TAJEMNICE PREZYDENTA IIIRP

Obrazek użytkownika prof Rycho
Idee

Zbliza się tura wyborów prezydenckich...Artykuł ten z przed lat przytaczam w nieco zmienionej formie, ku przestrodze. Bowiem NIEWIEDZA wyborców, bezwiednie pod wpływem propagandy, glosujacych na Bronisława Komorowskiego, może okazać się szkodliwa dla Polski! Wnioski po przeczytaniu niech wyciągną sami, bowiem wiekszość faktów tu opisanych jest im po prostu nieznana...

Nad polityczną karierą Bronisława Komorowskiego, bodaj najbardziej niezwykłą, trzymała " ręką prowadzącą" - TAJEMNA SIŁA! Doprowadziła finalnie tego człowieka o życiorysie "osnutego mgłą ", aż do stanowiska Prezydenta, aczkolwiek III Rzeczpospolitej Polskiej! Już od  stanowiska dyrektora gabinetu w latach 1989 – 1990 pełnił funkcję dyrektora gabinetu ministra Aleksandra Halla w Urzędzie Rady Ministrów, a w latach 1990 – 1993 (z przerwą w 1992) – cywilnego wiceministra obrony narodowej ds. wychowawczo-społecznych w rządach: Tadeusza Mazowieckiego, Jana Krzysztofa Bieleckiego i Hanny Suchockiej. Tu właśnie, sprawując te polityczne funkcje, wg ”Raportu o likwidacji WSI” pojawiają się zasadnicze wątpliwości i rodzące się pytania - kim naprawdę jest Komorowski?

Zacytujmy zatem fragmenty raportu: „Służby interesowały się również kontaktami finansowymi Komorowskiego i Rayzachera z Januszem Paluchem, który prowadził tzw. „działalność parabankową”. Komorowski, Rayzacher i Benedyk mieli zainwestować w przedsięwzięcie Palucha 260 tys. DEM. Płk Janusz Paluch działał wśród oficerów, a jego pośrednikiem w przyjmowaniu lokat był m.in. ppłk Janusz Rudziński(118). Po bankructwie Palucha (wiosną 1992 r.) ws. „TOMASZEWSKI”, Bronisław Komorowski i Maciej Rayzacher chcieli odzyskać zainwestowane pieniądze przy pomocy wynajętych firm detektywistycznych, które wkrótce wycofały się z umowy, obawiając się powiązań politycznych Palucha. Komorowskiemu sugerowano, że pieniądze może odzyskać kontrwywiad WSI, który pomógł innym oszukanym w ten sposób wysokim oficerom WP(119). „TOMASZEWSKI” twierdził, że fundusze zbierane nieoficjalnie przez Palucha mogły posłużyć do sfinansowania biura wyborczego Lecha Wałęsy lub kandydata przez niego popieranego.(120) W czasie, gdy miał kłopoty z policją, Paluch ukrywał się w mieszkaniu siostry Wachowskiego w Bydgoszczy a w listopadzie 1994 r. zaproponował „TOMASZEWSKIEMU” wspólne interesy(121).” (118) Według „Notatki służbowej” z 14.04.1995 r., sporządzonej przez kpt. Piotra Lenarta z Wydziału 2 Oddziału KW POW, Bronisław Komorowski i Maciej Rayzacher w okresie 1991-92 powierzyli WS. „Tomaszewski” wysokie sumy pieniędzy, aby ten wpłacił je do tzw. „banku Palucha” za pośrednictwem płk. Janusza Rudzińskiego. Cała suma opiewała na 260 tys.DM. Z odnalezionych dokumentów nie wynika, że WSI interesowały się źródłem pochodzenia zgromadzonego kapitału. Według rozpoznania Kontrwywiadu Wojskowego, pieniądze wpłacali także inni wyżsi oficerowie WP. (119) W notatce WSI stwierdzono, że Rayzacher i Komorowski nie mieli „możliwości żądania zwrotu pieniędzy drogą prawną”. WS Tomaszewski dowiedział się, że „generałom udało się odzyskać pieniądze przy pomocy kontrwywiadu wojskowego”. Próbą odzyskania pieniędzy zajął się w imieniu Komorowskiego i Rayzachera WS „Tomaszewski”. Podjął się on obserwować Demola, w zamian za pomoc w odzyskaniu od Palucha pieniędzy.

W aktach nie ma informacji, czy próby odzyskania zainwestowanych pieniędzy przez ws. „Tomaszewski”, Komorowskiego i Rayzachera w „Bank Palucha” powiodły się. Brak też informacji, skąd tak dużą sumę posiadali wyżej wymienieni. Nie wiadomo też, jak zakończyło się rozpracowanie Komorowskiego, Rayzachera oraz wyższych oficerów WP.

