Sprostować prawdę...

Obrazek użytkownika maciej1965
Kraj

Sędzia Waldemar Żurek wraz z 50 krakowskimi sędziami złożył pozew przeciwko Gazecie Polskiej z żądaniem sprostowania wypowiedzi Premiera Mateusza Morawieckiego na temat działania zorganizowanej grupy przestępczej w krakowskim sądzie. Uznali, że słowa te są kłamstwem i ich obrażają. Wobec aresztowań i prowadzonego w sprawie przekrętów w sądzie śledztwa, jest to słabe tłumaczenie. Tym bardziej, że pan Premier nie powiedział, że grupa ta składała się z sędziów i, że wszyscy byli w niej umoczeni. Takie słowa w wypowiedzi Premiera nigdy nie padły. No, chyba, że sędziowie wiedzą o czymś, czego nie wiedzą śledczy i czują się winni - wtedy oczywiście mogą te słowa brać do siebie.

Jest jasne, że w grupie przestępczej brali udział głównie pracownicy administracyjni sądu, a dopiero interwencja sędziów mogła spowodować kojarzenie ich z aferą. Sytuacja jest podobna do takiej, w której mieszkańcy Warszawy poczuli by się urażeni i zniesławieni informacją, że policja w Warszawie rozbiła zorganizowaną grupę przestępczą handlującą narkotykami. W końcu wszyscy wiedzą, że narkotykami nie handluje 1,8 mln. mieszkańców stolicy...

Dodatkowo żądanie od gazety sprostowania słów cytowanych za politykiem jest kuriozalna. Gazeta przekazuje stan faktyczny. Nie kreuje rzeczywistości, ale ją opisuje. To nie był tekst dziennikarza GP, ale tekst Premiera. Premier powiedział co powiedział i ewentualnie to on może sprostować swoje słowa. To jemu sąd może nakazać sprostowanie kłamliwej wypowiedzi, oczywiście jeśli będzie w stanie udowodnić, że zawierała kłamstwo. Gazecie można by co najwyżej wytoczyć proces, gdyby odmówiła publikacji nakazanego przez sąd politykowi sprostowania. 

Tak więc sędziowie z Krakowa próbują zmusić Gazetę Polską do kłamstwa, bo tym była by publikacja sprostowania czyichkolwiek słów wbrew jego woli. O co może im chodzić? Może o to, że po publikacji takiego "sprostowania" mogli by wytoczyć proces Premierowi, opierając się na fakcie, że nawet GP uznało jego wypowiedź za kłamstwo? 

Oczywiście można GP zmusić do wydrukowania takiego sprostowania. Ale wystarczy informacja Gazety pod sprostowaniem, że Premier się z nim nie zgadza, żeby totalnie skompromitować "wymiar sprawiedliwości".

Przypomnijmy, że rolą sędziego jest  dochodzenie do prawdy w interesie stron postępowania. Jeśli tak nie jest, to sędziowie i sądy stają się niepotrzebne, ba nawet szkodliwe.

I jeszcze jedno. W zasadzie z procesu wytaczanego komukolwiek przez sędziów powinni być wyłączeni wszyscy sędziowie jako powiązani ze stroną skarżącą. Wiem, że brzmi to absurdalnie, ale skąd mamy mieć pewność, że pomiędzy sędzią stroną procesu, a sędzią w todze prowadzącym rozprawę nie będzie korporacyjnej solidarności? Żaden sędzia nie będzie tu realnie niezawisły i bezstronny. Może takie sprawy powinny być w takim razie prowadzone albo przez sąd przysięgłych, albo przez specjalny trybunał składający się z prawników nie będących na co dzień sędziami. Albo wreszcie, niech sami sędziowie wytaczają sprawy jedynie w wyjątkowych przypadkach, gdy nie będzie wątpliwości co do dowodów i pr5zedmiotu tej sprawy...

Za Niezalezna.pl

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:8)

Komentarze

chorego psa, każe mu gryzć wszystko. Wszystko, byle by ugryzć i rozprzestrzenić zarazę. Tak jest w tym przypadku i wielu innych ze strony kasty. Nie znam się na medycynie, ale ta wścieklizna ma jeszcze jeden czynnik sprawczy. Nienawiść. Patologiczną, bolszewicką nienawiść dotychczasowych okupantów. I chęć odwetu za porażkę.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

yenom

#1575995