Wszystkie dzieci nasze (rządu) są czyli Schetyna w górach

Obrazek użytkownika meh
Kraj

Podstawą ideologii lewicowej jest zasada że wszystko jest własnością rządu, zwłaszcza ludzie, którzy muszą być ściśle kontrolowani. Ludzie którzy według nurtu socjaldemokratycznego mają wystarczająco rozumu by wybrać władzę ale już brak im umiejętności by wychować dzieci. Dlatego zawsze chętnie z pomocą przychodzą im rządzący socjaliści.

Ministerstwo Spraw Trzymania Niewolników Za Mordę i Biurokracji kierowane przez podejrzanego gościa nazwiskiem Schetyna rozwiązuje problem nie istniejący tylko w socjalizmie proponując ustawę o bezpieczeństwie i ratownictwie w górach i na zorganizowanych terenach narciarskich. W projekcie znajduje się zapis :

Art. 4. Osoby przebywające w górach oraz na zorganizowanych terenach narciarskich, a w szczególności uprawiające tam rekreację ruchową, sport i turystykę w celu ochrony życia, zdrowia i mienia własnego oraz innych osób powinny:
(...)
5) użytkować ubiór i sprzęt odpowiedni do rodzaju podejmowanej aktywności, sprawny technicznie i zgodnie z jego przeznaczeniem z tym, że dzieci do lat 14 przebywające na zorganizowanych terenach narciarskich powinny posiadać kask;

Może pierwszą ustawą jaką powinna przedstawiać władza ludowa, to ustawa regulująca sposoby pozwalające ministerstwu uniknąć ośmieszenia, bowiem następna ustawa „o mroźnych i wietrznych dniach” może regulować konieczność ubierania czapki i ciepłych majtek. Ponieważ każdy lewicowy przywódca kreuje się na ojca narodu ( czytaj: właściciela niewolników) taka ustawa też może się pojawić a tymczasem rodzicom pozostaje zgadywać czy dziecko ma ubrać czapeczkę i kalesony czy jednak nie. Ciężka sprawa dla elektoratu PO, może jakieś porady w TVN Style Jola Beza będzie dawała.

Ustawa daje też możliwość karania turystów za zły, zdaniem ratownika ubiór. Wystarczy że ratownik uzna że sandały nie są odpowiednimi butami do turystyki górskiej i na tej podstawie może ukarać turystę. Ja schodziłem w sandałach na cienkiej podeszwie całe Tatry Polskie i Słowackie i zdecydowanie wolę je od sztywnych butów turystycznych w których nie czuje się stopą podłoża.

Ponieważ jest to ustawa o ratownictwie górskim, nie o konieczności noszenia ciepłych rękawiczek, ministerstwo swoją głupotą obdarza też osoby zajmujące się ratownictwem górskim, dając praktycznie monopol na taką działalność GOPR i TOPR. W ustawie znajdujemy coś takiego :

Art. 6. 1. Ratownictwo górskie mogą wykonywać podmioty, które:
1) dysponują kadrą ratowników górskich posiadających umiejętności z zakresu kwalifikowanej pierwszej pomocy, technik ratownictwa, topografii gór;
2) posiadają siedzibę, własny sprzęt specjalistyczny, środki transportu i łączności.
2. Ratownictwo górskie wykonuje, w szczególności Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe zwane dalej „GOPR” oraz Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe zwane dalej „TOPR” - specjalistyczne organizacje ratownicze.
3. Inne niż GOPR i TOPR podmioty mogą wykonywać ratownictwo górskie po uzyskaniu zgody ministra właściwego do spraw wewnętrznych.
4. Podmiot ubiegający się o wydanie zgody na wykonywanie ratownictwa górskiego do wniosku o jej udzielenie jest obowiązany dołączyć:
1) opinię wojewody i starosty, właściwych ze względu na teren, na którym ma być prowadzona działalność ratownicza, co do celowości jej prowadzenia, a w przypadku prowadzenia działalności ratowniczej na obszarze parku narodowego lub krajobrazowego – także opinię dyrektora parku;
2) informacje odnośnie stanu zabezpieczenia w zakresie ratownictwa górskiego terenu, na którym podmiot ubiegający się o udzielenie zgody będzie wykonywał ratownictwo górskie, od podmiotów już wykonujących ratownictwo górskie na tym terenie;
3) informacje o wpisie do rejestru jednostek współpracujących z systemem Państwowe Ratownictwo Medyczne.

Do tej pory, gdy właściciel trasy narciarskiej uznawał że opłata za jej zabezpieczenie żądana przez GOPR jest zbyt wysoka, zatrudniał kilku wykwalifikowanych ratowników narciarskich i wszystko było dobrze, teraz by spełnić wymagania potrzeba sporej, zbiurokratyzowanej organizacji a to oznacza większe koszty, droższe opłaty za korzystnie ze stoku a więc zmniejszenie konkurencyjności polskich ośrodków narciarskich. Wprawdzie Słowacy strzelili sobie gorzej w stopę wprowadzając socjalistyczną walutę pokoju ale to zawsze dodatkowy ciężar, ukryty podatek jaki zmuszeni będą płacić narciarze.