Tyle cytat - ma się nieodparte wrażenie, że mamy tu doczynienia z jakims związkiem przestępczym. Tłumaczy to i obecne "zażyłości" Komorowskiego z oficerami WSI, dla wielu rola pod rządami PO nie zmieniła się...

Analizując karierę polityczna obecnego prezydenta to w latach 90. związany był z Unią Demokratyczną, potem z Unią Wolności. Odpowiednio od 1993 do 1994 oraz od 1994 do 1995 pełnił w tych ugrupowaniach funkcję sekretarza generalnego. Jako kandydat Unii Demokratycznej uzyskał mandat poselski w wyborach w 1991 i 1993. W 1997, pod koniec trwania II kadencji Sejmu, wraz z grupą działaczy UW pod kierownictwem Jana Rokity utworzył Koło Konserwatywno-Ludowe. W tym samym roku wraz z KKL przystąpił do nowo utworzonego Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego, które jednocześnie przystąpiło do Akcji Wyborczej Solidarność. W SKL pełnił funkcje sekretarza generalnego i wiceprezesa. W wyborach w 1997 zdobył mandat poselski jako kandydat AWS. W latach 1997–2000 przewodniczył sejmowej Komisji Obrony Narodowej, a w latach 2000–2001 był ministrem obrony narodowej w rządzie Jerzego Buzka. Zajmował się tam WSI. W 2001, jeszcze jako minister w mniejszościowym rządzie AWS, Komorowski wraz z częścią działaczy SKL związał się z Platformą Obywatelską. Od 2001 był członkiem zarządu krajowego PO, a od 2006 wiceprzewodniczącym. W Sejmie IV kadencji był zastępcą przewodniczącego Komisji Obrony Narodowej i członkiem Komisji Spraw Zagranicznych. W wyborach do Sejmu V kadencji 26 października 2005 został wybrany na wicemarszałka Sejmu. W trakcie tej kadencji był jednym z najbardziej aktywnych kontestatorów działalności rządów PiS, w szczególności polityki zagranicznej i obronnej,

Kategorycznie był przeciwny likwidacji WSI.   W następnej został Marszałkiem Sejmu, a w 2010 Prezydentem Polski. Stał się symbolem ochrony interesów ludzi służb, ma bez wątpienia z nimi do tej pory silne, aczkolwiek niejasne związki choć wiele dowodów wskazuje, że WSI podobnie jak SB były organizacjami przestępczymi! Marek Dukaczewski "Otworzę szampana, gdy wygra wybory" – powiedział przecież w wywiadzie dla Polski The Times, były szef Wojskowych Służb Informacyjnych, szkolony przez GRU w Moskwie. Ta deklaracja nie dziwi – kandydat na prezydenta PO- Bronisław Komorowski był związany z wojskowymi służbami specjalnymi od początku swojej publicznej działalności po 1989 r. Wspomniany wywiad udzielony przez Marka Dukaczewskiego jest deklaracją poparcia Komorowskiego przez całe środowisko Wojskowych Służb Informacyjnych! Nie jest to poparcie bezinteresowne – ludzie związani z tą formacją chcą wrócić. Wprawdzie może nie do czynnej służby, ale jako szeroko rozumiane zaplecze eksperckie prezydenta Bronisława Komorowskiego no i biznesu, choć za nimi zalega cień wielu niewyjaśnionych spraw. W raporcie z weryfikacji WSI, mającym wagę dokumentu urzędowego, zawarto opis dziesiątek przestępstw i nieprawidłowości, jakie zaistniały w ciągu 15 lat istnienia służb wojskowych.

Przedstawiono liczne przypadki korupcji, nadużywania władzy, przekraczania uprawnień i przestępstw gospodarczych. Aż 26 razy dokument ten wymienia nazwisko Bronisława Komorowskiego,  wskazując na jego odpowiedzialność! Pojawiają się pytania nie tylko o genezę i charakter kontaktów Komorowskiego ze środowiskiem WSI, z generałami po moskiewskich uczelniach i z esbekami prześladującymi Polaków, ale przede wszystkim o konsekwencje politycznej działalności w MON? W MON Komorowski prezentował bowiem negatywny stosunek do dekomunizacji w wojsku.Nawet wtedy, gdy struktury postkomunistyczne były najsłabsze, a opinia publiczna pamiętała zbrodnie stanu wojennego, chronił aparat postsowiecki, tłumacząc np., że wywiad peerelowski nie pracował na rzecz Związku Sowieckiego. BYŁ INSPIRANTEM działań SŁUŻB wywiadu, ABY OSKARŻAĆ I ZATRZYMAĆ SWOJEGO PODWŁADNEGO - prof. SZEMIERIETIEWA W 2001 r. O DOMNIEMANE ŁAPÓWKI w przetargach, z czego ten został sądownie uniewinniony!

