Czy Naród się obudził i… podziękował już Aaaaadamowi za „pranie mózgów”?

Obrazek użytkownika Satyr
Kraj

Wielu moich adwersarzy w różnym wieku, a sprzyjających GW i… „Tate-redachtorowi”, z którymi przyszło mi się w ostatnich czasach zmierzyć w dyskusji na argumenty, – z powodu braku takowych z ich strony… zrezygnowali z jej kontynuowania. Wówczas dyskusję przeważnie kończyli epitetami pod moim adresem typu: oszołom, rydzykowiec, moherowy beret, nawiedzony. A kiedy ich irytacja przekroczyła granice przyzwoitości i kultury, to oberwało mi się jeszcze ostrzejszymi typu: idiota, kretyn, pierd**nięty, itp.Ispiracją do napisania tego tekstu był artykuł Autora o nicku Kokos26 tutaj: http://niepoprawni.pl/blog/217/ojciec-dyrektor-kontra-tate-redaktor

O zasługach o. dra Tadeusza Rydzyka dla Kościoła i Ojczyzny można jeszcze napisać niejedną książkę. Jedną z nich jest książka autorstwa dra Stanisława Krajskiego, zatytułowana „Tak-tak, nie-nie”. Z jej treści można wywnioskować, że… „Tate-redachtor” ze swoimi „osiągnięciami” jest przy ojcu Tadeuszu tak „małym pikusiem”, że nawet nie jest godzien czyścić Jego butów, że nie wspomnę o umyciu Jego stóp w Wielki Czwartek.     

Dobrze, że są takie publikacje, a myślę że będzie ich jeszcze więcej. Ponadto Siostry Loretanki z Rembertowa publikują periodyki, które informują na bieżąco o dziełach tego toruńskiego redemptorysty. Ale dla mnie nie są to nowe informacje. Znam je niejako na bieżąco z… autopsji. Zatem w kwestii uzupełnienia działalności o. dra Tadeusza Rydzyka – nie sposób nie naświetlić tu Jego inspiracji pobudowania kościoła tuż przy kampusie Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Świątynia ta ma być na miarę XXI wieku. Ma być przede wszystkim funkcjonalną dla wiernych, nie zaś… „skapującą złotem” (vide… Licheń). Długo mógłbym tu opisywać proces jej powstawania. Zatem ograniczę się tu do pokazania kilku jej fotografii oraz informacji, że w planach jest ukończenie jej i konsekracja jeszcze przed Światowymi Dniami Młodzieży, które odbędą się w dniach 26–31 lipca 2016 w Krakowie, oczywiście uświetnionymi obecnością Ojca Świętego Franciszka. Mówi się po cichu „w kuluarach”, że w planie Papieża jest również krótka Jego wizyta w Toruniu, tzn. w RM, TV Trwam, WSKSiM oraz w tej nowo wybudowanej świątyni jako wotum wdzięczności za bł. Jana Pawła II.

 

A teraz dla kontrastu… o Aaaaadamie     

W swojej książce pt.: „Europejskie Eldorado” na stronach 152-155, – o Adamie Michniku tak oto pisałem, cyt.:  „Choć postać ta nigdy nie zasiadała we władzach RP, to pełniąc rolę drugiej po Bronisławie Geremku „cichej eminencji”, – zmusiła mnie do poświęcenia jej uwagi w tym rozdziale.

Aaron Szechter (Adam Michnik) jest synem ortodoksyjnych komunistów – Ozjasza i Heleny Szechter-Michnik. Ponieważ porzekadło o jabłku, które spada w pobliżu jabłoni jest prawdziwe, ponadto stwierdzenie, iż dzieci wynoszą wartości duchowe z domu rodzinnego, stąd wydaje się stosowne, by napisać także parę zdań na temat rodziców i braci Adama Szechtera-Michnika.

