Co wynika z czytania "Mein Kampf"

Obrazek użytkownika Honic
Kraj
    Nie wyjaśniam co to "Mein Kampf", bo każdy wie. To dzieło psychopaty okazało się na tyle atrakcyjne i skuteczne że pociągnęło za sobą miliony. Zwolenników, a potem dziesiątki milionów niewinnych ofiar. Podobnie zreszytą jak rewolucja październikowa. I jak widać zwolenników pociąga nadal, bo wszelkie zakazy udostępniania są fikcją. Pomimo zakazu publikowania (na skutek formalnej kombinacji prawnej) w dalszym ciągu dla wielu wydaje się atrakcyjne. Podobnie jak literatura ideologii komunizmu Karla Marxa.  W dobie Internetu stało się powszechnie i bez ograniczeń dostępne. Ze zrozumiałych wzgledów nie podam linku, ale jeśli nawet ja znalazłem toto po polsku, znaczy każdy może. I zdaje się, że wielu to robi.
    "Mein Kampf" tłumaczy wszystko jasno i prosto, podając jednoczesnie receptę na wszystkie kłopoty. Prostą, bo im prostsza tym lepsza. Nawet dla bardzo opornych intelektualnie. Nawet dla tych dla których alfą i omegą literatury był dotychczas "Kapitał".
    Donald Tusk zapewne miał łatwo: książkę mógł znaleźć na strychu u dziadków, a z oryginalnym językiem też zapewne kłopotów nie miał. Teraz, dodatkowo ma ją w internecie, w dowolnym języku. Zapewne dzięki niej szybko dowiedział się że cel jakim jest władza można osiagnąć względnie łatwo: wystarczy go postawić przed sobą i znaleźć winnych którzy przeszkadzają w jego osiągnięciu. Trzeba też ze względów propagandowych dysponować ofiarami systemu przeszkadzającego w realizacji idei; tamtemu systemowi ich nie brakowało, bo nowopowstali narodowi socjaliści tłukli się z komunistami. Tak powstała legenda Horsta Wessela. Musiał być też dokładnie wskazany wróg odpowiedzialny za wszelkie zło i niepowodzenia przeciw któremu walczą "ludzie dobrej woli". U niemieckich narodowych socjalistów był to naród żydowski. W Polsce, od początku istnienia PO, zapewne od czasu "trzech tenorów", był to PiS z "braćmi Kaczyńskimi" jak ich okreslał początkujący przywódca, któremu zresztą podejrzanie szybko poznikali towarzyszący mu cywilni współzałożyciele. Zaprzyjaźniona i współzakładająca PO bezpieka ułatwiła ukierunkowanie emocji, choć sądzę że nigdy nie uzyskała całkowitej kontroli nad dążeniami Donalda Tuska majacego jak to widać z siedmiu lat historii jego władzy (i z kilku lat poprzedzających, dążenia do niej) wiele wspólnego z typem osobowości zwanym z niemiecka "Fuehrer". 
    Kiedy w trakcie drugiej kadencji rzadu PO okazało się że jasne że dłużej się tego utrzymać nie da, ciepła woda w kranie to dla Polaków trochę mało w obliczy zamiatanych pod dywan kolejnych afer, przyszła kolej na "walkę o demokrację". Jakże szlachetny cel, jedyny w swoim rodzaju! 
Kłopot w tym że dla niektórych aktualnych autorytetów sformuowanie logicznego uzasadnienia dla tej "walki" byłoby trudne. Było jednak trzeba coś z tym zrobić. Wykorzystano legendę Lecha Wałęsy, prawdopodobnie po raz ostatni (bo wyczerpały się możliwości) i - na ile się dało - autorytety innych opozycjonistów czy członków poprzednich władz, starannie unikając tych którzy mogli być "kontrowersyjni", A także zastępy chętnych aktorów, naukowców (jak za najczerwieńszej komuny), komunistów, anarchistów i - ogólnie - lewicę oraz wszelkie lewactwo które zwłaszcza po 2010 roku prosperowało znakomicie, życzliwie wspierane przez administrację państwową.
    Potrzebni też byli kolejni "Horstowie Wesselowie". Jest możliwe, że Pinior, jako "kolejna ofiara PiS", po choćby Wałęsie i Bartoszewskim został więc "odpowiednio" podpuszczony i spreparowany za pomocą misternej kombinacji operacyjnej. Taka nowa, kolejna wersja Horsta Wessela. Nie wiem czy tak było, ale twierdzę że jest to możliwe bo znam tutejsze realia. Obecnie, jesli zostanie uznany winnym i ukarany, stanie się kolejnym swoistym symbolem, od kiedy widać, że Wałęsa nie daje sobie rady z "byciem symbolem", bo jego wypowiedzi, rzadziej niż zazwyczaj stymulowane przez doradców, są zbyt sprzeczne logicznie. 
    O sprawie wpływu katastrofy smoleńskiej na całokształt napisano wiele; chyba najważniejsze jest to że choć nie przystawała do zwykłego stylu działania rządzących, również i ona spełniła zadanie analogiczne do tego jakie w historii NSDAP spełniła Noc Długich Noży. 
Całe to działanie definitywnie rozdzieliło "NAS" i "ONYCH" o co obwiniony został - jakże by inaczej - PiS. Tak jak Żydzi mieli byc winni wszystkich problemów Niemców i ich państwa, tak tu wszystkiemu miał być winien PiS. Cóż, tam gdzie socjalizm miał być "narodowy" wróg musiał być spersonalizowany jako naród, a tam gdzie klasowy, jak u komunistów - jako klasa. A gdy wróg ma być polityczny, wrogiem jest konkretna partia. Proste.
    I stało się, że PO, partia mająca niewielką przewagę w społeczeństwie, przejęła całą w praktyce władzę na dwie kadencje. Traktując opozycję, ale w szczególności PiS, jako główną partię opozycyjną dokładnie tak jak NSDAP traktowała Żydów.
    A teraz do rzeczy.