Osobnym epizodem w działalności Bronisława Komorowskiego jest wprowadzanie swojego pupila, Palikota nie tylko w arkana myślistwa, wspólnie odbywali wiele wypraw, ale też w arkana polityki. Ten lider wykreowanego przez służby układu ma stanowić "bezpiecznik" dla ludzi PO. To on miał być jego gwarantem w Platformie Obywatelskiej. Pozostaje tylko pytanie, jaką tajemnicę skrywa ich wspólna przyjaźń? Odpowiedzi udzielić może sam Palikot: „Z tych wszystkich wydarzeń najbardziej niezwykły był nasz wspólny pobyt w Rosji i polowanie na głuszca. To było dobre 300 km od Moskwy, w kierunku na Białoruś, jak sobie przypominam – w marcu 1997 lub 1998 roku. […] To było moje pierwsze polowanie. Nie jestem urodzonym myśliwym i bardziej ciągnęło mnie do przygody i towarzystwa, niż do strzelania. Wśród prawdziwych myśliwych doświadczyłem swoistego rodzaju więzi i kultury, które mają niezwykle wiele uroku. Składają się na to różne obyczaje, pieśni i… nalewki, a nawet dobra tradycyjna kiełbasa. Dawne KGB podesłało nam na wieczór jakiegoś niby-sąsiada, który raczył nas wódką i próbował wyciągać na debaty polityczne. W pewnym momencie powiedział prowokacyjnie: mówcie co chcecie, ale Polska to prostytutka! Jak Rosja była silna – to była z Rosją, kiedy silna stała się Ameryka, to poszła za Ameryką. I patrząc na nas dodał: tylko się nie gniewajcie, ja wam tylko prosto mówię, co myślę… Bronek czujnie nie dał się sprowokować, zaczął coś swoim zwyczajem mądrze i historycznie tłumaczyć. Ja zaś w pewnym momencie powiedziałem: to i ja ci coś powiem – Rosja to było, jest i będzie gówno.

Gówno! Tylko się nie gniewaj, wiesz, bo ja tak tylko po prostu ci mówię… co myślę. I tak sobie we trójkę gaworzyliśmy, budując przyjaźń polsko-postradziecką. I popijając jakimś bimbrem z soku z sosny”. Do umowy o najem "ulubionej" przez polityków i agenturę, zabytkowej leśniczówki położonej głęboko w Lasach Janowskich, której częstym gościem był Komorowski oraz wiekszość oligarchow , ludzi służb oraz niejaki Jerzy Kostka, asystent francuskiego agenta Krucha tez wcześniej bywalca - dołączyła spółka Prokom innego polskiego oligarchy - miliardera Ryszarda Krauzego. Komorowski zaangażowany w te "przyjaźnie" jest nawet ojcem chrzestnym córki Kostki. Od tej pory Prokom/ Krauze/ wniósł 90% opłat za najem "niezwykłej dla intymnych" spotkań leśniczówki, a 10% AUTO-HIT z Tych /której właścicielem jest wymieniany na liście „Wprost” wśród najbogatszych Polaków – inny oligarcha Krzysztof Strykier/. Jerzy Kostka został administratorem obiektu, a firma Prokom uczyniła go także swojego pracownika...

