co zostało z Tuska- liberała?

Obrazek użytkownika Łukasz Schreiber
Kraj

Jak można dzisiaj scharakteryzować Platformę Obywatelską? Oczywiście nie da się tego zrobić bez zrozumienia drogi samego Donalda Tuska.

Dzisiejsza partia rządząca cierpi chyba na wszystkie możliwe bolączki, które mogą dotknąć stronnictw politycznych. Wyrazistych liderów praktycznie nie ma. Frakcje nie istnieją. Najbardziej cyniczni i załgani politycy stanowią „dwór” przewodniczącego. Ideologii żadnej. Wszystko ukierunkowane jedynie pod kątem sondaży.  

program negatywny 

Wielu polityków, a także wyborców partii Donalda Tuska łączą nie wspólne cele, nie pragnienie zmieniania Polski, nawet nie minimalistyczny plan. Ich łączy po prostu niechęć -  a czasami wręcz nienawiść – do Prawa i Sprawiedliwości. Takie działania są usprawiedliwione( a może wręcz wskazane) jeżeli przeciwnikiem jest totalitarny ustrój. W latach 80- tych w orbicie „Solidarności” znaleźli się przecież tak różni politycy, że siłą rzeczy taka formacja nie miała racji bytu już po odzyskaniu niepodległości. Mniej więcej z taką samą zawziętością toczony jest bój przeciwko PiS i prezydentowi. Można nawet odnieść wrażenie, że swoistym usprawiedliwieniem takiego postępowania były absurdalne tezy rzucane w poprzedniej kadencji, że Kaczyńscy zagrażają demokracji. Podobnie można zinterpretować niezwykle cyniczny apel Tuska z końcówki debaty z Kwaśniewskim do wyborców lewicy, aby – rzecz jasna trochę upraszczam – „nie marnowali głosów na LiD”. Platforma wygrała wybory i część jej sympatyków mogła mieć nadzieję, że zacznie się intensywna dyskusja o tożsamości ideowej już rządzącej partii. Nic takiego jednak nie ma miejsca. Sondaże zastępują manifesty ideowe i programy. Można by rzec, że Donald Tusk wyciągnął wnioski z poprzednich klęsk. Ale czy to powinno cieszyć jego wyborców?   

w PRL zbyt odległy RMP 

Ruch Młodej Polski był bodaj pierwszą antyreżimową organizacją o wyraźnej prominencji prawicowej. Jego ówcześni liderzy, którymi byli m.in. Aleksander Hall( później działacz PO, startował z jej list w 2001 roku) i Arkadiusz Rybicki( obecny poseł PO), byli dla Tuska zbyt odlegli ideowo, aby wspólnie z nimi walczyć o niepodległość Polski. Na pytanie „Dlaczego pan nie został młodopolakiem?”, odpowiedź Tuska wydają się być zdumiewająca: „Cóż, oni endecy, a ja piłsudczyk”. Dzisiaj już takie różnice nie przeszkadzają Tuskowi. Ale wówczas Tusk nie trafił RMP, a efektem tego było powstanie na początku lat 90- tych Kongresu Liberalno- Demokratycznego. Wydaje się, że właśnie ten czas aktywności politycznej, pokazywał nam prawdziwe oblicze Donalda Tuska - liberała z krwi i kości. Zwolennika aborcji, który żył w nieślubnym związku, gospodarczego dogmatyka i wojownika o rozdział państwa z Kościołem. Jeszcze w 1993 roku nawet Unia Demokratyczna okazała się być zbyt odległa, aby pójść wspólnie do przedterminowych wyborów. Samodzielny start przyniósł totalną katastrofę, jak pamiętamy Kongres nie dostał nawet czterech procent.  