Ojciec Adama był członkiem Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy (KPZU), która będąc prawym skrzydłem Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego, z nakazu Moskwy miała zadanie zniszczyć Polskę każdym sposobem i w każdych dziedzinach: politycznej, społecznej, gospodarczej i finansowej, a więc w konsekwencji miała doprowadzić do kolejnego już w historii jej rozbioru. W tym procederze silnie wspierała ją Komunistyczna Partia Polski (KPP), której kierownictwo w prawie stu procentach składało się z nacji żydowskiej, zaś doły partyjne z 70% Żydów. Ozjasz Szechter był jednym z bardziej wypróbowanych i lojalnych agentów Moskwy, którego można było porównać z takimi kanaliami jak J. Berman czy J. Brystygierowa. Został aresztowany w roku 1930.

Matka – Helena Michnik do roku 1955 z wielką pasją zajmowała się komunizacją podręczników szkolnych i walką z religią katolicką. Zaś brat Adama – Stefan, jako niespełna 30-letni prokurator UB-ckich sądów z tzw. Informacji Wojskowej, wnioskował sądowym składom orzekającym kary śmierci dla patriotów powojennego podziemia, wywodzących się głównie z byłych AK-owców. Ma ich na sumieniu dziewięciu. Wyemigrował do Szwecji.

Drugi brat – Leo wyemigrował do swojej prawdziwej ojczyzny – Izraela. Cała rodzinka zamieszkiwała w luksusowym mieszkaniu w willi, którą tuż po wojnie także zajmował Stanisław Radkiewicz – szef Ministerstwa Bezpieczeństwa Wewnętrznego – powojenny kat tysięcy Polaków, niepogodzonych z komunistycznymi rządami pojałtańskich sługusów Moskwy. Szechterowie żyli w dostatku, komforcie i bezkarności powojennych okupantów Polski.   

Syn Ozjasza – Aaron (Adam) kontynuował to niechlubne dzieło ojca, czyli realizację programu zbędności istnienia Polski jeszcze do roku 1975. Między innymi na łamach periodyku „Więź” nr 5, ukrywając się pod pseudonimem „A. Zagozda” głosił peany na cześć tzw. luksemburgizmu – idei zamojskiej Żydówki Róży Luksemburg, głoszącej potrzebę rezygnacji z niepodległości Polski.

Wespół z Jackiem Kuroniem stał na czele żydowskiej młodzieżówki, przygotowującej się do przejęcia folwarku o nazwie PRL od swych rodziców spod znaku KPP, KPZU, KPZR, KGB, UB, SB. Był wychowankiem „czerwonego harcerstwa” – potocznie zwanego walterowcami, którym dowodził J. Kuroń. Owe harcerstwo funkcjonowało jeszcze w roku 1958, a więc dwa lata po Październiku ’56. Czasy te z rozrzewnieniem tak wspominał A. Michnik: „Wyjeżdżaliśmy grupkami na wieś w czerwonych krawatach nawiedzać chłopskie zagrody, śpiewając piosenki po rosyjsku i żydowsku”. A więc w językach dwóch powojennych okupantów – Żydów i rosyjskich sowieciarzy. Wkrótce potem działał w Klubie Poszukiwaczy Sprzeczności przy stołecznym Związku Młodzieży Socjalistycznej (ZMS). Klub ten założony był pod patronatem Adama Schaffa – ówczesnego I sekretarza Komitetu Wojewódzkiego PZPR.

„(…) środowiskiem, z którego pochodzę, jest liberalna żydokomuna. To jest żydokomuna w sensie ścisłym, bo moi rodzice wywodzili się ze środowisk żydowskich i byli przed wojną komunistami”. Tak oto usprawiedliwiał A. Michnik swoje nacyjne i ideologiczne korzenie. Doskonale wiedział i zdawał sobie sprawę z tego, kim byli (w zasadzie czym byli) komuniści i do czego byli zdolni. W zbiorze wywiadów z ks. Józefem Tischnerem tak oto Adam Michnik mówi: „(..) rządzący komuniści to są oprawcy, zbrodniarze, mogący zabić, złamać życie”. Także wiedział i to, że jego pobratymcy z UB i SB nie zrobią mu krzywdy, gdyż byli sitwą zamieszkującą „Zatokę Czerwonych Świń”. A jak się wyłgał z dobrowolnego tkwienia w tym środowisku? Otóż powiedział tak: „Ja wiedziałem, że komuniści popełniają pewne błędy ideologiczne, bo nie dość uważnie czytali Marksa oraz Lenina, ale da się to naprostować. Wystarczy ich trochę oświecić, przekonać, zmusić do czytania”.