W 2000 r. obecny prezydent- zostaje nagle- ministrem obrony narodowej. I w tym samym roku spółka Auto-Hit podpisała z ministerstwem pierwszy duży kontrakt na dostawy samochodów Fiat i Iveco! Łącznie w latach 2000–2004 MON kupił od firmy Strykiera 308 pojazdów! W 2000 roku kontrakt opiewał na 2 374 824,00 zł. W 2001 na 15 480 974,22 zł, a w 2002 na 23 038 731,60 zł. Za kontrakt w 2003 roku MON zapłacił 15 447 040,84 zł, a za 2004 – 41 647 428,18 zł. Podobnie milionowe kontrakty w czasie, gdy Bronisław Komorowski był ministrem, MON podpisał z Prokomem i spółkami KRAUZEGO, w których Prokom ma udziały. Dotyczyły one dostaw sprzętu komputerowego, informatycznego i poligraficznego oraz oprogramowania. BYŁY to wielomilionowe dostawy - interesowała się tym nawet prokuratura. OLIGARCHA Ryszard Krauze ZATRUDNIA I ROBI INTERESY z ludźmi ze służb specjalnych. Dość wspomnieć adwokata, a niegdyś współpracownika gen. Władysława Pożogi związanego z KGB, Krzysztofa Wilskiego, gen. Sławomira Petelickiego będącego niegdyś oficerem wywiadu i kontrwywiadu, Wojciecha Brochwicza będącego niegdyś dyrektorem w UOP, Zbigniewa Okońskiego nadzorującego swego czasu WSI czy Marcina Dukaczewskiego, syna gen. Marka Dukaczewskiego, byłego szefa WSI. Na Bronisławie Komorowskim obecność tych osób, ich przeszłość, a także że startują w przetargach MON , do której przyjeżdżał na polowania nie stanowiło problemu! Jak się w zeszłym roku okazało, miał wszak w zwyczaju przyjmować u siebie byłych oficerów WSI takich jak płk Tobiasz i płk Lichocki nie ma wątpliwości,że z punktu demokratycznego państwa -przestepcow! W głośnej sprawie rzekomej korupcji przy weryfikacji Wojskowych Służb Informacyjnych dowody jednoznacznie wskazują, że cała sprawa była w rzeczywistości prowokacją wymierzoną w Antoniego Macierewicza, przewodniczącego Komisji Weryfikacyjnej WSI. Niewątpliwy, aczkolwiek niejasny jest w niej udział Komorowskiego.

Koronnym dowodem na to były nagrania dokonywane przez wspomnianego płk. Leszka Tobiasza, głównego świadka oskarżenia, które zrobił już po wizycie u Bronisława Komorowskiego i w ABW. Wiele też wskazuje na to, że płk Tobiasz nagrał rozmowę zarówno z Bronisławem Komorowskim, jak i z szefem ABW Krzysztofem Bondarykiem. Tobiasz jednak nagle zmarł... W innej sprawie, w której prokurator Kucinski, chciał postawić zarzuty Antoniemu Macierewiczowi, był w stałym kontakcie z urzędnikami pałacu prezydenckiego. Prezydent w tej sprawie, bezprawnie podpisuje wszystkie wnioski o zwolnienie członków komisji weryfikacyjnej z tajemnicy państwowej, będąc w tym temacie żywo zaangażowany i zainteresowany. A przecież jedynie organ wytwarzający informację objętą klauzulą tajemnicy, stwierdza dr Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista. Oznacza to, że tylko szefowie komisji weryfikacyjnej mogą zwolnić członków komisji z tajemnicy państwowej, do których prokuratura się jednak nie zwróciła. Co to oznacza? Łamanie prawa! Sam nie miał też złego zdania o WSI, bo jako jedyny poseł Platformy Obywatelskiej głosował przeciwko rozwiązaniu tej formacji w 2006r, będąc zawsze orędownikiem słynnej magdalenkowej grubej kreski! O zainicjowanej przez Bronisława Komorowskiego i Janusza Onyszkiewicza „grubej kresce” w  MON wielokrotnie mówił Krzysztof Wyszkowski, wspominając  m.in., jak późniejszy prezydent odtajnił materiały archiwalne dotyczące marca 1968 r. po to, by – jak sam twierdził – „odbudować poparcie inteligencji dla wojska i obronności”. „To tak – pisał Wyszkowski – jakby ktoś zakładał, że poprzez poznanie wszelkich faktów związanych ze zbrodnią katyńską chciało się budować przyjaźń polsko-sowiecką czy kształtować dobry image polskich komunistów”. O autentycznej postawie Komorowskiego, szczycącego się dziś swoją kartoteka opozycyjną, najpełniej świadczy jego fascynacja generalicją ludowego wojska polskiego, przyjaźnie z ludźmi wojskowej bezpieki czy awanse udzielane prześladowcom opozycji. Postać tę trzeba oceniać w perspektywie szczególnego zaufania, jakim cieszył się nowy wiceminister MON ze strony komunistycznych służb wojskowych!

