Nie zapłaczę po Brzezińskim

Obrazek użytkownika Leopold
Blog

W związku ze śmiercią prof. Brzezińskiego media „prorządowe”, a także te zaprzyjaźnione z Andrzejem Wajdą mówią jednym głosem wychwalając zasługi politologa dla Polski i świata. Jako zwolennik spiskowej teorii dziejów, kierując się biblijną zasadą „po owocach ich poznacie”, pozwalam sobie zgłosić zdanie odrębne. Uważam, że Brzeziński, jako doradca prezydenta Cartera, walnie przyczynił się do wzrostu potęgi ZSRR i osłabienia Zachodu.
Rzekomo „pisowskie” Polskie Radio 24 poprosiło o komentarz red. Andrzeja Jonasa. Redaktor – co łatwo było przewidzieć - wystawił hagiograficzna laurkę podkreślając wielką uczciwość zmarłego profesora. Któż może być lepszym ekspertem od uczciwości jak nie twórca i redaktor naczelny powołanego w 1988 roku pisma prenumerowanego przez ambasady i zagranicznych korespondentów „The Warsaw Voice”?
Andrzej Jonas (rocznik 1940 – dziecko holokaustu) jest jednym z tych dziennikarzy, polityków, autorytetów naukowych i moralnych, których życiorysy zaczynają się w latach 90 – tych (wcześniej te osobistości zajmowały się widocznie czymś mało istotnym, niewartym uwagi). Redaktor przypomniał działania profesora Brzezińskiego na rzecz przyjęcia Polski do NATO, przy okazji pozwalając sobie na uwagę, że kiedyś Polska była wiarygodnym partnerem dla sojuszu, ale „teraz straciła zaufanie”.
Szokująca w 1992 roku idea przystąpienia do NATO powstała w kręgu premiera Olszewskiego i jego najbliższych współpracowników – Antoniego Macierewicza i Jana Parysa. Pomysł wywołał żywiołowe sprzeciwy na Wschodzie, na Zachodzie i w Polsce. Prezydent Wałęsa zgłosił nawet konkurencyjną koncepcję „NATO- bis”. Jednak, gdy komuniści wrócili do władzy w wyniku demokratycznych wyborów, „ktoś przestawił wajchę” (mówiąc Tuskiem), i do zachodnich struktur wprowadzali nas towarzysze Kwaśniewski i Miller. Ten fakt przyjęliśmy z miłym zaskoczeniem.
Brytyjski sowietolog Christopher Story twierdził, że rozszerzenie NATO i UE na wschód stworzyło sowietom znakomite możliwości penetracji i jest zagrożeniem bezpieczeństwa Zachodu.
Że było tak istotnie, świadczy poniższa relacja Antoniego Macierewicza:
"Ludzie z wojskowych służb informacyjnych masowo na przełomie lat 90 -tych i dwutysięcznych produkowali sfałszowane poświadczenia dostępu do informacji tajnych, także na najwyższym poziomie tajności, czyli ściśle tajnych, co oznaczało, że człowiek, który dostawał takie poświadczenie, bez żadnych dodatkowych sprawdzeń uzyskiwał dostęp do informacji ściśle tajnych NATO, oraz Unii Europejskiej. W ten sposób wprowadzano do systemu bezpieczeństwa natowskiego i europejskiego agenturę sowiecką. Taka operacja była przeprowadzana nie jednostkowo, nie w 3, 4 czy dziesięciu przypadkach, tylko była robiona masowo. To są setki poświadczeń, w których dopuszczano masowo ludzi do informacji ściśle tajnych po to, żeby tworzyć kadrę, którą następnie rozprowadzxano po strukturze natowskiej. To jest właśnie to, czego państwa wolnego świata się tak bardzo obawiały w związku z procesem integracji takich krajów, jak Polska, które nie zawsze sobie dawały radę z dziedzictwem komunistycznym. Zidentyfikowaliśmy 530 takich przypadków i występowaliśmy w każdym przypadku do prokuratury. Większość z nich, niestety, była przedawniona, ale w 65 przypadkach jeszcze można było nadać bieg. Prokurator jednak umorzył to motywując "znikomą szkodliwością czynu". Prokurator przyznał, że certyfikaty były sfałszowane, ale "nikt nie ucierpiał". Nie podam teraz nazwiska prokuratora wojskowego, który to robił, ale państwo go znacie, bo zajmuje się teraz śledztwem smoleńskim..."

