Czy już jesteśmy w stanie wojny?

Obrazek użytkownika jazgdyni
Idee

 

Widząc te, jak niektórzy mówią "wilcze", a dla mnie  wyłupiasto przerażone oczy Tuska, dodatkowo słuchając jego dziwnych wrzutek mimochodem, jak ta o dzieciach, które mogą nie pójść we wrześniu do szkoły, oraz obserwując jego dziwne niezborne zachowanie, zastanawiam się, czy on coś już wie, czego my nie wiemy?

Putin, jego stratedzy i wojskowi nie próżnowali przez ostatnie lata.

Dowodem jest rozpad Ukrainy, który się właśnie dzieje na naszych oczach.

 

Czy wiecie państwo, co to jest wojna asymetryczna? Oto jeden książkowy przykład:

"...Modelowym przykładem konfliktu asymetrycznego były zajścia w trakcie amerykańskiej operacji Restore Hope w Somalii od grudnia 1992 roku do maja 1993, stanowiącej próbę pomyślnego zakończenia oenzetowskiej misji pokojowej UNOSOM I. Lokalni watażkowie zorientowali się, że w odróżnieniu od milicji klanowych, doskonale uzbrojony i wyszkolony, ale nieliczny przeciwnik niechętnie otwiera ogień, gdy istnieje ryzyko spowodowania strat wśród ludności cywilnej. Obserwacja ta stała się fundamentem nowej taktyki zastosowanej do wypierania wojsk amerykańskich z zajmowanych pozycji. Amerykańskie oddziały przestali atakować bojówkarze, którzy zazwyczaj nie byli w stanie odnieść sukcesu i ponosili duże straty. Zaczęły je za to „atakować” napierające tłumy setek, a czasem nawet tysięcy osób, głownie kobiet i dzieci. Żołnierze nie decydowali się na otwarcie ognia do nieuzbrojonych cywilów (co wykluczały rozkazy), skutkiem czego pod naporem tłumu utracono część pozycji. Kierujący tłumem i organizujący go watażkowie zbudowali w ten sposób „przewagę asymetryczną”. O sukcesie Somalijczyków w walce nie zdecydowała większa od przeciwnika siła ognia czy wyższy poziom umiejętności wojskowych, lecz posłużenie się działaniem o zupełnie innym charakterze. Żołnierze USA mogli albo strzelać do tłumu, albo wycofać się. Jako że z powodu samoograniczenia się – z różnych przyczyn: etycznych, politycznych, społecznych – wojsk amerykańskich pierwsze rozwiązanie nie wchodziło w grę, pozostało jedynie wycofanie się. Zastosowany w Mogadiszu i uznawany za modelowy sposób myślenia prowadzący do podejmowania działań o charakterze asymetrycznym zaczął być szybko kopiowany w rożnych wariantach na całym świecie, prowadząc do najróżniejszych form ataków – także o charakterze czysto terrorystycznym. [...]" [1]

[1] http://pl.wikipedia.org/wiki/Konflikt_asymetryczny

 

A wiecie państwo, co to jest proxy war ?

To konflikt, gdzie trzecie strony walczą na korzyść i w zastępstwie znacznie potężniejszych przeciwników. To właśnie tzw. separatyści. [2]

[2] http://en.wikipedia.org/wiki/War_by_proxy

 

Natomiast na temat pojęcia cyberatak [3] wiecie państwo, bez przerwy korzystający z internetu, zapewne bardzo dużo.

[3] http://en.wikipedia.org/wiki/Cyberwarfare

 

Podczas gdy wojna informatyczna praktycznie toczy się w cyber przestrzeni i głównie dotyczy komputerów i sieci, to wojna informacyjna [4] dotyczy wszystkich środków przekazu i mediów, oczywiście z głównym naciskiem na telewizję. To wielogodzinne konferencje Putina i minister Ławrow codziennie łżący jak pies.

[4]  http://en.wikipedia.org/wiki/Information_warfare

 

Czy już zapaliły się czerwone światełka w głowach? Tak jest! Przecież to już od trzech miesięcy trwa na Ukrainie! Zaraz to omówimy.

 

*********************

 

 

Jednakże ja się zastanawiam, czy wojna, politpoprawnie nazywana konfliktem, trwa już teraz w Polsce? Ten sam atakujący – Rosja.

 

Jak widzimy Rosja dokładnie stosuje wszystkie elementy nowoczesnej wojny – konflikt asymetryczny, wojnę proxy i wojnę informatyczną i informacyjną. Jak dotąd, w stosunku do Ukrainy robią to perfekcyjnie.