Animatorzy (mie mówię kto: konkretni politycy, pijarowcy za pieniądze, posiadacze fortun finansowych czy szare eminencje) doszli że tak jak jest wiecznie nie będzie i PO stając się partią w praktyce samodzielnie rządzącą skończy kiedyś jak jej poprzedniczka - PZPR. Władzę przejmie opozycja i wtedy się "zacznie", a zbyt wiele jest do stracenia. Próbowano jeszcze wykorzystać Trybunał Konstytucyjny który - "swój" - mógł zahamować przyszłe działanie ówczesnej opozycji jako legalnej władzy. Ale się nie udało. Była zresztą pewna inna próba, teraz raczej zarzucona: sugestia że trzeba stworzyć coś nowego, bo dwie główne wzajemnie konkurencyjne partie "wypaliły się" czy "zużyły", a poza tym "jedna warta jest drugiej". Ale ją zarzucono. Potem były wybory i spełnił się przewidywany scenariusz. Co więc zrobić, gdy na Platformie Obywatelskiej dłużej jechać się nie dało bo się ochwaciła, Fuehrer zwiał do Brukseli, a na nową partię tworzoną od podstaw jak PO nie było czasu i w dodatku mógł być kłopot z zaufaniem społecznym? 
    Propaganda uprawiana przez PO przez prawie tak długi czas jak rządy NSDAP w Niemczech zebrała swoje żniwo. Stworzono odpowiednik "żelaznego elektoratu" tyle że w sensie odwrotnym, negatywnym. Czyli armię tych którzy poprą choćby samego szatana, byleby nie PiS. To chyba nowy wynalazek, nieznany wczesniej. NSDAP nie musiała tego robić. Użyto wszystkich metod i rezerw jakie się udało uaktywnić, Stworzono front "antypisowski" wykorzystując zdolności dziennikarzy, popularność aktorów, naiwność młodych lewaków i zwolenników subkultur i poglądów niszowych. W tym tłumie ton nadawali zapewne ci którzy kiedyś przyjmowali że "socjalizmu należy bronić jak niepodległości" i robili to czynnie. Z korzyścią własną zresztą. Z kolei tworząc nam wizerunek negatywny, próbowano przez wiele lat imputować nam ideologię "faszystowską", "rasistowską", homofobię, nietolerancję i tak dalej. W istotnej części rękami lewaków, życzliwie wspieranych choćby ze strony byłego p.rezydenta. Patrz np. organizacja "Nigdy Więcej". Chyba też nie za bardzo się udało. 
    Więc ostatecznie stworzono postaci takie jak Mateusz Kijowski czy Paweł Kasprzak i sieć organizacji, tak aby zyskać wrażenie że przeciwników i niezadowolonych z obecnej sytuacji w Polsce jest dużo. 
    Ciekawe, że w trakcie działań pojawiły się postaci które mają czytelne analogie do postaci z historii niemieckiej NSDAP z lat 20-tych i 30-tych ubiegłego stulecia. Paweł Kasprzak ma moim zdaniem, w związku ze swoją działalnością wiele wspólnego z postacią "doktora" Josefa Goebbelsa. Tomasz Lis to raczej analogia do Juliusa Streichera, a "nieudacznik" Mateusz Kijowski jawi mi się jako analogia do szefa Sturmabteilungen (SA) Ernsta Roehma. Przypuszczam nawet że w przyszłości jego historia dopełni się w podobny sposób. No, oby tylko nie ze skutkiem śmiertelnym. W końcu jestem chrzescijaninem i nie życzę nikomu śmierci. Ale historia obecnych tutejszych "działaczy antypisowskich" wiąże się jeszcze w inny przedziwny sposób: gołym okiem widać, że żaden z nich nie ma zadatków na męża stanu. Przeciwnie: sprawiają wrażenie nieporadnych i naiwnych jednorazowych "bohaterów" dla których przenaczono po pięć minut bez możliwości przedłużenia, nieudaczników, bo takich łatwiej się pozbyć. I oni w tę rolę znakomicie się wpisują. Zawsze mnie dziwiło dlaczego obecna "opozycja" (czyli główna partia opozycyjna plus mniej lub bardziej zorganizowane, z politycznego punktu widzenia, pospolite ruszenie, mają przywódców mocno niedoskonałych. Jedynym wytłumaczeniem tego jest teza że obecni "przywódcy" tacy jak Petru czy Kijowski, cokolwiek sądzą, są tylko narzędziem które ma spełnić swoją rolę i zniknąć. Kto wie, może ich kiedyś znajdą a śledztwo wykaże że zaszlachtowali ich osobiscie "wrogowie demokracji", Jarosław Kaczyński i Antoni Macierewicz albo sam Andrzej Duda.
    No i wreszcie Donald Tusk. On ma chyba tym razem swoje ostatnie już chyba pięć minut, bo nie sądzę, żeby jego marzenie wyartykułowane sześć lat temu - zostać polskim kanclerzem - mimo wszystko zostało zrealizowane. To nie mogłoby się z różnych względów udać w Polsce, czego zapewne nie zauważył. Wierzę że jeśli nastąpią w Polsce powazne niepokoje z konsekwencjami, Tusk i tak nie będzie miał nic do powiedzenia i będzie musiał w najlepszym razie po prostu wrócić do Brukseli. Wydaje mi się bowiem, że kolejna wersja rewolucji typu neobolszewickiego (czy narodowosocjalistycznego) w Polsce, a nawet jej ewentualna "spontanicznie" wyłoniona władza jest już obsadzona. I nie będzie to ani Schetyna, ani Tusk, ani Petru czy Kijowski, ani nawet szczególnie zasłużona dla 
sprawy bufetowa. Może pułkownik Mazguła?
    Czy może teraz, zgodnie z naśladowanym wzorcem, zechcą nam zorganizować Kristallnacht lub Nacht der langen Messer?
    A mnie pozostanie dalej walczyć o Wolną Polskę. Prawdziwą, nie narodowosocjalistyczno-bolszewicką.
Niech żyje Polska
Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:8)

