Nie bądź EKO

Obrazek użytkownika glowiak
Humor i satyra

Van był bardzo stary i bardzo brudny. Był pomalowany na zielono, i zdobił go wielki napis "BĄDŹ EKO".

Mężczyzna wyciągnął pędzel, zamoczył go w czerwonej farbie i przed owym napisem nabazgrał słowo "NIE".

Otworzył bak i wlał do niego całą zawartość kanistra z napisem "100LL", a potem jeszcze dopchał dieslem i terpentyną.

Wcisnął gaz. Z rury wydechowej wyleciała chmura czarnego dymu. Perfecto.

Piętnaście minut później stał już przed zbudowaną z plastiku i szkła Wieżą Babel w samym centrum Zgniłej Brukseli, niedaleko ulicy Leopolda Pogromcy Konga.

Jakaś banda urzędasów i eurokratów zobaczywszy ów niezwykły pojazd złapała się za głowy i zemdlała wykrzyczawszy: "WRÓG KLIMATU!".

Van wjechał do środka pokonawszy lichutkie drzwi i wylewając na podłogę brudny płyn chłodniczy dotarł na salę plenarną gdzie jewradieputaty właśnie dyskutowały w jaki sposób wprowadzić przymusową eutanazję wszystkich emerytów i osób uważających się za emerytów.

Wszystkich polityków, politykierów i politruków wywiało gdzieś do sekcji komunistycznej. Został tylko jeden brzuchaty komuch w okularach, który zacierał ręce by bronić klimatu.

Mężczyzna wyszedł z szoferki i otworzył bagażnik. Po szynach wyciągnął z niego wielką maszynę parową z kotłem już uprzednio rozgrzanym.

Gruby komuch podniósł pięść by zgnieść ową maszynę imperialistycznej agentury, ten element faszystowskiej reakcji, i uderzył w pomalowany odblaskową farbą kocioł wielkiej maszyny.

Ręka jego zabolała niesamowicie, gdyż kocioł gorący był i twardy, i nawet ten oto komuch uciekł.

Na salę wpadli sołdaci sojuszników ze wschodu i otwarli ogień, jednak wkrótce przestali wiedzieć, gdzie strzelają, gdyż para z maszyny zasłoniła im widok, a mężczyzna się ulotnił.

Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (1 głos)