Czołżek vs Tiger
Ten mój wpis będzie wyjątkowo krótki, ale zarazem także i bardzo potrzebny…
Niedawno miał w Polsce premierę najnowszy niemiecki film wojenny zatytułowany ,,Der Tiger” z 2025 roku, opowiadający historię pięcioosobowej niemieckiej załogi czołgu Panzerkampfwagen VI Tiger działającej na froncie wschodnim jesienią 1943 roku.
Recenzje, które do tej pory ukazały się na polskim Youtubie nie pozostawiają na tym filmie suchej nitki… Polscy recenzenci zarzucają mu tak zakłamywanie historii jak i wybielanie niemieckich żołnierzy walczących na froncie wschodnim II wojny światowej, a zarzuty takie dla filmu inspirującego do miana wojennego filmu historycznego są naprawdę poważne… Wystarczy obejrzeć te dwie recenzje zamieszczone przeze mnie w niniejszym wpisie by przekonać się o ich słuszności…
Przedstawienie w ogólnym zarysie istoty kontrowersji wokół tego filmu było konieczne, ale teraz przejdę już do najważniejszego punktu tego mojego tekstu, a mianowicie do wyjaśnienia dlaczego w ogóle zdecydowałem się go napisać…
Otóż mam pewien konkretny pomysł, jak my przeciętni szarzy Polacy możemy choć w symboliczny sposób zaprotestować przeciwko zakłamywaniu historii i wybielaniu nazistowskich żołnierzy płynącym z tego niemieckiego filmu…
A mianowicie wszystkich tych którzy poczuli się dotknięci lub oburzeni przekłamaniami historycznymi zawartymi w niemieckim filmie fabularnym ,,Der Tiger” z 2025 roku jak i samym płynącym z niego przesłaniem, gorąco proszę by na znak protestu obejrzeli polski fabularyzowany film dokumentalny zatytułowany ,,Czołżek” z 2016 roku, opowiadający o roli jaką odegrały polskie tankietki TKS w kampanii wrześniowej.
Choć zrealizowany nieporównywalnie mniejszym kosztem, ten krótki polski fabularyzowany film dokumentalny ,,Czołżek” ma nad tym zrealizowanym z wykorzystaniem ogromnych środków niemieckim filmem fabularnym ,,Der Tiger” jedną ale za to kluczową przewagę… A mianowicie taką że nie ma w nim żadnych przekłamań historycznych!...Tylko tyle i aż tyle…
Nie ma w nim widowiskowych scen batalistycznych… Nie ma w nim zapierających dech w piersiach efektów specjalnych… Ale za to jest w nim ta jedna jedyna rzecz, której najwidoczniej nie ma w tym zrealizowanym z ogromnym rozmachem najnowszym niemieckim filmie wojennym… A mianowicie… Prawda historyczna!
Jestem przekonany że jeśli każdy kto przeczyta ten mój wpis poświęci choć chwilę by obejrzeć ten krótki polski film o roli jaką odegrały polskie tankietki TKS w kampanii wrześniowej, to niewątpliwie wyniknie z tego coś dobrego i wartościowego… Czasem takie drobne gesty mają naprawdę wielką wagę…
Ja sam obejrzałem w życiu naprawdę wiele zarówno krótkometrażowych jak i pełnometrażowych fabularyzowanych filmów dokumentalnych… ,,Czołżek” bezdyskusyjnie jest jednym z najlepszych!… Gorąco go wszystkim polecam!
- Blog
- Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz
- 305 odsłon

Komentarze
Tak.
18 Stycznia, 2026 - 11:11
Pojazdy pancerne tego typu w pierwszej fazie wojny mogłyby naprawdę zatrzymać desperacki( Z powodu braków paliwa. )blitzkrieg. Gdyby ich było więcej. Mobilność"Czołżków" wówczas umożliwiała dosłownie objechanie Panzera dokoła i walenie z WKM- u jak w kaczy kuper.
Co zawiodło? Historycy mają zajęcie, odpowiedzialni zwiali, czy ktoś wyciągnął wnioski?
Ruskie postawiły na masę w końcu udoskonalając T34 początkowo nawet pozbawiony radiostacji. Słabe osiągi, przestarzała armata 76mm.
Szwaby na supertechnikę, Amerykanie na produkcję seryjną. Czy dziś koncepcja tankietki miałaby szanse? Nawet wówczas wydawały się przestarzałe, angielskie podstawowe wersje ze słabym silnikiem, takim sobie pancerzem i uzbrojeniem. Ani to do rozpoznania ani jako wsparcie piechoty. Dopiero TKS spełnił ówczesne wymogi. Chć dobrze opancerzony front był kompromisem szybkość, zaskoczenie/ reakcja obrony.
A dziś? Wyobraźmy sobie niewielki szybki pojazd gąsiennicowy z silnikiem wielopaliwowym o mocy tak od 100 do 300KM( W zal.od masy. ). Plus małokalibrowe proste działko/ WKM także z wysokoprzebijalną amunicją. Ze dwie wyrzutnie rakiet kierowanych na stanie. O możliwościach terenowych oraz pływalności zawstydzającej przytłaczająco większość opancerzonych terenówek. Minimum elektroniki, prościutki w prowadzeniu jak SUV. Łatwy w naprawie. I najlepiej z pancerzem kompozytowym. Plus chłodzenie silnika oraz spalin.
Nie wiem czy koncepcję i gdzie zarzucono, gdzie się ją pielęgnuje i rozwija.
Ale to byłby przejaw rozsądku. Masa przełamująca okopanych wrogów. Od tyłu. Stara tatarsko lisowczycka strategia.
Czy to bezsens?
I jedno, jeśli się odstrzeli zdrajców zza biurek i nie pogrąży w biurokracji, produkcja może zostać uruchomiona błyskawicznie.
Jedno" Tigera" widziałem. Taa. Nasi chłopcy. Dobrze że w załodze Murzyna nie upchnęli.
To już jezdem gotów uwierzyć w legendy typu Biały Tiger czy Fury.
A tu? Tfu!
Dr.brian