Krym praktycznie zdobyli bez wystrzału. Plus, jako premię, prawie całą flotę czarnomorską Ukrainy. Nie mówiąc już o bogatych złożach ropy i gazu na szelfie wokół półwyspu, co prawdopodobnie było głównym celem ataku.

 

Jak sytuacja i ta nowoczesna, niewypowiedziana wojna rozgrywa się na Ukrainie widzimy obecnie. A co będzie dalej? Już wkrótce zobaczymy.

Celem ataku jest kompletna dezintegracja państwa Ukraina. Czy się uda?

 

************

 

Nie powyższe pytania są celem tego mojego tekstu.

Otóż stawiam tezę, że my już znajdujemy się w stanie wojny z Rosją.

 

Poprzedniczką nowoczesnej wojny była zimna wojna. Jednak było inaczej. Była granica, jak ten czterometrowy mur w Berlinie, tak zwana żelazna kurtyna. I po jednej stronie był wolny świat, a po drugiej stronie byliśmy my – Związek Radziecki i bezwolne satelity Układu Warszawskiego.

Wojna trwała, a my się w tym stanie nauczyliśmy żyć.

Teraz wszystko jest skutecznie pogmatwane. Gdzie my właściwie jesteśmy?

Niby w 2004 wstąpiliśmy do Unii Europejskiej. A jeszcze wcześniej do NATO. Jednak mam nieodparte wrażenie, że ciągle jeszcze Moskwa decyduje, co nam wolno, a szto nie nada. To jest suwerenność?! To jest pełna niepodległość? Jakoś tak dziwnie czuję, że nadal jesteśmy przydzieleni do radzieckiej, pardon, rosyjskiej strefy wpływu, a zabieg z przyjęciem do EU miał na celu tylko spacyfikować nastroje i uśpić czujność Polaków.

Na dodatek sąsiad z zachodu – Niemcy, woli grać z Rosją, nas traktując, jak pieska na smyczy, co to raz ma polizać rękę, a innym razem zaszczekać.

 

************************

 

 

Według moich ostrożnych kalkulacji, Rosja wypowiedziała nam wojnę (tą nowoczesną), gdy do władzy doszedł PiS. Czyli w roku 2006, konkretnie 14 lipca (cóż za rewolucyjna zbieżność dat!). Ruska ambasada przesyłała bez przerwy rozpaczliwe informacje, ze Polska wymyka się z rąk.  Jeden Kaczyński prezydent! Drugi Kaczyński premier! To nie do zaakceptowania przez nawet chwilowo przyczajoną Rosję.

Moskwa w pierwszej fazie wojny uderzyła przez Berlin. Zaczęto budować światową opinię o nieudolności i nieprzewidywalności władz Polski pod przewodnictwem Kaczyńskich. Zaczęto ich skutecznie poniżać i deprecjonować na arenie międzynarodowej. Oczywiście również wewnątrz kraju. Uruchomiono istniejącą w Polsce od zawsze moskiewską agenturę wpływu. Nagle różni dziwni ludzie zaczęli pielgrzymować na Kreml. M.in. warto przypomnieć, ze jeździł tam i Michnik i tacy tam Wajda i Olbrychski. Takie właśnie pionki do bicia. Propaganda, czyli wojna informacyjna wspaniale się rozwijała, stworzono Przemysł Nienawiści, a większość głupków i cyniczni gracze przystąpiło do szerokiej partii usłużnych i pożytecznych idiotów.

Kulminacją, a zarazem zakończeniem pierwszego etapu tej polsko – ruskiej niewypowiedzianej wojny stał się zamach smoleński w 2010 roku.

Śp. Prezydent Lech Kaczyński podpadł Putinowi strasznie. Miarka się przebrała. Śmiał on 12 sierpnia 2008 zatrzymać ruski atak na Gruzję!

