Niestety, tracimy klasę

Obrazek użytkownika jasieńko
Kraj

z roku na rok, z dnia na dzień. Przechodzimy do klasy niższej. Obojętne jakiej miarki użyjemy, to każda nam to „powie”. Zacznijmy od góry.

Tracą klasę prezydenci. 
Ostatnim w ekstraklasie był prezydent Kaczorowski. Nam współczesnym nie dał się specjalnie poznać, ale osobiście zapamiętałem postać Prezydenta jako poważnego, postawnego, siwego już pana. Okruchy jego wypowiedzi cytowane w jakimś wywiadzie przekazywały obraz stateczny i godny. Tak powinien wyglądać i takie powinien sprawiać wrażenie. 
Następni po nim byli jacyś spłyceni. Jeden z rozpędu ”za zasługi”, drugi pyskaty, trzeci bez przerwy zmordowany przez jakąś chorobę, kolejny ośmieszany bo kurdupel, a ostatni jakiś pechowy. 
Zaczęło się od tego, że ortografia szwankuje, potem z wodą co to spływa do morza, teraz z jajkiem /szczęściem nie zbukiem/, nie wspominając o „... taki zamach”. 
Klasę straciła prezydencka ochrona, ale może to znak czasu, bo i Klausowi wycięto „numer ze straszakiem”. Dziwne, że nic takiego nie przytrafia się innym... 
Klasę tracą premierzy, bo na przykład... nie negocjuje taki, tylko walczy o pieniądze unijne. Gdzie my jesteśmy? W dżungli czy na polu bitwy? I co to za walka oraz z kim... to nie zostało naświetlone. 
Walczył jak lew w Brukseli i niech wam to wystarczy dobrzy ludzie.
A taki Viktor Orban, walczy czy działa? 
Właśnie 15 lipca 2013 r., nawiasem mówiąc rocznica bitwy pod Grunwaldem i w polskojęzycznych mediach - cisza, znowu ten brak klasy... niektóre mediodajnie podały, że:
Węgry rozważają przedterminowe spłacenie pożyczki z Międzynarodowego Funduszu Walutowego i chcą zamknąć przedstawicielstwo MFW w Budapeszcie - oświadczył w poniedziałek prezes węgierskiego banku centralnego Gyorgy Matolcsy. 
W liście do szefowej MFW, Christine Lagarde, Matolcsy podziękował za pomoc przekazaną Węgrom, gdy kraj znajdował się na skraju bankructwa. Poinformował także, że Węgry spłacą MFW ostatnią ratę (ok. 2,2 mld euro) przed końcem tego roku - zatem przed terminem, który upływa 31 marca 2014 roku.
Matolcsy ocenił, że z tego powodu "utrzymywanie przedstawicielstwa MFW w Budapeszcie nie jest odtąd konieczne".
źródła: 
http://www.blic.rs/Vesti/Svet/393595/Madjarska-vraca-kredit-i-zatvara-misiju-MMF 
www.bankier.pl
Ten, który miał zrobić podobną rzecz, zginął w Smoleńsku.
Minister spraw zagranicznych też używa jakichś dziwnych sformułowań... 
Proszę porównać to z Ławrowem, albo z Putinem, który ostatnio wypowiadał się na temat Snoudena...
Na pytanie, co będzie dalej z Amerykaninem, Putin odparł: - Skąd mogę wiedzieć? To jego życie, jego los.
- Przybył do nas bez zaproszenia. My go nie zapraszaliśmy. Nasz kraj nie jest jego docelowym punktem. Podróżował tranzytem do innych państw, lecz w momencie gdy był w powietrzu, nasi amerykańscy partnerzy faktycznie zablokowali mu dalszą podróż - powiedział rosyjski prezydent. 
Putin dodał również, że Waszyngton zastrasza inne kraje ws. Snowdena. - Nikt nie chce go przyjąć i w ten sposób USA faktycznie zablokowały go na naszym terytorium - podkreślił rosyjski prezydent. 
- Jak tylko będzie miał możliwość wyjazdu gdziekolwiek, sądzę, że uczyni to. Zna warunki przyznania mu azylu. Sądząc po ostatnich działaniach, zmienia swe stanowisko, lecz sytuacja jeszcze się nie wyklarowała - dodał Putin.
