Niemcy ponownie dali kasę dziennikarce „Gazety Wyborczej”. Za co?

Obrazek użytkownika Krzysztof Zagozda
Kraj
Boris Pistorius

          W ostatnim dwudziestopięcioleciu „niusów” takich mamy co niemiara. Niemcy, powszechnie znani z bezgranicznej szczodrości wobec Polaków, co rusz kogoś z nich nagradzają. Sporą kasę dają a to fundacje, a to instytuty zwane naukowymi, a to Bundesnachrichtendienst... Ostatnio taką łaskawością popisał się rząd Dolnej Saksonii, który 11 tysięcy euro zwane Kulturową Nagrodą Śląska (co ma piernik do wiatraka?) przekazał Fundacji Eryki Simon, Norbertowi Heisigowi – przewodniczącemu Polsko-Niemieckiego Stowarzyszenia Uniwersytetu Wrocławskiego, a także Beacie Maciejewskiej – dziennikarce wrocławskiego oddziału „Gazety Wyborczej”. Za co? Za promocję kultury na Dolnym Śląsku oraz wkład w polsko-niemieckie porozumienie. Ładnie i grzecznie powiedziane.

 

          Rzeczoną fundacją i Herr Norbertem zajmiemy się kiedy indziej. Dziś interesuje nas Frau Beatka i to, czym chwyciła za serce Borisa Pistoriusa – przewodniczącego jury Kulturowej Nagrody Śląska a zarazem ministra spraw wewnętrznych Dolnej Saksonii. Popularna Wikipedia donosi, że nasza bohaterka kocha Niederschlesien i Breslau i za tę miłość już parę lat temu została uhonorowana paroma tysiącami euro zwanymi Polsko-Niemiecką Nagrodą Dziennikarską im. Tadeusza Mazowieckiego. Cóż może być piękniejszego, niż miłość i pasja, za którą inni gotowi są nieźle płacić?

 

          Z pewnością to tylko zbieg okoliczności sprawił, że dziennikarskie dossier Frau Beatki całkowicie zbieżne jest z rewizjonistyczną polityką historyczną realizowaną przez siły ustanowione Republiki Federalnej Niemiec. I znów całkiem przypadkowo minister Boris Pistorius natrafił na bloga Frau Beatki i tam ze łzami w oczach zaczytywał się w tekstach poświęconych germańskiej tożsamości Wrocławia, pomnikom pierwszowojennych bohaterów walczących o wielkość Drugiej Rzeszy, opluwaniu pamięci Piastów Śląskich. I nic tu dziwnego, że sięgnął do kieszeni.

 

          A może trafi i na mojego bloga, a potem sięgnie do... kabury?

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.7 (głosów:14)

Komentarze

To jest oczywiste, że jeśli się chce mieć dobrego psa, wiernie służącego - za każdy gest jego poddaństwa i posłuszeństwo  należy go nagradzać smakowitym kąskiem.

 

 

 

Pozdrawiam.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-4

bursztyn

Nic bardziej groźnego, niż głupi przyjaciel.
Lepszy byłby mądry wróg.
/Jean de Lafontaine/

#1440509