Czyżby A. Michnik chciał swoich towarzyszy edukować? No, no, –... cóż za poświęcenie!

W równie rozbrajający sposób usprawiedliwia zbrodnie swojego brata – Stefana, cyt.: „Kiedy zapadały najgorsze wyroki, Stefan był 20-paroletnim człowiekiem, który niewiele rozumiał z tego, co się działo”. Bezczelne to tłumaczenie, albowiem w tym samym czasie rówieśnicy Stefana i młodsi od niego szli na śmierć za świadomą walkę o wolność Polski, za otwarte i patriotyczne działanie i… rozumieli, co się działo. A Stefan nie rozumiał???”

Tyle cytat z mojej książki.   

Wobec powyższego, wiedząc o tym, who is who,nie oczekujmy po tym człowieku(?) walki o Polskę, o Polaków. Czy ów doczeka, że dosięgnie go ręka sprawiedliwości? Tu, – na Ziemi będzie to bardzo trudne. Ale „nie wywinie się” na Sądzie Ostatecznym. Tam nie będzie miał… układów i koneksji ze swoimi pobratymcami, choć mianują siebie… narodem wybranym. 

        

_________________

Pisząc ten tekst posiłkowałem się:

1.  H. Piecuch, Akcje specjalne. Od Bieruta do Ochaba, Wyd. Agencja Wydawnicza CB, Warszawa 1996, s. 532.

2.  Wprost, 22.12.1991.

3.  Powściągliwość i Praca Nr 6, (periodyk katolicki), 1988.

4.  A. Michnik, J Tischner J. Żakowski, Między Panem a Plebanem, 1995, ss. 48, 50, 91.

5. Materiał foto: http://www.radiomaryja.pl/multimedia/wotum-wdziecznosci-za-blogoslawionego-jana-pawla-ii/

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.9 (głosów:17)

Komentarze

zbankrutuje bo do poki co to w Polsce co drugi czlowiek to idjota a co trzeci to benefocjent tego co jest.

Podejzewam ze juz dawno naklad nie pokrywa kosztow produkcji GW to ta szmata bedzie dalej istniec gdyz jest utrzymywana z wiadomych jewrejskokacapskich zrodel.

GW ma marke `ludzie`niejako z rozpedu kupuja ta szmate tak jak sie przyzwyczaili do dziennika telewizyjnego czy prognozy pogody.

Kiedys moj dyrektor zobaczyl mnie z Trybuna Ludu, ktora nam za darmo dostarczali do pracy i zazartowal ze jest dobra bo mozna w nia duzo zawinac,odpowiedzialem mu ze nic nie zawijam

bo co pozniej odwine to ma kolor czerwony - mimo ze ta szmata byla czrno<biala nie liczac flagi komuszej w czolowce.Z tej szmaty tak jak z Polityki mozna bylo duzo sie dowiedziec gdyz

komuchy nie potrafily klamac tak zeby to bylo nie widoczne, bo ich propagande nie mozna byla lykac bezkrytycznie,przynajmniej dla tych co wiedzieli o co chodzi.

Te badziewia byly zrodlem infermocaji tyle ze trzeba bylo umiec je czytac.

Wchodze na Onet i wiem kogo PObolszewia atakuje co ja boli i jaki ma slaby punkt.

Pytano sie mnie po co znasz jezyk kacapski czy szwabski ,ano po to ze jezyk wroga trzeba znac.