Na jednym z wieców, z udziałem blisko 150 tys. osób zebranych przed budynkiem parlamentu, pojawili się prezydenci Polski, Litwy, Estonii, Ukrainy i premier Łotwy (Lech Kaczyński, Valdas Adamkus, Toomas Hendrik Ilves, Wiktor Juszczenko oraz Ivars Godmanis), którzy przybyli na spotkanie z prezydentem Gruzji Micheilem Saakaszwilim z inicjatywy Lecha Kaczyńskiego. W czasie wiecu Lech Kaczyński przemówił do zgromadzonych, stwierdzając, że obowiązkiem społeczności międzynarodowej jest solidarne przeciwstawienie się rosyjskim dążeniom imperialnym. Zebrani przed budynkiem parlamentu entuzjastycznie reagowali na słowa polskiego prezydenta, skandując podczas jego wystąpienia: „Polska, Polska”, „Przyjaźń, Przyjaźń”, „Gruzja, Gruzja” Sceny przedstawiające wiec pojawiły się w amerykańsko-gruzińskim filmie fabularnym 5 Days of August (2011); w kwietniu 2011 roku reżyser filmu, Renny Harlin, zadedykował jego premierę na międzynarodowym festiwalu filmowym w Walencji pamięci Lecha Kaczyńskiego.

Wtedy najprawdopodobniej Lech Kaczyński wydał na siebie wyrok śmierci.

Drugi etap wojny Rosja przygotowała starannie i skutecznie.

Nie wiemy, co Putin uzgodnił z Tuskiem, ówczesnym premierem Polski, który brał udział na czołowym miejscu w likwidacji pozycji prezydenta kraju. Fakt faktem, że w końcu doszło do rozdzielenia wizyt w Katyniu.

Spolegliwa wobec Rosji ekipa poleciała 7 kwietnia. A prezydent Lech Kaczyński, z całą elitą, tak niewygodną wobec Rosji i oczywiście rządu premiera Tuska polecieli 10 kwietnia 2010. I zginęli wszyscy. Warto tu przypomnieć, że w ostatniej chwili z lotu zrezygnował były premier Jarosław Kaczyński.

Wtedy Rosjanie i pro-rosyjska frakcja w Polsce mieli by już pozamiatane.

Niestety dla nich – nie poleciał. Przez co premier Donald Tusk nabawił się nerwicy.

Spowodowało to, że etap wojny polsko – ruskiej, nie mógł się zakończyć, jak przewidywano, a może i uzgodniono na molo w Sopocie.

 

Co gorsza, Jarosław Kaczyński zdołał zasiać wątpliwości w prawie połowie narodu, co do przypadkowej katastrofy w Smoleńsku, śmierci Prezydenta i 95 towarzyszących mu osób. Sowiecka propaganda i usłużni debile ochrzcili tą połowę Polski Sektą Smoleńską.

 

Niestety... nowoczesną wojnę Rosji z Polską trzeba było kontynuować.

 

Cel pierwszy – skłócić maksymalnie naród.

Cel drugi – ustanowić i podporządkować sobie władze kraju.

Cel trzeci – ustanowić potencjalne ogniska zarzewia – Śląsk, tak zwana autonomia, północno – wschodnia Polska, aż do Gdańska, strefa swobodnego ruchu dla Rosjan z obwodu Kaliningradzkiego. Czyli swobodna penetracja północno – wschodniej polski i tworzenie ognisk zapalnych.

To wszystko wykonano, bez zbędnych kłopotów.

Polskie władze współpracują znakomicie.

 

****************

 

W międzyczasie, przyduszani żądaniami agresora, Polacy podpisują umowę gazową, chyba na 1000 lat. Nie protestują, gdy im ruska rura odcina połowę krajowych portów – Szczecin, Świnoujście, dla statków o normalnym, nie jeziorowym zanurzeniu. Godzą się na opinie, że afrykańskie zarazy atakują polskie świnie. A polskie jabłka są za okrągłe, jak na radziecki rynek.

Wojna, tym razem podjazdowa trwa. Bo palant Tusk nie pozbył się tego kurdupla Jarosława . A ten bruździ.

 

Co będzie dalej? Możemy to sobie wyobrazić patrząc teraz na nieszczęsną Ukrainę.

W międzyczasie, tak, jak to przewidział śp Lech Kaczyński ( Gruzja 2008 - "najpierw Gruzja, potem Ukraina, kraje przybałtyckie, a potem Polska"), Rosja rozprawi się skutecznie z Litwą, Łotwą i Estonią, gdzie rosyjska diaspora jest silna i zdecydowana. To będzie kaszka z mlekiem. Wchłonie też zapewne Białoruś.

A potem przejdzie do następnego etapu rozprawienia się z Polską.

Niewątpliwie skorzysta z zaproszenia do pomocy ze strony tzw. autonomii Śląska. Najedzie tłumnie ze strony obwodu królewieckiego. Zorganizuje większe zadymy niż te pod pomnikiem kata AK Iwana Czerniechowskiego. Przecież ciągle jest ponad 300 pomników ruskich bohaterów. A jak wiemy, ciągle powstają nowe, jak ten poświęcony przez Komorowskiego w Ossowie. Mają ruskie czego bronić i o co się bić.