TEGO NIE DA SIE RACJONALNIE WYTŁUMACZYĆ...To MGŁA. Siegnąć trzeba roku aż 1982! Należy ją postrzegać poprzez krąg najbliższych znajomych i współpracowników, wśród których znajdziemy: gen. Adama Tylusa, gen. Bogusława Smólskiego, płk. Henryka Demiańczuka, płk. Lucjana Jaworskiego, płk. Aleksandra Lichockiego, mjr. Jerzego Smolińskiego, gen. Pawła Nowaka czy gen. Józefa Buczyńskiego. Obnoszoną niczym moralną tarczę, „kartę opozycyjną” Komorowskiego warto oceniać w perspektywie „dialogów” z roku 1982, które w swoim artykule „Dialogi operacyjne Komorowskiego” przytoczyła Dorota Kania w „Gazecie Polskiej” z grudnia 2010 r. Na pytanie esbeka, jak widzi siebie w nowej sytuacji, w której znalazła się Polska, Komorowski odpowiedział: "Mam dość wszelkiej działalności. Nigdy nie byłem ideologiem, to wszystko przestało mieć sens". W innej rozmowie, z maja 1982 r., Komorowski nazwał zasłużonego opozycjonistę Wojciecha Ziembińskiego "pajacem lubiącym się bawić w konspirację" i stwierdził: "Mam dość wszelkiej działalności w opozycji, jestem zdekonspirowany, wy wiecie o mnie wszystko. Jakakolwiek działalność opozycyjna moja czy innych jest po prostu zabawą w podchody". Myślę, że jak wielu dziś w polityce obecnych, w tym jego kolegów z obecnego rządu i kręgów PO - rok 1982 był kluczowy dla zrozumienia dlaczego wszelakie służby " TAK FORUJĄ GO PRZEZ NASTĘPNE LATA"!

Po 10 kwietnia 2010 Prezydent Komorowski odbywał dziesiątki spotkań z Sowietami organizowanymi głównie, przez nieupublicznione mass media, czy swoje w niezwykłe miejsca wyjazdy... Nie może być zatem - tylko trafem, że zastąpił generałów o poglądach patriotycznych, którzy polegli w katastrofach lotniczych w 2008 r. pod Mirosławcem i pod Smoleńskiem, mianowanymi tylko przez siebie, będącymi często absolwentami rosyjskich uczelni i byłymi oficerami WSI! Dla przykładu: Na stanowisko szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, zwolnione po śmierci Aleksandra Szczygło, prezydent Komorowski mianował Stanisława Kozieja, który w 1987 r. ukończył w Moskwie kurs w Akademii Sił Zbrojnych ZSRR. Nadał szlify generalskie (generała brygady) Krzysztofowi Parulskiemu, naczelnemu prokuratorowi wojskowemu. Prezydent Lech Kaczyński odmówił awansu dla Parulskiego na stopień generalski, kierując się wiedzą na temat jego przeszłości. Pułkownik Parulski zdecydował się na karierę w prokuraturze wojskowej w stanie wojennym. Parulski, nadzorujący śledztwo smoleńskie, dostał awans 15 sierpnia 2010 r., po kilku miesiącach śledztwa. Była to więc nagroda za "doprowadzenie" do wyjaśnienia przyczyn katastrofy? A także za jego "noc" z 10 -11 kwietnia 2010 z sowieckimi notabloami w sprawie jak przebiegać ma śledztwo smoleńskie?

A może też i za to, że prokuratura wojskowa pod kierownictwem płk. Parulskiego, dwa miesiące przed jego awansem, 14 czerwca 2010 r., umorzyła polskie śledztwo w sprawie nielegalnego handlu bronią przez WSI, w którym brał udział Monzer al-Kassar. 20 listopada 2008 r. Sąd Federalny w USA skazał tego handlarza bronią na 30 lat więzienia (ten wątek w Polsce umorzono). Bronisław Komorowski, jak mówi Antoni Macierewicz, wiedział, jako minister obrony nadzorujący WSI, o operacjach handlu bronią WSI z antyamerykańskimi terrorystami arabskimi i kolumbijskimi, a także o sprzedaży broni mafii rosyjskiej. 10 listopada 2010 r. Bronisław Komorowski awansował Janusza Noska, szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego, oraz Radosława Kujawę – szefa Służby Wywiadu Wojskowego na generałów brygady. W 2008 r. Antoni Macierewicz w tygodniku „Głos” powiedział o Nosku, że od czasu jego powołania na szefa SKW do służby powróciło wielu byłych żołnierzy WSI, m.in. płk Artur Bednarski, któremu podlegał w WSI przemysł zbrojeniowy i handel bronią. Płk. Radosławowi Kujawie zarzucano w mediach tuszowanie sprawy zaginięcia szyfranta Stefana Zielonki. O zaginięciu wywiad wojskowy nie poinformował prokuratury wojskowej ani żandarmerii, choć to właśnie żandarmeria zajmuje się poszukiwaniem zaginionych żołnierzy. 10 listopada 2010 r. awans na stopień generała dywizji otrzymał od prezydenta Komorowskiego gen. brygady Janusz Bojarski, absolwent Wojskowej Akademii Politycznej im. Feliksa Dzierżyńskiego w Warszawie. Bojarski pełnił funkcje szefa Biura Ataszatów Wojskowych WSI i Oddziału Kontaktów Zagranicznych WSI. Na przełomie 2005 i 2006 r. był szefem WSI. Od września 2010 r. Bojarski jest polskim przedstawicielem wojskowym przy Komitetach Wojskowych NATO i UE w Brukseli... Wśród osób awansowanych przez Bronisława Komorowskiego jest też Tomasz Turowski. Jak mówił „GP” europoseł PiS Ryszard Czarnecki, Turowski został przydzielony do organizacji wizyty prezydenta Kaczyńskiego w Katyniu w lutym 2010 r., dzięki ówczesnemu marszałkowi Sejmu Bronisławowi Komorowskiemu. Według europosła, Turowski jest z Komorowskim na ty. Turowski – przypomnijmy w skrócie – należał do elity oficerów wywiadu PRL – Wydziału XIV Departamentu I SB, ściśle nadzorowanego przez sowieckie KGB. „Rzeczpospolita” ujawniła, że pracował on jako „nielegał” w Paryżu i Rzymie, rozpracowując duchowieństwo w Watykanie, w tym najbliższe otoczenie papieża Jana Pawła II. 10 listopada 2010 r. awans na generała brygady dostał od Komorowskiego Krzysztof Szymański, absolwent WAT i kursu akademickiego w Akademii Wojsk Pancernych w ZSRR.