Skoro już wspomniałem o ukrytych podatkach, ustawa wprowadza ukryty podatek, zapewniający finansowanie GOPR i TOPR przez osoby organizujące wypoczynek w górach, nakładając odpowiedzialność zbiorową :

Art. 20.1. Organizator imprezy sportowej w górach i na zorganizowanych terenach narciarskich nie będącej masową imprezą sportową w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 20 marca 2009 r. o bezpieczeństwie imprez masowych (Dz.U. Nr 62, poz. 504), mającą na celu współzawodnictwo sportowe zobowiązany jest zgłosić organizację imprezy podmiotom uprawnionym do wykonywania
ratownictwa górskiego na tym terenie na co najmniej 7 dni przed terminem rozpoczęcia imprezy.
2. W zgłoszeniu należy określić:
1) organizatora imprezy;
2) rodzaj, termin i czas trwania imprezy;
3) miejsce imprezy;
4) przewidywaną liczbę uczestników;
5) sposób zabezpieczenia imprezy.

Aby w pełni zrozumieć bezsens tego zapisu trzeba zapoznać się z definicją gór wprowadzoną przez ustawę :

górach – rozumie się przez to obszar Beskidu Niskiego, Beskidu Wyspowego, Beskidu Średniego, Beskidu Sądeckiego, Beskidu Żywieckiego, Beskidu Małego, Beskidu Śląskiego, Bieszczadów, Gorców, Pienin, Sudetów Wschodnich, Sudetów Środkowych, Sudetów Zachodnich, Tatr, pasma Spisko-Gubałowskiego, z wyłączeniem obszarów jednostek osadniczych i dróg publicznych;

Jeśli ten zapis będzie utrzymany, do GOPR należy zgłosić nawet wyścig w workach organizowany na terenie ośrodka wypoczynkowego położonego na określonym terenie, zawody w zbieraniu grzybów albo bieg zorganizowany kilka kilometrów od Krakowa, bowiem Art 2. określa konieczność stosowania przepisów ustawy także do Wyżyny Krakowsko- Częstochowskiej gdzie wszystkie imprezy mogą zabezpieczać ratownicy medyczni bez umiejętności taternictwa. Owszem spowoduje to spory dopływ funduszy do GOPR, ale zasypie ich papierami, więc dodatkowo pozyskane środki, trzeba będzie przeznaczyć na biurokrację. Skoro mowa o biurokracji, lewak nie byłby lewakiem, gdyby nie wymagał gromadzenia i przechowywania latami tysięcy dokumentów.

Art.16.1. Zarządzający zorganizowanym terenem narciarskim jest zobowiązany do prowadzenia rejestru wypadków na tych terenach.
2. Rejestr, o którym mowa w ust. 1 zawiera następujące dane:
1) imię i nazwisko poszkodowanego;
2) rodzaj doznanego urazu;
3) rodzaj udzielonej pomocy;
4) miejsce wypadku;
5) imię i nazwisko ratowników udzielających pomocy.
3. Informacje, o których mowa w ust. 3 przechowywane są w zbiorze danych przez okres 10 lat.
4. Zarządzający zorganizowanym terenem narciarskim przekazuje dane dotyczące ilości wypadków i rodzaju doznawanych urazów podmiotom uprawnionym do wykonywania ratownictwa górskiego działającym na tym terenie, w terminie do 30 czerwca każdego roku.

Kolejne, zbędne ale kosztujące swoje, przekładanie papierków, zwiększające koszta prowadzenia ośrodka narciarskiego i ratownictwa górskiego.

Schetyna wprowadza jeszcze więcej socjalizmu w góry, w całej ustawie brak słowa o wprowadzeniu odpłatności za akcje ratunkowe, co było by prawdziwym ratunkiem finansowym dla organizacji zajmujących się ratownictwem górskim, bez wprowadzania zbędnej biurokracji w samych organizacjach, u organizatorów wypoczynku górskiego czy właścicieli tras narciarskich. Dokładnie tak jak można spodziewać się tego po lewakach z rządu. Jeśli coś takiego się pojawi to tylko jako przymusowe ubezpieczenie co też będzie idiotyzmem.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

odpłatność za ratownictwo czy też prywatyzacja GOPR i TOPR to byłby niezły pomysł. Jeżeli ktoś zgubiłby się w górach, to płaciłaby za jego poszukiwania rodzina. No i po kłopocie.

pozdrawiam

Kirker prawicowy ekstremista

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Kirker prawicowy ekstremista

#23705

Tak jest na Słowacji od dawna i dobrze działa. Kto idzie tylko na spacer mało ryzykuje, kto idzie dalej w góry wykupuje ubezpieczenie za dwadzieścia kilka złotych.

Niestety u nas pewnie jeśli coś wymyślą to ubezpieczenia obowiązkowe płatne np. przy meldunku w hotelu i całą biurokrację zrzuci się na hotelarzy.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#23782