I tak to by z grubsza wyglądało

Obrazek użytkownika Husky
Kraj

 

 

 

Idzie mały, również idzie duży

Nawet gdy się trochę wkurzy

Pójdzie chudy oraz gruby

Czas POsprzątać wszystkie brudy.

 

Według mnie pozamiatane, wystarczy tylko pójść i zagłosować, a to żadna sztuka, tylko obowiązek.Wystarczyło wkurzyć paru wariatów, dopuścić do mikrofonu, a głosy same przechodzą. Najważniejsze teraz żeby ludzie poszli głosować.I to by było na tyle jeśli chodzi wybory do parlamentu 2019

 Poniżej polecam  bardzo dobry felieton, za który ja wam Kurko serdecznie dziękuję, ale Piotrze, pozamiatane to będzie jak za 4 lata Polska będzie bliżej naszych marzeń, które mamy teraz.

A wszystkim tu obecnym życzę miłego wtorku

 

PiS wygrywa, POKO powtarza kampanię Bronka, „Lewica” wchodzi do sejmu, reszta ginie

 

Prawie jesteśmy na mecie, do ciszy wyborczej zostały w zasadzie cztery dni i tylko bardzo ciężko dotknięci naiwnością mogą jeszcze liczyć na nagły zwrot akcji. Zapewne czeka nas jeszcze parę atrakcji pomniejszego kalibru, może TSUE zbiegiem okoliczności wyda wyrok w sprawie KRS i znów się wąska grupa nietykalnych podnieci na parę godzin. Prawdopodobna jest też jakaś nowa taśma, ewentualnie odtworzenie starej, no i to by było na tyle. Oczywiście nie ma co się bawić w Boga i ostatecznie wykluczać takie okoliczności, których nie da się przewidzieć, ale o tym też nie ma co pisać, bo nikt nie ma na to wpływu. Cóż pozostaje w takim razie? Małe i może odrobinę przedwczesne podsumowanie kondycji politycznej poszczególnych partii na parę dni przed wyborami.

 

Zaczynam od faworyta, czyli PiS i tutaj sytuacja jest najbardziej klarowana, pytaniem otwartym pozostaje jedynie skala zwycięstwa. Ponieważ o tym, co będzie głównym motorem procentów wyborczych napisałem odrębny felieton, to się nie będę w szczegółach powtarzał. Przypomnę jedynie, że chodzi o frekwencję, czy jak kto woli mobilizację. Dla porządku dodam jeszcze, że PiS pomoże wysoka frekwencja, wbrew dyżurnym ekspertyzom analityków, co zresztą też się już zmienia, bo trudno się dyskutuje z faktami. Pomimo tak korzystnej sytuacji lider PiS zagrzewa do boju i studzi hura optymistyczne nastroje, czemu trudno się dziwić, wszak zwycięstwo odnosi się przy urnach, nie na kanapie z pilotem w ręku. Problem polega na tym, że takie rutynowe: „Idźcie na wybory, każdy głos się liczy”, nie bardzo na ludzi działa, ale od mobilizacji PiS ma opozycję, do której właśnie przechodzę.

 

POKO idzie „środkiem drogi” Bronka Komorowskiego, ta kampania jest tak podobna do żenady w wykonaniu byłego prezydenta, że skojarzenie samo się na rzuca. Wprawdzie zabrakło biegania po stołku parlamentarnym w Japonii, ale wszystkie pozostałe chaotyczne ruchy służą PiS i mobilizacji elektoratu PiS. Wystarczy podsumować wczorajszy dzień, aby poznać skalę kompromitującego zjawiska. Najpierw Kidawa-Błońska odczytała z kartki, że Polacy mają się kochać i uśmiechać, potem Schetyna wydarł się i strzelał groźnymi minami w stronę „tyrana z Żoliborza”, zatem w „Bunkrze Hitlera bez zmian”.

Na końcu wyszedł na scenę kapuś Bolek i dzień po pogrzebie nazwał Kornela Morawieckiego zdrajcą, po czym opieprzył POKO za wszystkie popełnione i niepopełnione błędy. Kupa śmiechu i pełna mobilizacja elektoratu PiS, bo nic tak nie mobilizuje, jak wyzwiska z ust wroga. Wisienką na torcie były uzupełnione taśmy Neumanna, do których nie przywiązuję większej wagi, ale to wystarczyło, aby Neumann zrezygnował z szefa POKO. Powtarzają kampanię po Bronku i dodają jeszcze coś od siebie, a to się musi skończyć źle i tak się dla nich skończy.

Pozostały jeszcze trzy sztuczne koalicje, z których tylko „Lewica” może spać spokojnie i wstępnie świętować dwucyfrowy wynik, w czym bardzo pomogło POKO. Kukizo-ZSL walczy o życie i jeśli wejdzie, to paradoksalnie 1-2% głosów Kukiza będzie decydujące, ale to oznacza, że i Kukiz i PSL politycznie dogorywają. Co do „Konfederacji” nie ma złudzeń, ich jedyna szansa to frekwencja poniżej 40%, a to jest kompletnie nierealne. Jak dostaną 4% to sobie pokrzyczą, że znów było blisko i gdyby tylko reżimowe media non stop pokazywały Korwina z Braunem, to wygraliby ze wszystkimi Żydami i „Upainą”.

I tak to by z grubsza wyglądało, dałoby się jeszcze coś dopisać, ale tylko w ramach wypełniania standardowej liczby znaków ze spacjami. Kończy się najnudniejsza i najbardziej letnia kampania wyborcza, jakiej nie pamiętają najstarsi górale. Nikt nie przewidział, że to się tak potoczy i nikt nie wie ilu Polaków pójdzie na wybory, a od tego zależą ostateczne wyniki i niespodzianki, których raczej nie zabraknie. Od siebie dodam, że 13 października zdrowy czy chory, do urny się doczołgam na pewno i zagłosuję na PiS, co zalecam wszystkim, którzy chcą żyć w Polsce.

 

https://www.kontrowersje.net/pis_wygrywa_poko_powtarza_kampani_bronka_lewica_wchodzi_do_sejmu_reszta_ginie

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 3 (głosów:2)