Zakulisowe wojny i zapowiedź odejścia płk Mąki

Obrazek użytkownika elig
Kraj

  Walka buldogów pod dywanem, stała się ostatnio tak intensywna, że dywan ów zapewne wkrótce rozleci się w strzępy i zobaczymy w całej okazałości gryzące się pod nim psy. W dzisiejszej /26.09/ "Gazecie Polskiej Codziennie ukazał się właśnie artykuł Mateusza Matyszkowicza na ten temat p.t. "Piękna wojenka" /obszerny fragment /TUTAJ//. Czytamy w nim m.in.:

  " Czy afera Amber Gold uratowała Bondaryka? Tego nie jesteśmy w stanie zweryfikować. Z pewnością jednak Donald Tusk zachowywał się ostatnio dziwnie, jeśli chodzi o służby. Po pierwsze, bał się podsłuchu. Do syna dzwonił na telefon synowej – tak przynajmniej miał opowiadać Michał Tusk dziennikarzom „Wprost”. Po drugie, głębszej analizy wymagają słowa Tuska z sejmowej debaty na temat afery. Mówił wtedy, że „nie wyobraża sobie, żeby służby specjalne miały inwigilować, oceniać miejsca pracy, w których chcą pracować jego dzieci”. Trudno o mocniejszy sygnał, a zarazem przejaw lęku, że przeciw premierowi prowadzone są jakieś działania. ".

  Wydaje się, że tak istotnie jest. To, co dzieje się od połowy lipca na pewno nie jest przypadkowe. Najpierw były "taśmy PSL", potem afera Amber Gold, następnie sprawa sędziego Milewskiego, a teraz Prokuratura Wojskowa odkryła, że w grobie Anny Walentynowicz nie ma jej ciała. Pochowano tam inną osobę. Okazało się też, że minister Arabski kłamał twierdząc, iż obowiązywał zakaz otwierania trumien ofiar tragedii smoleńskiej.

  Wróble ćwierkają o rywalizacji między obozem prezydenckim i wspierającą go "wojskówką" a ekipą Tuska oraz o konflikcie między Tuskiem a szefem ABW, Bondarykiem. Jak pisze Matyszkowicz:

  "Stąd też tak nerwowa próba reformowania służb. Platforma powołuje się na swoje obietnice wyborcze, ale realizacja tego postulatu właśnie teraz, po aferze Amber Gold, ma specjalne znaczenie. Dwa główne postulaty tej reformy to wzmocnienie zintegrowanej kontroli rządowej nad służbami i przesunięcie priorytetów ze śledczych na informacyjne. Jaki dokładnie przybiorą one kształt - zobaczymy".

  W tej sytuacji nie dziwi wczorajsza /25.09/ informacja TVN24.pl /TUTAJ/:

  "Wiceszef ABW płk Jacek Mąka żegna się ze służbą. Podobną decyzję podjęło w tym roku niemal pół tysiąca oficerów Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Tak masowego exodusu Agencja nie odnotowała od lat - wynika z ustaleń dziennikarzy "Superwizjera TVN". Pułkownik Jacek Mąka był związany ze specsłużbami od 1994 r. ABW potwierdziła w rozmowie z dziennikarzem "Superwizjera TVN", że raport wiceszefa Agencji jest już na biurku jego przełożonego i teraz Mąka czeka na decyzję.". "Wprost" /TUTAJ/ dodaje:"Jego następnym pracodawcą ma być... Telekomunikacja Polska".

  Ciekawe, że o dymisji Mąki mówiono juz w kwietniu 2012. Dziennik.pl pisał wtedy /TUTAJ/:

  "Dziwne ruchy w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Wiceszef ABW płk Jacek Mąka ma zostać oficerem łącznikowym w Waszyngtonie. Jednak poseł Solidarnej Polski pyta, czy manewr ten ma związek z ciężkim pobiciem Mąki kilka miesięcy temu? Tymczasem oficjalnie o pobiciu nic nie wiadomo.".