Awans zawdzięcza też Bronisławowi Komorowskiemu płk. Aleksander L., ostatni szef Zarządu I Szefostwa WSW, absolwent moskiewskich kursów GRU. Gdy zlikwidowano WSW, Komorowski, wówczas minister obrony, przeniósł go do rezerwy kadrowej powstałych WSI. Do 2005 r. płk Aleksander L. był doradcą w AMW, a jego awans na etat generalski aprobował, jak mówił nam Antoni Macierewicz, ówczesny wiceminister obrony Bronisław Komorowski. W głośnej aferze tzw. marszałkowej, dotyczącej próby nielegalnego pozyskania aneksu do raportu o WSI, kluczową osobą był właśnie marszałek Sejmu RP Bronisław Komorowski, a jednym z głównych jej bohaterów płk Aleksander L. Inny znajomy prezydenta Komorowskiego, bohater afery marszałkowej, główny świadek oskarżenia, płk Leszek T., to były attachee wojskowy w Moskwie, negatywnie zweryfikowany oficer byłych WSI, który zajmował się m.in. rozpracowywaniem Kościoła. Protegowanym Bronisława Komorowskiego był znany dobrze opozycji solidarnościowej płk Lucjan Jaworski. Komorowski mianował w 1991 r. Jaworskiego, byłego szefa Zarządu WSW WOPK, szefem kontrwywiadu. Warto przypomnieć, że Jaworski niszczył prasę podziemną, rozpracowując m.in. „Wiadomości”, pismo NSZZ „Solidarność” Regionu Mazowsze, rozpracowywał Ryszarda Bugaja, tropił „obce pochodzenie” członków opozycji, zakładał podsłuchy, werbował agenturę. To na skutek działań Jaworskiego w więzieniu znalazła się m.in. Hanna Rozwadowska, kierująca logistyką „Wiadomości”. Gdy Jaworski został szefem Kontrwywiadu Wojskowego, w latach 1991–1993 prowadził działania operacyjne, skierowane przeciwko środowiskom opozycji niepodległościowej oraz przeciwko rządowi Jana Olszewskiego. Nadzorował też sprawę o kryptonimie „Szpak” rozpracowania Radosława Sikorskiego. W 1981 r. Jaworski był dowódcą kompanii czołgów, przygotowanej do pacyfikacji Kopalni „Wujek”. Jak twierdzą nasi informatorzy, do pacyfikacji zgłosił się jako ochotnik.