Od 2010 roku sędziwy prof. Brzeziński był regularnie wyciągany z naftaliny i wykorzystywany do ataków na PiS (ostatni raz miesiąc temu!). Pamiętamy, jak w wywiadzie dla Gazety Wyborczej sugerował zaniechanie dociekań prawdy o „wydarzeniu” smoleńskim. Zaskakujące wypowiedzi Zb. Brzezińskiego przypisane zostały wówczas jego sędziwości i brakowi kontaktu z rzeczywistością. Jednak profesor był absolutnie przewidywalny, a jego działania od niemal pół wieku były spójne i konsekwentne.
Prezydent Carter, pod wpływem swego doradcy, dokonał kilku jednostronnych, bezinteresownych ustępstw wobec ZSRR, czym zasłużył sobie na pokojową nagrodę Nobla. Wpływ rosyjskiego lobby na przyznawanie tych nagród widoczny jest gołym okiem - Obama, autor „resetu”, również został uhonorowany .
Mimo aury nieprzejednanego antykomunisty, faktycznym efektem pracy politologa i geostratega Brzezińskiego był prosowiecki lobbing.
 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.7 (głosów:20)

Komentarze

albo zamilknąć,ja jednak podzielam opinię Autora blogu,niestety

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

gość z drogi

#1540783

Brzeziński to taki sam "autorytet" elyty jak kiedyś Bartoszewski, był mizernym strategiem przy najsłabszym prezydencie USA -  Carterze...

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1

Yagon 12

#1540786

oficjallnie gada się, ze nie znosił Cyruce'a Vance'a... nieoficjalnie... diabli wiedzą...  nie płacze po facecie

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1
#1540798

szczególnie interesujący jest przypadek Obamy: o ile pamiętam, otrzymał on pokojową nagrodę Nobla w rok po rozpoczęciu urzędowania w pierwszej kadencji. A to oznacza że jego kandydaturę zgłoszono w przybliżeniu w czasie gdy wybierano go na prezydenta. Wszelkie głosowania i uzasadnienia komisji noblowskiej są tajne i poufne. Ale nie zdziwiłbym się, gdyby się okazało że został on zgłoszony przez przedstawicieli Rosji. Amerykanie mają hopla na punkcie prestiżu, więc na pewno cieszyli się z tego jak małe dzieci. 

Co do mnie, jego nazwisko po raz pierwszy usłyszałem w momencie gdy kandydował na prezydenta USA. Wcześniej nic nie wiedziałem o jego pokojowych działaniach które zaowocowały nagrodą. Po kilku latach wciąż uważam że pokojowa nagroda Nobla była największą łapówką jaką przyjął kiedykolwiek amerykański prezydent. A potem był "reset"...

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1540802

Reprezentowal przez cale zycie poglady popularne w Partii Demokratycznej, oprocz jednego: byl zatwardzialym antykomunista - a poglady te "wyssal z mlekiem matki" - jego ojciec byl konsulem RP w Kanadzie od 1938 r.  gdzie pozostal po II wojnie swiatowej. Gdyby nie Brzezinski - zapewne Carter zrobilby jeszcze wiecej glupstw w stosunkach z ZSRR, Brzezinski byl przeciwnikiem ustepstw  - co nalezy docenic i uhonorowac. To, ze Brzezinskiemu nie podobal sie rzad PiS-u - nie swiadczy o tym, ze dzialal przeciwko wolnej Polsce - co sugeruje Autor.

Porownanie Bartoszewskiego z Brzezinskim - to juz zupelna abstrakcja... nie ten kaliber i nie takie znaczenie. To tak jakby  zrownywac (w polityce) Messnera z Reganem... a kto to byl Messner? 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mikolaj

#1540810

więc milczę.

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

xylen

#1540872