Życiowe osiągnięcie mgr Stępnia - blokada dekomunizacji

Obrazek użytkownika Leopold
Blog

Mgr Jerzy Stępień – prezes Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, dyżurny autorytet moralny często wypowiadający się w mediach, z reguły nazywany jest kurtuazyjnie „profesorem”. W istocie nie ma nawet stopnia doktora. Kielecki sędzia w 1999 roku został wybrany przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Musiał mieć jakieś wyjątkowe właściwości czy zalety, bo w 2006 roku prezydent RP powołał go na stanowisko prezesa TK (na wniosek pozostałych sędziów TK). Był pierwszym w historii prezesem tej instytucji bez tytułu naukowego profesora. Jest jednym z wielu dygnitarzy III RP używających nie należnych im tytułów. Byli "prof prof" Rostowski i Bartoszewski, "kulturoznawca" maturzysta Mieszkowski, prezydent maturzysta Kwaśniewski, a nawet "jezuita" Turowski. Wszyscy zaangażowani po stronie "postępu".

Jak to się stało, że sędziowie TK - tuzy prawnicze, profesorowie i doktorzy prawa – wybrali na swojego przewodniczącego magistra? Nikt się nie chciał podjąć brudnej roboty?

Bowiem życiowym osiągnięciem sędzi Stępnia było storpedowaniue lustracji w 2007 roku. Warto zobaczyć krótki film (4') jak odczytuje jąkając się (z zażenowania?) wyrok Trybunału Konstytucyjnego skutecznie blokujący dekomunizację. Zdaniem sędziów TK "lustracja godzi w podstawowe prawa człowieka" (np. prawo do bycia kanalią) i "nie może zaspakajać żądzy zemsty" - więc jest "niekonstytucyjna". Następnie prezydent Kwaśniewski wyraził najwyższe uznanie Trybunałowi Konstytucyjnemu, który "nie ugiął się przed potworną presją".

Komuniści starannie przygotowali się do "oddania władzy". Już w 1985 roku stworzono szereg instytucji mających "strzec demokracji" ( np. Rzecznik Praw Obywatelskich, CBOS). Szczególnie ważnym był Trybunał Konstytucyjny - pełniący rolę "bezpiecznika", gdyby rozwój wypadków wyrwał się z pod kontroli komunistów.

Trybunał zawsze był obsadzony ludźmi, co to "serce mają po lewej (wschodniej) stronie", a przewodniczący, wybierani spośród znamienitego grona, są jego emanacją.

Poprzedni prezesi TK – sędziowie Safian i Zoll całe życie wiernie służyli demokracji socjalistycznej i robią to do dziś często występując w mediach jako dyżurne autorytety. Widocznie z domów rodzinnych wynieśli wiedzę, by swoje zdolności i umiejętności wykorzystywać w aktualnie "słusznej" sprawie.

Sędzia Safian pochodzi z "dobrej" stalinowskiej rodziny. Ojciec sędziego Zolla był przedwojennym profesorem Uniwersytetu Jagielońskiego. Uniknął losu innych profesorów tej uczelni powołując się na swoje nordyckie pochodzenie i znajomości wśród Niemców. Trudno mieć za złe człowiekowi, że nie miał ochoty zginąć w obozie koncentracyjnym. Nowa komunistyczna władza z pewnością znała te okoliczności, ale potrzebowała uczynnych fachowców i umożliwiła Zollowi – seniorowi kontynuację kariery uniwersyteckiej.

Jak widać prezes Rzepliński jest tylko "chlubnym" kontynuatorem długiej tradycji.

Sądownictwo było ważnym elementem opresji i kontroli społeczeństwa w systemie komunistycznym. Wbrew nadziejom żałosnego Adama Strzembosza nie oczyściło się. Złogi komunizmu istnieją, a nawet powielają się. Nie udało się skazać ANI JEDNEGO z sądowych zbrodniarzy komunistycznych. Ich następcy w "wolnej Polsce" uznali, że zbrodnicze wyroki zapadały "w zgodzie z ówczesnym prawem".

Każda próba przełamania monopolu postkomunistycznych korporacji prawniczych będzie okrzyczana jako zamach na "władzę sądowniczą – fundament demokracji". Przekonał się o tym Orban, który usiłował wysłać komunistycznych sędziów na emeryturę. Pod wpływem nacisków z Unii Europejskiej musiał wycofać się z tego zamiaru.

www.youtube.com/watch?v=zXYOLKjqYc0



 

 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.8 (głosów:9)

Komentarze

Bo tam też trafiają się komuniści

A krety czynią nory do topienia

Gdy PIS się zbudzi zatoną wspomnienia

Pozdrawiam

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

"Z głupim się nie dyskutuje bo się zniża do jego poziomu"

"Skąd głupi ma wiedzieć że jest głupi?"

#1519548