Otoczony swoimi klakierami w stylu Kuczyńskiego, który w słowach "Mój przyjaciel Bronek" zawarł przesłanie, aby ten "czas szczęśliwości" stworzonej przez agenturę PO, co tak dobitnie potwierdził agent Olechowski i gen SB Czempiński - TRWAŁ! I Trwa dla ludzi na wiele stołków awansowanych i także za sprawa bedącego w "szponach"- Tuska ... A,że hasło w Magdalence wykute - "MY WAS NIE RUSZAMY, A MY WAS"-obowiązuje z całą mocą i po 23 latach, to Komorowski jest bez wątpienia jego stróżem! Zagadka pozostanie dla mnie jednak jakie to Siły Wyższe III RP niespodziewanie przecież "nakazały" Tuskowi wstrzymać tak przezeń chcianą kandydaturę na prezydenta III RP,a desygnować - Komorowskiego? Komorowski sterowany, "umiejetnie" odcina się od Platformy, która wraz z "tyłowymi siłami" wyniosła go na najwyższy urząd w państwie? Paradoksalnie, właśnie po to, żeby ponownie wygrać wybory i mieć wysokie sondaże. "Jeśli chce wygrać, musi dystansować się od popełniającej straszliwe błędy PO". Taktycznie chce pokazać, że jest prezydentem wszystkich Polaków, nawet tych z prawej strony- nie dajmy się zwieść!Także jego powierzchowności, spokojowi, słowom i zapewnieniom. Przypominam WYBORCOM, że Komorowski i Tusk grają razem, przekrzyczeć jest ich trudno. REPREZENTUJĄ POKOMUNISTYCZNE SIŁY, DESTRUKCYJNE DLA NASZEJ OJCZYZNY!!! Ustawy ograniczające Prawa Obywatelskie, w tym o DEMONSTRACJACH są jego dziełem! Także ostatnio w sprawie zwrotu wraku wypowiedź jego, że to wszystko szkodzi stosunkom polsko - rosyjskim, choć dodał, że jest pewien postęp w tej sprawie- szkodzi, bo Komorowski boi się oczywistej prawdy, wobec nawet nic nie znaczących realnie słów Ławrowa, który powiedział, że natychmiast po zakończeniu ich śledztwa, wrak wróci do Polski... Kim jest zatem Komorowski, chce się wiedzieć i w tych wątkach?

PRZECIEŻ WRAKU MOSKWA LATA NIE ODDA! To dla mnie oczywiste, dla Komorowskiego delikatnie mówiąc złuda. Wydaje się mu, że wszyscy do "bulu " są aż tak naiwni? "Nie trzeba eskalować sporu" powiedział także w programie nieszczęsnego propagandzisty Tomasza Lisa na antenie TVP2 . W jego ocenie, teoria o zamachu jest oparta na "zerowych przesłankach i dowodach, szkodzi relacjom wewnątrzpaństwowym i międzypaństwowym". Ktoś, kto dziś śpiewa "Ojczyznę wolną racz nam wrócić Panie", a nie "pobłogosław Panie", sam się skazuje na marginalizację. Ogromna większość narodu Tak nie myśli- powiedział Bronisław Komorowski. \ JA Panie Komorowski jednak Tak myślę! Wolę być na marginesie, ale z czystym sumieniem, którego Pan NIE MA!!! Trochę wątków i cytatów zaczerpniętych z mych notatek, gazety Polskiej,Rzeczpospolitej, gazet wojskowych i internetu, stanowią elementy książki, którą piszę.

Zwracam też uwage zainteresowanym, że tematy te staja się w "tej" Polsce trudne, ze wzgledu chociaz na art 212KK! Osobnym wątkiem jest rola teścia Komorowskiego w kreowaniu jego kariery i związkach ze słożbami, ale to temat na inną publikację... A przy okazji polecam wydaną książkę Sumilskiego, niezmiennego sojusznika odtajania mrocznej historii i oczywistych zwiazków prezydenta z WSI. Ciąg dalszy owych i innych wątków jednak nastąpi, co niniejszym informuję. Pozdrawiam

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:16)

Komentarze

Witam

 

Świetne opracowanie!

Kawał dobrej roboty.

 

Pozdrawiam

 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

JanuszK

Trolle, agenci i wredni nie mają co liczyć na moją uwagę. Próżne ich wysiłki.

 

 

 

 

#1480054

Przypomniał o kilku sprawach. Niektóre już wyparowały z mojej pamięci, choć czytałem przed laty raport, od deski do deski. Szkoda że nie poruszył Waść, sprawy pozbycia się Szeremietiewa, który bardzo uważnie patrzył na lepkie ręce Komorowskiego. Dlatego "poległ" w walce!. To człowiek wielkiej wiedzy, kultury i patriotyzmu.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1480090