Komentarze

Cóż, można tylko napisać: bardzo dobry tekst!

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Traczew

#1528244

"Mein Kampf" dzieło psychopaty?

"Mein Kampf" jest kopiowane przez NWO i PO i PIS

Polski rząd jest kontrolowany przez banki a banki przez ...

http://www.tylkoprawda.com/

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-4
#1528316

W wiekszej czesci tekstu się z autorem nie zgadzam.Nie ma żadnej analogii pomiędzy NSDAP a nasza banda nieudaczników ,karierowiczów i pospolitych złodzieji.Po pierwszej wojnie światowej faktycznie żydzi uwłaszczyli się na Niemczech,co w krótkim czasie ddoprowadziło do nędzy,ogromnego bezrobocia i braku perspektyw.Ruch nazistowski powstał na bazie ogromnego niezadowolenia społecznego w Niemczech.Uzasadnione zatem było jego powstanie jak i usuwanie żydów z decyzyjnych stanowisk.Negatywnym skutkiem odżydzania Niemiec była zmowa światowego żydostwa przeciwko Niemcom i bojkot gospodarczy Niemiec.Warto zauważyć że żydzi zachodni głównie z USA prowadzili z Niemcami wojnę handlową i finansową,natomiast żydowstwo wschodnie w Rosji podjęło na szeroką skalę przygotowania do ataku na Niemcy a póżniej resztę Europy.Atak Hitlera na Rosję był atakiem prewencyjnym a oczywistym jest że wcześniej musiał zabezpieczyć sobie tyły.Po wojnie 70 lat żydowskiej propagandy wykoślawiło skutecznie prawdę i żydowska narracja jest dziś powszechnie obowiązującą.Nie zmienia to faktu że to żydzi ponoszą odpowiedzialność za drugą wojnę światową i że działania Niemiec zmierzające do uwolnienia się z żydowskiego "gorsetu" były słuszne.Porównywanie naszych miejscowych nieudaczników,złodzieji i kombinatorów do NSDAP ma się nijak albowiem NSDAP działała w interesie narodu niemieckiego a wspomniany powyżej nasz rodzimy element tylko w interesie własnym.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Mirek300