coraz więcej prawicowej i populistycznej retoryki 

Porażka kazała mu zweryfikować swoją bezgraniczną miłość do liberalizmu. Wydaje się jednak, że w przynajmniej do roku 1998 Tuskowi ciężko się z tym pogodzić. Wtedy zaczyna kontrofensywę rzucając niezwykle populistyczne hasło o „klasie próżniaczej”, czyli politykach. Robi to, chociaż sam jest tego najlepszym przykładem. W ogóle nie zabiera głosu w Senacie, przyłapany za to podczas sprawowania funkcji wicemarszałka Senatu na oglądaniu meczów piłki nożnej. Ciekawą historyjkę przytaczają dziennikarze Newsweeka Stankiewicz i Śmiłowicz w swojej książce „Donald Tusk. Droga do władzy”. Tusk miał jechać na spotkanie z miejscowym kołem KLD w niewielkim Gołdapi. Wreszcie dał się namówić. W umówionym dniu ochoty na jazdę nie miał żadnej. Zwodził więc tamtejszego lidera KLD przez dobre parę godzin tekstami w rodzaju „tylko zjem zupę”, ale pomimo kłamstw nigdzie się nie wybierał. Dzięki takim historiom dosyć wiarygodnie wypada powiedzenie Jacka Kuronia z pierwszej kadencji Sejmu, że „posłowie KLD na salę sejmową trafiają tylko wtedy, jak zabłądzą”. Chociaż jeszcze początki Platformy nie zapowiadają tak obłudnej retoryki, to jednak jest ona z każdym miesiącem bardziej intensywna. Tusk postanawia dokonać zwrotu w prawo, aby przeciągnąć wyborców. Postuluje więc ustawę lustracyjną w radykalnej formie, brata się z Kościołem, sprzeciwia się związkom partnerskim, bierze ślub kościelny przed wyborami prezydenckimi, lansuje nawet Rokitę na premiera. Jedynie w gospodarce pozostaje na dawnych pozycjach. Przez to – oraz przez nieudacznictwo i zarozumiałość – przegrywa z Kaczyńskimi 0:2 w 2005 roku.  

życie osobiste na śmietniku 

Nikogo chyba nie trzeba przekonywać, że Donald Tusk jest gotowy zrobić i poświęcić wszystko, aby zostać prezydentem. Jest nawet w stanie pozwolić żonie na opowiadanie najbardziej wstydliwych rzeczy byle tylko „chwyciło”. Z tej samej książki Newsweeka z serii pod lupą: „ Czym większe mini, tym powabniejsze dla niego(…) Chciałby, abym ja również tak się prezentowała. Czasem mi mówi, że wyglądam koszmarnie”. Nieźle z tym kompiluje też następny fragment żony naszego premiera „Moim zdaniem seksualne dopasowanie partnerów jest ważniejsze od intelektualnego”. O ile jeszcze te wypowiedzi można uznać za chęć pozyskania młodzieżowego elektoratu( chociaż jak dla mnie to dziwaczne i niesmaczne), to nie bardzo wiadomo do kogo jest adresowany ten fragment opowieści Małgorzaty Tusk „ Kiedy już robię obiad, muszę bardzo uważać. Kiedyś przygotowałam jajka w sosie musztardowym(…) Kładę więc na talerzu te jajka i chcę polewać sosem, a tu niestety, leci jakaś papka. Spojrzał wściekły, chwycił jajka i rzucił o ścianę.” Nawet fragmenty o tym jak to ona się zakochiwała w jego przyjacielu, uznano za warte przytoczenia, o słynnej trawce już nie wspominając.  

marsz w stronę socjalistycznego populizmu 

Wydaje się, że apogeum może nastąpić w wyborach prezydenckich 2010 roku. Tusk już puszczał takie sygnały, poczynając od koszmarnego expose na początku kadencji. Później były też orędzie i debaty sejmowe, w których odwoływał się do „solidarności między Polakami”. Gabinet Drętwych Teoretyków zarzucił wszystkie wolnorynkowe reformy, kalkując, że może to osłabić szanse Tuska w starciu z Lechem Kaczyńskim. Mamy więc rząd marazmu, którego lider jest najpopularniejszym politykiem w Polsce( i to pomimo tego, że jednocześnie jest uznawany przez Polaków za największego kłamcę wśród polityków). Dokładnie swoje oblicze Platforma i sam Tusk pokazali w sporze o tarczę. Z dnia na dzień ze sceptyków przemienili się w hurra entuzjastów. Wystarczyło, że… zmieniły się sondaże. Czy naprawdę Polska nie zasługuje na innego premiera?      

