Najnowsze proroctwa George'a Friedmana

Obrazek użytkownika elig
Świat

  

 Na okładce najnowszego numeru tygodnika "Gazeta Polska" z 29.04.2020 jest wielki napis "CZY UNIA PRZETRWA" oraz podtytuł "Słynny amerykański analityk opisuje jak będzie wyglądał świat po epidemii".  Jest to zapowiedź wywiadu, jaki Maciej Kożuszek przeprowadził z prof. George'm Friedmanem, ekspertem ds. prognoz geopolitycznych [zajawka {TUTAJ(link is external)}].  Prof Friedman oświadczył:

  "Pandemia pokazała wszystkim narodom w Europie, że nie są Europejczykami, są Niemcami, Włochami, Polakami. Powróciły granice, a polityka monetarna w strefie euro ciągle dostosowywana jest do potrzeb Niemiec, a nie na przykład Włoch. Trzeba pamiętać, że każdy organizm polityczny oceniany jest według tego, jak reaguje na kryzys. To jest kryzys, podobnie jak ten z 2008 roku, który był testem dla UE. Jasne jest, że Unia nie zadziałała sprawnie, a w przypadku koronawirusa nie działała w ogóle. Teraz biurokraci zaczynają odbywać spotkania, co jest zasadniczą odpowiedzią UE na jakikolwiek kryzys – zorganizować spotkanie – mówi w rozmowie z „Gazetą Polską” George Friedman. Z ekspertem ds. prognoz geopolitycznych, rozmawia Maciej Kożuszek
   Dla kogoś, kto jak Pan zawodowo zajmuje się prognozowaniem przyszłości, kryzys związany z pandemią koronawirusa oznacza chyba konieczność radykalnej zmiany myślenia. Czy tworzone przez Pana prognozy kompletnie się zmieniły?
  W Geopolitical Futures właśnie zakończyliśmy kompletny przegląd naszych prognoz, bo oczywiście nie przewidzieliśmy wybuchu tej pandemii. To, co jest interesujące, to fakt, że nie musieliśmy zmienić naszych prognoz, one pozostały takie same, ale wszystko uległo intensyfikacji. Mówiąc inaczej, wszystko będzie przebiegało teraz znacznie szybciej. W większości krajów i instytucji siły, które się ze sobą ścierały, teraz będą ścierały się jeszcze ostrzej.
  Mówi Pan o intensyfikacji dotychczasowych tendencji. Na jakie konkretne wydarzenia czy zmiany może to się przełożyć w przyszłości?
     My przyglądamy się procesom. Jednym z takich procesów, o których myśleliśmy, była fragmentaryzacja Unii Europejskiej. Przebiega to w kierunku, który przewidzieliśmy, ale cały proces przyspieszył. W przypadku Rosji jeszcze przed obecnym kryzysem ocenialiśmy jej perspektywy i możliwości bardzo negatywnie, teraz wyglądają one jeszcze bardziej negatywnie."

  Tyle w "zajawce".  Wywiad z G. Friedmanem omówiony został w licznych portalach.  Na przykład w Forsal.pl {TUTAJ(link is external)} czytamy:

  "Państwem, które jest w największym stopniu narażone na zapaść, jest Rosja. "Ameryka oczywiście zapłaci cenę za obecny kryzys, ale nie będzie to cena oznaczająca straty geopolityczne o takim rozmiarze, które czekają Europę, Rosję czy Chiny"– mówi środowemu tygodnikowi "Gazeta Polska" prof. George Friedman.
"Zbliżamy się do punktu, w którym będziemy musieli zaakceptować jakąś liczbę zgonów związanych z wirusem w zamian za funkcjonującą gospodarkę – wskazał amerykański analityk, pytany przez tygodnik "Gazeta Polska", czy strach przed katastrofą gospodarczą może zmienić podejście do pandemii.  Zdaniem Friedmana nie jesteśmy jeszcze w tym punkcie, bo większość ludzi nie poczuła wciąż bezpośrednio ceny, którą będzie musiała zapłacić.
"Ale spodziewam się, że w okolicach lata, nawet jeśli nie będzie szczepionki, społeczeństwa stwierdzą: nie możemy dłużej tkwić w domach nie tylko ze względów ekonomicznych, lecz także społecznych" – wskazał "GP". Według niego musi zajść proces, który nazywa "rutynizacją choroby". (...) Patrząc na Unię Europejską – czeka ją szybki rozpad – powiedział tygodnikowi.".

  Gdy zajrzymy do papierowej wersji "Gazety Polskiej" przekonamy się, że w wywiadzie poruszono parę innych ważnych kwestii.  Zapytany o przyszłość Europy Środkowej Friedman mówi, iż USA będą kontynuować relacje z Polska i Rumunią.  Dla Polski ważne jest, co stanie się z Niemcami.  Nie możemy zakładać, że można łatwo przewidzieć zachowanie Niemiec.  Mogą one próbować wzmacniać swą pozycję poprzez UE lub NATO.  W Europie wszyscy maja już ich jednak dość, a ich pozycja w NATO nie będzie silna, gdyż nie mają w praktyce swojej armii.
  W kwestii ewentualnego izolacjonizmu stwierdził iż nazwałby to nacjonalizmem: "W tej chwili mamy do czynienia z powrotem pewnych siebie państw narodowych".  

  Ja bardzo lubię George'a Friedmana, gdyż stale podkreśla on duże znaczenie Polski i kreśli świetlane perspektywy dla naszego kraju.  Nie wiemy, czy jego prognozy się sprawdzą, ale milo się to czyta.  Polecam też konto G. Friedmana na Twitterze {TUTAJ(link is external)}.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.9 (głosów:2)

Komentarze

 " Ja bardzo lubię George'a Friedmana, gdyż stale podkreśla on duże znaczenie Polski i kreśli świetlane perspektywy dla naszego kraju.  Nie wiemy, czy jego prognozy się sprawdzą, ale milo się to czyta."
 