Lichen jest rzeczywiscie przepyszny troche mnie to zirytowalo na poczatku jak to zobaczylem ,ale trzeba wziasc poprawke Lichen swoja przepysznosc zawdziecza w wiekszosci Poloni amerykanskiej i nie tylko,i te pieniadze Polonusow nie zostaly zmarnowane tylko utkwily w murach czy ozdobieniach wnetrza nie bylo malwersacji ani marnotrawstwa dolar wyslany na Lichen zostal w ykorzystany do budowy

tej swiatyni bo taka byla intencja ofiarodawcy.

Zawsze komuchy widzialy to inaczej ze zamiast dac te pieniadze na dzieci,szpitale,domy starcow to sa marnotrawione na zbyteczne cele od propaganda dla lemingow.

Po co w takim razie na pogrzeba tyle kwiatow ktore ida w dol i sie marnotrawia w Polsce na wiekszosci pogrzebow mozna by zapytac, dlaczego nie dawac pieniedzy na dobre cele?

Otoz jesli ktos ma intencje taka a nie inna to trzba to usznowac, Lichen mialbyc taki jaki jest i nie maluczkim tu osadzac,kazdy dolar na ta Lichen z Ameryki poszedl na Lichen.

Kazdy dolar na dzieci z Lasek poszly na dzieci z Lasek,a ale juz dolar na Owsiaka w intencji na dzieci poszedl djably wiedza gdzie,bo ta menda Owsiak tu w Ameryce te zzbieral i mial swoja bande klakierow i naganiaczy i oczywiscie frajerow co mysleli ze daja  na biedne dzieci polskie.

 

 

 

Podoba mi się!
19
Nie podoba mi się!
-5
#1423471

 Groch z kapusta i jak zwykle , profanacja polskiego jezyka .

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
-6

Bądź zawsze lojalny wobec Ojczyzny , wobec rządu tylko wtedy , gdy na to zasługuje . Mark Twain

#1423472

Ja powiedziałbym, że to groch z kapustą i pysznymi  skwarkami :)))

Nie tylko da się zjeść ale ma całą gamę wspaniałych smaków.

 

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
-4

NIEPOPRAWNY INACZEJ

#1423478

jest czas na przypomnienie faktów. Bardzo dobry tekst.

Podoba mi się!
13
Nie podoba mi się!
0
#1423480

Pytanie : Czy naród się obudził,  jest moim zdaniem lekko bezzasadne.

 

Żeby móc się obudzić, trzeba najpierw spać a ten naród nie śpi, on po prostu taki jest.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-3

NIEPOPRAWNY INACZEJ

#1423486

Negatywne treści na temat Adama Michnika redaktora naczelnego Gazety Wyborczej oraz wydawcy tej gazety Agory S.A. są sprzeczne z zasadami współżycia społecznego (wyrok sądowy z 26 września 2005, sygn. III C 1225, orzeczony w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej, sędzia przewodnicząca Agnieszka Matlak).

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-1
#1423543

 

 

Adam Michnik- dwa oblicza jednego zdarzenia z 1983 r. Areszt śledczy Warszawa ul. Rakowiecka 37. Z archiwów IPN.

Zawiadomienie o przestępstwie
Adam Michnik s. Ozjasza
Areszt Śledczy, ul. Rakowiecka 37
tymczasowo aresztowany
Do Obywatela Prokuratora
Naczelnej Prokuratury Wojskowej
płk. W. Kubali

Dnia 6.III.1983 r. ok. godz. 7.30 rano zostałem uderzony ciosem pięści w głowę przez ob. Celegrata Zenona, z którym – we dwójkę – przebywałem we wspólnej celi (nr 21, odd. III, paw. III) od dnia 7 II br.

Uderzenie w głowę poprzedzone zostałokrótką sprzeczką werbalną, która niczym nie uzasadniała takiego postępowania. Po otrzymaniu ciosu nacisnąłem na dzwonek alarmowy wzywający funkcjonariusza służby więziennej. Po otworzeniu drzwi opuściłem celę, chcąc uniknąć bójki. Poinformowałem ob. oddziałowego, że zostałem uderzony i kategorycznie odmówiłem powrotu do celi. Ob. Oddziałowy wysłuchał mojej prośby i zamknął mnie w osobnym pomieszczeniu. Po upływie ok. 20 minut zostałem z powrotem zaprowadzony do celi nr 21, gdzie ob. Celegrata już nie było.