Scenariuszy jest bez liku.

Czy na końcu ustanowią swój rząd, który poprosi o przyłączenie Polski do Kraju Rad? Tego raczej bym się nie spodziewał. Będą starali się zrobić z nas bezwolnego satelitę.

 

*******************

 

O jedenastej rano 11 listopada 1918 roku zamilkły działa, co oznaczało koniec I Wojny Światowej. W Europie zginęło około ośmiu i pół miliona ludzi, a dwadzieścia jeden milionów zostało rannych.

 

Dwadzieścia lat później było jeszcze okrutniej – zginęło 72 miliony, w tym 47 milionów cywili.

 

Filozofia współczesnej wojny zmieniła się radykalnie. Materiał ludzki stał się zbyt cenny, by bezmyślnie zabijać. Jak widać po zdobyciu Krymu, można podbić państwo przy minimalnych stratach ludzkich. Przecież oni później będą jak najbardziej potrzebni. Tylko już nie będą pracować ku chwale Polski, tylko na chwałę Rosji.

 

*******************

 

Czy ja przypadkiem nie przesadzam? Czy ja mam białe myszki w głowie? Nie sądzę. Utwierdza mnie w tym choćby były minister, profesor Romuald Szeremietiew. Jego koncepcja tworzenia terenowych oddziałów naszej narodowej, obywatelskiej Armii Krajowej, zanim będzie za późno, jest godna najwyższej uwagi.

 

Żal mi Ukrainy, która nie umie sobie poradzić z nowoczesną wojną.

Jednak będę odczuwał piekielną rozpacz, kiedy my nie będziemy potrafili dać sobie tak samo rady.

Ocena wpisu: 
3
Twoja ocena: Brak Średnio: 2.7 (głosów:15)

Komentarze

"...Niewątpliwie skorzysta z zaproszenia do pomocy ze strony tzw. autonomii Śląska... "

Czy mógłbyś sprecyzować, kim będą "autonomiści"? Jakoś tak..."bezosobowo" o nich mówisz. Zapewne nie masz na myśli polskich Kresowiaków?

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1
#1425114

Witaj

 

Mam na myśli RAŚ, który już raz wystosował list na Kreml.

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-3
#1425116

Cokolwiek postanowi RAŚ, zawsze spotka się to z odpowiednim odzewem miejscowych Polaków. To nie Donieck. Jeśli nie powtórzy się akcja typu  "Gliwice", śląskiej autonomii nie będzie.

"...Na Śląsku przyznaje się do narodowości śląskiej ok. 809 tys. ludzi (spis z roku 2011), przy czym 362 tys. twierdzi, że są tylko Ślązakami, a 447 tys. przyznaje się do dwu-narodowości: śląskiej i polskiej, śląskiej i niemieckiej. Przy czym cała ludność Śląska (zawieram w tej nazwie Górny, Dolny i Opolski) wynosi 8 463 tys. Z prostego rachunku wynika, że znakomita większość ludności Śląska 7 645 tys. to Polacy, a na dodatek na Dolnym Śląsku, to znów w głównej masie przesiedleńcy z Kresów..."

Pozdrawiam bez oceny. Jedynka nie ode mnie. Nie strzelam zza węgła.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-2
#1425117

Słowo Niemcy przechodzi mi przez usta. Zazwyczaj negarywnie.

Napisałem przecież, że Putin realizuje swoją politykę (wrogą) w stosunku do Polski poprzez Niemcy.

 

Wybacz, nie jestem zbyt zaznajomiony z problemami śląskiej narodowości. Ale wiem, że RAŚ pisał na kreml.

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-3
#1425123

... cześć Janusz !

Znakomity artykuł - gratuluję i chapeau bas.

Ale poruszyłeś tyle waznych aspekrów  sytuacji w jakiej jesteśmy, że trudno odnieść się do całości.

Jeśli oczekujesz rzeczowej dyskusji, proszę... podziel powyższy materiał na części ?.

Moja konkluzja dotyczy jednego zagadnienia :

Putin, jeszcze nie zakończył zemsty na Polakach.

Dla tej bestii, pośrednie  zlikwidowanie Prezydenta RP - ta za mały grant.

Jego agresja na nasz Kraj, jest zakamuflowana w kilku punktach.

Pierwsze i podstawowe to napuszczanie Polaków na Ukraińców i Litwinów - sprawa  Lwowa i Wileńszczyzny.