Poprzednik geopolitycznego prognosty Friedmana czyli śp. Z.Brzeziński, kreślił wizję świata zglobalizowanego dążącego do budowy NWO i Rządu Światowego  kontrolowanego przez jedyne globalne supermocarstwo jakim po zimnej wojnie były USA i "Pax Americana".

Z początkiem XXI wieku sytuacja zaczęła się dość dynamicznie zmieniać, gdyż świat jednobiegunowy i "Pax Americana" się kończył za sprawą rosnącej potęgi gospodarczej i militarnej "chińskiego smoka" i podjętej przez W.Putina polityki odbudowy pozycji Rosji jako globalnego geopolitycznego gracza.

Amerykański "deep state" (neokoni) reprezentowani w obu głównych siłach politycznych USA czyli Partii Demokratycznej i republikańskiej postanowili zmienić taktykę pozimnowojenną, na odpowiadajacą tym wyzwaniom, które przedstawiłem powyzej, na inną prowadząca do celu przez nich zakładanego.

Ta polityka nazwana była przez politologów "polityką przyciągania Rosji do Zachodu", którą zapoczątkowała administracja prezydenta Busha juniora, naznaczona wydarzeniami 9/11 i "wojną z terroryzmem", której zadaniem było wciągniecie Rosji w orbitę interesów Zachodu metodą "marchewki i kija" zamiast pozimnowojennej polityki wasalizacji Rosji w latach 90-tych XX wieku, nazywanych okresem "jelcynowskiej smuty".

Po kilku latach pomyślnych dla tej polityki, postanowiono podnieść ją na wyższy poziom, który przez prezydenta Obamę był nazwany polityką resetu USA z Rosją.

Upragnionym efektem tej polityki miała być budowa przestrzeni współpracy od Atlantyku po Pacyfik i od Lizbony po Władywostok czyli konfederacji UE i Rosji zwanej EURAZJĄ.

W szczytowym okresie tej polityki w 2010 roku, dokonano "oczyszczenia" z  ostatniej z przeszkód na tej drodze, jaką była antyrosyjska polityka śp. Prezydenta L.Kaczyńskiego, co z powodzeniem zrealizowano 10.04.2010 roku.

EURAZJA wraz z USA miała być projektem gospodarczo militarnym, który będzie w stanie skutecznie poskromić rosnące ambicje Chin do przejęcia roli światowego hegemona, po słabnącym dotychczasowym hegemonie czyli USA.

Polityka resetu zaczęła się zacinać w 2012 roku na tle różnic interesów w kwestii Bliskiego Wschodu(Syria, Iran) pomiędzy USA a Rosją i w 2013 ostatecznie poniosła klęskę, gdyż W.Putin odrzucił na początku 2013 roku ofertę Obamy na II-gi etap polityki resetu(oferta Obamy dotyczyła przesunięcia na zachód strefy wpływów Rosji, praktycznie do linii Ribbentrop Mołotow, bez obwodu Kaliningradzkiego, który miałby być strefą zarzadzaną wspólnie przez Rosję i Niemcy(w tym celu powołano tzw. "Trójkąt Kalinigradzki" i uruchomiono bezwizowy ruch przygraniczny z Polską).

Polska w tym projekcie miała mieć status kondominium rosyjsko niemieckiego.

Już w 2012 roku w USA dojrzewała nowa strategia geopolityczna, taka którą realizuje obecna administracja D.Trumpa od 2017 roku(w 2012 roku Republikanie rozważali wystawienie w wyborach w 2012 roku D.Trumpa przeciw Obamie, ale ten obiecywał II-gi etap polityki resetu z Rosją, więc odpuścili sobie.

Gdy jednak nie doszło do tego obiecanego II - go etapu resetu, w 2016 roku wystawiono D.Trumpa, który został prezydentem.

Już w 2012 roku rząd premiera Wielkiej Brytanii D.Camerona rozpoczął przygotowania do Brexitu( na początek pretekstem miały być żądania głębokich reform UE, co oczywiście nie było do spełnienia przez Niemcy, więc wraz z kolejnymi etapami po klęsce resetu realizowano dalsze kroku(zapowiedzi referendum a po wygranej D.Trumpa przeprowadzeniu wygranego referendum i potem już poszło, czyli uruchomienie procedury wyjścia, negocjacje warunków, zakończone ustaleniem terminu działania obowiązywania  dotychczasowych zasad współpracy UE z UK do końca 2020 roku, czyli gdy będą już znane wyniki wyborów w USA.

Tak prowadzi politykę poważne państwo, przygotowując się do różnego rozwoju sytuacji(gdyby przegrał D.Trump, to istnieje bezpieczna ścieżka powrotu UK do UE bez komplikacji we wzajemnych stosunkach gospodarczych UK z UE).

Wygrana D.Trumpa, to realizacja jego polityki zawartej w "Planie Stulecia D.Trumpa" z wizją Polski Friedmana, jako regionalnego mocarstwa w Europie Śr. Wschodniej, stojącego na czele Trójmorza, sojusznika USA w miejscu geopolitycznego sworznia, jakim w Europie są Ukraina i Polska.

I znowu po 100 latach od Traktatu Wersalskiego, interesy USA reprezentowane przez administrację D.Trumpa są zbieżne z interesami Polski.

Wtedy odzyskaliśmy niepodległość po 123 latach zaborów a obecnie mamy szansę na odzyskanie suwerenności po niemiecko sowieckiej okupacji, latach komunizmu w PRL i neokolonializmu III RP.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1628523