Ob. Celegrat Zenon – jak sam mnie wcześniej poinformował – przebywa w Areszcie Śledczym na ul. Rakowieckiej 37 w Warszawie od niemal 5 lat. Skazany został w 1979 r. na karę 25 lat więzienia – za szpiegostwo na rzecz wywiadu amerykańskiego. Będąc więźniem karnym, przebywa przez cały ten czas w pawilonie śledczym ciesząc się wszystkimi przywilejami tymczasowo aresztowanych (własne cywilne ubranie, co miesiąc paczka żywnościowa etc.)

Na podstawie słów ob. Celegrata doszedłem do przekonania, że jest on wykorzystywany przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w roli tzw. „tajnego informatora” wobec tymczasowo aresztowanych.  Nie powiedział mi tego wprost, ale aluzyjnie sugerował. Wywnioskowałem, że temu statusowi zawdzięcza Ob. Celegrat ciągły pobyt na terenie III Pawilonu (Śledczego) i nadzwyczajne ulgi.

W związku z powyższymi faktami zwracam się do Ob. Prokuratora o:
1) wszczęcie postępowania karnego w stosunku do ob. Celegrata Zenona, który działając z pobudek chuligańskich uderzył mnie w głowę,
2) wyjaśnienie, na jakiej zasadzie ob. Celegrat, więzień karny, przebywa od czterech lat na terenie pawilonu śledczego, czemu zawdzięcza swe nadzwyczajne przywileje oraz czym kierowano się umieszczając do ze mną w jednej celi. (Wyjaśniam, że obecnie więźniów politycznych trzyma się zazwyczaj z innymi więźniami politycznymi),
3) przesłuchanie funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa MSW zatrudnionych na terenie pawilonu III Aresztu Śledczego przy ul Rakowieckiej 37 na okoliczność czy bijąc mnie ob. Celegrat Zenon działał na ich zlecenie oraz jakie zlecenia otrzymywał w stosunku do mojej osoby,
4) załączenie niniejszego pisma do akt mojej sprawy jako ilustracji kontekstu sytuacyjnego, który towarzyszy memu zapoznaniu się z materiałem dowodowym przed zakończeniem śledztwa.
Adam Michnik
Żródło: IPN BU 483/49

*                              *                               *

CELEGRAT ZENON S. JANA
UL. RAKOWIECKA 37
02-521 WARSZAWA

W związku ze złożoną skargą przez Michnika Adama, pragnę złożyć następujące oświadczenie.
Od początku pobytu z Michnikiem w jednej celi z trudnością znosiłem jego uciążliwe dla mnie zachowanie i wypowiedzi. Najgorzej rozstrajał mi nerwy stwierdzeniami dotyczącymi aktualnej sytuacji w kraju, a także stosunkiem do ludzi, którzy byli obecni, kiedy on zapoznawał się aktami swojej sprawy.

Niemalże po każdym przeczytaniu „Trybuny Ludu” drwił sobie z wypowiedzi przedstawicieli rządu. Nie było dnia, ażebym nie słyszał, że jeszcze nigdy nie czytał tak spanikowanych wypowiedzi „Jaruzela”, że jedyna jego siła to wojsko, że na najbliższym Plenum KC zaatakuje go „konserwa”, nazywał to jeszcze „betonem”, że ten „beton” chce Polaków mocno złapać za mordę, że będzie coraz gorzej, bo ten system nie nadaje się w naszym kraju i tylko poprzez jego zmianę można myśleć o polepszeniu sytuacji, że ludzie wyjdą na ulicę, że poleje się krew…