Stanowisko Ministra MSZ do czegoś zobowiązuje... już dam spokój.  
Nieogoleni przedstawiciele ministerstw, rządu, posłowie, brak krawata i rozpięta koszula, bicie reporterów... może taka moda, ale do diaska, nie wszystko może ulegać modzie. To tak jakby w szachach zaprowadzić kolorowe pionki i figury z diodami LED. Do czegoś trzeba równać, jakiś punkt odniesienia powinien być! 
Potem nieszczęsna Radwańska. Po kiego grzyba? I to w dyscyplinie, którą kiedyś uważano za elitarną. Małysz przynajmniej „niechcący” reklamował banany, ale nie męskie stringi! Zupełnie bez sensu, zwyczajnie – brak klasy. Jeśli już, jest tylko jedno wytłumaczenie – tzw. propozycja nie do odrzucenia. 
Fibak, Lato... 
To są osoby publiczne, te osoby coś lub kogoś reprezentują, te osoby powinny mieć pewną klasę, do pewnego poziomu nie powinny schodzić. To nie są performersi narodowi i lokalni cyrkowcy, to są w końcu reprezentanci i przedstawiciele kraju. 
Stare przysłowie mówi: „jak nas widzą, tak nas piszą”. 
Na samym dole „reprezentacji” jesteśmy my. Najmłodsze pokolenie już straciło klasę używając powszechnie przerywnika z ligi podwórkowej i w takiej klasie raczej pozostanie. I na nic wypasione fury oraz dyplomy i znajomość języków obcych – brak klasy będzie widoczny. 
Z całego wora przypadłości, jakie zdarzają się każdemu narodowi, media opanowane przez obce koncerny wyciągają na światło dzienne wszystkie możliwe brudy. One z tego żyją i już to - jest świadectwem utraty klasy przez media. Jeden brak klasy pociąga za sobą inny brak klasy, w końcu cała szkoła schodzi na psy. 
Podobnie dyskusje polityczne – sprytny cham sprowadza innych do swego poziomu. 
Brudy odpowiednio nagłośnione wędrują w świat i pozostają w pamięci innych nacji, a trzeba wiedzieć, że te brudy pierze się trudno i długo. 
Plama nieraz zostaje na wieki.
Do tego nakłada się brak klasy naszych „reprezentantów” i zaczynamy być: lekceważeni, śmieszni, mało ważni, do wydudkania i w końcu uciążliwym wrzodem. 
Ponieważ ilością ludności zajmujemy znaczące miejsce w Europie trzeba nas jakoś delikatnie rozczłonkować. Zupełnie jak przed laty wielu... 
No więc, ośmieszył nas gówniarz z jajkiem, ośmieszyły się nasze służby i ministerstwa, nikt nie wystosował noty dyplomatycznej, zresztą druga strona też bez klasy... Słabym pocieszeniem jest fakt, że brak klasy pokazały też, nie pierwszy zresztą raz, osoby ze świecznika wieloramiennego mówiące po polsku i mające w tytule - Polskę. 
Ale teraz nie o tym problemie. 
Nieuchronnie zbliżamy się do granicy „klasy”, którą to granicę stanowi pierwsza klasa szkoły podstawowej – to ona daje nam pierwszą umiejętność „klasową”, czyli zaczynamy dukać i gryzmolić. Potem „klasę” się tylko buduje, a na koniec nielicznym udaje się ją podnieść na wyżyny i dojść do ekstraklasy. 
Pamiętacie tych niewielu ministrów w polskim rządzie, którzy po paru miesiącach zrezygnowali ze swego stanowiska? 
Tamci jeszcze mieli jakąś klasę, mieli sumienie i odwagę by zrezygnować. Ci pozostali na stołkach ponoć potrafią rządzić, tyle że efekty ich umiejętności pogrążają nas dzień po dniu. 
Potrzebna jest nam klasa, a tej można nabyć jedynie wychowaniem, dobrym przykładem, sumienną pracą, porządną szkołą i dobrą grą przy siatce... a jak kolejna minister edukacji serwuje? 
Bez przerwy aut i linia. 
Brak głosów

