polacy.Za okupacji takim partyzanci strzygli łby. Tyle w temacie. Sorry, taki mamy klimat.

Podoba mi się!
10
Nie podoba mi się!
0
#1504770

Przed czy po egzykucji?

Łby strzyżono dziwkom puszczającym się z okupantami.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

kazikh

#1504794

100/100 !

Jakie środki prawne należy zastosować w przypadku podejmowania przez media działań zakazanych przez prawo?

Zadania programowe mediów powinny być realizowane poprzez posługiwanie się dopuszczalnymi przez prawo metodami, a niekiedy także z zachowaniem szczególnych rygorów prowadzonej działalności dziennikarskiej. Należą do nich nakazy związane z dochowaniem szczególnej staranności i rzetelności.

Ustawodawca założył w art. 1 pr.pr., że „prasa urzeczywistnia prawo obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego, kontroli i krytyki społecznej”. Użycie ogólnej formuły spowodowało, że przepis ten jest interpretowany przede wszystkim jako uprawnienie prasy do sprawowania kontroli nad działalnością publiczną osób, instytucji i organów. Rzadziej interpretatorzy dostrzegają w treści tego przepisu obowiązek dochowania rzetelności i uczciwości w procesie przekazywania informacji przez prasę. W przypadku fuzji interesów np. " Die Zeit" z "G.W." wszelkie zasady idą się ... (nie napiszę bo wyraz hadki)!

Dziennikarka Barbie Zelizer  w Taking Journalism Seriously, London 2004 zauważa, że wśród wydawanych na świecie w ostatnich latach książek, aż cztery pozycje miały w tytule „koniec dziennikarstwa”, co wskazuje na kryzys tożsamości i niebezpieczeństwo redukcji roli dziennikarza. Niektórzy naukowcy mówią o „śmierci dziennikarstwa”, argumentując, że zmniejsza się zapotrzebowanie na dziennikarstwo, bowiem staje się ono zbędne wskutek wewnętrznych i zewnętrznych zmian, jakie przyniosła nowa technologia. Dziennikarstwo utraciło zatem uprzywilejowaną pozycję w komunikacji między obywatelem a rządem.

A skoro tak to należy w dziennikarskim ogródku czynić swoje –  zwalczać  chwasty. Można to czynić metodą tradycyjną poprzez pielenie lub  alternatywną  z  użyciem herbicydów. W przypadku kursu na pielenie (żmudne, czasochłonne) zalecam motykowanie bo… działamy bezpośrednio na głębsze partie ziemi. Płytko zakorzenionych chwastów w dziennikarstwie nie uświadczysz, więc?

Najlepszym rozwiązaniem są w tym przypadku substancje przenikające do samych korzeni, działające nie tylko na sam chwast, ale także na glebę w najbliższym jego otoczeniu.

ps

"Dobry dziennikarz powinien być przede wszystkim dobrym człowiekiem".

~ Ryszard Kapuściński

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

casium

#1504787

Jednak co najmniej czesc dzialan jest "niepolityczna" jakby to okreslil Zagloba...

Szkoda - bo "politycznie" mozna zalatwic duzo wiecej i szybciej - niz idac  "na skroty" - ale w efekcie (zgodnie z zasada: "kto drogi prostuje ten w domu nie nocuje") gmatwajac i tak zagmatwana sytuacje (jak w przypadkuTK).

Nowemu rzadowi i jego politykom trzeba przede wszystkim wiecej osobistych kontaktow z politykami UE i krajow Zachodu - rozmowy za posrednictwem ambasadorow czy prasy ( o zgrozo!!!) moga doprowadzic do wielu szkod dotkliwych nie tylko dla politykow, ale i obywateli.

Tak wiec panstwo Politycy: wiecej "polityki" by sie zdalo... 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

mikolaj

#1504790