Tego nie mogłem słuchać, a już całkowicie wyprowadzał mnie z równowagi, kiedy wychwalał zachodnią demokrację, kiedy przypisywał ZSRR zorganizowanie spisku na papieża bułgarskimi rękami i wyśmiewał się z zamieszczanych artykułów, w których władze bułgarskie stają w obronie swego obywatela. Dodawał, że służby specjalne USA na pewno się nie mylą. Miałem dosyć tych służb, odczułem to na własnej skórze, więc trzęsło się we mnie, kiedy tu spotykałem zwolennika i obrońcę tamtych porządków. Po raz pierwszy zetknąłem się z Michnikiem, ale tak samo bym zareagował wobec każdego innego, który przedstawiałby sobą, to co Michnik.

Niekiedy próbowałem przemówić do niego, lecz jak mogłem dotrzeć do mózgu człowieka, który zaraz powiedział, że jest mądry, że ja nawet nie wiem jaki on mądry, że wydał dwie książki za granicą i ma tam szerokie stosunki.

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze karygodne niechlujstwo Michnika: nie myje się, nie pierze skarpet, nie sprząta celi albo udaje, że ją sprząta. Trudno przebywać z takim, który śmierdzi, choć posiada wszystko, aby móc o to zadbać. Bez przerwy panował w celi bałagan. Nie mogłem na to patrzeć i słuchać uwag oddziałowych. Sam robiłem porządki za siebie i za Michnika. Tak było przez cztery tygodnie. Myślałem,że w końcu mnie zrozumie i zadba o to, co właściwie należy do jego regulaminowych obowiązków. Jednak do niego nic nie docierało. Nie mył umywalki, choć ją opluwał, nie mył muszli klozetowej, choć z niej najwięcej korzystał, bo odżywia się chyba lepiej niż miliony robotników, nie mył nawet swoich naczyń, które wystawiał za drzwi, gdyż ma dietę, którą – jak sam przyznał – wywalczył dzięki oszukaniu lekarza. I za takimi oblepionymi naczyniami siadał przy tym samym co ja stoliku.

Na to nie mogłem nie zareagować. Powiedziałem mu, aby umył kubek, bo wstyd przed innymi, którzy będą go napełniać. Udał, że nie słyszy, wtedy odepchnąłem go od stolika i powiedziałem, że z takim brudasem nie będę jadł przy jednym stole. Zaczął na mnie wrzeszczeć, abym nie robił mu uwag. Powiedziałem, że ma się uciszyć, bo mnie sprowokuje i może dostać czymś po łbie. Wówczas nacisnął przycisk, a kiedy drzwi się otworzyły, prawie odepchnął oddziałowego i wyszedł na korytarz. Tak wyglądało całe zajście.

Tu pragnę dodać, że jego naigrawanie się z oficerów, którzy rozpoczynając zapoznawanie się Michnika z aktami, też mnie denerwowało. Tamci chcieli się przywitać jak człowiek z człowiekiem, a on demonstracyjnie nie podawał ręki. W celi twierdził, że ich lekceważy, bo są nikim w stosunku do niego, gdyż boją się, aby nie zrobił afery przed sądem, gdzie na pewno będą zagraniczni dziennikarze. Boi się go również naczelnik i prokurator, bo w razie czego Michnik wie jak co załatwić. Prasę, którą otrzymuje, wywalczył przy pomocy swojej żony, która trafiła do sekretariatu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Więc nikt nie chce z nim tu zadzierać.

A kiedy napomknąłem o porządkach w celi Michnik zaczął dowodzić,że siedzą tu tacy, których właśnie po tym, że lubią porządki, poznaje się, że są konfidentami. Między innymi po tym, gdyż podał mi wiele innych, uważam bardzo głupich spostrzeżeń.

Uważam, że nikt, kto nie zgodzi się być jego lokajem, albo dmuchać w jego trąbę, nigdy z nim nie wytrzyma. Michnik uważa, że jego nazwisko powinno załatwić wszystko, nawet w więzieniu.

