Koalicyjne manewry

Obrazek użytkownika LOS_Polski
Kraj

Platforma Obywatelska przez całe wakacje była w głębokiej defensywie i zajmowała się wyłącznie sobą, a ściślej mówiąc układaniem własnych list wyborczych. Wzbudzało to niemało emocji, ponieważ przy okazji dochodziło do gorszących scen, gdy poszczególne frakcje i „spółdzielnie” wycinały konkurencyjnych kandydatów. Ofiarą platformianych „dożynek”, oprócz wielu pomniejszych partyjnych prominentów, padli przede wszystkim uczestnicy tzw. afery podsłuchowej: Jacek (Vincent) Rostowski, Andrzej Biernat i specjalista od „dorzynania watahy” – Radek Sikorski. W przypadku tego ostatniego, pasuje więc jak ulał powiedzenie: „nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka”.

Zapowiedź Sikorskiego, że odchodzi z polityki zasmuciła najbardziej Niemców, a opiniotwórczy niemiecki dziennik „Die Welt”, rozpływając się w zachwytach nad jego osobowością i „dokonaniami”, napisał nawet w komentarzu, że „cudowne dziecko schodzi ze sceny”, i że „jest to szok dla obozu rządowego”. Z perspektywy czasu można jednak ocenić, że po Radku w Platformie nikt nie rozpacza, a Angela Merkel odnalazła w premier Kopacz i ministrze Schetynie „godnych” naśladowców jego uległej wobec Berlina polityki. Pomyliłby się wszakże ten, kto by pomyślał, że to już koniec politycznej kariery oksfordczyka z Chobielina. Przyjął on bowiem bardzo ochoczo zaproszenie prezydenta Petra Poroszenki do międzynarodowej rady konsultacyjnej ds. reform na Ukrainie. Jeśli zaś chodzi o pozostałych „banitów”, to o ich dostatnią przyszłość zadba z pewnością umiłowana przez nich partia, a jak nie ona, to unijne salony, którym wyżej wymienieni z zapałem się wysługiwali.

Kosmetyczne zmiany kadrowe dokonane przez premier Kopacz miały na celu poprawę wizerunku Platformy, mocno nadszarpniętego wynurzeniami jej polityków w restauracji „Sowa & Przyjaciele”, przy kultowych już ośmiorniczkach i wykwintnym winie. Serwowanych oczywiście na koszt podatnika. Wywołaniu wrażenia, że w partii (jeszcze)rządzącej „wieje wiatr odnowy” służyły również wyjazdowe nasiadówki rządu, które przypominały raczej objazdowy cyrk lub gabinet osobliwości, niż poważny sposób na rządzenie państwem. Polakom jednakże nie powinno być do śmiechu, zważywszy na koszty ponoszone przez budżet, związane z zabezpieczeniem tych pokazówek, na które z Warszawy zabierano nawet krzesła i stoły. Przy okazji takich występów widać, że władza doskonale wie, jak wydawać nasze pieniądze, aby „być bliżej obywateli”. Ociepleniu wizerunku PO miała służyć także pozorna fraternizacja Ewy Kopacz ze społeczeństwem w trakcie jej podróży pociągiem po Polsce. Jednak poza kupą śmiechu i mnóstwem memów w internecie, inicjatywa ta nie przyniosła oczekiwanych przez „Miśka” Kamińskiego efektów. I trudno się temu dziwić, ponieważ wyborcy oczekują, że rząd będzie się skupiał na rozwiązywaniu ich problemów, a nie na organizowaniu politycznej szopki.

 

Platforma dopiero z początkiem września przeszła do ofensywy, w trakcie której, oprócz ujawnienia nowych transferów osobowych, ogłosiła od dawna zapowiadany program wyborczy. PO pozyskała na swoje listy m.in. „trzeciego bliźniaka” Ludwika Dorna i Grzegorza Napieralskiego. Poparła też kandydaturę Romana Giertycha startującego do Senatu, który służąc nowym panom załatwia swoje prywatne porachunki z PiS-em. W przypadku zaś byłego polityka SLD, porzucenie przez niego realizowanej wspólnie z Andrzejem Rozenkiem inicjatywy o nazwie „Biało-Czerwoni” (w istocie obrzydliwie czerwoni), zdecydowało o jej upadku, co wraz z bankructwem komitetu lansowanego przez Hartmana, posłużyło wzmocnieniu pozycji Zjednoczonej Lewicy. Dla Millera i Palikota nawet tak niewielkie wsparcie jest cenne, może bowiem zdecydować o przekroczeniu przez nich progu wyborczego. Widać też wyraźnie, że są to celowe zabiegi Platformy, aby poprzez lewarowanie poparcia dla lewicy wyhodować sobie potencjalnego koalicjanta. W ten sposób obecny układ rządzący, po przegranych wyborach, w przypadku niemożliwości stworzenia większości sejmowej przez PiS, mógłby ponownie sięgnąć po władzę. Dlatego nie może dziwić, że „nowa liderka” lewicy Barbara Nowacka jest praktycznie bez przerwy lansowana we wszystkich mediach, podobnie jak partia Ryszarda Petru, który również aspiruje do powstającej na naszych oczach koalicji strachu przed rządami prawicy.

