Europa przeprasza?

Obrazek użytkownika Traczew
Świat

Dziś przewodnicząca KE Ursula von der Leyen występując w PE wiele mówiła o kryzysie związanym z koronawirusem. Przytaczała przykłady solidarności krajów w walce z epidemia. Wspomniała o pracy naszych lekarzy we Włoszech, o dostawach materiałów odkażających z Litwy do Włoch, o leczeniu chorych Francuzów w szpitalach w Czechach itd. Oto przykłady solidarności europejskiej zdawała się mówić. Nawet mówiąc o tych w końcu dość błahych sprawach, najnormalniej kłamała. Wymienione przez nią przykłady, to efekt bilateralnych dogadywań się państw między sobą, bez pośrednictwa brukselskich biurokratów. Potem było sporo pustych słów, że jakiś plan Marshalla musi być, że nie można znosić wprowadzonych ograniczeń zbyt gwałtownie, że trzeba pamiętać o gospodarce. Ot, cały katalog bzdetów bez sensu. Von der Leyen nie powiedziała jednak nic o najważniejszym. Czy Unia zgodzi się na emisję koronaobligacji aby uratować choćby gospodarkę Włoch i innych krajów południa przed zapaścią. Całkowite zatrzymanie włoskiego "przemysłu turystycznego" to dla Italii zapowiedź katastrofy gospodarczej. Z Hiszpanią będzie podobnie. I Conte i Sanchez domagają się pomocy finansowej i "uwspólnutowienia" długów swych państw. W ubiegłym tygodniu sprzeciwili się temu szefowie rządów Holandii, Niemiec, Austrii i Finlandii. I to jest dziś najważniejszy problem dla KE, eurostrefy i całej Unii. A na ten temat Ursula nie powiedziała słowa.

Zamiast mówić o konkretach i planach oraz o najważniejszych sprawach poczęstowała europosłów masą zwykłych banałów nic nie znaczących."Otwarła" przy okazji swe serce mówiąc do Włochów: "Europa Was przeprasza". Do cholery! To nie  państwa europejskie zawiodły - udzielając sobie wsparcia na małą skalę, w miarę swych możliwości, ale chora struktura biurokratyczna: Komisja Europejska. Państwa europejskie robią co mogą aby ratować swych zarażonych obywateli, a KE przez dwa miesiące nie wydała z siebie głosu, popiskując tylko, że jak Polska zamknęła swe granice - to niedobrze, a jak Niemcy zamknęły trzy dni później - to bardzo dobrze. Nie podjęto żadnych prób ściągnięcia dla państw najbardziej dotkniętych pandemią potrzebnych materiałów. Przedwczoraj KE wydała pisk i zapowiedziała zorganizowanie "europejskiej" rezerwy respiratorów. 150 tych urządzeń będzie przechowywać Rumunia i na wniosek państw potrzebujących Bruksela będzie rozdzielać (np. 3 dla Estonii, 14 dla Czech, 22 dla Holandii itd). No przecież ten idiotyczny pomysł to efekt zbyt długiego siedzenia na stołkach brukselskich urzędasów. Typowe "brukselskie myślenie", stworzyć jakąś fikcję, aby mieć "papier" że działają i "ratują Europę". Debile. Europie potrzeba tysięcy respiratorów a nie 150.

Poprzez pozostawienie krajów UE samych, brukselska struktura udowadnia swą całkowitą nieprzydatność w sytuacjach kryzysowych i ten fakt wyraźnie dostrzegają społeczeństwa Włoch, Hiszpanii, Francji i Belgii. A jaka jest perspektywa? Albo powrócimy do koncepcji Europy Ojczyzn i wydatnie ograniczymy kompetencje "unijne" w Brukseli, albo UE wejdzie w kryzys grożący rozpadem. 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:4)