Zenon Celegrat
Żródło: IPN BU 483/49

 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0
#1423544

Na jednym ze stadionów kibice wywiesili ogromny, ustylizowany na stronę tytułową Gazety Wyborczej transparent z napisem: „Szechter, przeproś za ojca i brata”. Nad napisem umieszczono zdjęcie samego Adama Michnika w okularach i z papierosem.

Gdyby wywiesili hasła wymierzone w Jarosława Kaczyńskiego, to pewnie i pan premier Donald Tusk i cała redakcja z Czerskiej omal nie posikaliby się z zachwytu, jakich to uświadomionych politycznie mamy kibiców i takie tam różne w ich stylu. Ale napis dotyczył samego Adama Michnika, który z jakiegoś powodu nosi nazwisko matki, a nie ojca (trudno powiedzieć dlaczego wstydzi się ojca, nazwisko Szechter mu się nie podobało, ale to jego problem, więc nie drążmy tematu), to sprawa stał się tak poważna, że premier Tusk, wykorzystując nie pierwszą i pewnie nie ostatnią burdę, która akurat wydarzyła się na stadionie w Bydgoszczy po meczu organizowanym przez PZPN, wprowadził stan wojenny, na razie na stadionach, ale wszystko jeszcze przed nim.

Kowal zawinił a Cygana powiesili, można powiedzieć, bo zamiast wyłapać tych, co popełnili przestępstwa i wykroczenia i ich ukarać, to zamykane są stadiony, nawet te, które jeszcze niedawno uchodziły za bezpieczne i najbezpieczniejsze. Policja co prawda nikogo podczas burd nie złapała, ale zapewnia, że potrafi zidentyfikować bandytów nawet jeśli byli w kominiarkach. Coś mi się wydaje, że dzięki tej metodzie zostaną ukarani wszyscy ci, którzy wywiesili transparent dotyczący Michnika, choć to było na zupełnie innym meczu. Prezes Widzewa Łódź w telewizorze powiedział, że uzasadnieniem dla zamknięcia stadionu Widzewa były wulgaryzmy i trafnie zauważył, że i w Sejmie i w szkołach pojawiają się wulgaryzmy, ale nikt ani Sejmu, ani szkół nie zamyka. Ten prezes to taki lotny albo nie jest, albo tylko takiego udaje, co w tej biednej Polsce jest bezpieczniejsze, bo przecież nikt w Sejmie i nikt w szkołach nie domaga się przeprosin od Michnika za ojca i brata.

W ten sposób doszliśmy do pytania czy Adam Michnik powinien i czy ma za co przeprosić. Ja tam nie uważam, że odpowiadam za czyny mojego ojca i brata, co robią, robią na „swoje konto”. I też nie wymagam, aby np. król Zygmunt August odpowiadał za decyzje swojego ojca Zygmunta Starego, albo Jan Kazimierz za decyzje swojego brata Władysława IV. Odpowiedź twierdząca na postawione pytanie jest możliwa wówczas, gdybyśmy wykazali, że Michnik uznaje odpowiedzialność ludzi za decyzje ich ojców i braci. Wówczas napis wykonany przez kibiców miałby sens, bo odwoływałby się do moralności, poglądów, zasad, jak zwał tak zwał syna Ozjasza Szechtera i przyrodniego brata Stefana Michnika.

Przy odpowiedzi na pytanie czy Adam Michnik uznaje odpowiedzialność ludzi za decyzje ojców i braci, trzeba by ostrożnym, bo już Andrzej Zybertowicz coś nie tak napisał, nie zastosował cytatu, a tylko zreferował wywody Michnika czy coś podobnego i sąd radośnie, w podskokach, tak pewny trafności wyroku jakby dostał rozkaz od zwierzchności, profesora skazał. Trzeba być ostrożnym, powtórzę, bo ja pensji profesorskiej nie mam. Nie chce mi się szukać cytatów z Michnika, bo mi się najzwyczajniej nie chce. Argument „za” będzie więc mało efektowny, ale za to bezpieczny dla autora. Są tacy, którzy z racji wykonywanego zawodu zaglądają do Wyborczej, śledzą dokonania środowiska dla którego Michnik jest guru, autorytetem, czy nawet pierwszym sekretarzem.