A Szwabica tylko czeka na ten  nasz - fałszywy ruch..... no i zacznie się "powtórka z rozrywki ...." Śląsk i Pomorze

RAŚ i pomylony senator Kucyk... już są w dołkach startowych aby Śląsk oddać Angeli

serdeczności,

Marek

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-4
#1425127

Witaj Marku

 

Właśnie specjalnie chciałem zgromadzić w jednym wszystkie te sprawy, zeby natężenie spowodowało pewien szok.

Bo większość sobie myśli, że żyje w spokojnym kraju, gdzie zawsze już bedzie dobrze.

A od nas dzisiaj zależy, zeby nie było tylko gorzej.

 

Serdeczności

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-3
#1425168

Dzięki ! Ważna informacja statystyczna. Pamiętaj że na Krymie też była ogromna, zastraszona, milcząca większość. Za przyłączeniem było mniej niż 15% całości uprawnionych ! Krzykliwa i zorganizowana mniejszość wygrała.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1


#1425132

nie porównywałabym obu społeczności do siebie. Krym i wojna na nim... a ŚLąsk? Czy wyobrażasz sobie Polaków, w analogicznej sytuacji, zachowujących się tak jak ukraińscy żołnierze?

Ja, nie. I tego się trzymam

Pozdrawiam:) 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1
#1425135

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1


#1425139

Ależ zgadzam się ! Chodzi mi tylko o cały czas stosowane efekty psychologiczne, wojnę informacyjną. RAŚowi mogą dupę skopać przedszkolaki, ale otym nie będzie w telewizji za Odrą.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0


#1425140

Jesteśmy w "stanie konfliktu", prawie od zawsze ! Otwartej wojny, rozumianej jako konflikt zbrojny, Rosji rozpoczynać się nie opłaca. Pierwszy taktyczny sukces  Rosjanie osiągnęli budując "rurę". Nie wiem czy ktoś pamięta rosyjską batalię o eksterytorialność terenów rurociągów w Polsce. Rozpoczęto nawet budowę światłowodów i linii teleinformatycznych równolegle do rur. Pawlak w tym mieszał. 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0


#1425134

Witaj

 

Tak jest. Zawsze chcą coś wygrać. Ciekawa tutaj jest rola Pawlaka, który zwsze, jak był we władzach, szedł ruskim na ustępstwa.

 

A czy wy, tam w Szczecinie nie pomyslicie, by ponownie przyłączyć się do Rzeszy?

 

Serdeczności

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-4
#1425169

A jak myślisz dlaczego tak dziwnie nazwano województwa ?!! 

Geograficznie mamy (od lewej) : Pomorze Przednie  -  Pomorze  - Pomorze Wschodnie (z Kaszubami). Na razie pomysł "Euroregion Brandemburgia-Pomorze" legł na półce. Całkiem gotowy czeka. Polsce zostanie Pomorze (koło Trójmiasta !). Wykup ziemi trwa, na wydrę !!!

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0


#1425196

Od kilku lat w ukraińskim internecie krążą plotki, że mnisi z Athos i karpacki guślarz przepowiedzieli Wiktorowi Janukowyczowi tragiczną śmierć. Astrolodzy i jasnowidze dodają, że kraj zacznie się rozpadać, a sporny Krym stanie się "Czeczenią Ukrainy". Nasi wschodni sąsiedzi, nie wiedząc, czym skończy się trwający od miesięcy kryzys, zwracają się ku proroctwom i horoskopom, z których wyłania się pesymistyczny obraz…

Podziały społeczne i walka o władzę doprowadziły Ukrainę na skraj wojny domowej. Skalę problemu uzmysłowił krwawy czwartek 20 lutego. Patrząc na dziesiątki ofiar, pogrążający się w chaosie kraj i brak konsensusu politycznego zwykli obywatele zadają sobie pytanie, kiedy i jak to wszystko się skończy? Niektórzy podpowiedzi szukają w proroctwach i wskazaniach astrologów, a te nie brzmią wesoło.

Gwiazdy mówią: „Ukraina się rozpadnie, a z nią UE”

- Już dawno przepowiadałem, że Ukraina znajdzie się na drodze do rozpadu na trzy części - powiedział w rozmowie z gazetą "Wieciernaja Moskwa" Paweł Globa - jeden z najsłynniejszych w Rosji astrologów. - Dla Ukrainy najniebezpieczniejszy będzie rok 2015. Przez dwa i pół roku będzie wisieć nad nią widmo podziału. Jeśli sytuacja się nie poprawi, do 2018 r. nie będzie już jednej Ukrainy - mówił o tym, co wyczytał z astrologicznych wykresów.

