„Alimenciarstwo” Kijowskiego

Obrazek użytkownika Mariusz Cysewski
Kraj

W mediach strony polskiej zapodano informację o tym, że przebierający się w kradzione szatki „obrońcy demokracji” jak i pożal się Boże „obrońcy prawa” stalinowiec to w rzeczywistości człek, co zalega na coś 100 tysięcy z alimentami na swe dzieci. Resztę reputacji Kijowskiego ubił chóralny rechot w internecie i mediach społecznościowych. Przyznam, że i ja zrazu się uśmiechnąłem.

No zaraz, zaraz…  Pomyślmy.

Oczywiście obrzydzenie budzi u mnie ktoś kto kradnie, w dodatku kradnie dzieciom, i to swoim własnym. Mam wszelako pewne doświadczenia z wymiarem niesprawiedliwości Trzeciej Rzeszy Pospolitej. Nadto swego czasu byłem koordynatorem Ruchu Obrony Praworządności. Zgłaszali się do nas poszkodowani. Dobrze pamiętam co najmniej dwa przypadki ojców, na których wymiar niesprawiedliwości nałożył obowiązek alimentacyjny w wysokości niemożliwej do realizacji – alimenty były nie tyle wysokie czy bardzo wysokie, albo wysokie niszcząco, bo i taki był przypadek; nawet to ostatecznie byłbym w stanie pojąć - co zwyczajnie przekraczały dochody. Były niemożliwe do zapłaty.  

Nie rozumiem: jaki jest sens żądań realizacji niemożliwych do realizacji obowiązków?

Jeżeli sąd zobowiąże mnie do lotu na Księżyc, to nie ja powinienem mieć problem, a sąd; problem psychiatryczny. Za to i kretyńskie, i łajdackie uważałbym określenie mnie w tej sytuacji jako człeka „nieobowiązkowego” :D

Być może lewo („prawo”) sowieckiej Polski umożliwia coś w rodzaju alimentów potencjalnych, albo warunkowych, w wysokości w jakiś sposób uzależnionych od dochodów potencjalnych albo przyszłych. Byłoby to dla mnie szaleństwem, jak każdy wypadek pomijania sławetnego „stanu faktycznego” w atrapach sądów, co zresztą jest tam nagminne. Być może, alimenty zrazu zasądza się wedle jakiegoś stanu faktycznego, który wszakże nie jest wieczny; lekarstwem byłoby, być może, określanie jakiejś wartości procentowej dochodów. I wreszcie, być może ci poszkodowani ojcowie coś ściemniają – bo i takie są przypadki, wcale częste. Nie mam co do większości tych zagadnień pojęcia – nie znam realiów, a rozprawy w sprawach rodzinnych są tajne.

Jedno za to wiem z całą pewnością: każdy ma prawo do uczciwego procesu przed sądem niezależnym.

Wszystkie te zagadnienia, o których ja dziś nie mam pojęcia, „stan faktyczny” jak i możliwości rozwiązań - powinien oceniać sąd naprawdę niezależny.

Jeśli o mnie chodzi, to jestem miłośnikiem pań, zwolennikiem pań, uważam je za wyższą formę istnienia ;) a skutkiem być może tego nastawienia jest dalszy mój pogląd, że w razie separacji/rozwodu rodziców, dzieci z przyczyn społecznych i biologicznych winny zostać z matką, a płacić za to winni ojcowie; a w dodatku, że to właśnie kobiety winny o tym wszystkim orzekać w sądach. Z kolei na feminizację zawodu sędziowskiego poszkodowani ojcowie utyskują, również - lub nawet przede wszystkim - tu właśnie upatrując przyczyny przyznawania matkom opieki nad dziećmi i alimentów wysokich lub niemożliwych do zapłaty. Na manifestacji kilka lat temu słyszałem postulat parytetów wśród „sędziów” „sądów” rodzinnych.

Drodzy moi: nie parytetów żądajcie. Może poprawią waszą sytuację, ale tylko trochę i na pewno nie trwale. Jeśli realia sądów rodzinnych są takie jak karnych to liczcie się z tym, że „sędziowie” również u was nie orzekają zgodnie z własnym przekonaniem, sumieniem, czy stanem faktycznym, a realizują jakąś odgórną politykę. Choćby taką co sprowadzać się będzie do realizacji (mojego) poglądu, że z dwojga złego ;) dzieci powinny być z matkami a nie ojcami. Albo poglądu odwrotnego, że z ojcami. Albo poglądu Bronisława Komorowskiego i Gazety Wyborczej, że źródłem całego zła jest rodzina, że tedy należy niszczyć rodziny.

Te wszystkie poglądy, względy, znane nam dziś i nieznane okoliczności, jak i konkretną życiową sytuację konkretnych ludzi winien oceniać sąd prawdziwie niezależny - ława przysięgłych złożona z 12 osób wylosowanych np. z bazy Pesel do orzeczenia w tej jednej, konkretnej sprawie. Skoro skład ław będzie losowany, to zyskacie swoje parytety płci - bez niepotrzebnych zmian lewa („prawa”), którego naprawiać nie ma już sensu i się nie da. (Aczkolwiek mogą być i przypadki, w których ława składać się będzie w 100% z kobiet; czego prawdopodobieństwo można sobie obliczyć). Stanowiska procesowe stron pewnie nie będą się sprowadzać do względów ideologicznych, jak na przykład mojego zamiłowania do kobiet, bo to pewnie przekona tylko facetów i to tylko niektórych ;) ani tym bardziej żądań Gazety Wyborczej, by niszczyć rodziny - choć oczywiście nie mi o tym decydować; o strategii procesowej decydować będą strony ze swymi pełnomocnikami. Na orzeczenie ławy przysięgłych przysługiwać będzie zażalenie. 

I dopiero gdy taki sąd, sąd prawdziwy, bez cudzysłowów, przyzna komuś dzieci albo zasądzi jakieś alimenty, dopiero wtedy będzie można nie bez podstaw gardzić jako „alimenciarzem” kimś, kto unika obowiązku alimentacyjnego.

Na szczęście, wszystkie powyższe uwagi to uwagi in abstracto i nie dotyczą mister Kijowskiego. Ustosunkował się on na piśmie do zarzutów. W jego oświadczeniu nie znalazłem nic o tym, by swój proces parę lat temu uważał on za nieuczciwy, by w jego przypadku lewo („prawo”) zastosowano nieuczciwie, ani też nie chce Kijowski uczciwego procesu przed ławą przysięgłych dla samego siebie i tym bardziej dla ogromnej, nieznanej w przyszłości liczby poszkodowanych Polaków – ojców jak i matek. Wygląda na to, że Kijowskiemu lewo („prawo”) pasuje jak najbardziej. Tak jak kredyty w frankach pasowały Swetru.

Ano, skoro tak, to wedle stawu grobla.

Chcącemu nie dzieje się krzywda.

Alimenciarzu.

 

Mariusz Cysewski

 

* * *

Kontakt: tel. 511 060 559

ppraworzadnosc@gmail.com

https://www.facebook.com/groups/517163485099279

https://twitter.com/MariuszCysewsk

https://sites.google.com/site/wolnyczyn

http://www.youtube.com/user/WolnyCzyn

http://mariuszcysewski.blogspot.com

http://www.facebook.com/cysewski1

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.2 (głosów:5)