Posłużę się więc cytatem z tekstu Rafała Ziemkiewicza, który tak pisał o salonie, którego przecież czołową osobistością jest Michnik „Kiedy tymczasem urządza się z Grossem na czele orwellowskie seanse nienawiści do Polaków, wedle ideologicznego założenia, że udział przed laty jakichś polskich kolaborantów (załóżmy nawet, że faktyczny) w mordzie na Żydach to nasza, polska wina, wina wszystkich Polaków, za którą wszyscy musimy się z rozliczyć jako naród i jako państwo, bić za nią w piersi i pokornie płacić każdy haracz, jakiego zażądają amerykańskie organizacje żydowskie… To co? To nie jest oczywisty rasizm, okazuje się. To jest »szlachetne« rozliczanie się z haniebnym narodowym dziedzictwem, nie własnym, oczywiście, tylko tych starszych, gorzej wykształconych i z mniejszych ośrodków”. Kto ma rozum, niechaj myśli.

A teraz należy odpowiedzieć na pytanie czy ma za co. Do tego celu posłużą fragmenty biogramów z Wikipedii obu wspomnianych delikwentów.Ozjasz Szechter „w dwudziestoleciu międzywojennym aktywnie działał w ruchu komunistycznym. We Lwowie był członkiem młodzieżowej bojówki komunistycznej. Później jednym z funkcyjnych działaczy nielegalnej Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy”. I dalej: „Według publikacji IPN brał udział w operacji szpiegowskiej NKWD przeciw Polsce pod kryptonimem Koń Trojański (w Obszarze C – Zachodnim). Miał być za to aresztowany i skazany w tzw. procesie łuckim w 1934. Adam Michnik twierdzi, że nie jest to prawda i domagał się od IPN sprostowania informacji o działalności szpiegowskiej ojca, a wobec odmowy skierował sprawę do sądu. W rzeczywistości bowiem został skazany nie za szpiegostwo, a za »próbę zmiany przemocą ustroju Państwa Polskiego i zastąpienia go ustrojem komunistycznym oraz oderwania od państwa polskiego południowo-wschodnich województw«”.

Stefan Michnik „w kwietniu 1952 został porucznikiem i zaczął przewodniczyć składom sędziowskim sądzącym schwytanych członków żołnierzy podziemia niepodległościowego i członków dawnej partyzantki antyhitlerowskiej”. Autor jego biogramu wymienił część procesów, w których uczestniczył Michnik: „Oskarżany o zbrodnie stalinowskie – był sędzią między innymi w procesach: majora Zefiryna Machalli (wyrok śmierci, pośmiertnie rehabilitowany, skład sędziowski podjął wspólną decyzje o niedopuszczeniu obrońcy do procesu, o wykonaniu wyroku nie poinformowano rodziny), pułkownika Maksymiliana Chojeckiego (niewykonany wyrok śmierci), por. Andrzeja Czaykowskiego, w którego egzekucji uczestniczył, majora Jerzego Lewandowskiego (niewykonany wyrok śmierci), pułkownika Stanisława Weckiego wykładowcy Akademii Sztabu Generalnego (13 lat więzienia, zmarł torturowany, pośmiertnie zrehabilitowany), majora Zenona Tarasiewicza, pułkownika Romualda Sidorskiego redaktora naczelnego Przeglądu Kwatermistrzowskiego (12 lat więzienia, zmarł wskutek złego stanu zdrowia, pośmiertnie zrehabilitowany), podpułkownika Aleksandra Kowalskiego, majora Karola Sęka, artylerzysty spod Radomia, przedwojennego oficera, potem oficera Narodowych Sił Zbrojnych (wyrok śmierci, stracony w 1952). Był również sędzią w tzw. »sprawach odpryskowych« od procesu generałów (sprawy Tatara).”

Zamiast zakończenia przysłowie: prawda w oczy kole.

http://iskry.pl/

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0
#1423545