Urodzony w Moskwie w 1953 r. Globa, z pochodzenia Ukrainiec, nazywa 2014 "rokiem rewolucji" i politycznych turbulencji. Jako dyrektor Instytutu Astrologicznego bywa często pytany przez dziennikarzy o wizje przyszłości. W udzielonym pod koniec ub. roku wywiadzie oświadczył, że Stary Kontynent czekają niebawem dramatyczne zmiany: rozpadająca się Ukraina pociągnie za sobą upadek Unii Europejskiej.

 

Globa, który pozostaje (delikatnie mówiąc) postacią kontrowersyjną, twierdzi, że taki scenariusz wyczytał w gwiazdach już przed kilkoma laty:

- Do rozpadu nie dojdzie od razu, ale od 2014 r. na Ukrainie będą de facto dwie władze, choć zostanie zachowana jedność terytorialna. Będzie to wyglądać tak jak w Mołdawii - prognozował na konferencji w 2009 r. - Wschodnia Ukraina nie będzie uznawać zwierzchnictwa Kijowa i zostanie częścią odradzającego się Imperium Rosyjskiego, a Krym będzie "ukraińską Czeczenią".

Globa dodawał, że mimo krążącego widma rozpadu w 2016 r. pojawi się szansa na odwrócenie politycznej sytuacji pod wodzą "zupełnie nowego człowieka". Odmienną wizję wydarzeń na Ukrainie pod koniec 2013 r. przedstawił inny znany astrolog, Igor Nikiszin:

- Przyszły rok będzie się charakteryzował ludowymi wystąpieniami. Ludzie zaczną aktywniej walczyć o swoje prawa, zmuszając władzę, by słuchała obywateli - mówił. - Można śmiało powiedzieć, na podstawie wykresu astrologicznego dla Ukrainy i Janukowycza, że do 2015 r. utrzyma on władzę - stwierdził Nikiszin, dodając, że kraj nadal będzie orbitować w stronę wpływów Moskwy.

„Janukowycz umrze” - mówią mnisi

W ukraińskiej blogosferze od kilku lat krąży proroctwo dla Wiktora Janukowycza wypowiedziane przez pewnego molfara - jak karpaccy Huculi nazywają człowieka obdarzonego zdolnościami nadprzyrodzonymi. Historia ta pojawiła się po raz pierwszy na blogu Sonii Koszkiny. Opowiada, jak 25 lutego 2010 r., w dzień zaprzysiężenia prezydenta, pewien mężczyzna, pokonując przełęcz w Karpatach, zabrał do samochodu stojącego przy drodze staruszka w kożuchu, który powiedział: "Dziś tam u was w Kijowie jakiegoś Pana wyświęcili na cara. Zabiją go w ciągu trzech lat".

Molfar z opowieści pomylił się, ale rok po zapowiedzianej dacie Janukowycz znalazł się w najpoważniejszych w życiu kłopotach. Przestrogi dla prezydenta Ukrainy płynęły też z innych źródeł. W 2012 r. rozeszły się informacje jakoby święci starcy z Athos mieli przepowiedzieć mu jedynie dwa lata życia - dowiedziała się Koszkina od informatorów z Partii Regionów.

Prawosławni mnisi z Grecji mieli przestrzec Janukowycza, że "w 2014 jego ziemska droga może dobiec końca i to nie z przyczyn naturalnych" - wspominały media. Warto dodać, że zamieszkany wyłącznie przez duchownych region Athos należy do ulubionych miejsc zagranicznych wizyt ukraińskiego prezydenta. W kwietniu 2010 r., niedługo po katastrofie smoleńskiej, samolot z Janukowyczem na pokładzie wpadł nad Atlantykiem w silne turbulencje. Pilotom ledwo udało się opanować maszynę, za co w podzięce Janukowycz udał się właśnie do Athos.

Trudna, ale jasna przyszłość

Nelli Uszakowa z Władimira, z wykształcenia neurolog, twierdzi, że nabyła unikalny dar jasnowidzenia, dzięki któremu pomaga chorym w diagnozowaniu dolegliwości. Miewa też wizje tego, co czeka jej kraj i świat: "Janukowycz ucieknie zagranicę. W parlamencie dojdzie do podziałów. Potem prezydentem zostanie ktoś w wieku 35-40 lat, kto teraz przy władzy nie jest ani się do niej nie garnie" - przepowiadała w 2011 r.