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Swoją drogą liberalizm na drzewo - pragnę go niewiele bardziej niż Tuska w moim intymnym łóżku czy na moim przyłóżkowym stoliczku. Czy gdziekolwiek zresztą - chyba że mówimy o śmietniku, więzieniu czy zmywaku u naszego zachodniego przyjaciela.

Ale tekst znakomity.

Pzdrwm

triarius

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Optymizm jest tchórzostwem. (Oswald Spengler)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pzdrwm

triarius

-----------------------------------------------------

http://bez-owijania.blogspot.com/ - mój prywatny blogasek

http://tygrys.niepoprawni.pl - Tygrysie Forum Młodych Spenglerystów

#2837

Wiem, że Stefan Meller może być postacia kontrowersyjna, ale jego dwutomowy wywiad-rzeka wart jest przeczytania. To jednak przytomny i sympatyczny facet, na dodatek podaje ciekawe fakty i informacje.
Kiedy Meller był pierwszym "solidarnościowym" ambasadorem w moskwie, robił wszystko, zeby zastapić dotyczhczasową listę kontaktów ambasady z generałów na inteligencje rosyjską i byłych dysydentów. Z czasem okazało sie, że usiłowania nagle natrafiają na opór, brak reakcji, wahanie.
Putin zwyczajnie kupił byłą opozycję demokratyczną. Nie były to gigantyczne pieniądze tworzące oligarchów, ale i tak wyatarczająco duże, zeby było o co sie bać. A kontakty z Polakami uznano za "niewłaściwe", jako że Polskę imperializm rosyjski wybrał sobie za chłopca do bicia. Nie za małego, nie za dużego, w sam raz.
Być może szansa nagłego podniesienia statusu majatkowego, połączona z możliwością świecenia autorytetem, była wystarczającym lepem także w Polsce. Treba tylko przestać się wyhylać i przejmować "przypadkowym społeczeństwem".
P.S.
Meller uważał Macierewicza za szkodnika, ale dla odmiany powiedział coś barzo znamiennego. Dziennikarze, którzy jazgoczą na Dorna za jego wypowiedź o "wykształciuchach" na ogół do pięt mu nie dorastają, jeśli idzie o wykształcenie i inteligencję. Tak więc dornowi, superwykształciuchowi - wolno, tak jak... rabinowi opowiadać szmoncesy :):):)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

------------------------- "Dixi et salvavi animam meam"

#2884

"Dzisiejsza partia rządząca cierpi chyba na wszystkie możliwe bolączki" ta partia raczej skumulowała w sobie wszelakie...
rzeżączki.
1.Chwilami to co wyrabia premier Tusk i jego dworzanie przypomina mi nieudolny taniec baskijski wykonywany w trakcie pieśni, zwany" zortziko"!/skoki wzwyż z mieczami!!/
Jeśli będziesz kiedykolwiek w kraju Basków/ nie ważne po której stronie Pirenejów!/ to zobaczysz jak on może być grożny zarówno dla tancerzy jak i zgromadzonych wokół słuchaczy jeśli zabiorą się za to ludzie POkroju geniuszy Tuska!
2.Jestem przekonany, że Tusk to taki sam liberał jak ja... potomek dynastii Min!
pozdr
p.s
polecałbym przeczytać klasyka liberalizmu zanim zaszufladkujesz Tuska do liberałów. a jeszcze lepiej wyskocz na wyspy i zobacz jak tam realizuje się liberalną politykę państwa!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#2891