Witam

Soczyste

Dzięki i pozdrawiam

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-1

Tylko ta myśl ma wartość, która przekona kogoś jeszcze

#1480091

serdecznie dziekuję! Co do mnie, również zauważam kluczową rolę tesciów (czy teścia) Komorowskiego w kształtowaniu jego osobowości po 1982 roku. Słowa "Mam dość wszelkiej działalności w opozycji, jestem zdekonspirowany, wy wiecie o mnie wszystko. Jakakolwiek działalność opozycyjna moja czy innych jest po prostu zabawą w podchody" są słowami jakie wypowiedziałby w tamtych czasach ktoś kto chciałby uzyskać wolność po internowaniu, sprawić wrażenie "odcinania się" a jednocześnie w jakiś sposób "zakończyć konflikt" z władzą stanu wojennego. Stworzyć sobie czyste pole do dalszej działalności, niekoniecznie zgodnej z dotychczasową. A jednak zdecydował się na to. Z tej przyczyny przyszło upodobanie do polowań i zbliżenie do ludzi którzy polowania uznali za odpowiednią dla siebie rozrywkę. Czy "normalna" żona pozwoliłaby mu na tego typu rozrywki? Szczerze wątpię. On po prostu pozwolił "przekabacić się" wchodząc w ubeckie środowisko. A potem już było z górki...

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1480100

powielić tą informację na wielu portalach aby mogło to przeczytać wielu internautów i przekazać dalej. Ja wyczytałem część tych iformacji w książkach Sumlińskiego ale przeciż nie wszyscy go czytają.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

lupo

#1480121

Tak pelna zgoda -powielać i edukować naród , ktory wiedze czerpie GŁÓWNIE  z TVN.  A jeszcze , główny gajowy polował w róznych miejscach Polski. Polował z generalicja , oficerami WSI i ...Rosji. Bardzo te informacje utajaniano, zakazywano robienia zdjęć jak w strukturach agenturalnych, ale szczególnie , że jezdził na polowania do Rosji, nawet z Polikotem. Ale co tam ...co sądzicie o tym?    Komorowski,  niezaleznie w ksiażce-"Zwykły polski los" sam przyznaje, ze polował od 70 lat  polował i w 80 i 90 i do dziś... Zatem kto po stanie wojennym -inernowanemu pozostawił bron? Kto pamieta te czasy to posiadanie broni było przywilejem nielicznych i głównie aparatczyków komunistycznych. Sa relacje ludzi, którzy fakty te potwierszają, twierdza ,że słabo strzelał/wzrok/, ale polowac z sowickimi oficerami i dygnitarzami, oczywistą agentura to chyba   WSTYD i JEDNOZNACZNOŚĆ!  Osobnym pytaniem jest kto i za co, podobnie jak Tuskowi dawał grubą kase Komorowskiemu pod koniec lat...osiemdziesiątych-opozycjoniście - coś znów nie tak?  O tych faktach wkrótce napisze i jak dowiaduję sie  Pan Gmyz tez cos szykuje...Na razie były upomnienia.z kancelarii..Pozdrawiam szczególnie tych, ktorzy ida głosować w swej...ideowości na NIEGO.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

prof Rycho

#1480137

warto sobie zdać sprawę że polowanie to była rozrywka dla "elit" (obojętne co rozumiemy przez to słowo). Zwykli obywatele PRL nigdy nie polowali, chyba że kłusowali. Ale o tym nie mówimy. Wystarczy przypomnieć sobie jeden z odcinków "Czterdziestolatka" jak przypadkowo upolował dewizowego dzika. Jeśli Komorowski rzeczywiscie polował od lat 70-tych, to znaczy że od tamtych czasów miał styczność z tymi którzy polowanie traktowali jako rozrywkę elitarną i stać ich było na to. Ciekawe czy od czasów kiedy poznał obecną żonę (i teściów). Najczęściej bywa że przyszłych teściów poznaje się w trakcie studiów (czyli w latach siedemdziesiątych), a to mi koliduje z informacją o nieudolnych planach zamachu (de facto terrorystycznego) na milicjanta w czasie stanu wojennego. Co do Palikota, o ile mi wiadomo jego drogą do zaistnienia w polityce było właśnie wspólne polowanie z Komorowskim.  Przez Komorowskiego osiągnął dostęp do Tuska a potem już miał łatwo. Oczywiscie, do końca nigdy nie wiadomo co jest prawdą, co przypadkiem a co legendą.

Pozdrawiam

Honic

P.S.
Uzupełniam to czego nie doczytałem. Według linku http://wyborcza.pl/duzyformat/1,127291,7676333,Anna_Komorowska__Harcerka.html "są razem" od 1972 roku. Czyli miał czas poznać teścia (wtedy od niedawna na emeryturze resortowej) jeszcze we wczesnych latach 70-tych. I nauczyć się lubić polowania, ewentualnie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1480158