  Pisał też o tym obszernie Mariusz Majewski w portalu Rebelya.pl /TUTAJ/przypominając głośną sprawę nielegalnego podsłuchiwania dziennikarzy przez ABW:

  " Również dziennikarze doświadczyli śmiałego i bezprawnego działania agencji. Sędzia Sądu Rejonowego Warszawa Wola Piotra Gąciarek wytknął to przy podsłuchiwaniu rozmów Cezarego Gmyza („Rzeczpospolita”) i Bogdana Rymanowskiego (TVN 24) z Wojciechem Sumlińskim. Ujawnienie całości działań ABW wobec tego ostatniego - to dopiero mogłaby być gratka dla opinii publicznej i jednocześnie polityczna bomba. Przypomnijmy, że obaj dziennikarze dzwonili do Sumlińskiego, bo ten zwierzył im się, że chce popełnić samobójstwo. ABW zarejestrowała prywatne rozmowy, a Prokuratura Apelacyjna w Warszawie zamiast zniszczyć nagrania udostępniła wiceszefowi ABW Jackowi Mące do procesu cywilnego, który wytoczył „Rzeczpospolitej”.".

  Artykuł Cezarego Gmyza z 2008 r, będący przyczyną owego procesu został przedrukowany przez gw1990 w Niepoprawnych.pl /TUTAJ/. Sprawę podsłuchów umorzono w październiku 2010.

  Wrócę jeszcze do publikacji Matyszkowicza. Zauważa on, że propozycje zmian w służbach wojskowych wychodzą z Pałacu Prezydenckiego. Sugeruje, iż mogą one wyrażać dążenia środowisk dawnego WSI. Twierdzi także, iż Bronisław Komorowski radzi sobie lepiej w relacjach ze służbami niż Donald Tusk. Kończy więc swój artykuł pytaniami: czy będą to służby Zachodu, czy Wschodu? Państwa demokratycznego czy fasadowej demokracji bloku postsowieckiego?

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Tak jest od roku 1944 do dziś,przecież oni nie wyszli,PO to była gruba kreska,okrągły stół,Magdalenka,i nocna zmiana,żeby Putin mógł POciągać za sznurki,do KGB i GRU,dołączył jeszcze Mosad

pozdrawiam

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#293399

Dla młodszych:

MBP - Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, organ bezpieczeństwa istniejący od 1 stycznia 1945 do 7 grudnia 1954. Funkcjonariuszy zwano pieszczotliwie "ubekami", organ zaś "ubecją".

SB - Służba Bezpieczeństwa, organ bezpieczeństwa istniejący od listopada 1956 do maja 1990. Funkcjonariuszy nazywano pieszczotliwie "esbekami", organ zaś "esbecją".

UOP - Urząd Ochrony Państwa, organ bezpieczeństwa istniejący od 10 maja 1990 roku do 29 czerwca 2002. Ze względu na brak konsekwencji w nazewnictwie, ani funkcjonariusze ani organ nie dorobili się żadnej pieszczotliwej nazwy.

ABW - Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, organ bezpieczeństwa państwa istniejący od 29 czerwca 2002 po dzień dzisiejszy. Mimo wyraźnego powrotu do tradycji (tak w nomenklaturze jak i w metodach działania i zakresie kompetencji), jakimś cudem nikt nie nazywa pieszczotliwie funkcjonariuszy "abekami" a organu "abecją".

Dlaczego ?

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

#293414

Takie przypomnienie młodszemu pokoleniu jest potrzebne, bo na lekcjach historii o tych "instytucjach" terroru nie usłyszą.

Dodam jeszcze inne określenia. Otóż Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego (MBP) także było nazywane pieszczotliwie "bezpieką", a jej funkcjonariusze "bezpieczniakami".

Pozdrawiam, Satyr

________________________ 

"I złe to czasy, gdy prawda i sprawiedliwość nabiera wody w usta".   (ks.J.Popiełuszko)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#293425

Ano fakt, racja.

Funkcjonariusze MBP to chyba nawet w miarę oficjalnie mówili o sobie per "bezpieczeństwo" - "my z bezpieczeństwa", "bezpieczeństwo, otwierać !" ?

Teraz mi się też skojarzyło, że UOPowców nazywano ułopkami, ale to chyba tak popularne jak ubek czy esbek nigdy się nie stało.
Przypuszczam, że to z powodu tego, żeśmy pewnie myśleli o UOPie, że to nasze służby i nie warto przezywać ; )), choć nasze to one były ledwie 4 miesiące w całej swojej karierze.

No ale o ABW wiadomo już całkiem sporo - jak dotąd jedynie nobilitujące "abwera". Jasne, a Hans Kloss Bondarykiem ; )

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeszcze Polska nie zginęła / Isten, aldd meg a magyart

#293430