 

Nie należy też zapominać o PSL-u, który dzięki budowanemu przez lata systemowi ekonomiczno-politycznego klientelizmu i rozrośniętej w terenie familii spod znaku koniczynki, może ponownie wejść do Sejmu. Wiernego koalicjanta chwalą zresztą na prawo i lewo kamraci z PO, a prezes Piechociński na listach wyborczych zaprezentował prawdziwą „legię cudzoziemską”, złożoną z uciekinierów z prawie wszystkich partii mających reprezentację w parlamencie. Sytuacji „ludowców” nie ułatwiają jednak zarzuty prokuratorskie dla szefa ich klubu parlamentarnego, który tak rozwinął własną aktywność „prorodzinną”, że stworzył na Podkarpaciu kumoterski układ, jakiego nie powstydziliby się bossowie mafijni z Corleone. Świadczą o tym liczne śledztwa i zatrzymania podejrzanych działaczy tej partii, jak chociażby aresztowanie przez CBA kandydatki do Senatu, którą niedawno przyłapano na gorącym uczynku podczas przyjmowania łapówki.

 

W ferworze walki wyborczej, gdy ważą się losy naszego kraju i rysuje się realna możliwość objęcia władzy przez partie patriotyczne i antysystemowe, ludzie z „układu zamkniętego” sięgają po wszelkie dostępne środki, nawet najbardziej plugawe, aby uniemożliwić powstanie prawicowego rządu, który mógłby zreformować państwo, poprawić byt Polaków i rozliczyć aferzystów. Dlatego nagminnie opluwają polityków prawicowych i obiecują wyborcom przysłowiowe „gruszki na wierzbie”. Przykładem na to jest szumnie zapowiadany program wyborczy Platformy, który okazał się niczym innym, jak tylko „kiełbasą wyborczą” i to zatrutą jadem kiełbasianym. Nie będę przytaczał tych obietnic bez pokrycia, zwłaszcza, że większość specjalistów od ekonomii i finansów nie pozostawiła na platformianych „fachowcach” suchej nitki. Niemniej jednak warto podkreślić, w jak straszliwej desperacji muszą się znajdować politycy PO, którzy jeszcze do niedawna twierdzili, że w budżecie nie ma i nie będzie pieniędzy na postulowane przez opozycję reformy, aż tu nagle przed wyborami zapowiadają, że chcą zwolnić większość Polaków z konieczności płacenia podatków dochodowych, składek na ZUS i NFZ… Obiecują nam bardzo dużo, ale robią to z cynicznym uśmiechem na twarzy, ponieważ doskonale wiedzą, że nie spełnią tych obietnic, które służą jedynie omamieniu najmniej wyrobionych politycznie wyborców. Dzięki ich głosom chcą się ponownie dorwać do koryta. Tyle tylko, że większość Polaków już dawno przejrzała platformerskich bonzów i uznała ich „obiecanki cacanki” za niewiarygodne, o czym najdobitniej świadczą niskie notowania tej partii.

 

Jesteśmy teraz na ostatniej prostej przed wyborczym rozstrzygnięciem. Polacy będą decydować, czy pragną autentycznych zmian w państwie i poprawy swojej sytuacji bytowej, czy też wybiorą równię pochyłą i pogrążanie się Polski w bagnie mafijnych układów. Dlatego wiele zależy od polityków prawicy i wszystkich ludzi dobrej woli, którzy powinni wskazać Narodowi właściwą drogę. Dobrym na to sposobem jest manifestowanie szczerej chęci powołania po wyborach szerokiej koalicji ugrupowań patriotycznych i antysystemowych, która stanie się realną alternatywą dla koalicji strachu montowanej pod patronatem Platformy. Pełna mobilizacja do wyborów może zapewnić prawicy zwycięstwo i umożliwić stworzenie stabilnej większości parlamentarnej, która wyłoni prawdziwie patriotyczny rząd i dokona przełomu w najnowszych dziejach naszego kraju. Dlatego dość już pustosłowia sloganów, nadszedł czas walki! Dość już władzy szkodników, nadszedł czas patriotów!

Wojciech Podjacki

Artykuł został opublikowany na blogu autorskim: http://podjacki.lospolski.pl

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:9)

Komentarze

teraz głosujemy przede wszystkim na PIS, a po wyborach wsieramy zjednoczoną prawicę i odbudowujemy Polskę z  POwskich riun.

Zwyciężymy, we shall overcome, nous allons gagner, "my pobiedim" (izwienitie y mienia w notbuku niet cyrylicy), vamos a ganar, wir verden gewinnen

ODZYSKAMY POLSKĘ DLA POLAKÓW!!!

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Grasja

Ojczyzna to ziemia i groby. Narody tracąc pamięć - tracą życie.

#1496400

A co na to wsiowi?

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Stasiek

#1496417

przecież możesz ich zapytać. :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Grasja

Ojczyzna to ziemia i groby. Narody tracąc pamięć - tracą życie.

#1496534