#1528322

Choć masz prawo się ze mną nie zgodzić, zauważ, proszę, że postaci nam współczesne oraz ich działanie i metody bardzo dobrze przystają do ludzi i historii NSDAP. Ponadto, nie mylmy kategorii rozpoznania. Można Żydów lubić lub nie, ale moim zdaniem ryzykowne jest uzależnianie charakteru działania od narodowości. To mi przypominałoby tezę, np., że blondyni lepiej pływają od rudych. Choć może się zdarzyć, że wśród mistrzów pływania są sami blondyni na przykład. Ale brak jest w takiej tezie ścisłych związków przyczynowo-skutkowych.

Pozdrawiam

Honic

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1528418

NSDAP rzeczywiscie ma sie nijak do polskich odrabanych ryjow. Program gospodarczy NSDAP byl jednym z najlepszych programow jakie znam. Hitler oczywiscie zamiast go realizowac wolal zostac dyktatorem za kase obcego kapitalu w ktorym zydowski odegral decydujaca role. Max Warburg wyraznie napisal w swoim pamietniku, ze wlasnie uczynil Hitlera najwiekszym dyktatorem na Swiecie. Potem sie zastanawial czy zrobil dobrze a dzialal w scislej kooperacji z organiazacjami syjonistycznymi chcacymi przesiedlic Zydow z Niemiec do Palestyny. Ale to inna sprawa.

Realizacja programu NSDAP miala uczynic z Niemiec swiatowa potege gospodarcza a Niemcow uczynic najbogatszymi ludzmi na Swiecie. Gdyby opozycja miala podobny program gospodarczy dla Polakow i Polski i chciala go realizowac nigdy by opozycja sie nie stala.

 

pozdrawiam,

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1

Vik

#1528442

i kłopot jednocześnie; program NSDAP był bardzo logiczny, bardzo socjalny i pozazdrościć go mógłby każdy program socjalny. Ucinał spekulacje finansowe, pozwalał państwu na ingerencję "optymalizującą" działania ekonomiczne. Kłopot w tym że był immanentnie związany z tezami rasistowskimi i ekspansjonistycznymi. Nie umiem wykalkulować na ile był realny w przeciętnej sytuacji ekonomicznej współczesnego europejskiego państwa. Nie sądzę żeby mógł sprawić że Niemcy staliby się najbogatszymi ludźmi na świecie. Ale sądzę że konsekwentna realizacja założeń programu NSDAP z pominięciem domieszki rasistowskiej, bez tendencji do ekspansji terytorialnej, mogła spowodować że państwo niemieckie mogło się stać w przyszłości światowym mocarstwem zamieszkałym przez bogate społeczeństwo. 

Z perspektywy historii, twierdzę, że lepiej że tak się nie stało.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1
#1528498

Niemcy Hitlera zaadoptowaly zaledwie niektore punkty programowe NSDAP, najwazniekjszym byla reforma finansowa i centralne planowanie. Pozwolilo to ich gospodarce osiagnac 25% wzrost w ciagu dwoch najlepszych lat czyli ponad 50% wzrostu PKB w te dwa lata. Idac ta droga Niemcy predzej czy pozniej znalazlyby sie w stanie wojny z UK i Francja bo ich rozwoj zagrazal tym dwom krajom. Rozsadnie prowadzac taka wojne Niemcy by wygraly.

Dla nas napewno, ze lepiej iz tak sie nie stalo (pelna realizacja programu NSDAP bez wariackiej wojny) ale i tak zaplacilismy ogromna cene za wlasna slabosc i nieudolnosc wladz drugiej RP pomysly Hitlera.

 

pozdrawiam,

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Vik

#1528545