Ciemne chmury nad prezydentem zobaczył także inny ukraiński astrolog, Wład Ross:

- Dojdzie wokół niego do poważnych zakulisowych rozgrywek, które mogą doprowadzić do jego obalenia. Partia Regionów może w ogóle zdecydować się na nowego lidera. Gwiazdy wskazują, że Janukowycz zostanie zdradzony. On tego wszystkiego nie wytrzyma. Może uciec do innego kraju - mówił Ross, dodając przy innej okazji, że Majdan rozejdzie się nieprędko, a ważne dla niego decyzje mogą zapaść w maju.

W ub. roku astrolog ujawnił również, że w 2014 r. coś stanie się ze zdrowiem Janukowycza, i fizycznym, i psychicznym.

- Wydawałoby się, że zbliża się do funkcji prezydenta, ale ostatecznie jej nie osiągnie - mówił z kolei o Kliczce. - Polityka to nie boks i tu w równej i uczciwej walce się nie wygra. W 2014 r. może oczekiwać prowokacji konkurencji. Możliwe, że jego najbliższe otoczenie skrajnie się zmieni. Nie widzę wzrostu znaczenia jego pozycji.

Mgliste wzmianki o przyszłości Ukrainy pojawiają się też w przepowiedniach niewidomej Bułgarki, Wangelii Guszterowej (1911-96) zwanej Babą Wangą, która znana była ze swego proroczego daru w całym bloku wschodnim.

"Tak wiele ofiar! Ale nic nie zatrzyma Ukrainy. Wszystko ustąpi z waszej drogi, a wy staniecie się panami świata. Ukraina podniesie się znowu i zajmie należne sobie miejsce. Na Ukrainie narodzi się wielu ludzi, którzy zmienią oblicze Ziemi" - głosi krążące po sieci proroctwo.

Wiele z powyższych przepowiedni to tak naprawdę prognozy, do których stworzenia nie potrzeba wcale nadprzyrodzonego daru, a jedynie orientacji w politycznych realiach. Mimo to w niepewnych czasach ludzie chętnie słuchają, co mają do powiedzenia astrolodzy lub jasnowidze.

A co dalej z Ukrainą? Jednym z powodów tamtejszego buntu jest niezadowolenie obywateli z politycznej prywaty i rosnących kontrastów. Na Majdanie krzyżuje się jednak cała sieć idei i interesów, o czym z jakichś powodów nie mówią mainstreamowe polskie media robiące z protestujących romantycznych bojowników o dobro. A przecież to tylko część rzeczywistego obrazu sytuacji.

Ukraińska rewolucja wyrosła ze zmęczenia "republiką kolesiów" i oderwanymi od rzeczywistości elitami. Nie trzeba być jasnowidzem, by dojść do wniosku, że prędzej czy później te same nastroje mogą dać o sobie znać w Polsce.

 

Autor: Piotr Cielebiaś,

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1
#1425157

 

  • Wojna ekonomiczna
  • Atak na poziomie informatycznym
  • Pierwsze uderzenie - zniszczenie infrastruktury
  • Drugie uderzenie - zniszczenie dowództwa
  • Wejście wojska i eliminacja wroga
  • Okupacja
  • Aneksja

Strona atakowana, jeśli jest na równym lub słabszym poziomie rozwoju, przegra. Jeżeli jednak napastnikowi nie uda się zniszczenie infrastruktury i dowództwa, to obrońcą staje na lepszej pozycji do obrony i wyprowadzenia kontruderzenia. Dla przykładu w czasie wojny w Wietnamie amerykanom to się nie udało, dlatego trwała ona kilka lat i została nierozstrzygnięta aż do dzisiaj. Ponadto amerykanie nie potrafią walczyć z partyzantką. Żadna inna armia zresztą też nie umie. Jak długo duch i wola walki okupowanego narodu będą niezłamane, tak długo okupant będzie miał problemy...

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1425158

Witam

 

Rzeczywiście taka jest klasyczna strategia wojny. jednakże w czasach obecnych mozliwe są pewne modyfikacjie.

Nie musi być wejścia wojsk. Wystarczy przecież usadowić swoje własne władze. Jeżeli naród pozostanie bierny. Jak na Krymie.

 

Pozdrawiam

 

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-4
#1425170

1939 roku.

Ta wojna miala i ma rozne nasilenia i oblicza w zaleznosci od oporu Polakow.