Komentarze

Nie zamierzam bronić tej bandy, tylko pocieszyć szanownego Autora, że stwierdzenie :
"Brudy odpowiednio nagłośnione wędrują w świat i pozostają w pamięci innych nacji, a trzeba wiedzieć, że te brudy pierze się trudno i długo.
Plama nieraz zostaje na wieki.",
jest wprawdzie zgodne z logiką i zdrowym rozsądkiem, ale nie z prawdą. Rzeczywistość nie przystaje do umoralniających opowiadań, rodem z czytanek.
Oto przykład sprzed paru lat, wyskoków ministra spraw zagranicznych, sporego europejskiego kraju.
. Zwiedzając Yad Vashem, na dłużej zatrzymał się przed mapą Europy, przedstawiającą liczbę ofiar holocaustu z poszczególnych krajów. Po chwili pyta dlaczego nie uwzględniono ofiar angielskich. Zanim osłupiali gospodarze zdążyli jakoś odpowiedzieć, sam sobie odpowiedział: Aha, przecież Anglicy wydali swoich Żydów Niemcom. Parę miesięcy później, ku radości kilkudziesięciu gości, zdemolował po pijaku, biegając nago z kochanką hall hotelu w Maroku. Oba te, jakże różne wydarzenia zostały sfotografowane i przez parę dni nie schodziły z czołówek prasy w kraju tego pana. Nie zaszkodziło mu też parę drobniejszych wpadek. Fotel stracił, dopiero gdy go ujęto podczas pedalskiej orgii z nieletnimi pod gołym niebem, w jednym z krajów arabskich (nie pamiętam którym - chyba w Algierii).
Tak barwną postać i jej wyczyny, powinni ludzie pamiętać, zwłaszcza, ze sprawa w swoim czasie była głośna i dobrze udokumentowana. A tu nic. Więc z tym pamiętaniem na wieki, nie przesadzajmy. Nie przypominam też sobie, aby jakiś nasz dyplomata dał kiedyś, równie oczywiste powody do śmiechu.
Wesołek nazywał się Duste - Blazy i w pewnym momencie miał nawet spore szanse na zostanie, z ramienia socjalistów , premierem Francji

Vote up!
0
Vote down!
0
#370452

do zaakcentowanego fragmentu tekstu - napisałem, że "nieraz zostaje na wieki". Takie plamy można pewnie znaleźć choć nie należy tego szukać tylko wśród dyplomatów i klasy rządzącej. Tu raczej obawiam się plam, które pozostaną na nas jako całości, choćby jak trwające wśród Niemców określenie "polnische Wirtschaft". Przylgnęło i nie tak łatwo zeskrobać. Są inne przykłady.
A krajowe przykłady osób sfery rządowej?
chiny24.com/news/chiny-ambasador-rp-tanczy
www.aferyprawa.eu/Afery/Polski-diplomat-Witold-Misiak-chronicznie-pijany
Fakt - salw śmiechu to nie wywołuje.
To, że Duste-Blazy znowu mógł być w polityce, to nic nowego - społeczeństwo pod tym względem też straciło... U nas jeszcze gorzej i dzięki temu wielokrotnie "spaleni" zarządzają Polską.

wyrzuć telewizor!

Vote up!
1
Vote down!
0

wyrzuć telewizor

#370552