Te nasilenia mozna podzielic na okresy i tak pierwszy okres najbardziej kraway to lata 39 do 45 kiedy to Rosjanie wymordowali najwiecej Polakow.

Nastepne lata w okupowanej Polsce to 45 do 56  to lata najwiekszego terroru,kiedy faktycznie zlikwidowano podziemie polskie mordujac w kazamatach UBeckoNKWDowskich ponD

200tys patryjotow polskich.

Nastepne lata to od 56 do 89 utralanie wladzy PRLowskiej metodami mniej drastycznymi bo najczesciej ekonomicznymi co nie znaczy ze zaprzestano strzelac do strajkujacych czy  skrytobojstw, zginelo wileu co nie dali sie rzucic na kolana.

I zostaja lata 89 do dzis w niby wolnym kraju  wojna polsko/ruska wciaz trwa ,wciaz rzadza PROXY moskwy czy i pacholki kacapskie, rosjanie ani na moment no moze moment kiedy PIS byl przez "przypadek" u wladzy i kto sie narazil spotakal sie z kara jaka wiemy chociazby likwidacja elity wojskowej i cywilnej w dwoch zamachac Miroslawiec i Smolensk.

Obecna wojna nie musi byc przy uzyciu czolgow ona trwa lepszymi metodami za pomoca zdrajcow takich jak Tusk Komoruski Sikorski i mozna by tak jeszcz e z setke wymienic w wiekszosci gudlaje i TW.

 

 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1
#1425160

Witaj

 

Rosjanie i Niemcy są od stuleci naszymi naturalnymi wrogami. Zawsze powinniśmy zachowywać zbrojną i czujną ostrożność.

Tymczasem Tusk od sześciu lat włazi w dupę jednym i drugim. I to podobno historyk!

 

Pozdrawiam

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-3
#1425171









Wojny można podzielić na dwie kategorie: wojny energetyczne i wojny 
informacyjne.
 



Jeśli Kali palnąć kogoś maczugą, zgruchotać mu czaszkę i zabrać jego 

krowy, to jest to wojna energetyczna, ale jeśli Kali przekonać kogoś, żeby sam 

mu przyprowadził swoje krowy, to jest to wojna informacyjna. 

W wojnach energetycznych pokonuje się wroga fizycznie w otwartej 

walce, maczugą, mieczem lub pociskiem samosterującym. Różnica polega 

tylko na stopniu stechnicyzowania użytej broni. Skutkiem ubocznym wojny 

energetycznej są straty w ludziach i zniszczenia substancji materialnej. 

W wojnach informacyjnych obezwładnia się przeciwnika informacją – otumania się działaniami wywiadu, podszeptem agentury wpływu, propagandą i manipulacją, a potem bierze się go w poddaństwo. 

W wojnie energetycznej walczące strony niszczą przeciwnika na jasno 

określonym froncie. Uderzenia są szybkie, potężne, widoczne i odczuwalne. 

Ideałem jest Blitzkrieg. 



W wojnie informacyjnej zniewala się społeczeństwo stopniowo. Trwa to latami. Polem walki jest ludzka świadomość. W pierwszej fazie wyznaczona do podboju społeczność jest demoralizowana, żeby złamać jej moralny kręgosłup. W kolejnej fazie burzy się obowiązujący w niej od wieków 
porządek wartości, potem pozbawia się ją poczucia własnej godności, 
zakłamuje osiągnięcia przodków, wpaja poczucie ogólnej niemożności, by 
wreszcie zniechęcić do stawiania oporu,
 
tłumacząc, że wszelki sprzeciw jest bezsensowny, bo trzeba płynąć z prądem. W opinii rosyjskich analityków wojskowych informacjonnaja wojna, to w szerokim znaczeniu „środki stosowane głównie w czasie pokoju i skierowane nie tyle przeciwko siłom zbrojnym, co przeciwko ludności cywilnej i jej świadomości, przeciwko systemowi administracji państwowej, systemowi nadzoru produkcji przemysłowej, nadzoru nauki, kultury, itd.”. 

 

Robert Majka

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1
#1425161

W rzeczywistości nie stosuje się "czystej", tylko jednej wojny. Zawsze jest to wojna mieszana.

 

Pzdr

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-2
#1425172

"Co też sądzisz, co ja powinienem był uczynić wobec dwóch nieprzyjaciół, stokroć potężniejszych, przeciwko którym obronić tego kraju nie mogłem?
Zginąć! - odpowiedział szorstko Kmicic.”
H. Sienkiewicz, "Potop"

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1
#1425197